Witaj Pilocie! FSX, FS2004, Flight, Rise of Flight, Lock On, DCS, Condor, Take on Helicopters, IL-2...


Digital Combat Simulator

Flight Simulator oraz P3D

Seria IL-2

Take on Helicopters

Condor Soaring Simulator

Rise of Flight

Falcon Allied Force

Testy Sprzętu

Startujemy !

Historia

Reportaże

FSX: U-2S Dragon Lady (Area51)

By zwyciężyć.... musisz wiedzieć więcej. To krótkie zdanie nie tylko dotyczy przygotowań do wojny, ale towarzyszyć nam może właściwie na każdym kroku dnia codziennego. Wywiad i informacja może wiele podpowiedzieć i ukierunkować nasze dalsze działania. Może zapewnić nam sukces. Informacja utwierdzi nas w konkretnych kolejnych krokach. Nie raz podaje się, że odpowiednio wcześniej podana informacja to największy skarb, wart więcej niż złoto...

Kiedyś specjalne forpoczty wysuwały się na czoło kroczącej armii, inni wspinali się na drzewa i wzniesienia by wszystko rozrysować i zdać póżniej relacje. Wkrótce zastąpiono to obserwatorami w balonach. Wreszcie podczas I Wojny Światowej do użycia weszły samoloty obserwacyjne, które śledziły ruchy wroga, a także kierowały ostrzałem z góry. Być wyżej znaczyło wiedzieć więcej. Coraz bardziej zaczęto doceniać tę dziedzinę. II Wojna światowa także nie ustępowała w zbieraniu informacji do lat poprzednich. Szybkie maszyny wywiadowcze wzbijały się na wysokie pułapy lotu by obfotografować cele, ale tekże później sprawdzić jaki rezultat przyniósł poprzedni atak.

Z kolei po drugiej wojnie światowej trwała wciąż inna, ta nieoficjalnie wypowiedziana, gdzieś na pułapie 11-12 tysięcy metrów. Maszyny (głównie amerykańskie, ZSRR nie miał odpowiedników) w nowych wydaniach i wersjach, naszpikowane raczkującą już nieźle elektroniką związaną z radarami, fotografią i innymi czujnikami krążyły nad Arktyką „przypadkiem” gubiąc swoje kursy i wlatując w nie swoje przestrzenie powietrzne. Na tym pułapie królowały nowoczesne odmiany B-29 i inne, nieco starsze wielkie bombowce z II WŚ przerobione na centra wywiadowcze. Amerykanie nawet używali takich samolotów szpiegowskich podczas zamknięcia połowy Berlina w korytarzu powietrznym „Berliński most”. Oczywiście te samoloty nie lądowały. Piloci  w ostatniej chwili zgłaszali problem z podwoziem i unikali w ten sposób przeszukania samolotu przez służby na lotnisku. Niewątpliwie igrano na ostrzu brzytwy. Zresztą dochodziło do starć między USA i ZSRR już wtedy. Znany jest incydent, kiedy para radzieckich Ła-11 zestrzeliła amerykańskiego B-24 podczas jego misji wywiadowczej.

Maszyna U-2 została zaprojektowana w biurze "firmy przykrywki” na potrzeby Lockheda: Skunk Works. Firmy, która miała za zadanie projektować ciekawe (z naszego punktu widzenia ;) maszyny na potrzeby amerykańskiego CIA (początkowo miał być to także USAF). Z tego też tytułu oczywiście wszelkie projekty były obarczone klauzulą tajemnicy i spowite „mgłą wojny”, a projekty ukrywane były nawet przed Amerykanami. Projektantem był jeden z geniuszy inżynieryjnych w tych kwestiach Johnson Clarence (twórca między innymi P-38 oraz P-80). Co także ciekawe sama wytwórnia i biuro projektanckie mieściło się w Burbank. Tam gdzie swoje równie ekstremalne maszyny projektował i konstruował Howard Hughes. W samej idei założeń dotyczących U-2 nowa firma miała zaprojektować maszynę, która będzie operować na olbrzymich wysokościach, poza zasięgiem wrogich samolotów. Maszyna miała posiadać cechy związane z utrudnieniem jej wykrycia, a także charakteryzować się długim przebywaniem w powietrzu. Tak, by w tym czasie wykonać pełen rekonesans w zakresie swojego zasięgu oraz misji. Jej uzbrojeniem miały być kamery.

