|
GÓRASZKA
2003
W
dniach 17 i 18 maja 2003, jak zresztą
co roku mniej więcej o tej samej porze,
mieszkańcy Warszawy i okolic oraz fani
z Polski i z zagranicy mogli podziwiać
w jednym miejscu zgromadzone samoloty i
śmigłowce różnych epok. Lotnicza
impreza rozpoczynała się już w sobotę
od godziny 12.00. Program przewidziany
na następny dzień był kopią tego co
miało się dziać w sobotę, wiec
wystarczyło wybrać jeden dzień do spędzenia
go na łonie lotnictwa, a było co oglądać,
ale po kolei.

Tematy
takie jak przywitanie i otwarcie pokazów
przez A.Kwaśniewskiego i chóru
pomijam, jednak warto zaznaczyć, że
sam Prezydent Polski przejął patronat
nad pokazami. Czyżby to wróżyło krok
do rozwoju polskiego lotnictwa i
polskiej myśli lotniczej ? Raczej nie sądzę,
bardziej było to związane z kampanią
prowadzoną na rzecz UE wedle zasady
"Nie bądź durny idź do
urny" ale tak czy siak obecność władz
została już naznaczona od samego początku...
w liście A.Kwaśniewskiego do
Organizatorów czytamy "Siły
powietrzne naszej Armii mają nie tylko
fascynującą przyszłość, ale i
pasjonujące perspektywy w Natowskim
Sojuszu, a młodzieńcze olśnienia mogą
owocować decyzjami o służbie w
lotnictwie wojskowym"... od razu
przypomniał mi się Leszek Miller po
locie w F-16 z słowami na twarzy
"Dobry samolot", a przy tym
kolejny rok zawieszenia naboru do WSL w
Dęblinie, coś tu nie trzyma się
kupy... ale wróćmy do sedna pokazów.
Pokazy
były prowadzone pod szyldem
"100-lecia lotnictwa" i były
to już 8-me pokazy organizowane w Góraszce
przez p. Z.Niemczyckiego i Fundację
Polskie Orły. Na pokazy lotnicze składała
się część naziemna - gdzie można było
obejrzeć lotnicze rarytasy z
warszawskiego Muzeum Wojska Polskiego,
Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie
oraz Muzeum Orła Białego w Skarżysku
Kamiennej, oraz popisy i pokazy rzecz
jasna lotnicze. Dojazd odbywał się jak
zawsze od trasy lubelskiej wiec,
szczerze współczuję mieszkańcom
okolic, ale co mus to mus. Rano zresztą
nie było, aż takich korków, zresztą
jak i życie pokazało jak zawsze było
mnóstwo chętnych z okolicznych domostw
do udzielania schronienia na parkingach
autom po uprzednim odgonieniu krów i
kur, ale co tam, najwyżej można było
wydziergać ze kieszeni dychę i potem
wdepnąć w kupę ale nic to, jedziemy
dalej. Kasa, ten element jak zawsze i
wszędzie przygotowany perfekcyjnie, nic
dodać nic ująć, rozbawił mnie tylko
50-cio osobowy tłum przy kasie numer 1
kiedy po 15 metrach już była kolejna
kasa z osobami czekającymi sztuk 2 (słownie
dwie) i potem dalej już puste zupełnie.
Polak potrafi. Wjazd na zabawę 20
normalny i 10 zl ulgowy (w który się
załapałem o dziwo, LoL - pokłony dla
Pani kasjerki, aż do ziemi, dalej
zaproszenie na kawę aktualne ;) co uważam,
za bardzo rozsądną cenę.
Jeśli
chodzi o program, od razu widać, że
przyjęto dewizę nie trzymania się go.
Obsów był nawet godziny jeśli chodzi
o niektóre maszyny, ale to akurat jest
najmniej istotne. Każdy samolot, który
miał być był, a nawet i więcej (bo
np. wg programu Tajfuna miało w sobotę
nie być wogóle) i chwała im za to.
Na
początek Bf-108 Tajfun. Samolot rozkręcił
śmigło i mozolnie wzbił się w
powietrze. Wrażenie niesamowite. Mało
go było, no ale chyba oszczędzają
eksponat by raptem wywinął dwie płaskie
ósemki.

