Subscribe to YoYoSims RSS
Witaj Pilocie! FSX, FS2004, Flight, Rise of Flight, Lock On, DCS, Condor, Take on Helicopters, IL-2...


Digital Combat Simulator

Flight Simulator oraz P3D

Seria IL-2

Take on Helicopters

Condor Soaring Simulator

Rise of Flight

Falcon Allied Force

Testy Sprzętu

Startujemy !

Historia

Reportaże

HOTAS: Saitek X45

Niezawodny Saitek X45
 
Teraz może tekst o czymś innym, o joyu, który stara się "podrobić" osławionego Cougara. Recenzję napisał Labienus.
 
obrazek
 
Jakiś czas temu Yoyo wpadł na genialny pomysł co by zrobić dział u siebie na stronce z opisami dżojstików i napisał do mnie, żebym opisał to cudo co na obrazku powyżej. Szanowny Pan Redaktor nie zna chyba nikogo komu mogło przyjść do głowy, żeby za dżojstik tyle płacić. No może poza Schwierem. Ale tego ostatniego dewiacje są powszechnie znane, więc nikt nie czuje się zaskoczony.
No, ale do rzeczy! Poniższy krótki opis może być lekko skrzywiony, a to z tego względu, że do tej pory grałem na bida-sprzętach w stylu Wingman Attack 2 czy Dexxa (Szmajowi tego nie daruję!). Krótko mówiąc, nie miałem jeszcze przyjemności grać na dobrym dżojstiku i trudno jest go obiektywnie ocenić. Godnym podkreślenia jest również to, że jedynymi grami w jakich testowałem X45 był IŁ2 Forgotten Battles oraz IŁ2 Szturmowik.
Pierwsze wrażenie po zainstalowaniu tego cuda miałem mniej więcej następujące: „WOW! Nie będę musiał kupować choinki na święta! Wystarczy, że podłączę dżoja i będzie GIT!”. Dosyć sporo światełek, które wraz z podłączeniem X45 rozświetlają cały pokój. Na samym wolancie cztery światełka. Przyciski A i B nad Hatem świecą się permanentnie, tak samo jak przycisk umiejscowiony pomiędzy nimi pod odsłanianą zaślepką „SAFE”. Qrka, aż się prosi by zagrać w LOMACa. Samo odkrywanie świecącego się na czerwono przycisku jest tak emocjonujące jak trzykrotne obejrzenie TopGun. Szkoda, że w ILe nie ma pocisków „Fire&Forget”, bo bym sobie je przypisał do tego przycisku ofkors. Czwartym światełkiem jest mała diodka powyżej lewego Hata na wolancie. Sygnalizuje kiedy naciskam przycisk będący pod moim małym palcem. Wiecie, dioda się świeci, co bym wiedział, że już tego Nuke’a spuściłem Saddamowi, i że mogę się już zabierać do domu po kolejną dawkę energii dla nieprzyjaciół. Ostatnie świecidełko to przycisk na przepustnicy ponad dolnym pokrętłem.
Spoglądając na powyższy obrazek, który nie różni się niemal wcale od rzeczywistości, można odnieść wrażenie, że dżoj ów został stworzony z myślą o symulatorach suszarek. Na szczęście pozory mylą.
Przechodząc już do bardziej szczegółowego opisu zacznę od samego wolantu. Ułożenie dłoni na nim jest bardzo komfortowe z jednym małym wyjątkiem. Pod małym palcem znajduje się jeden ze spustów, jednak ułożenie dłoni jest chyba nie do końca dopracowane. Mały palec jest lekko przygniatany przez palec „serdeczny”. Mimo podpórki (dżoj tylko dla praworęcznych) pod dłoń na prawej można właśnie odczuwać lekki dyskomfort z tym związany. Nie chodzi o to, że dłoń jest ułożona niewygodnie. Wręcz przeciwnie, jednak trzymając wolant ma się wrażenie, że nie można dobrze docisnąć tego przycisku i za każdym razem przeszkadza ten wyżej położony palec. Palec wskazujący dobrze leży na głównym spuście. Kciukiem bez zmiany położenia dłoni jestem jednak w stanie sięgnąć tylko dolnego Hata, którego używam do obsługi