Witaj Pilocie!

                       FS2004, FSX, IL-2, Battle of Britain, Condor, Lock On, Knights of the Sky ...

       

    jeśli lubisz symulatory lotnicze ...   

 

NEWS

Strona główna
Archiwum news

Forum

Chat

SZKOŁA PILOTA

Tytułem wstępu

Podstawy

Zarządzanie silnikiem w simach

Starty i lądowania

Figury powietrzne

Nawigacja

Pogoda

Porady

TESTY SPRZĘTU

Joysticki

Wolanty

Przepustnice

Track IR

Inne

Polityka oceny

HISTORIA
II Wojna Światowa:

ZSRR

III Rzesza

Inne Państwa

REPORTAŻE

Radom 2002

Orlik Symulator

Góraszka 2003

Sinsheim

Radom 2003

Góraszka 2004

ILA2004

Góraszka 2005

Góraszka 2006

Góraszka 2007

Radom 2007

INNE

Opowiadanka

Malarstwo lotnicze

Fotki :)

Ankieta

Linki: ciekawe strony

GRY

Forgotten Noobs hot!

Balkans on Fire!

STATYSTYKI

Chcesz skomentować działalność strony? Wpisz się do Księgi:

Księga Gości

 


Strona uzyskała pierwsze miejsce w konkursie PODIUM, na najlepszą witrynę onet.pl /Edycja 64/ + nominację


Stronę najlepiej oglądać w Internet Ex. w roz. 1024x768 i na pełnym ekranie (klawisz F 11).


  

Jeśli podoba Ci się zawartość serwisu, a chciałbyś by się dalej rozwijał to wesprzyj dobrowolnie naszą działalność :)

KONTAKT

Twórcy serwisu

Zamów bezpłatną

 prenumeratę:

 

Definicja opisująca zastosowanie wolantu w lotnictwie jest równie krótka i analogiczna do zastosowania drążka sterowego. Jest to urządzenie, które przenosi siłę pilota (ew. siłowników pozwalających przełożyć i wzmocnić siłę przyłożenia), na aktywne części płatowca – lotki i ster wysokości. Wynalezienie wolantu wiąże się z zastosowaniem koła sterowniczego w pierwszych statkach powietrznych i właściwie ciężko się kłócić, co było pierwsze, czy pierwowzór wolantu, czy drążka sterowniczego (coś jak z kurą i jajkiem ;). Fakt, tylko jest taki, że wolant (a wcześniej ster, koło, czy kierownica jak kto woli) pozwalało łatwiej rozłożyć siłę pilota, kiedy to jeszcze nie była w zastosowaniu powszechnie hydraulika do przenoszenia energii pilota na ster oraz lotki (doskonały przykład to „Spruce Goose” Howarda Hugesa czyli H-4 Hercules). Ponieważ wraz ze wzrostem masy statku powietrznego rosła i jego powierzchnia nośna, poruszanie sterami wymagało większej siły i stawało się trudniejsze. Urządzenie, które można trzymać w obu dłoniach, do tego, gdzie rękojeści były nieco oddalone od siebie pozwalało siłę tę bardziej rozłożyć i wzmocnić. Dlatego też wolant stał się ulubionym instrumentem pilotażowym w większych maszynach. Historia pokazała, że tak też się działo i praktycznie ma zastosowanie do dziś, nawet w nowoczesnych maszynach już ze wspomaganiem hydraulicznym sił sterowania i aktywnym systemem sterowania lotem, gdzie praktycznie wystarczy mały drążek sterowy (patrz: Airbus). Wolant to zatem w sumie klasyka, ale dzięki też oburęcznemu sterowaniu pozwala na dość dużą precyzję manewru. Charakterystyka jednak wolantu z czasem ukształtowała się jako urządzenia do sterowania lotem, ale w maszynach gdzie nie wykonuje się zbyt gwałtownych manewrów. Oznacza, to, że wolant to po prostu synonim, pewności i siły, a pojedynczy drążek sterowy to zręczność i lekkość, i właśnie do takich typów samolotów stosuje się dany instrument pilotażowy. Oba wynalazki są potrzebne w świecie i oba mają zastosowanie oraz cechy, których drugie urządzenie nie posiada, choć też oba służą jednemu – lataniu.