  

Sam samolot przybrał trochę kształty F-104 "Starfighter" do którego dołączono wielkie, szybowcowe skrzydła. U-2 także zapoczątkował serię maszyn rozpoznawczych w jednym słusznym malowaniu – matowym "black", chociaż takowe, o podobnym przeznaczeniu, pojawiały się już wcześniej – na przykład Black Widow, Mosquito, czy też Lancaster. Pierwsze testy maszyny w locie miały miejsce w sierpniu 1955 roku z bazy testowej Groom Lake. Maszyna posiadała jeden silnik odrzutowy. Początkowo był to  Pratt & Whitney J57, kolejno Pratt & Whitney J75, a najnowsze U-2S są wyposażone w General Electric F118. Samolot rozwijał się dość dynamicznie w latach 1955-1960. Już niecały rok po oblataniu wykonywał swoje pierwsze misje. Do tego Amerykanie znali na te chwile mocne strony U-2. Maszyny świadomie były wysyłane głownie nad ZSRR gdzie obfotografowywały do woli stanowiska wojskowe, a także lotniska radzieckie. Rosjanie zdawali sobie z tego doskonale sprawę, wysyłali co mogli.... ale nie wiele wtedy mogli. Maszyny U-2 bezpiecznie sobie robiły co chciały na swoim operacyjnym pułapie. Dochodziło nawet do specjalnych i często denerwujących działań Amerykanów, bowiem U-2 na stałe gościły na niebie ZSRR ...np. w czasie świąt państwowych. Kreml czerwieniał ze złości, ale ani nie mógł udowodnić czyje to maszyny naruszają ich przestrzeń powietrzną (namiary samolotów wysokościowych kończyły się nad morzami, lub na zachodzie, lub kierowały się w stronę Turcji). Nie mogli zestrzelić te niezapraszane obiekty.

Nocna misja na U-2S w FSX

Fakt ten był mocno ukrywany przed społeczeństwem. Podczas obchodów 1-o majowych dygnitarze radzieccy wiedzieli, że nad nimi, coś właśnie lata i fotografuje wszystko jak leci... Było pewnie im miło ; ). Sprawa mocno skomplikowała się po incydencie z U-2 w roku 60tym. Także 1-ego maja został zestrzelony U-2 na którym leciał G.Powers (później wymieniony na innego agenta złapanego na zachodzie). Pilot katapultował się z maszyny po trafieniu rakietą (Rosjanie podobno wystrzelili ich nawet 14). Był to spory szok dla USA, bowiem do tej pory sądzono, że Rosjanom jeszcze długo się zejdzie na dojściu do takiego pułapu nawet rakietom ziemia powietrze. Loty na U-2 wstrzymano, a Związek Radziecki pokazał na zachodzie dowód niecnych lotów maszyny pochodzącej ze "złych" Stanów Zjednoczonych. Wywołało to też sporych rozmiarów kryzys w i tak ciężkich czasach szczytu zimnej wojny. Do kolejnego zestrzelenia doszło też nad Kubą, kiedy w 1962 roku U-2 latały śmiało w tym rejonie w celu śledzenia aktywności Rosjan i zbrojeń na Kubie podczas tego kryzysu. Były także próby startów i lądowań napędzanego szybowca z lotniskowców. Owe incydenty, a także jeszcze parę innych utwierdziło jednak CIA, że potrzeba czegoś lepszego niż U-2. Tak też już w drugiej połowie lat 50-tych zaczęto opracowywać i testować A-12, czyli późniejszego SR-71. Samolotu, który łączył wiele cech zastosowań U-2, a do tego przewyższał go w prędkości, która miała stać się główną cechą obronną samolotu. No, ale to już zupełnie inna bajka i na kiedy indziej. Tak czy siak U-2 w różnych wariantach pozostaje do dziś w służbie. Ostatnio maszyny były wykorzystywane nawet oficjalnie do badania skutków wybuchów w elektrowni japońskiej Fukushima (2011) oraz nad Libią podczas „wiosny ludów”. U-2 krążą obecnie także nad Iranem, Koreą oraz oczywiście Afganistanem.

