|
Definicja opisująca zastosowanie wolantu w lotnictwie jest równie krótka i analogiczna do zastosowania drążka sterowego. Jest to urządzenie, które przenosi siłę pilota (ew. siłowników
pozwalających przełożyć i wzmocnić
siłę przyłożenia), na aktywne części płatowca – lotki i ster wysokości. Wynalezienie wolantu wiąże się z zastosowaniem koła sterowniczego w pierwszych statkach powietrznych i właściwie ciężko się kłócić, co było pierwsze, czy pierwowzór wolantu, czy drążka
sterowniczego (coś jak z kurą i
jajkiem ;). Fakt, tylko jest taki, że wolant (a wcześniej ster, koło, czy kierownica jak kto woli) pozwalało łatwiej rozłożyć siłę pilota, kiedy to jeszcze nie była w zastosowaniu powszechnie
hydraulika do przenoszenia energii pilota na ster oraz lotki
(doskonały przykład to „Spruce Goose” Howarda Hugesa
czyli H-4 Hercules). Ponieważ wraz ze wzrostem masy statku powietrznego rosła i jego powierzchnia nośna, poruszanie sterami wymagało większej siły
i stawało się trudniejsze. Urządzenie, które można trzymać w obu dłoniach, do tego, gdzie rękojeści były nieco oddalone od siebie pozwalało siłę tę bardziej rozłożyć i wzmocnić. Dlatego też wolant stał się ulubionym instrumentem pilotażowym w większych maszynach. Historia pokazała, że tak też się działo i praktycznie ma zastosowanie do dziś, nawet w nowoczesnych maszynach już ze wspomaganiem
hydraulicznym sił sterowania i aktywnym systemem sterowania lotem, gdzie praktycznie wystarczy mały drążek sterowy (patrz: Airbus). Wolant to zatem w sumie klasyka, ale dzięki też oburęcznemu sterowaniu pozwala na dość dużą precyzję manewru. Charakterystyka jednak wolantu z czasem ukształtowała się jako urządzenia do sterowania lotem, ale w maszynach gdzie nie wykonuje się zbyt gwałtownych manewrów. Oznacza, to, że wolant to po prostu synonim, pewności i siły, a
pojedynczy drążek sterowy to zręczność i lekkość, i właśnie do takich typów samolotów stosuje się dany instrument pilotażowy. Oba wynalazki są potrzebne w świecie i oba mają zastosowanie oraz cechy, których drugie urządzenie nie posiada, choć też oba służą jednemu – lataniu.
Kabina w
"koniu roboczym" - czyli w
DHC-2, oczywiście z wolantem
Kiedyś nikt nie myślał o wolantach na domowe symulatory lotu. Wystarczył tylko joystick, albo dobry joystick ;) i już można było latać. Potem zaczęły na rynku pojawiać się systemy typu Hotas i zaczynało być coraz bardziej ciekawie, a my wzbogacaliśmy się o kolejne gadżety, jakie nawet Bondowi się nie śniły
;) oraz oczywiście nowe doświadczenia. Kiedy Hotasy wreszcie zaczęły się nudzić przyszła pora na nowe kontrolery lotu – wolanty. Ktoś wpadł na pomysł, że dobry joystick to nie wszystko, że może by warto przenieść w domowe pielesze, coś co jeszcze bardziej kojarzy się z lotnictwem – wolant. Do tej pory produkt niezbyt popularny, zwłaszcza w naszym kraju, jednak powoli użytkownicy symulatorów, którzy mieli jakiś kontakt z wolantem na PC
przekonują się do nowego kontrolera lotu. Oczywiście, należy zadać sobie wpierw pytanie, na czym latamy i jaki styl preferujemy w
wirtualnym lotnictwie. Czy to są samoloty typu GA, klasyczne liniowce, współczesne samoloty pasażerskie, bombowce, czy myszkujące myśliwce, ultralajty czy wielosilnikowe
awionetki itp. Część z nich bowiem to samoloty, w których nigdy nie znajdziemy wolantu. Jeśli np. latamy tylko i wyłącznie myśliwcami (np. w
IL-2, BoB II) to oczywiście możemy sobie darować jakikolwiek wolant (no chyba, że bawimy się w Iłka od strony no B-20 Havoc, B-25
Mitchel itp.). Większość jednak zapewne z nas ma do czynienia z samolotami o takim i takim układzie sterowania. Jeśli lubimy symulatory maszyn wojskowych, będzie to z przewagą na zastosowanie joysticka w simie, jeśli samolotów cywilnych – bardziej można wskazać
wolant ponieważ jest on tam częstszym
kontrolerem. Gdybać sobie oczywiście można co lepsze, ale nie o to tutaj chodzi i jak już się wspomniano, są to dwa właściwie zupełnie różne kontrolery lotu. Zastosowanie wolantu może mieć miejsce w każdym praktycznie symulatorze (poza może Condorem, Falconem 4, Lock On, DCS i nadchodzącym Rise of Flight – ale tu do końca nie wiadomo).