Kabina w "koniu roboczym" - czyli w DHC-2, oczywiście z wolantem

Kiedyś nikt nie myślał o wolantach na domowe symulatory lotu. Wystarczył tylko joystick, albo dobry joystick ;) i już można było latać. Potem zaczęły na rynku pojawiać się systemy typu Hotas i zaczynało być coraz bardziej ciekawie, a my wzbogacaliśmy się o kolejne gadżety, jakie nawet Bondowi się nie śniły ;) oraz oczywiście nowe doświadczenia. Kiedy Hotasy wreszcie zaczęły się nudzić przyszła pora na nowe kontrolery lotu – wolanty. Ktoś wpadł na pomysł, że dobry joystick to nie wszystko, że może by warto przenieść w domowe pielesze, coś co jeszcze bardziej kojarzy się z lotnictwem – wolant. Do tej pory produkt niezbyt popularny, zwłaszcza w naszym kraju, jednak powoli użytkownicy symulatorów, którzy mieli jakiś kontakt z wolantem na PC przekonują się do nowego kontrolera lotu. Oczywiście, należy zadać sobie wpierw pytanie, na czym latamy i jaki styl preferujemy w wirtualnym lotnictwie. Czy to są samoloty typu GA, klasyczne liniowce, współczesne samoloty pasażerskie, bombowce, czy myszkujące myśliwce, ultralajty czy wielosilnikowe awionetki itp. Część z nich bowiem to samoloty, w których nigdy nie znajdziemy wolantu. Jeśli np. latamy tylko i wyłącznie myśliwcami (np. w IL-2, BoB II) to oczywiście możemy sobie darować jakikolwiek wolant (no chyba, że bawimy się w Iłka od strony no B-20 Havoc, B-25 Mitchel itp.). Większość jednak zapewne z nas ma do czynienia z samolotami o takim i takim układzie sterowania. Jeśli lubimy symulatory maszyn wojskowych, będzie to z przewagą na zastosowanie joysticka w simie, jeśli samolotów cywilnych – bardziej można wskazać wolant ponieważ jest on tam częstszym kontrolerem. Gdybać sobie oczywiście można co lepsze, ale nie o to tutaj chodzi i jak już się wspomniano, są to dwa właściwie zupełnie różne kontrolery lotu. Zastosowanie wolantu może mieć miejsce w każdym praktycznie symulatorze (poza może Condorem, Falconem 4, Lock On, DCS i nadchodzącym Rise of Flight – ale tu do końca nie wiadomo). 

Wolant Co-pilota w Twinn Otterze od Aerosoftu

Na pewno wolant dobrze może się sprawdzić w serii IŁ-2 (bombowce i ciężkie myśliwce), z czasem możliwe, że w Storm of war, X-Plane i oczywiście w każdym Flight Simulatorze. Jeśli jesteś fanem zwłaszcza tej ostatniej serii symulatorów – zastosowanie wolantu może dość mocno odmienić sposób postrzegania symulatora jak i płynących doznań podczas podniebnych podróży ... w domu na PC. Jestem tego doskonałym przykładem, ponieważ, kiedyś używałem tylko joysticków, Hotasów do latania i dość twardo broniłem się przed zastosowaniem wolantów, kiedy w sumie już długo były na rynku. Pod koniec zeszłego roku, przyszedł jednak moment „złamania” i bibliotekę kontrolerów uzupełnił właśnie wolant ze stajni Saiteka: Pro Flight Yoke System. 

Hawker Siddeley oraz podejście do pasa 33 na Okęciu, oczywiście, na pierwszym miejscu urządzenie sterujące - wolant.

Na rynku obecnie królują dwie firmy jeśli chodzi o wolanty. Jest to CH, firma, która właściwie już od wielu lat produkuje wolanty i zdobyte doświadczenia pozwalają jej opracowywać nowsze modele (jak nowy wolant CH Eclipse), druga firma czyli Saitek dopiero raczkuje w tej kwestii. Można znaleźć też oferty bardziej elitarnych produktów / firm, ale cena już za cały metalowy wolant, sprowadzany, sięga czasem i 2000zł albo i więcej. Niewątpliwie CH oraz Saitek to firmy, które i podbiły rynek i stosunkowo oferują przystępne ceny dla miłośników symulatorów, którzy  chcą wydać trochę więcej pieniędzy niż za joystick średniej klasy, a z drugiej strony kwalifikują się na latających na samolotach gdzie mamy właśnie wolant jako kontroler lotu.