U-2 w barwach NASA. Dobrze widoczne superpody pod skrzydłami

Jakoś ostatnio wzięło mnie na zabawę w szpiega, ale nie chodzi mi o latanie jak Splinter Cell, czyli jak „zając” między krzakami, a  latanie, tam, wysoko i na naprawdę szczycie nieba. Na tę chwilę właściwie do wyboru mamy albo model wywodzący się jeszcze z czasów działania brytyjskiej firmy Alpha Sim: SR-71 Balckbird, albo na nieco nowszy produkt od Area51 Siumulations: U-2S Dragon Lady. Czarny drozd, czyli SR-71 to bardzo dobry temat, ale jest produktem niestety już dość starym, chociaż nie miałem przyjemności nim latać. Najpierw wydany był przez AlphaSim, potem przez Viravię, a teraz przez Glowingheat. Co ciekawe, od tego 2007 roku jego cena nie uległa jakiejś trwalszej zmianie (chociaż bywały promocje -50%).

  

Wersja treningowa modelu od Area51

Dość ciekawym tematem wydaje się przy nim produkt od Area51 Simulations, wydany w 2010 roku. Wybór zatem w tej chwili padł na nieco "spokojniejszy" model właśnie U-2S. Maszyny jednak o równie słynnym rodowodzie jak SR-71, a do tego równie jak Blackbird charakterystycznej sylwetce. Oczywiście U-2S to nie stary U-2 z lat 50 i 60-tych, a jego współczesna odmiana. Niestety jeśli chodzi o model początkowych serii U-2 nie ma nic do wyboru jeśli chodzi o FSX. Jedynie jest darmowa wersja U-2 do FS2004, którą można spaczować do FSX, jednak grafika wewnątrz mocno kuleje dlatego nad modelem nie będę się rozwodził jakoś specjalnie. Szkoda, bo na pewno analogowy U-2 miałby rzeszę fanów, a do tego jakby był wydany na poziomie takiego A2A wraz z Accu.... marzenie po prostu.

  

Pora przyszykować się na naprawdę piekne widoki ...

To co mnie na pewno ciągnęło to chęć zobaczenia (bo dawno już nie miałem takich widoków) Ziemi w FSX maksymalnie z góry. Skrajności i tyle ; ) albo tuż nad ziemią, jako VFR albo na wielkim Flight Level. Do tego świadomość misji szpiegowskiej oraz zaostrzające się napięcia na Bliskim Wschodzie. Czemu zatem nie wybrać się na tajne loty patrolowe w newralgiczne rejony naszego globu? Iran, Korea... Kiedyś U-2 śmigały głównie nad Związkiem Radzieckim, także Koreą oraz Wietnamem. Niejednokrotnie też mijały granicę Polski startując zza berlińskiego muru. Do tego wszystkiego analogowe zegary, trudność w locie z niezbadanymi jeszcze czynnikami panującymi na tej wysokości. To jest to ! No tak, ale takie pomysły muszą na te chwilę pozostać w głowie, bowiem U-2S, którego model wydał turecki Area51 to już inna epoka. Glass cocpity i te sprawy. Dobra, ale weźmy zatem czas współczesny i do boju.. Albo raczej do fotografowania!