Wolant Co-pilota w
Twinn Otterze od Aerosoftu
Na pewno wolant dobrze może się sprawdzić w serii IŁ-2 (bombowce i ciężkie
myśliwce), z czasem możliwe, że w Storm of war, X-Plane i oczywiście w każdym Flight Simulatorze. Jeśli jesteś fanem zwłaszcza tej ostatniej serii symulatorów – zastosowanie wolantu może dość mocno odmienić sposób postrzegania symulatora jak i płynących doznań podczas podniebnych podróży ... w domu na PC. Jestem tego doskonałym przykładem, ponieważ, kiedyś używałem tylko joysticków, Hotasów do latania i dość twardo broniłem się przed zastosowaniem wolantów, kiedy w sumie już długo były na rynku. Pod koniec zeszłego roku, przyszedł jednak moment „złamania” i bibliotekę kontrolerów uzupełnił właśnie
wolant ze stajni Saiteka: Pro Flight
Yoke System.

Hawker
Siddeley oraz podejście do pasa 33 na
Okęciu, oczywiście, na pierwszym miejscu urządzenie sterujące - wolant.
Na rynku obecnie królują dwie firmy jeśli chodzi o wolanty. Jest to CH, firma, która właściwie już od wielu lat produkuje wolanty i zdobyte doświadczenia pozwalają jej opracowywać nowsze modele (jak nowy wolant CH Eclipse), druga firma czyli Saitek dopiero raczkuje w tej kwestii. Można znaleźć też oferty bardziej elitarnych produktów / firm, ale cena już za
cały metalowy wolant, sprowadzany, sięga czasem i 2000zł albo i więcej. Niewątpliwie CH oraz Saitek to firmy, które i podbiły rynek i stosunkowo oferują przystępne ceny dla miłośników symulatorów, którzy
chcą wydać trochę więcej pieniędzy niż za joystick średniej klasy, a z drugiej strony kwalifikują się na latających na samolotach gdzie mamy właśnie wolant jako kontroler lotu.