Powyżej zestaw Saitek Yoke Pro Flight System dla PC już na biurku

Saitek: Pro Flight Yoke System + osobny moduł przepustnicy Quadrant Pro Flight System

Cechy omawianego produktu firmy Saitek:

  • Typ joystick'a: przewodowy
  • Liczba przycisków: 14 (wolant + moduł)
  • Ośmiokierunkowy przycisk Hat ("Grzybek")
  • Przepustnica: pełna, jeden silnik (quadrant)
  • Programowanie przycisków: TAK
  • System Force Feedback: NIE
  • Interfejs: USB (Plug and Play)
  • OS: Windows XP, XP64 i Windows Vista (wszystkie wersje)
  • Gwarancja: 24 miesiące
  • Dodatkowe informacje: precyzyjna kontrola wysokości i kierunku lotu, solidnie wykonany ze stalowym trzonem, mocowanie w 2 pozycjach, wbudowany hub USB do podłączenia innych urządzeń

Przykładowy wolant we Flight Simulatorze

Pro Flight Yoke System jest to pierwszy produkt Saiteka który został zaadresowany dla użytkowników, bądź chcących stać się użytkownikami, wolantów dla symulatorów PC. Yoke od Saiteka miał premierę już jakiś czas temu – dokładnie w okresie jesienno-zimowym 2007 roku. Właściwie dobrze też się stało, że zostało on poddany recenzji teraz. Początkowe produkty miały niestety chorobę wieku dziecięcego. Bywały bowiem okazy, które powodowały samoczynne włączanie się przycisków na wolancie. Najprawdopodobniej była to wina styków, a nie softu. Saitek w związku z ilością reklamacji w końcu zaczął uznawać to jako wadę fabryczną i wymieniać Yoki w świecie. Na szczęście, wtedy wolant od Saiteka nie był zbyt dostępny w Polsce, tak więc te modele nie powinny trafić do nas, chyba, że ktoś zamawiał / sprawdzał produkty z zagranicy ponad rok temu. Było to zwłaszcza bolesne dla użytkowników FS’a. Objawem były np. samoczynne zmienianie się widoków, czy innych ustawień już podczas lotu, afekt ten nawet zyskał swoją nazwę - random buttom press - (efekt ten powtarzał się co jakiś czas bez ingerencji gracza podczas lotu). Na szczęście obecne wersje sprzedawane wolantu pozbawione są tej wady. Praktycznie każdy model sprzedawany po pierwszym kwartale 2008 powinien być już Ok. Radzę mieć to zawsze na uwadze jeśli kupujemy wolant Saiteka z drugiej ręki. Modele wadliwe najczęściej miały numer seryjny zaczynający się między 45-50xxxxx, 51 i 52 różnie (sprzedawane przez Saitek mniej więcej do końca 2007 roku i początek 2008), od serii 00053xxxxx jest już na pewno wszystko ok. 

Nie ma co, na biurku robi się z lekka ciasnawo. Wolant i Quadrant ma swoje rozmiary.

Seria Pro Flight od Saiteka jest przeznaczona dla bardziej wymagających graczy. Nie są to produkty najniższej półki. Cenowo, plasują się jako najdroższe produkty od Saiteka, jednak niżej cenowo niż CH. Na pewno ciekawostką jest fakt, że tak duży producent jakim jest Saitek dostrzegł wreszcie niszę w miłośnikach bardziej zaawansowanego latania niż zabawa w Arcade i wzorem GoFlight, CH czy innych specjalistycznych producentów zaczął projektować i sprzedawać peryferia przeznaczone dla wirtualnych pilotów. Gama produktów Pro Flight rozszerza się praktycznie z każdym kwartałem i obecnie mamy już dostępny Hotas, Yoke, orczyk, słuchawki oraz pierwszy panel. W projekcie Saitek ma zacząć sprzedawać też zegary i kolejne panele do podłączenia do PC, tak więc w tej kwestii będzie na pewno jeszcze ciekawie i będzie o czym pisać. Dodatki te będzie można ze sobą łączyć oraz instalować jeden na drugim, tak więc Saitek podszedł do tematu dość kompleksowo już od początku. 