widoków. Mam niewielką dłoń i to może być przyczyną, jednak to jest kolejny drobny minus. Korzyść z tego płynie taka, że przez przypadek nie wcisnę wyżej położonych przycisków i drugiego Hata. Plastik jest bardzo przyjemny. W pierwszej chwili wydawał mi się dżoj lekko gumowany jednak jest to plastik, który posiada powierzchnię utrudniającą przesuwanie się dłoni. Dostęp do górnych przycisków na wolancie odbywa się tylko przy uniesieniu dłoni. Nie przeszkadza to jednak w kontrolowaniu samolotu. Hatów łącznie jest 4, więc ten wyżej położony na dżoju wykorzystałem jako oddzielne funkcje dla każdego kierunku jego wychylenia. Zaślepkę „SAFE” wykorzystałem niecnie do tego, żeby uniemożliwiała mi wyskoczenie z samolotu przez przypadek. Czerwony, świecący przycisk pod nią jako „katapultowanie się”. Podnieść zaślepkę i wcisnąć znajdujący się pod nią przycisk nietrudno samym kciukiem. Jest jeszcze przycisk, którego na obrazku nie widać. Obsłużyć go można palcem wskazującym zdejmując go z głównego spustu. Znajduje się lekko powyżej i używać go można bez zmiany położenia dłoni.
Sam wolant wychyla się przyjemnie, stawia jednostajny opór. Wszystko za sprawą prostego rozwiązania ze sprężyną zewnętrzną opartą na krążku, który podczas ruszania wolantem przesuwa się wraz z nim po nieruchomej podstawie. Sam dżojstik jest bardzo dokładny i umożliwia precyzyjne celowanie. Coś co w Dexxie i WA2 jest kosmosem tutaj jest normalną sprawą. Naprawdę przyjemnie się lata. Ręka się nie męczy. Jaro z 303 kilka dni temu się o tym przekonał jak z ostrego kąta zdjąłem Emilem ze dwa razy jego Kobrę.
Elwood mówił, że w simach suszarek warto mieć możliwość sterowania oddzielnie ciągami dwóch silników. Tutaj taka możliwość istnieje oczywiście, ale czy jest to wygodne sterowanie to nie jestem pewien. Dwa pokrętła na przepustnicy, których dostępność zbyt wygodna nie jest. Żeby precyzyjnie nimi operować aż chce się oderwać rękę od całej przepustnicy. Oczywiście można nimi majstrować nie odrywając ręki od przepustnicy, ale dokładne sterowanie to nie będzie. No chyba, że ktoś ma grabie ala Elwood. Dobrym rozwiązaniem jest śruba usytuowana na spodzie przepustnicy, która reguluje opór stawiany przez samą przepustnicę. To jest bardzo ważne, gdyż zarówno dżojstik jak i przepustnica mają bardzo lekkie podstawy, a przyssawek nie ma. Dżojstik co prawda nie ma takiej śrubki, ale opór podczas wychyleń nie jest na tyle duży, żeby dżojstik się chybotał lub wywracał. No chyba, że ktoś lubi naprawdę ostro majtać.
Wracając jednak do przepustnicy to sama jest bardzo wygodna. Ręka położona na niej odpoczywa. Dostępność wszystkich Hatów i przycisków jest bardzo dobra, poza pokrętłami. Co prawda nie wiem jak można by je lepiej ułożyć, gdyż znajdują się one na wyciągnięcie odpowiednio kciuka i palca wskazującego lewej ręki. Jeśli sterowanie nie musi być dokładne to te pokrętła wystarczają, jednak żeby sterować dokładnie to z reguły rękę odrywam i chwytam oboma palcami dane pokrętło. Dokładność pokręteł też nie jest rewelacyjna choć w moim przekonaniu zupełnie wystarczająca. Czasem potrafi przeskoczyć o 1 procent w górę lub w dół. Dla mnie to żaden problem, ale na pewno warto byłoby zachować dokładność. To i tak nic w porównaniu do przepustnicy WA2, która potrafiła skakać czasem nawet o połowę swojego zakresu. Sama przepustnica jest bardzo dokładna. Pod spodem