Powyżej zestaw
Saitek Yoke Pro Flight System dla PC już
na biurku
Saitek: Pro Flight Yoke System + osobny
moduł przepustnicy Quadrant Pro Flight System
Cechy
omawianego produktu firmy Saitek:
- Typ
joystick'a: przewodowy
- Liczba
przycisków: 14 (wolant + moduł)
- Ośmiokierunkowy
przycisk Hat ("Grzybek")
- Przepustnica:
pełna, jeden silnik (quadrant)
- Programowanie
przycisków: TAK
- System Force
Feedback: NIE
- Interfejs:
USB (Plug and Play)
- OS: Windows
XP, XP64 i Windows Vista (wszystkie
wersje)
- Gwarancja:
24 miesiące
- Dodatkowe
informacje: precyzyjna kontrola
wysokości i kierunku lotu, solidnie
wykonany ze stalowym trzonem,
mocowanie w 2 pozycjach, wbudowany
hub USB do podłączenia innych urządzeń
Przykładowy wolant
we Flight Simulatorze
Pro Flight Yoke System jest to pierwszy produkt Saiteka który został zaadresowany dla użytkowników, bądź chcących stać
się użytkownikami, wolantów dla symulatorów PC. Yoke od Saiteka miał premierę już jakiś czas temu – dokładnie w okresie jesienno-zimowym 2007 roku. Właściwie dobrze też się stało, że zostało on poddany recenzji teraz. Początkowe produkty miały
niestety chorobę wieku dziecięcego. Bywały bowiem okazy, które powodowały samoczynne włączanie się przycisków na wolancie. Najprawdopodobniej była to wina styków, a nie softu. Saitek w związku z ilością reklamacji w końcu zaczął uznawać to jako
wadę fabryczną i wymieniać Yoki w świecie. Na szczęście, wtedy wolant od Saiteka nie był zbyt dostępny w Polsce, tak więc te modele nie powinny trafić do nas, chyba, że ktoś zamawiał / sprawdzał produkty z
zagranicy ponad rok temu. Było to zwłaszcza bolesne dla użytkowników FS’a. Objawem były np. samoczynne zmienianie się widoków, czy innych ustawień już podczas lotu,
afekt ten nawet zyskał swoją nazwę - random buttom press - (efekt ten powtarzał się co jakiś czas bez ingerencji
gracza podczas lotu). Na szczęście obecne wersje sprzedawane wolantu pozbawione są tej wady. Praktycznie każdy model sprzedawany po pierwszym kwartale 2008 powinien być już Ok. Radzę mieć to zawsze na uwadze jeśli kupujemy wolant Saiteka z drugiej ręki. Modele wadliwe najczęściej miały numer seryjny zaczynający się między 45-50xxxxx, 51 i 52 różnie (sprzedawane przez Saitek mniej więcej do końca 2007 roku i początek 2008), od serii 00053xxxxx jest już na pewno wszystko ok.
Nie ma co, na
biurku robi się z lekka ciasnawo.
Wolant i Quadrant ma swoje rozmiary.
Seria Pro Flight od Saiteka jest przeznaczona dla bardziej wymagających graczy. Nie są to produkty najniższej półki. Cenowo, plasują się jako najdroższe produkty od Saiteka, jednak niżej cenowo niż CH. Na pewno ciekawostką jest fakt, że tak duży producent jakim jest Saitek dostrzegł wreszcie niszę w miłośnikach bardziej zaawansowanego latania niż zabawa w Arcade i wzorem GoFlight, CH czy innych specjalistycznych producentów zaczął projektować i sprzedawać peryferia przeznaczone dla wirtualnych pilotów. Gama produktów Pro Flight rozszerza się praktycznie z każdym kwartałem i obecnie mamy już dostępny Hotas, Yoke, orczyk, słuchawki oraz pierwszy panel. W projekcie Saitek ma zacząć sprzedawać też zegary i kolejne
panele do podłączenia do PC, tak więc w tej kwestii będzie na pewno jeszcze ciekawie i będzie o czym pisać. Dodatki te będzie można ze sobą
łączyć oraz instalować jeden na drugim, tak więc Saitek podszedł do tematu dość
kompleksowo już od początku.
Widok na wolant od
Saiteka z góry, sama powierzchnia
obudowy jest dość duża oraz prosta.
Otwory pozwalają zamontować na stałe
przyszłościowe panele i zegary Saiteka.
W prawym dolnym rogu widać podłączenia
przewodów USB.