Szkolna wersja U-2, a dokładnie TR-1B w czarnym malowaniu.

 W pakiecie od Area52 Simulations otrzymujemy:

  • U-2S - modernizacja U-2R polegająca na wymianie silnika na General Electric F118-GE-101 o ciągu 84,5 kN oraz unowocześnieniu urządzeń elektronicznych. Jest to jedna z najnowszych wersji U-2. Ten typ oblatano 23 maja 1989.
  • TR-1B - dwumiejscowa wersja treningowa TR-1. Po 1989 przemianowana na TU-2R.
  • ER-2 - wersja U-2R dla NASA pozbawiona urządzeń wojskowych, wykorzystywana do prowadzenia różnych badań.

Sam model na screenach wygląda dość zachęcającą. Co prawda nowoczesne wyposażenie jest lekko plastikowe na screenach na stronie producenta, ale co tam, przyjrzymy się zaraz temu z bliska.
Sama instalacja zajmuje oczywiście chwilę. Model obecny posiada już wgrany w siebie patch, który pojawił się gdzieś tam na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy. W pakiecie znajdziemy tylko 4 modele, każdy w innym malowaniu. Mamy dwa modele NASA. Jeden w jednomiejscowej wersji, drugi w dwumiejscowej, jako maszyna szkolna. Jeśli chodzi o przeznaczenie tego modelu to służy on do zbierania danych dla organizacji cywilnych, albo przynajmniej się tak mówi. Te NASA akurat faktycznie stacjonują na terenie USA i tam są wykorzystywane do badań od pogody, po zmieniającą się czaszę lodową w różnych zakątkach świata. Maszyna ta może utrzymywać się prawie 12 godzin w powietrzu. Oprócz tego samoloty te służą do dostrajania satelit, cokolwiek to by miało znaczyć. Tak czy siak przeznaczenie naukowe (podobno). Dwa pozostałe modele to wersja już szkolna, czarny U-2 z miejscem dla instruktora oraz ucznia, a także już maszyna najnowszej generacji U-2S Senior Year , która ma przeznaczenie i wyposażenie typowo szpiegowskie. Superpody, które znajdują się pod skrzydłami mogą dźwigać różne urządzenia elektroniczne, do tego na grzbiecie kadłuba znajduje się dość sporych rozmiarów pojemnik. To nie zapasowy zbiornik paliwa tylko radar. Maszyna jest naszpikowana elektroniką i do tego posiada wymienne elementy, które można montować w zależności od misji, a także pogody.

  

U-2S czyli obecny szczyt techniki jeśli chodzi o rozwój tej maszyny.

U-2 nie jest samolotem uzbrojonym. Jego rolą jest lot tak wysoko, że nie dopadną go żadne maszyny i rakiety. O ile to pierwsze jest w miarę możliwe, to to drugie już historia potwierdziła, że tak nie do końca. Maszyna jednak ma pewne cechy maszyny typu Stealth co na pewno utrudnia jej wykrycie. W Realu jednak wygląda to często tak, że wiedzą, że coś leci, ale co to, do kogo należy i jak to zdjąć to już gorzej. U-2 co także ciekawe kosztowo wyparł swojego następcę, czyli SR-71, który był odpowiedzią na trudności z misjami szpiegowskimi prowadzonymi przez ten wysokościowy szybowiec. Jako maszyna rozpoznawcza U-2 i różne jego wersje latają już ponad 50 lat! 2012 rok miał być ostatnim rokiem używania U-2. Miały zastąpić go drony od tego roku. Jednak z tego co słychać maszyny jednak będą dalej użytkowane i to jeszcze przez kilkanaście lat. Możliwe zatem, że Lockheed jeszcze będzie budował nowsze wersje niż omawiany U-2S i to jeszcze nie koniec rozwoju tej ciekawej i jakże charakterystycznej maszyny.