Widok na wolant od Saiteka z góry, sama powierzchnia obudowy jest dość duża oraz prosta. Otwory pozwalają zamontować na stałe przyszłościowe panele i zegary Saiteka. W prawym dolnym rogu widać podłączenia przewodów USB.

Jak do tej pory w Polsce produkty Saiteka raczej kojarzyły się z niższą półką, albo tą średnią. Pojawienie się na rynku X52 (a wcześniej X45), powoli zaczęło zmieniać postrzeganie tej firmy produkującej podzespoły dla mas. Dystrybucja nowości też w pewnym sensie leżała, ale powoli od 2008 to się zmienia. W zeszłym roku zmienił się przedstawiciel Saiteka na Polskę – obecnie jest to firma Impakt i chyba wyszło to na dobre, bowiem wreszcie w Polsce mamy możliwość nabycia nowości od Saiteka, prawie z równoczesną premierą na zachodzie. Impakt to jednak firma sprzedająca hurtowo, więc pozostaje jeszcze ścieżka dystrybutorów sprzętu, ale i tutaj powinno być łatwiej – Pilots.pl wszedł w sprzedaż akcesoriów Saiteka z początkiem 2009 roku. Impakt obecnie posiada w swojej ofercie całą gamę produktów Saiteka z serii Pro i zapewne lada moment o ile już to nie nastąpiło, cała ta gama będzie dostępna w sprzedaży dla miłośników wirtualnej awiacji. 

Wracając do Yoke, jest on już dostępny w sprzedaży detalicznej od jakiegoś czasu w Polsce. Co ważne praktycznie jedynym konkurentem jest obecnie produkt CH. Porównując ceny, Saitek jednak wypada korzystniej. Nie chcę sugerować który jest lepszy, najlepiej by ktoś sobie porównał samemu - o ile ma taką możliwość (zresztą wolant CH był recenzjonowany na łamach naszego serwisu wraz z pedałami CH), jednak na wyższość modelu od Saiteka mogą wpływać niewątpliwie takie cechy jak cena, ergonomia, materiał i precyzja wykonania, ilość przycisków i software. 

Pokaźne opakowanie Pro Flight Yoke System

Wolant Pro Flight zapakowany jest w duży, w niebieskich tonacjach, karton, W środku mamy oczywiście poza kolejnymi kartonami i zabezpieczeniami i folią – wolant, moduł z manetkami, płytę CD, coś na kształt instrukcji (albo informacji). Całość ma wagę, ale prawie wszystko wykonane jest z plastików więc nie jest też to jakieś ciężkie. Wolant mocuje się do biurka za pomocą zacisku więc nie musi też posiadać „odpowiedniej wagi”. Po wyjęciu, na pierwszy rzut oka rzuca się jakość plastików, które są bardzo miłe w dotyku. Nie ma tutaj żadnych odprysków, sztucznej chropowatości. Wolant jak i manetka sprawia już na dzień dobry bardzo przyjemny wygląd i praktycznie od tego momentu zaczyna utwierdzać nas w decyzji swojego zakupu. Bolączką może być brak przejrzystej instrukcji oraz opisów programowania klawiszy w programie SST - niestety w tej kwestii początkującym musi pomóc Internet oraz różne Fora i FAQ na stronie Saiteka. To co jest to właściwie ulotki, a skoro już wydajemy parę tych stów naszych złociszy, to przydałaby się jakaś książeczka zwięźle i ciekawie napisana.

Mocowanie do biurka następuje za pomocą osobnego zacisku, na który nakładamy przyssawkę i następnie całość skręcamy pod biurkiem. Sytuacja dotyczy zarówno samego elementu jakimś jest wolant oraz moduł z manetkami (Quadrant). Dodatkowo moduł z manetkami można zamocować w dwojaki sposób zgodnie z własnym upodobaniem (front biurka lub góra). Samo mocowanie jest dobrze rozwiązanie, można bardzo mocno przytwierdzić sprzęt. Minusem mogą być gabaryty jedynie samych pokręteł, ponieważ wystają one pod biurkiem. Jeśli ktoś ma np. wyciąganą półkę na klawiaturę pod samym biurkiem, to może być z tym problem. Jeśli chodzi o moduł – stanowi on osobne urządzenie, można dzięki temu zamontować go w dowolnym miejscu po lewej stronie wolantu lub po prawej. Podstawa wolantu na tyle jest duża, że można postawić nawet na nim monitor, dzięki czemu, będziemy bliżej ekranu i będzie on po prostu wyżej – jeśli np. obudowa Yoke miałaby zasłonić nam część obrazu. 