Jak do tej pory w Polsce produkty Saiteka raczej kojarzyły się z niższą półką, albo tą średnią. Pojawienie się na rynku X52 (a wcześniej X45), powoli zaczęło zmieniać postrzeganie tej firmy produkującej podzespoły dla mas. Dystrybucja
nowości też w pewnym sensie leżała, ale powoli od 2008 to się zmienia. W zeszłym roku zmienił się przedstawiciel Saiteka na Polskę – obecnie jest to firma Impakt i chyba wyszło to na dobre, bowiem wreszcie w Polsce mamy możliwość nabycia nowości od Saiteka, prawie z równoczesną premierą na zachodzie. Impakt to jednak firma sprzedająca hurtowo, więc pozostaje jeszcze ścieżka dystrybutorów sprzętu, ale i tutaj powinno być łatwiej – Pilots.pl wszedł w sprzedaż akcesoriów Saiteka
z początkiem 2009 roku. Impakt obecnie posiada w swojej ofercie całą gamę produktów Saiteka z serii Pro i zapewne lada moment o ile już to nie nastąpiło, cała ta gama będzie dostępna w sprzedaży dla miłośników wirtualnej awiacji.
Wracając do Yoke, jest on już dostępny w sprzedaży detalicznej od jakiegoś czasu w Polsce. Co ważne praktycznie jedynym konkurentem jest obecnie produkt CH. Porównując ceny, Saitek jednak wypada korzystniej. Nie chcę sugerować który jest lepszy, najlepiej by ktoś sobie porównał
samemu - o ile ma taką możliwość
(zresztą wolant CH był recenzjonowany
na łamach naszego serwisu wraz z pedałami
CH), jednak na wyższość modelu od Saiteka mogą wpływać niewątpliwie takie cechy jak cena, ergonomia, materiał i precyzja wykonania, ilość przycisków i software.
Pokaźne opakowanie
Pro Flight Yoke System
Wolant Pro Flight zapakowany jest w duży, w niebieskich tonacjach, karton, W środku mamy oczywiście poza kolejnymi kartonami
i zabezpieczeniami i folią – wolant, moduł z manetkami, płytę CD, coś na kształt instrukcji (albo informacji). Całość ma wagę, ale prawie wszystko wykonane jest z plastików więc nie jest też to jakieś ciężkie. Wolant mocuje się do biurka za pomocą zacisku więc nie musi też posiadać „odpowiedniej wagi”. Po wyjęciu, na pierwszy rzut oka rzuca się jakość plastików, które są bardzo miłe w dotyku. Nie ma tutaj żadnych odprysków, sztucznej chropowatości. Wolant jak i manetka sprawia już na dzień dobry bardzo przyjemny wygląd i praktycznie od tego momentu zaczyna utwierdzać nas w decyzji swojego zakupu. Bolączką
może być brak przejrzystej instrukcji
oraz opisów programowania klawiszy w
programie SST - niestety w tej kwestii
początkującym musi pomóc Internet
oraz różne Fora i FAQ na stronie
Saiteka. To co jest to właściwie
ulotki, a skoro już wydajemy parę tych
stów naszych złociszy, to przydałaby
się jakaś książeczka zwięźle i
ciekawie napisana.
Mocowanie do biurka następuje za pomocą osobnego zacisku, na który nakładamy przyssawkę i następnie całość skręcamy pod biurkiem. Sytuacja dotyczy zarówno samego elementu jakimś jest wolant oraz moduł z
manetkami (Quadrant). Dodatkowo moduł z manetkami można zamocować w dwojaki sposób zgodnie z własnym
upodobaniem (front biurka lub góra). Samo mocowanie jest dobrze rozwiązanie, można bardzo mocno przytwierdzić sprzęt. Minusem mogą być gabaryty jedynie samych pokręteł, ponieważ wystają one pod biurkiem. Jeśli ktoś ma np. wyciąganą półkę na klawiaturę pod samym biurkiem, to może być z tym problem. Jeśli chodzi o moduł – stanowi on osobne urządzenie, można dzięki temu zamontować go w dowolnym miejscu po lewej stronie wolantu lub po prawej. Podstawa wolantu na tyle jest duża, że można postawić nawet na nim monitor, dzięki czemu, będziemy bliżej ekranu i będzie on po prostu wyżej – jeśli np. obudowa Yoke miałaby zasłonić nam część obrazu.