  

Wersja treningowa, mamy jednak dostęp tylko do kabiny ucznia w modelu

  

Już U-2S podczas misji szpiegowskiej

Co do samego modelu, bo temat trochę nam uciekł (jak zawsze ;) ). W zakładce Aircraft pojawiły nam się 4 modele. Ok., czas teraz na manual... Instrukcja... książeczka... broszura... broszurka... no cokolwiek. Nie widzę. Sprawdzam różne miejsca, również pasek programów pod Win. Nic. Nie, nie niemożliwe. Zagłębiam się w jakieś Fora, na Area51 nic nawet nie ma niestety takiego. Gdzieś trafiam, że instrukcja ma wyjść, ale to post z 2010 roku. Do tej pory cisza. Naprawdę, z takim płatnym addonem do FSX to się jeszcze nie spotkałem, tym bardziej, że model z punktu widzenia kabiny ma wiele przełączników i 3 wielkie ekrany. Autorzy pojechali zdrowo, nie ma co, ale naprawdę do modelu nie został wydany żaden manual. Po zabawie i badaniu wirtualnego kokpitu okazuje się, że ze 30-40% to jednak nieklikane elementy. Może to ułatwić sprawę startu i odpalenia czarnej maszyny, ale też już nieco świadczy o tym, z czym możemy się spotkać dalej.

DragonLady_7m.jpg

Kabina 3D czyli wirtualny kokpit

Powiem tak, dobrze jak wiesz o co chodzi. Będziesz wiedział jak co odpalić i uruchomić. Gorzej, jak ten model jest jednym z pierwszych. Pozostaje Ctrl+E. Bieda. Brak wyjaśnień i check listy. Trzeba zatem poeksperymentować, poprzełączać co się da, zbadać końcowy efekt. Nie ma tutaj jakiś cudów techniki (niestety) i złożonych zachowań więc ogólnie da radę, ale też trochę nam nie o to chodziło...przecież. Zakres złożoności przyrównałbym np. do takiego defaultowego Horneta. Jeśli poczytamy opisy w kabinie, a mamy już jakąś wiedzę uruchomimy Dragon Lady by z nią wkrótce zatańczyć na balu, gdzie podłogą będą najwyższe warstwy ułożone z cirrusów. Ułatwić może jedna podpowiedź, te najczęściej nieczytelne wskazówki na teksturach w kabinie i nad przełącznikami oznaczają, że dany przełącznik nie jest aktywny. Ot takie uproszczenie dla użytkownika w prezencie od autorów tytułu. Sprawę może także ułatwić jeśli korzystamy z zewnętrznych paneli do obsługi awioniki, gdyż wtedy, wszystko jedno gdzie co jest w kabinie. My znamy obsługę swojego panelu, zatem i można pójść w tę stronę. Zostańmy przy kabinie skoro o niej mowa i przypisaniu klawiszy. Znalazłem też taką ciekawostkę, na prawej burcie, tak na środku mamy panel, który normalnie, w realu odpowiada za obsługę aparatów i wykonywania zdjęć. Mamy tutaj nawet licznik cykania fotek itp. Nice. Oczywiście nic nie działa, ale co ciekawie, pod niektórymi z przełączników na tym panelu mamy pojawiające się opisy: magneto, caruberator itp. Zaraz, zaraz, co jest grane? My tutaj mamy gdzieś śmigło ? Co gorsza, wydawca modelu U-2 nie prowadzi wsparcia na zasadzie forum, więc nawet nie ma jak mu zwrócić na to uwagę i przedyskutować błąd. Szkoda, bo w sumie dodatek nie ma jakiejś ulgowej ceny w związku z tym. Pozostała część kabiny jest w miarę funkcjonalna, chociaż też np. zauważyłem, że niektóre AZS’y w wirtualnym świecie tutaj jako 3D i na panelu 2D żyją własnym życiem. taki przypadek np. znalazłem z włączeniem elektryki. W VC np. zmieniłem ustawienie, nie dało to, żadnego efektu. Otworzyłem panel 2D, a tam przełącznik bez zmian. Więc też go do góry. Dopiero wtedy dało to efekt.