Niewątpliwie
Tajfun po Ju-52 był najciekawszym
samolotem pokazów.
Nie
pomalowane blachy tego protoplasty
Bf-109 ładnie odbijały majowe słońce.
Jak na sportowy samolot, wydawał się
mocno ociężały ale i tak wyobraźnia
już pracowała i przerabiała go na
latającą 109-tkę, było to o tyle łatwe,
że z profilu mocno tę 109-tkę właśnie
Tajfun przypomina.

Tajfun
w locie
Dalej
w niebo wzbiła się replika dolnopłata
Avia BH-1, wielu nie wierzyło, że to
TO wogóle lata, bo drewniana Avia
przypominała bardziej fortepian, ale
jak było widać, fortepiany też latają.
Do Avji dołączył po chwili Fokker Dr
1 i dzielnie obie repliki zatoczyły kółko
nad lotniczą Góraszką.

Jak
widać, by przestawić Fokkera nie
trzeba zbyt skomplikowanych urządzeń

Avia
BH-1 "Fortepian" też nie
nastręcza zbyt dużo problemów swoim użytkownikom

Gotów
już do startu! Jest to replika,
pomniejszona w stosunku do oryginału
ale i tak wyglądała świetnie
No
i wreszcie po godzinnym oczekiwaniu od
strony północnej prosto z Okęcia
nadleciała ciotka. Rytmiczny i dość
wysoki warkot skierował oczy wszystkich
do góry. Samolot zrobił zwrot, powrócił
nad lotnisko ze strony południowej i
... tyla. Pilotom się zachciało pewnie
na bawarską golonkę, bo już ich nie
było. Pozostało nieco niedosytu.
Szkoda, że nie było chociaż międzylądowania
w Góraszce, ale widać albo koszt
utrzymania samolotu na poziomie Boeninga
737-400 albo troskliwość LuftHansy o
swój materiał pokazowy była tak
wielka, że lądowania zabroniono. No cóż,
cieszmy się tym co mamy.

Ciotka
Ju długo niestety nie zabawiła w
powietrzu.
O
ciekawej historii właśnie tego modelu
Junkersa, który zaprezentował się w Góraszce
o rejestracji D-AQUI, a jest własnością
Lufthansa Berlin-Stiftung można poczytać
w dziale Historia, bowiem to właśnie
ten, latający Ju jest jej bohaterem.

RWD-5R
oraz Piper Cub
Kolejno
w locie pokazał się rowerowy samolot
Bleriota IX (te kółka to potem chyba w
TB-3 zainstalowali) oraz nieco rodzimego
sprzętu - a w tym wypadku latająca
kopia samolotu S.Wigórskiego RWD-5, no
i amerykański odpowiednik Storcha, który
również pokazał zwis w powietrzu
Piper Cub (z numerami SP). Warto również
wspomnieć o locie p.Niemczyckiego wraz
z modelem jego CSSa-13, który wyczyniał
takie rzeczy (model), że normalnie
pilot Po-2 bez śniadania i tak chyba by
się szybko opróżnił z tego co ma. W
powietrze potem wzbiły się dwa Tiger
Mothy z charakterystycznymi, wygiętymi
do tyłu skrzydłami (złośliwi
twierdzili, że w ILe też potrafią tak
skrzydła i w P-47 wygiąć :P ) , no a
potem już wkroczyliśmy w inną epokę
lotnictwa, bo w powietrzu pobzykała
Iskierka (samolot na bazie Orlika, w dość
znajomym malowaniu ;). Natomiast śniadania
na pewno nie jadł Peter Besenyei, który
nieco się pobawił swoim Extra 330 nad
lotniskiem, nawet przekraczając pas
bezpieczeństwa doprowadzając kobitkę,
która obok mnie stała prawie do płaczu,
ale wytłumaczyłem sobie, że w
Forgotten Battles to chyba ona nie lata,
więc spox.
Pod
chmurami nad Góraszką pośmigały
sobie również śmigłowce, z czego
największe wrażenie oczywiście robiła
lotnicza ciężarówka - Sikorsky CH-53
G w barwach niemieckich, niestety tirówek
nie było na wyposażeniu.