Sposób mocowania
zarówno wolantu jak i modułu jest
identyczny, lepiej żeby nasz blat od
biurka nie posiadał dodatkowej półki
poniżej
Na dzień dobry na brawa zasługuje nie tylko jakość zastosowanych plastików ale i wykonanie sprzętu. Jeszcze przed podłączeniem na manetkach czuć opory, a wolant ładnie się centruje, posiada lekkie opory przy ruchach oraz wszystko jest miłe w dotyku. Obudowa wolantu posiada też wejścia USB, co ułatwi nam podłączenie np. modułu z manetkami, lub dowolnych urządzeń na USB. Całość do PC podłączymy jednym kablem USB wychodzącym właśnie z Yoke.
Oczywiście przed podłączeniem do gniazda USB
w PC należy wpierw mieć sterowniki. Od razu wszedłem zatem na stronę Saitek’a odkładając płytę załączoną do Yoke. Logiczne jest, że Yoke jakiś czas leżał w magazynie, a co za tym idzie sterowniki mogły się zestarzeć, w stosunku do tych co na www. Tak też miało miejsce. Same sterowniki warto ściągnąć ze strony Saiteka. Problem jednak okazał się zupełnie inny. Kalibracja itp. wypadła pomyślnie i w pierwszych testach wszystko było OK. Natomiast problem z jakim się zetknąłem dotyczył Softu do programowania, czyli
SST (które to oprogramowanie jak i
sterowniki na początku nie jest tak łatwo
znaleźć na stronie Saiteka). Jest to oprogramowanie do przypisywania poszczególnym przyciskom klawiszy z klawiatury, co po pierwsze umożliwia nam stosowanie 3 rodzajów „mode” (czyli trzykrotnie zwiększy nam ilość funkcji
przyciskowych z 14 do 32), a po drugie ułatwia konfigurację Yoke-symulator i pozwala zapisać sam profil. Użytkownicy X45 , X52, czy X52Pro wiedzą o co chodzi i osobiście programowanie jak dla mnie jest nieodzownym atrybutem
Saiteka, bez którego nie mogę się obyć
przy każdym locie. Otóż na www znalazłem
SST, który nie był kompatybilny z Yoke! Po prostu
SST go nie widział. Rozszyfrowując program, okazało się że nie ma on odpowiedniego profilu nawet. Czyli na www nie było aktualnej wersji
SST do obsługi Yoke (XII 08). Instalację przeprowadziłem zatem z płyty
CD załączonej do Yoke i na szczęście zadziałało
to w taki sposób. Był to jedyny problem z jakim się zetknąłem przy użytkowaniu Pro Flight
Yoke System od Saitek, potem już było tylko jak z górki – czyli czysta przyjemność
zabawy.
Na główny test poszedł oczywiście Flight Simulator. Yoke doskonale nadaje się np. do produktów Carenado – czyli wszelkiego rodzajów Cessny, Piperów
oraz wielkich dawnych, czy współczesnych
liniowców itp. Po dokonaniu rekonfiguracji w FS’ie osi sterowania na Yoke i programowaniu podstawowych funkcji w programie
SST można było wreszcie polatać.
Centralny widok na
omawiany Yoke, na szczytach rękojeści
mamy łatwo dostępne przyciski pracujące
w trybie góra / dół (polecam ustawić
tam trymery) oraz grzybek. Oprócz
tego pod rękojeścią znajduje się
dodatkowy przycisk.