Panele 2D w modelu od Area51

Na szczęście dotyczy to tylko tego + start engine. Czyli procedury, którą wykonuje się raz na lot i ew. po nim.  Mamy też niby funkcjonalny FMC, ale nie do końca. Działającego autopilota (bardziej stabilizator), wyświetlacze dotyczące częstotliwości oraz zarządzanie paliwem. Także działające wciąganie/wyciąganie podwozia oraz ruchomą dźwignię od olbrzymich klap samolotu. Przed nami w VC za to mamy trzy wielkie ekrany MFD. Owe „szklane wyświetlacze” możemy podzielić na funkcje wyświetlania parametrów lotu, wyświetlania parametrów silników i pozostałych warunków z tym związanych oraz mapę taktyczną. Akurat one prezentują się nieźle. Nie są w pełni funkcjonalne, to znaczy, że nie wszystkie przyciski okalające MFD da się włączyć ale już parę opcji tutaj jest. Można też wszystko tutaj sobie skonfigurować wedle woli. Np. jeśli na trzech akurat chcemy mieć mapkę taktyczną, żaden problem. Mapa działa po części jak GPS, czyli zapakowany plan lotu będzie nam się wyświetlał, ale już musimy wszystko poustawiać przed samym lotem, jeszcze w menu FS’a. Nie działa on zatem jak defaultowy GPS. Mamy też parę wskaźników analogowych oraz jeden elektroniczny wskaźnik sztucznego horyzontu. HSI nie jest tak dokładnie zrobiony jak to widziałem na zdjęciach z reala, ale pokazuje istotne dane potrzebne do właściwego lotu. Panele też specjalnie nie klatkują. Jakoś mam niesmak po poru testowanych modelach z dużym glass cocpitem. Tutaj FPS są w normie. Sama kabina źle nie wygląda, jest wykonana jednak na poziomie przeciętny plus. Jak na darmowy model byłaby super, jak jednak na płatny nie powala na kolana ale i co ważne też nie razi. W niektórych przypadkach autor wstawił też tekstury 2D imitujące obiekty 3D ale wyszło to dość słabo (burty kabiny). Fotel i reszta jest znośna jeśli chodzi o wymodelowanie, ale też jak pisałem szału nie ma. Tekstury nocne VC ustawione są pod włączeniem oświetlenia kabiny. Wtedy rozświetlają nam się 3 moduły MFD z danymi lotu oraz pojawi się lekko czerwonawa poświata na owiewce. Efekt szkła jest i co ważne wygląda całkiem ok, są odbicia, lekkie przybrudzenia. Może nie A2A ale jest wykonany ładnie.

  

Kabina już z oświetleniem nocnym i podświetleniem przyżądów

W modelu mamy także zdublowane parę paneli z wirtualnej kabiny w postaci panelów 2D. Panel główny czyli frontalny względem pilota, autopilot, zarządzanie paliwem i silnikiem, gps defaultowy z FS’a.

Jak z modelem zewnętrznym i jago funkcjonalnością? Tu jest już o niebo lepiej. Mamy wszelkie elementy animowane, te które powinny być z jednym uproszczeniem. U-2 korzysta przy starcie i kołowaniu z tak zwanych „pogos”. Dostawianych kółek pod skrzydła, które przy starcie są automatycznie odrzucane. Podwozie U-2 bowiem ustawione jest w kształcie rowerowych, jeno za drugim ale o „prawie” jednym śladzie (opony są dublowane oczywiście). W modelu owe „pogos” znikają po starcie, ale też automatycznie się pojawiają przy dotknięciu kołem głównym ziemi. takie uproszczenia. Cyrkla jednak na ziemi jak rasowym szybowcem nie zrobimy. Klapy, lotki, stery, są animowane. Także hamulce areo (może jedynie za szybko się otwierają). Otworzyć także można obie osłony kabiny. Pojawia się także flex wing - czyli ugięcie końcówek skrzydeł podczas lotu jeśli się akurat wznosimy lub opadamy.