przepustnicy znajduje się analogowy ster kierunku w postaci dwóch przeciwbieżnych przycisków (jeden przyciskasz to drugi się wysuwa). Obsłużyć można je bez problemu za pomocą palców małego i „serdecznego”. Trzeba jednak się troszkę do tego przyzwyczaić. Działają jak sam wolant – w zależności jak mocno naciśniesz taki będzie efekt. Obok dolnego pokrętła znajduje się pomarańczowy bolczyk, który jest Hatem, i który odpowiednio zaprogramowany może służyć za myszkę. Obok czarny przycisk, który na zdjęciu się zlał z czarnym plastikiem obudowy i go nie widać. Na zdjęciu nie widać także czwartego i ostatniego Hata, który znajduje się za górnym pokrętłem, i z którego korzystanie nie nastręcza żadnych trudności. Zresztą korzystanie ze wszystkiego na przepustnicy poza pokrętłami jest bardzo proste. Jest bardzo dobrze zaprojektowana. Praktycznie nie trzeba zmieniać położenia dłoni, żeby ze wszystkiego korzystać. Posiada też wstawkę gumową, która jest usytuowana tak, żeby ciągnąc przepustnicę do siebie i od siebie dłoń się nie zsuwała. Ostatnie elementy na przepustnicy to dwa trzy-stopniowe przyciski. Jeden do obsługi w czasie gry, a drugi do przestawiania trybów działania dżojstika. Producent dał bowiem możliwość i program do tego, żeby do różnych gier nie trzeba było za każdym razem przekonfigurowywać wszystkich Hatów, przepustnicy i przycisków. Bez ponownej konfiguracji można grać w trzech różnych trybach, które oczywiście trzeba na samym początku skonfigurować. Znudził się IŁ2? To teraz LOMAC..... przestawiasz tryb i już bez żadnych dodatkowych czynności możesz grać w LOMACa itd.
Ogólnie rzecz ujmując X45 jest dżojem, który ma swoje wady. Jednak tych wad jest niewiele i są mało znaczące w porównaniu do zalet. Logitech jest w ergonomii niedościgniony i w ergonomii leża tak naprawdę tylko wady X45. Jak na dżojstik w systemie HOTAS (Hands on throttle and stick – Ręce na przepustnicy i drążku) spisuje się całkiem dobrze. Dłonie po używaniu go nie są zmęczone, a przyjemność z latania jest pełna. Nie jestem pewien czy za cenę 400 złotych (bez jednej złotówki) nie powinienem był otrzymać idealnego zestawu. Jednak jak sobie przypomnę jakie problemy miałem z Dexxą i WA2 to myślę, że warto było zainwestować w X45. Mam nadzieję, że trwałość będzie adekwatna do ceny, czyli dla nieświadomych, że wytrzyma dżoj BARDZO długo bez straty swojej sprawności. Ważna sprawa jest też taka, że X45 nie ma ForceFeedbacka. Jak człowiek patrzy na cenę to wydaje się, że musi mieć. Jednak nie żałuję, że nie ma. Nie jest to coś co jest dla mnie zbyt ważne. Z resztą jeśli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości czy powinien X45 mieć FF to niech spojrzy na Cougara, który kosztuje 1000zł więcej i też nie ma FF.
Podsumowując polecam X45 każdemu, bo radocha z niego jest wielka w lataniu, o czym Elwood już się przekonał. Znam kilka osób, które używa przepustnicy od X45 i dżoja MajkroSyfu Sidewinder, który podobno nie ma sobie równych w dokładności i trwałości. Ja na razie kasy na to nie mam, żeby sobie aż tak folgować. Poza tym 400zł za samą przepustnicę to zdecydowanie za dużo, a z samego wolantu też jestem na razie zadowolony.
Pozdrawiam Labi
Parę słów jeszcze o Saitek'u X45