Od razu, już nie tylko optycznie, widać różnicę. Yoke trzyma się o wiele pewniej niż joystick. Poza tym, już sama świadomość, że trzymamy w ręku bardziej prawdziwe urządzenie do kontroli lotu – bowiem, wolant widzimy na ekranie, poprawia nam świadomość przed
monitorem od PC. Zakres sterowania jest lekko inny, ściągamy, wypycham wolant i kręcimy nim na
boki jak kierownicą. Skutek oczywiście ten sam, ale jak wspomniałem też wcześniej, wydaje się, że precyzja jest większa, ponieważ mimowolnie wykonujemy to po prostu wolniej. Manetki też działają dobrze. Tutaj akurat mając porównanie do produktów CH śmiało mogę powiedzieć, że produkt Saiteka niewiele odbiega od wykonania np. CH Thrlotte Quadrant. Moduł manetek dotyczy samolotu z jednym silnikiem – mamy mieszankę, sterowanie przepustnicą oraz skokiem
śmigła. Moduł jednak został wykonany bardzo cwanie.
Moduł z manetkami
dla samolotu jednosilnikowego, wyposażonego
w ręczne ustawienia skoku śmigła oraz
mieszanki paliwowej. O jego działaniu
informuje nas zielona dioda. Na
Quadrancie mamy też skalę, czerwone
pola oznaczają rewers. W tej chwili
manetki ustawione są na 100% działania.
Dzięki specjalnym otworom, możemy łączyć wiele modułów
osobnych Quadrantów, w wyniku czego, możemy praktycznie sterować tyloma silnikami ile mamy wolnych portów USB (uwaga: moduł można nie tylko dokupić, można kupić też sam, nie mając wolantu i wówczas, może stanowić uzupełnienie zwykłego joysticka, podłączamy go do portu USB w PC i gra muzyka). Ok., ale wróćmy do naszego lotu. Wybieramy Mooney w FS’ie, delikatnie kołujemy na pasie startowym operując orczykiem. Ustawiamy się w osi lądowiska i po zgodzie na start rozkręcamy łopaty śmigieł małej awionetki. Samolot nabiera pędu i przy odpowiedniej prędkości ściągamy wolant do siebie. Inna bajka. Przez chwilę wydaje się sterowanie dość
dziwne, brak takiej swobody jaką daje nam joystick, ale po przeskoczeniu własnych starych przyzwyczajeń od razu to wciąga. Na zebranie wszystkich swoich doświadczeń z wolantem Saiteka zebrałem około 30 godzin
nalotu i muszę powiedzieć, że zastosowanie wolantu w samolotach z wolantem naprawdę urealnia zabawę w wirtualnego pilota. W większych samolotach, dzięki też „powolności” z jaką my reagujemy na wolant ma się wrażenie że faktycznie lecimy czymś ciężkim. Po każdym manewrze wolant dobrze się centruje samoczynnie w każdej
osi - sprawdzając kalibrację wolantu
też nie zauważyłem jakiegoś
problematycznego skakania osi. Warto też dodać, że działa bezgłośnie (o CH słyszałem, że z czasem zaczynają skrzypieć). Sam wspornik pod rękojeścią wolantu jest metalowy i zawsze można też go nasmarować „jakby co”.
Zastosowanie programowania w SST powoduje, że możemy dowolny symbol z klawiatury przypisać pod konkretny przycisk. Mamy je dostępne na samym wolancie (tutaj np. ja podpiąłem widoki, trymowanie, komunikację) oraz na obudowie modułu z manetkami (tutaj przycisków jest 6 – trzy działające na zasadzie góra / dół). Tutaj ciekawostką jest też fakt, że manetki mają coś na kształt działającego rewersu. W normalnym użytkowaniu ich działanie zaczyna się gdzieś na wysokości 15% całości drogi, jaką manetka musi pokonać, by osiągnąć 100%. Poniżej tych 15% jeśli ktoś chce może właśnie ustawić rewers. Opór jest dość mocny zatem łatwo wyczuć, kiedy manetka osiąga 0% skuteczności działania i kiedy odwracamy ciąg działania
silnika. Nie próbowałem tego (podpięcia rewersu) ale tak to wygląda w
teorii (polecam Forum Saiteka). Wszystko można ustawić na zasadzie zwykłych przycisków lub właśnie jako przyciski programowane – czyli emulujące klawiaturę komputerową , a przy zmianie „mode” od 1 do 3 można zaprogramować 3 krotną ilość przycisków. Na rączce wolantu znajduje się też grzybek do obracania widokami.