  

Nie animowane są zabezpieczenia optyki (a zaślepki powinny się odsuwać, zresztą wajcha w kabinie działa do tego). Sama bryła modelu jest wykonana za to wzorowo. Model ma dużo szczegółów, ładne są także tekstury. Czarne U-2 mają odpowiednie przybrudzenia, wyblakłe fragmenty na poszyciu skrzydeł i kadłuba. Weathering jest całkiem niezły i model z zewnątrz wyglądną naprawdę przyzwoicie i jest to jeden z mocniejszych atutów maszyny od Area51. Do modelu jednak nigdy nie pojawił się paintkit i dlatego też do tej pory nie ma jakiś dodatkowych skinów dla samolotu. Może specjalnie nudy nie ma, bo w sumie U-2 i tak są zawsze czarne, poza pewnymi wyjątkami, ale dotyczy to właśnie NASA i wcześniejszych wersji Lockheed’a U-2. W przeciwieństwie do w połowie funkcjonalnej kabiny model jako external prezentuje się bardzo przyzwoicie, aż szkoda, że external nie dorównuje temu co mamy w środku kabiny bowiem patrząc na sam model z zewnątrz możemy spodziewać się bardzo wiele, a tutaj mamy pewien zgryz.

Lot patrolowy nad Cieśniną Ormuz, miejscem, którym Iran straszy Świat

Teraz inna kwestia. Model lotu. Uzupełnienie tego wszystkiego. Stoimy na płycie lotniska. Pcham przepustnice do przodu, lekko, z umiarem, czuję, że maszyna dość łatwo się rozpędza. Jest wiatr nacierający mniej więcej z godziny 14:00. Maszynę zaczyna w miarę wzrostu prędkości coraz bardziej znosić na lewo. Mocno kopie orczyk, aż prawie do oporu. Lekko nawet dociskam sporadycznie prawy hamulec by utrzymać czarnego ptaka w osi pasa. Nie jest to łatwe. Po minięciu progu 70 węzłów maszyna sama łagodnie odrywa sie od pasa.

Prędkość wzrasta. Mogę zadrzeć dość stromo dziób. Dźwignia chowanego podwozia UP, klapy UP. Pcham przepustnicę do przodu. Maszyna mknie z olbrzymią prędkością wznoszenia pod kątem 45 stopni, a prędkość dalej wzrasta. Musze zredukować aż obroty, by nie przekroczyć granicy nadwyrężenia płatowca i nie doprowadzić do crasha. Niesamowite. szybowiec z silnikiem odrzutowym mknący ku niebu. Tak to wygląda też w realu. Start bardzo przyzwoity. Czuć , że samolot jest dość lekki, że ma olbrzymie wznoszenie i przyspieszenie. W ciągu zaledwie kilku minut mijam granicę 33.000 stóp. Kolejne warstwy chmur migają za owiewką. Maszyna pod dość dużym kątem mknie dalej ku Słońcu. Chyba nie latałem nigdy samolotem z takim wznoszeniem. Wrażenie może być wręcz takie, że może się wydawać, że moc silnika jest przeskalowana vs real. Wystarczy jednak obejrzeć filmy na YT. U-2 odrywa się bardzo szybko i pod dużym kątem mknie ku górze. Jest tego dość sporo, nawet filmów z kabiny. Utwierdza to tylko w fakcie, że ta rozpiętość plus silnik Dragon Lady powoduje, że samolot tak się zachowuje.