obrazekJakiś czas temu wpadłem na pomysł zakupu joysticka Saitek model X45. Co do samego joya nie byłem za bardzo przekonany, jestem raz, że zadowolony ze swojego Logitecha, a poza tym wiedziałem, że będzie mi brak Force Feadback’a, do którego bardzo już przywykłem. Pociągało mnie w tym produkcie coś innego, a mianowicie osobna przepustnica. Miałem dość już kółka na swoim joyu i chciałem rozgraniczenia urządzeń. Z zakupem zwlekałem, gdyż wydanie blisko 4 stów na coś takiego dla samej wajchy od gazu to nieco sporo, ale w końcu zjawiłem się w sklepie ze słowem „poproszę” pokazując na wielkie pudło. Model X45 to joy typu HOTAS - "wszystko w dłoniach" i z zasady miał on być tańszą repliką Cougar'a, o którym poniżej (choć do ideału brak mu ciężkiej oprawy, przewyższa natomiast go sterem kierunku no i relacją cenową gdzieś 4 do 1 :D) Zestaw zawiera: opakowanie, CD ze sterami i programem edytującym, instrukcję po angielsku oraz „skrót myślowy” tego co tam napisane po polsku i oczywiście joystick oraz przepustnicę. Wszystko dość dobrze opakowane, zabezpieczone styropianem i po rozłożeniu jak widać dobrze i estetycznie wykonane. Podłączenie odbywa się kolejno: przepustnica>joystick>port USB w kompie. O dziwo stery, a dokładnie edytor załączony na CD nie działał z Windowsem XP (mimo zapewnień na opakowaniu o kompatybilności), musiałem z interenetu ściągnąć całą nową zawartość krążka na szczęście Edytor do Saitek X45 jest dostępny i free, drivery działały od razu.
obrazekW szczegóły samego joysticka (drążka) nie będę się zagłębiał, gdyż używałem go zaledwie jeden dzień choć testowałem go na wszystkich moich simach. Więcej napisał Laba nieco powyżej. Mogę jedynie dodać to, że nie jest on ergonomiczny, a przynajmniej dla mnie. Rękojeść jest zbyt duża i by sięgnąć do najwyższego klawisza trzeba nieco odchylić dłoń tym samym luzując nacisk na samą rękojeść. Ponadto pod uściskiem znajduje się dość spora płetwa, która ma podpierać naszą dłoń. Płetwa jest dobrym pomysłem, jednak jest tutaj ona zbyt duża i po trzech godzinach już miałem nieźle zaczerwieniony przegub, o który zahacza końcówka owej płetwy. Kolejna sprawą są światełka podpięte pod dwoma klawiszami fire na samej górze, które są z deka przesadzone, nazwijmy je jednak „mało subtelne”. Sam joy pracuje dość dobrze i chociaż nie ma on FF nie sprawił na mnie złego wrażenia. Płetwę w sumie zawsze można skrócić, a diody usunąć albo zasłonić na takie przy których damy mdleją. Przyciski są plastikowe, albo pociągnięte gumową powłoką. Jeden z klawiszy nazywam go „czerwony fire” ;-) znajduje się pod specjalną osłonką, która niby imituje odbezpieczenia broni jednak mnie wkurzała i miałem ją cały czas otwartą – chociaż o zgrozo – mamy tam kolejny, tym razem czerwony, laser bijący nas po oczach. Zależy jednak kto co lubi , jedni mogą się z tego śmiać innym może się podobać... Joystick zawiera dwa przełączniki POV (czyli do 16 styków) oraz 6 przycisków, co daje razem 22 konfigurowalne klawisze z poziomu gry (chociaż bardziej bezproblemowe działanie mamy przy 14 konfiguracjach klawiszy). Siłę odpychającą całej rękojeści i zarazem centrująca to duża sprężyna. Podsumowując sam joystick jest dobrze wykonany włącznie z okrywającym go materiałem, ma sporo możliwości co umożliwiają nam dwa POV oraz 6 klawiszy. Wadą to ergonomia oraz zbyt lekka podstawa (chociaż znajdują się otwory umożliwiające przymocowanie śrubami podstawę joysticka do stołu), a światełka dające nam nieco festyniarstwa w domciu da się „przeżyć”.
 