Sposób mocowania zarówno wolantu jak i modułu jest identyczny, lepiej żeby nasz blat od biurka nie posiadał dodatkowej półki poniżej

Na dzień dobry na brawa zasługuje nie tylko jakość zastosowanych plastików ale i wykonanie sprzętu. Jeszcze przed podłączeniem na manetkach czuć opory, a wolant ładnie się centruje, posiada lekkie opory przy ruchach oraz wszystko jest miłe w dotyku. Obudowa wolantu posiada też wejścia USB, co ułatwi nam podłączenie np. modułu z manetkami, lub dowolnych urządzeń na USB. Całość do PC podłączymy jednym kablem USB wychodzącym właśnie z Yoke. 

Oczywiście przed podłączeniem do gniazda USB w PC należy wpierw mieć sterowniki. Od razu wszedłem zatem na stronę Saitek’a odkładając płytę załączoną do Yoke. Logiczne jest, że Yoke jakiś czas leżał w magazynie, a co za tym idzie sterowniki mogły się zestarzeć, w stosunku do tych co na www. Tak też miało miejsce. Same sterowniki warto ściągnąć ze strony Saiteka. Problem jednak okazał się zupełnie inny. Kalibracja itp. wypadła pomyślnie i w pierwszych testach wszystko było OK. Natomiast problem z jakim się zetknąłem dotyczył Softu do programowania, czyli SST (które to oprogramowanie jak i sterowniki na początku nie jest tak łatwo znaleźć na stronie Saiteka). Jest to oprogramowanie do przypisywania poszczególnym przyciskom klawiszy z klawiatury, co po pierwsze umożliwia nam stosowanie 3 rodzajów „mode” (czyli trzykrotnie zwiększy nam ilość funkcji przyciskowych z 14 do 32), a po drugie ułatwia konfigurację Yoke-symulator i pozwala zapisać sam profil. Użytkownicy X45 , X52, czy X52Pro wiedzą o co chodzi i osobiście programowanie jak dla mnie jest nieodzownym atrybutem Saiteka, bez którego nie mogę się obyć przy każdym locie. Otóż na www znalazłem SST, który nie był kompatybilny z Yoke! Po prostu SST go nie widział. Rozszyfrowując program, okazało się że nie ma on odpowiedniego profilu nawet. Czyli na www nie było aktualnej wersji SST do obsługi Yoke (XII 08). Instalację przeprowadziłem zatem z płyty CD załączonej do Yoke i na szczęście zadziałało to w taki sposób. Był to jedyny problem z jakim się zetknąłem przy użytkowaniu Pro Flight Yoke System od Saitek, potem już było tylko jak z górki – czyli czysta przyjemność zabawy.

Na główny test poszedł oczywiście Flight Simulator. Yoke doskonale nadaje się np. do produktów Carenado – czyli wszelkiego rodzajów Cessny, Piperów oraz wielkich dawnych, czy współczesnych liniowców itp. Po dokonaniu rekonfiguracji w FS’ie osi sterowania na Yoke i programowaniu podstawowych funkcji w programie SST można było wreszcie polatać. 

Centralny widok na omawiany Yoke, na szczytach rękojeści mamy łatwo dostępne przyciski pracujące w trybie góra / dół (polecam ustawić tam  trymery) oraz grzybek. Oprócz tego pod rękojeścią znajduje się dodatkowy przycisk.