Warto też dodać, że Yoke posiada, rzecz zupełnie innowacyjną w stosunku do konkurencyjnych produktów, czyli lotniczy zegar mierzący nam czas. Mamy w nim dwie funkcje – Time oraz Timer,
Start / Stop i przycisk Reset. Zegar, który jest podświetlany na zielono, włącza się już przy uruchomieniu Windowsa pokazując czas systemowy. Wyświetlacz jak i przyciski znajdują się z przodu wolantu... tam gdzie najczęściej jest on zamontowany lub check lista / czy aktualna procedura w prawdziwym samolocie. Drugą opcją w zegarze jest Timer. Jest to funkcja, która pozwala nam odmierzać czas od momentu wyzerowania. Obie funkcje są niezależne. Zatem, jeśli ktoś chce się pobawić w odmierzanie czasu lotu, zamiast go zapisać lub zapamiętać, ma już do tego urządzenie wbudowane w Yoke. Warto też dodać, że klasyczny rodzaj nawigacji polega też na wcześniejszych wyliczeniach i dokonaniu określonego zwrotu w określonym czasie – Yoke też nam zatem na to pozwoli. Ten gadżet wbrew pozorom jest bardzo przydatny, a opcja z widocznym czasem systemowym pozwoli w razie czego odejść od komputera by nie zaspać na kolejny dzień do pracy ;-).
Timer na wolancie
jest podświetlony zielonym światłem
Cena za Yoke można powiedzieć nie jest mała. Waha się w okolicach 500zł na terenie Polski. W zamian dostajemy przede wszystkim dużo frajdy i dwa urządzenia – wolant i zupełnie osoby moduł manetkowy. Sam moduł manetkowy posiada w detalu cenę około 250zł. Rozkładając to na czynniki i porównując do konkurencji gdzie najczęściej za osobne moduły manetek musimy płacić... również osobno
i to więcej – można powiedzieć, że opcja jaką oferuje Saitek to najlepsza relacja ceny do jakości obecnie na rynku w kwestii wolantu. Yoke Pro Flight obsługuje się bardzo przyjemnie, po parunastu minutach lotu wszystko staje się intuicyjne, a po drugie mamy element u siebie, można powiedzieć prawie z prawdziwego płatowca. Jeśli dysponujemy daną sumą pieniędzy, latamy na maszynach cywilnych, lub większych samolotach bojowych i wciąż się zastanawiamy – powiem tak. Nie ma lepszej opcji. Yoke to kolejny krok urealniający zabawę. Yoke, Track IR, nożny orczyk, osobna przepustnica wilomanetkowa, moduły Go Flight – to rzeczy, które powinniśmy posiadać
wg.mnie lub do nich dążyć w danym przypadku. Wirtualny pilot nie powinien być
tu zawiedziony.