obrazek
 
Teraz sprawa druga czyli przepustnica. W podstawie znajduje się magiczna śruba, którą możemy regulować opór przepustnicy. Nie zrażajmy się zatem tym co widzimy w sklepach gdyż tam najczęściej są przedstawione modele prosto z pudła ze ściśniętą wajchą od przepustnicy. Przeraziło mnie to i swego czasu wydzwaniałem do Labiego czy to, to „tak ma być” ale udało mu się mnie uspokoić. Po odpowiednim uregulowaniu wszystko zaczyna działać bardzo fajnie. Ponieważ ruch od zera do maksymalnego ciągu/obrotów jest spory można bardzo dokładnie precyzować potrzebną moc silnika w symulatorze. Sam ruch odbywa się jakby dwustopniowo. Do pewnego momentu przepustnica pracuje równomiernie, a w końcówce czuć drobny skok i większy opór. W simie (Lock On) jeśli minę ten opór włącza się dopalacz więc łatwo można ocenić czy ma się 100% mocy silnika czy chce się więcej. Dalej wspaniałą rzeczą jest możliwość obsługi steru kierunku.
obrazekPod rękojeścią przepustnicy znajduje się specjalny podłużny klawisz imitujący pedały w samolocie. Co ciekawe jest on autocentrowalny i po zwolnieniu nacisku zawsze wraca do tej samej pozycji. W symulatorze daje to pełną kontrolę nad sterem kierunku, a konkretny nacisk daje równie „konkretne” wychylenie steru. Jest to po prostu genialna rzecz, która daje wiele przyjemności przy lataniu. Jeśli chodzi o klawisze na przepustnicy to znów dwa POV (jeden może mieć funkcję myszki), jeden przełącznik AUX, dwa przyciski, suwak odpowiadający za Mody (MoD 1, MoD 2 i MoD 3) oraz dwa pokrętła. Podsumowując daje to od 11 do 19 klawiszy (jeśli znów pod POV podpiszemy przyciski) + dwa pokrętła + ster kierunku + przepustnica. Zestaw prawie idealny. Podstawa jest dość lekka, chociaż zarówno jak i pod podstawą joysticka znajdują się antypoślizgowe gumki urządzenie może się ślizgać. Mi to nie wystarczyło i przepustnicę przykręciłem na stale do stołu za pomocą śrub. To o czym pisałem to i tak sporo, jednak nie sam joy stanowi tutaj świetne rozwiązanie, a dopiero w połączeniu z programem konfigurującym (Edytor) Saitek x45 rozkłada skrzydła ujawniając swoje możliwości.
 
obrazek
 
Program konfigurujący "Edytor profili"
 
Edytor profili umożliwia nam podpięcie pod Joy oraz przepustnicę trzykrotność przycisków o których wspomniałem. Daje to łącznie... do 126 klawiszy (łącznie z POV, bez to 30+), przepustnicę i sześć pokręteł. Kombinacji jest aż nadto dla spamiętania wszystkich, tym bardziej, że pod jeden klawisz można podpiąć klawisz shift, ctrl lub alt co daje jeszcze jedną możliwość wszystkich opcji. Jest to możliwe właśnie za pomocą Edytora, w którym zaznaczając odpowiednie opcje umożliwiamy symulatorowi rozpoznawanie joysticka i przepustnicy jako dodatkową klawiaturę a nie urządzenie do obsługi gier. Można stworzyć kilka profili dla każdego innego sima i przed otwarciem programu uaktywnić dany tryb działania Saiteka X45 pod nasz sim z paska skrótów Widowsa. Dodatkowo w sieci znajdują się gotowe profile do różnych gier, wystarczy poszukać.
Poniżej podam przykład skonfigurowania mojej przepustnicy pod Lock Ona (tylko w dwóch trybach,nie trzech ale tyle mi wystrczyło), pokazuje to możliwości Saiteka X45:
Wspólne dla obu modów: przybliżanie i oddalanie widoków, centrowanie widoku na HUD, widok ustalony jako default, zwiększenie i zmniejszenie obrazu na MFD (pokrętło), ster kierunku, przepustnica obu silników, zmiana koloru HUD
Mod 1-ustalony jako tryb walki: odpalanie pułapek pojedynczo, odpalanie pułapek ciągłe, jeden POV przypisany do operowania bramką na HUD w trybie BWR, tryb NAV, tryb BWR, tryb CAC-VS, tryb A2G, tryb SETKA.
Mod 3-ustalony jako tryb nawigacyjny: wybieranie waypointów, zmiana trybu NAV (ENT,RTN,LNDG), hamulec aerodynamiczny, hamulec kołowy, klapy w pozycji do startu, klapy w pozycji do lądowania, klapy schowane, wciągnięcie/wyciągnięcie podwozia.
 
obrazek
 
Zestaw do którego dążyłem od samego początku, joystick Logitech z Force Feadbackiem oraz przepustnica Saiteka X45.
 
Pozdrawia, Labienus
Firma: 
ndz., 22/01/2012 - 00:52 -- YoYo

aerosoft.jpg capitan_sim.jpg  pilots.jpg

   

Partnerzy serwisu