Od razu, już nie tylko optycznie, widać różnicę. Yoke trzyma się o wiele pewniej niż joystick. Poza tym, już sama świadomość, że trzymamy w ręku bardziej prawdziwe urządzenie do kontroli lotu – bowiem, wolant widzimy na ekranie, poprawia nam świadomość przed monitorem od PC. Zakres sterowania jest lekko inny, ściągamy, wypycham wolant i kręcimy nim na boki jak kierownicą. Skutek oczywiście ten sam, ale jak wspomniałem też wcześniej, wydaje się, że precyzja jest większa, ponieważ mimowolnie wykonujemy to po prostu wolniej. Manetki też działają dobrze. Tutaj akurat mając porównanie do produktów CH śmiało mogę powiedzieć, że produkt Saiteka niewiele odbiega od wykonania np. CH Thrlotte Quadrant. Moduł manetek dotyczy samolotu z jednym silnikiem – mamy mieszankę, sterowanie przepustnicą oraz skokiem śmigła. Moduł jednak został wykonany bardzo cwanie. 

Moduł z manetkami dla samolotu jednosilnikowego, wyposażonego w ręczne ustawienia skoku śmigła oraz mieszanki paliwowej. O jego działaniu informuje nas zielona dioda. Na Quadrancie mamy też skalę, czerwone pola oznaczają rewers. W tej chwili manetki ustawione są na 100% działania.

Dzięki specjalnym otworom, możemy łączyć wiele modułów osobnych Quadrantów, w wyniku czego, możemy praktycznie sterować tyloma silnikami ile mamy wolnych portów USB (uwaga: moduł można nie tylko dokupić, można kupić też sam, nie mając wolantu i wówczas, może stanowić uzupełnienie zwykłego joysticka, podłączamy go do portu USB w PC i gra muzyka). Ok., ale wróćmy do naszego lotu. Wybieramy Mooney w FS’ie, delikatnie kołujemy na pasie startowym operując orczykiem. Ustawiamy się w osi lądowiska i po zgodzie na start rozkręcamy łopaty śmigieł małej awionetki. Samolot nabiera pędu i przy odpowiedniej prędkości ściągamy wolant do siebie. Inna bajka. Przez chwilę wydaje się sterowanie dość dziwne, brak takiej swobody jaką daje nam joystick, ale po przeskoczeniu własnych starych przyzwyczajeń od razu to wciąga. Na zebranie wszystkich swoich doświadczeń z wolantem Saiteka zebrałem około 30 godzin nalotu i muszę powiedzieć, że zastosowanie wolantu w samolotach z wolantem naprawdę urealnia zabawę w wirtualnego pilota. W większych samolotach, dzięki też „powolności” z jaką my reagujemy na wolant ma się wrażenie że faktycznie lecimy czymś ciężkim. Po każdym manewrze wolant dobrze się centruje samoczynnie w każdej osi - sprawdzając kalibrację wolantu też nie zauważyłem jakiegoś problematycznego skakania osi. Warto też dodać, że działa bezgłośnie (o CH słyszałem, że z czasem zaczynają skrzypieć). Sam wspornik pod rękojeścią wolantu jest metalowy i zawsze można też go nasmarować „jakby co”. 

  

Zastosowanie programowania w SST powoduje, że możemy dowolny symbol z klawiatury przypisać pod konkretny przycisk. Mamy je dostępne na samym wolancie (tutaj np. ja podpiąłem widoki, trymowanie, komunikację) oraz na obudowie modułu z manetkami (tutaj przycisków jest 6 – trzy działające na zasadzie góra / dół). Tutaj ciekawostką jest też fakt, że manetki mają coś na kształt działającego rewersu. W normalnym użytkowaniu ich działanie zaczyna się gdzieś na wysokości 15% całości drogi, jaką manetka musi pokonać, by osiągnąć 100%. Poniżej tych 15% jeśli ktoś chce może właśnie ustawić rewers. Opór jest dość mocny zatem łatwo wyczuć, kiedy manetka osiąga 0% skuteczności działania i kiedy odwracamy ciąg działania silnika. Nie próbowałem tego (podpięcia rewersu) ale tak to wygląda w teorii (polecam Forum Saiteka). Wszystko można ustawić na zasadzie zwykłych przycisków lub właśnie jako przyciski programowane – czyli emulujące klawiaturę komputerową , a przy zmianie „mode” od 1 do 3 można zaprogramować 3 krotną ilość przycisków. Na rączce wolantu znajduje się też grzybek do obracania widokami. 