CH-53

Mijająca
się para Orlików, znanych już z pokazów
w Radomiu 2002

Żelazny
i jego Zliny - znany już ze swoich
pokazów (na prawo Zlin 52)
Zarówno
jak to miało miejsce w Radomiu 2002 na
pokaz wystawiono Bf-109 G-6
odrestaurowanego przez "Polskie Orły".
Egzemplarz należący do Fundacji został
wydobyty w 1999 roku z dna jeziora
Trzebuń, do którego spadł
prawdopodobnie po awarii silnika.
Zachował się w dobrym stanie, włącznie
ze śladami powłoki lakierniczej,
silnikiem i elementami wyposażenia.
Obecnie samolot znajduje się w końcowej
fazie rekonstrukcji. Tym razem seksownie
podwinięto mu nieco sukienkę.

Bf-109
G-6 wczesnej serii
Z
ciekawych eksponatów wyciągniętych z
podanych wcześniej muzeów można było
ujrzeć : Stateczniki P-39 Cobra
(pionowy i poziomy), nieźle skopconą
tylną część owiewki FW-190 D (Ręka, no co ty jeszcze robisz z tym
skanem ??? ;D) jak i jego goleń od kółka
ogonowego Dory oraz MG-FF, łopatę śmigła
IŁa-2 oraz PZL 37 Łoś oraz wysokościomierz
od Mustanga. W locie pojawiła się również
m.in. konstrukcja T.Sołtyka TS-8
Bies oraz Jak - 18, który przez wiele
lat był podstawowym samolotem
szkoleniowym polskiego lotnictw
wojskowego.
W
powietrzu pojawił się również Adam
Małysz LoL reklamowany tak uparcie
przez pana Sznuka, który wspaniałym,
majestatycznym głosem ogarnia już
wszystkie pokazy w Polsce jak leci
(pozdrawiam jeśli czyta ;))) Tym
razem Adaś M. w An-2 :). Zatem zaiste
skok był długi. Jak sam po locie
powiedział : "No fakt, ze przeciążenia
były .... "hmm, proponuję fotel
wyrzucany do ćwiczeń dla podchorążych
w Dęblinie na ładunki
pirotechniczne...
No
i rzecz jasna pamiątkowa fotka Góraszka
2003 :

Nad
towarzystwem YoYo, od lewej Labienus,
Josiv, a od prawej Ręka z własnym
dorobkiem ! Całe towarzystwo jak widać
już w drodze do Europy, jedną nogą,
więc honorowy patronat zaliczony.
Czekamy teraz na zrównanie pensji z
tymi np. z Francji ;PPP
Do
ciekawostki pokazów można też zaliczyć
symulator, który jest tak naprawdę
obudowanym komputerem z interaktywnymi
przełącznikami oraz sterowanym radiem.
Wyglądało to dość ciekawie, a całe
ustrojstwo widać na zdjęciach poniżej.
Na tym urządzeniu prezentowano FS2002 i
jak ktoś chciał mógł pośmigać np.
na Extra 300. Wolant nie był wyposażony
w siły tylko w wielkie sprężyny :) Na
górnym monitorze mapa lotu. Fani FS już
się ślinią i dodam im , ze była taka
kabina też do Boeninga z miejscami dla
dwóch pilotów, dwoma monitorami 19
cali i przyrządami pośrodku. Zabawa
jak sto dwa, a wygląda dużo lepiej jak
etażerka żony, czy telewizor dla
brazylijskich seriali.

Na
zakończenie serdeczne pozdrówka dla
nieosiągalnego Elwooda, któremu przez
komórkę puszczałem radosny dźwięk
motorka Fokkera oraz Tajfuna w tle,
kolegom z wycieczki i wszystkim innym.
Salute !!!
PS.
Niestety
podczas powrotu Fokkera Dr 1 spotkała
niemiła historyjka :( (wiadomość
z pn. 19.05.03)
Fokker
na polu
RadioZet 10:53
Myśliwski trójpłatowy
Fokker pilotowany przez obywatela Czech
awaryjnie lądował w poniedziałek rano
na polu w miejscowości Ignaców koło
Brzezin - poinformowała policja. Nikomu
nic się nie stało.
Według policji, zabytkowa maszyna wraz
z trzema innymi samolotami wracała do
Czech z VIII Międzynarodowego Pikniku
Lotniczego w Góraszce pod Warszawą.
Prawdopodobnie wystąpiły kłopoty z
pracą silnika i pilot zdecydował się
awaryjnie lądować na jednym z
okolicznych pól - powiedziała PAP
komisarz Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej
Policji w Łodzi.
"Życzymy
szybkiego powrotu do zdrowia za pomocą
firm ubezpieczeniowych !"
|