Saitek, swoim Yoke pokazał nową półkę dla gracza. Cieszy sytuacja, że urządzeń tego typu jest na rynku
jest coraz więcej, oraz że Saitek dostrzega w nas – miłośnikach symulatorów – gro ludzi, dla których warto zrobić coś lepszego i wypuścić to na rynek do sprzedaży detalicznej, do tego projektując kolejne urządzenia (oczywiście też przy tym zarabiając : ). Niewątpliwie sposób dystrybucji i masowość produkcji umożliwi szerszy dostęp do Wolantów w naszym kraju, a tym samym przyczyni się do popularyzacji latania na
PC bo nie sposób przejść obok dużego
opakowanie od Pro Flight Yoke System w
sklepie obojętnie i go nie zauważyć. Do tego Saitek – mimo można powiedzieć wysokiej ceny jeśli porównamy joystick – oferuje cenę bardzo konkurencyjną i przystępną w całej gamie wolantów na rynku. Po 2 miesiącach korzystania z wolantu Saiteka
serii Pro Flight, mogę powiedzieć, że dalej jestem tak samo zadowolony jak na samym początku.
Przykład samolotu,
w jakim nie polatamy już na wolancie, w
klasycznym Grasshopperze mamy już tylko
drążek. Co wtedy...? ;)
Minusem może być jedynie
większa samoświadomość już różnorodności zastosowania kontrolerów lotu w danych typach samolotów tzn. obecnie mam tak – nie polatam już na wolancie w samolocie, który ma drążek, trzeba wszystko przepiąć, bo inaczej mam dyskomfort psychiczny :-
))). Oznacza to, że trzeba planować sobie sesje – że np. teraz latam tylko w FSie i to na konkretnych maszynach, no bo przecież w DCS:Black Shark sobie
tak nagle nie polatam : )))! Jeśli będę chciał, przepinam kontroler, a wolant ląduje na jakiś czas w szafie – chyba, że ktoś ma tak duże biurko, że wystarczy przesunąć wolant na bok, a trochę na to miejsca potrzeba.
Reasumując – ocena bardzo dobra i produkt można śmiało polecić nawet dla bardziej wymagających osób, które budują sobie np. cały kokpit. Trochę szwankuje u Saiteka Support i tu może należeć się ew. jakiś minus. U mnie jednak nie nastąpił żaden zgrzyt (no może poza trudnością w znalezieniu odpowiedniego softu do programowania) dlatego też pełna piąteczka. Gratulacje dla Saiteka za kolejne wniesienie lotniczego realizmu
w nasze domowe pielesze!
Dodano 20.02.09 Pozdrawiam,
YoYo
Click!
Polityka oceny w serwisie YoYosims
Strona
Firmy Impakt, polskiego dystrybutora
Saiteka:
http://impakt.com.pl/
Produkty
w detalu, można nabyć tu:

Strona
Saitek'a:
http://saitek.com/
Jeśli
jesteś zainteresowany
zamieszczeniem
swojej
recenzji sprzętu, napisz na maila:
webmaster@yoyosims.pl
Komputer
testowy:
-
procesor- Intel Core
Duo E6600 64bit (Socket 775) 2.40
Ghz (OC 2,80Ghz), 1066 Mhz FSB, 4Mb L2 Cache
-
płyta główna-
Gigabyte GA-965P S-3 (chipset P965)
-
pamięć- 4x1024 MB=4Gb
(2xDual Channel 2Gb PC6400, DDR2 800Mhz
Geil)
-
grafika- GeForce GF
8800GTS 340Mb, PCI-E x16 (3dmark03:
34.295, 3dmark05: 13.824, 3dmark06:
9.792)
-
dźwięk- Creative
Sound Blaster X-Fi Extreme Music + głośniki
Logitech 5.1 model X-530
-
dysk- Samsung
SP0812N (80Gb, 7200 RPM, Ultra
ATA133 - system) oraz Seagate
Barracuda 7200.9 Ultra ATA, 250 Gb -
FSX
-
system- Windows
Vista PL 64Bit Home Premium Edition
-
TrackIR 4 Pro +
Vector Pro
-
joystick: Logitech
Force 3D
-
wolant: Pro Flight
Yoke System Saitek
-
pozostałe
kontrolery: Saitek X45+Throtlle
Quadrant CH Products, CH Pedals USB,
-
moduły panelowe: FS
LCD, Go Flight GF-P8
|