Warto też dodać, że Yoke posiada, rzecz zupełnie innowacyjną w stosunku do konkurencyjnych produktów, czyli lotniczy zegar mierzący nam czas. Mamy w nim dwie funkcje – Time oraz Timer, Start / Stop i przycisk Reset. Zegar, który jest podświetlany na zielono, włącza się już przy uruchomieniu Windowsa pokazując czas systemowy. Wyświetlacz jak i przyciski znajdują się z przodu wolantu... tam gdzie najczęściej jest on zamontowany lub check lista / czy aktualna procedura w prawdziwym samolocie. Drugą opcją w zegarze jest Timer. Jest to funkcja, która pozwala nam odmierzać czas od momentu wyzerowania. Obie funkcje są niezależne. Zatem, jeśli ktoś chce się pobawić w odmierzanie czasu lotu, zamiast go zapisać lub zapamiętać, ma już do tego urządzenie wbudowane w Yoke. Warto też dodać, że klasyczny rodzaj nawigacji polega też na wcześniejszych wyliczeniach i dokonaniu określonego zwrotu w określonym czasie – Yoke też nam zatem na to pozwoli. Ten gadżet wbrew pozorom jest bardzo przydatny, a opcja z widocznym czasem systemowym pozwoli w razie czego odejść od komputera by nie zaspać na kolejny dzień do pracy ;-).

Timer na wolancie jest podświetlony zielonym światłem

Cena za Yoke można powiedzieć nie jest mała. Waha się w okolicach 500zł na terenie Polski. W zamian dostajemy przede wszystkim dużo frajdy i dwa urządzenia – wolant i zupełnie osoby moduł manetkowy. Sam moduł manetkowy posiada w detalu cenę około 250zł. Rozkładając to na czynniki i porównując do konkurencji gdzie najczęściej za osobne moduły manetek musimy płacić... również osobno i to więcej – można powiedzieć, że opcja jaką oferuje Saitek to najlepsza relacja ceny do jakości obecnie na rynku w kwestii wolantu. Yoke Pro Flight obsługuje się bardzo przyjemnie, po parunastu minutach lotu wszystko staje się intuicyjne, a po drugie mamy element u siebie, można powiedzieć prawie z prawdziwego płatowca. Jeśli dysponujemy daną sumą pieniędzy, latamy na maszynach cywilnych, lub większych samolotach bojowych i wciąż się zastanawiamy – powiem tak. Nie ma lepszej opcji. Yoke to kolejny krok urealniający zabawę. Yoke, Track IR, nożny orczyk, osobna przepustnica wilomanetkowa, moduły Go Flight – to rzeczy, które powinniśmy posiadać wg.mnie lub do nich dążyć w danym przypadku. Wirtualny pilot nie powinien być tu zawiedziony. 

Saitek, swoim Yoke pokazał nową półkę dla gracza. Cieszy sytuacja, że urządzeń tego typu jest na rynku jest coraz więcej, oraz że Saitek dostrzega w nas – miłośnikach symulatorów – gro ludzi, dla których warto zrobić coś lepszego i wypuścić to na rynek do sprzedaży detalicznej, do tego projektując kolejne urządzenia (oczywiście też przy tym zarabiając : ). Niewątpliwie sposób dystrybucji i masowość produkcji umożliwi szerszy dostęp do Wolantów w naszym kraju, a tym samym przyczyni się do popularyzacji latania na PC bo nie sposób przejść obok dużego opakowanie od Pro Flight Yoke System w sklepie obojętnie i go nie zauważyć. Do tego Saitek – mimo można powiedzieć wysokiej ceny jeśli porównamy joystick – oferuje cenę bardzo konkurencyjną i przystępną w całej gamie wolantów na rynku. Po 2 miesiącach korzystania z wolantu Saiteka serii Pro Flight, mogę powiedzieć, że dalej jestem tak samo zadowolony jak na samym początku. 

Przykład samolotu, w jakim nie polatamy już na wolancie, w klasycznym Grasshopperze mamy już tylko drążek. Co wtedy...? ;)

Minusem może być jedynie większa samoświadomość już różnorodności zastosowania kontrolerów lotu w danych typach samolotów tzn. obecnie mam tak – nie polatam już na wolancie w samolocie, który ma drążek, trzeba wszystko przepiąć, bo inaczej mam dyskomfort psychiczny :- ))). Oznacza to, że trzeba planować sobie sesje – że np. teraz latam tylko w FSie i to na konkretnych maszynach, no bo przecież w DCS:Black Shark sobie tak nagle nie polatam : )))! Jeśli będę chciał, przepinam kontroler, a wolant ląduje na jakiś czas w szafie – chyba, że ktoś ma tak duże biurko, że wystarczy przesunąć wolant na bok, a trochę na to miejsca potrzeba.

Reasumując – ocena bardzo dobra i produkt można śmiało polecić nawet dla bardziej wymagających osób, które budują sobie np. cały kokpit. Trochę szwankuje u Saiteka Support i tu może należeć się ew. jakiś minus. U mnie jednak nie nastąpił żaden zgrzyt (no może poza trudnością w znalezieniu odpowiedniego softu do programowania) dlatego też pełna piąteczka. Gratulacje dla Saiteka za kolejne wniesienie lotniczego realizmu w nasze domowe pielesze!

Dodano 20.02.09

Pozdrawiam,  YoYo

Click! Polityka oceny w serwisie YoYosims

 

Strona Firmy Impakt, polskiego dystrybutora Saiteka:

http://impakt.com.pl/

Produkty w detalu, można nabyć tu:

Strona Saitek'a:

http://saitek.com/

 


Jeśli jesteś zainteresowany zamieszczeniem 

swojej recenzji sprzętu, napisz na maila:

webmaster@yoyosims.pl

 


Komputer testowy:

  • procesor- Intel Core Duo E6600 64bit (Socket 775)  2.40 Ghz (OC 2,80Ghz), 1066 Mhz FSB, 4Mb L2 Cache

  • płyta główna- Gigabyte GA-965P S-3 (chipset P965)

  • pamięć- 4x1024 MB=4Gb (2xDual Channel 2Gb PC6400, DDR2 800Mhz Geil)

  • grafika- GeForce GF 8800GTS 340Mb, PCI-E x16 (3dmark03: 34.295, 3dmark05: 13.824, 3dmark06: 9.792)

  • dźwięk- Creative Sound Blaster X-Fi Extreme Music + głośniki Logitech 5.1 model X-530 

  • dysk- Samsung SP0812N (80Gb, 7200 RPM, Ultra ATA133 - system) oraz Seagate Barracuda 7200.9 Ultra ATA, 250 Gb - FSX

  • system- Windows Vista PL 64Bit Home Premium Edition

  • TrackIR 4 Pro + Vector Pro

  • joystick: Logitech Force 3D 

  • wolant: Pro Flight Yoke System Saitek

  • pozostałe kontrolery: Saitek X45+Throtlle Quadrant CH Products, CH Pedals USB, 

  • moduły panelowe: FS LCD, Go Flight GF-P8

 

SCREENSHOTS

Screenshots IL2

Arty (screeny)

   SEKCJA SYMULATORÓW

LOCK ON

Spojrzenie na LO

Porady

Linki


Flaming Cliffs

Black Shark

FALCON 4: AF

Recenzja

Dodatki - add ons

FS2004/FS X

Flight Simulator 2004

Flight Simulator X

Recenzje - add ons

Downloads

Linki

RISE OF FLIGHT

Recenzja RoF

Screenshots

Samoloty-addon's

Multiplayer

Linki

BOB II: WoV

Recenzja BoB 2

CONDOR

Recenzja Condora

Linki

BOB: SOW

Zarys symulatora

Recenzja

Multiplayer

Linki

WINGS OF PREY

Opis gry

Recenzja

Przydatne linki

SERIA IL-2

IL-2 Sturmovik

Forgotten Battles

Ace Expansion Pack

Pacific Fighters


Downloads

Multiplayer

Porady i Tracki

Patche

Hyperlobby

Linki

IL-2 w detalach (foto)


The last days

TARGETWARE

War over Poland'39

Download

Forum

Linki

JANES F/A-18

Opis symulatora

Linki

                 REKLAMA

 

 

Copyright © 2001-2009 YoYo. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie artykułów, cytatów i zamieszczanie zdjęć z tej strony bez zgody autora jest zabronione