I już na pułapie 60.000 stóp. Kierujemy się w stronę kolejnego waypointa. Czas rozpocząć kolejną misję rozpoznawczą

Po kilkunastu minutach przekraczamy 50 tyś ft. Ziemia staje się za oknem coraz bardziej okrągła. Od tej wysokości mamy już lekkie schody. Prędkość wznoszenia należy zredukować, ale dalej jest ona satysfakcjonująca i  nieosiągalna dla mnóstwa maszyn. Tak dochodzimy do 60.000 stóp. Wcześniej, zresztą, gdzieś koło 55 tyś warto przejść na sterowanie autopilotem (albo nawet niżej). Maszyna łagodnie będzie się wznosić ale stabilnie i precyzyjnie. Zresztą, na YT jest jeden film gdzie pilot U-2 omawia przyrządy w kabinie. Omawia także, że na wyższym pułapie sterowanie manualne nie wchodzi w rachubę i tylko korzystanie z autopilota daje gwarancję prawidłowego lotu. Zresztą czytając wspomnienia pilotów U-2 latających może na starszych wersjach piszą oni, że tak naprawdę maszyna tego typu po przekroczeniu magicznych 10 km stawała się coraz bardziej trudna w pilotażu z każdym kilometrem. Na swoim pułapie operacyjnym latała prawie na granicy przeciągnięcia. Wystarczył mały błąd by samolot zwalił się w stallu zdradzając swoje położenie. Odzyskanie poziomego lotu po wyprowadzeniu z korka następowało parę tysięcy metrów niżej, a co zatem szło. U-2 mógł już dosięgnąć jakiś MiG albo wroga rakieta ziemia-powietrze. Był to taniec na krawędzi śmierci. Piloci nazywali to krawędzią trumny. Nie dość, że walka w myślach z faktem, że tam na dole jest wróg (co z moją monetą, w której była ukryta igła z silną trucizną) i pytanie czy nas już wróg wykrył czy kiedy to nastąpi i jakie przyszykuje nam prezenty. Do tego walka z własną maszyną. Nieźle. W modelu jest podobnie. Stery musimy w końcu oddać automatowi, chyba, że będziemy chcieli rysować sinusoidę na niebie i męczyć się z wajchą na krawędzi przeciągnięcia.

Maszyna jednak w takiej konfiguracji osiąga mi pułap między 60 tyś stóp, a 64 tyś, czyli coś powyżej 20.000 metrów (zależy od ilości zabranego paliwa). Wyżej... ani rusz. Niby wersja z plikiem air z przed patcha była w stanie wejść na pułap 70 tyś stóp, czyli ten zakładany przez instrukcję U-2  z reala i oficjalne osiągi płatowca, ale starszy plik air (odpowiadający za model lotu) miał za to inne babole. Ew. rozwiązaniem może być włączenie ostatecznie na poziomie 60tyś stóp opcji Slew i skok za pomocą F4 do owych 70tyś, ale to znowu ani realistyczne i niesmaczny substytut z tofu oryginalnego schabowego. Przyznam jednak, że sam model lotu do tej partii bardzo mi odpowiada. Maszyna się poprawnie zachowuje przy starcie i dalej, podobnie z lądowaniem. Także otwarcie hamulcy aerodynamicznych, klap, wywołuje właściwy efekt. Model na ster działa z lekkim opóźnieniem (lotki), co przy tej rozpiętości skrzydeł jest także poprawne. Jest także wrażliwy na wiatr i podmuchy. FM jest naprawdę ok. Gdyby jeszcze można było uzyskać zakładane osiągi maszyny byłoby super. FM jest jednak mocnym atutem tego dodatku. Podobnie jak external stanowi mocny punkt modelu od Area51.

   DragonLady_12m.jpg

Powrót z misji i lądowanie w bazie. Doskonale widać, że klapy U-2 okalają skrzydło niczym suknia. Faktycznie można mieć skojarzenia z Lady, a że groźną to Dragon Lady. Smoczyca wylądowała, czas zebrać dane z kamer i urządzeń badawczych

Sumując to wszystko. Pomysł bomba. U-2 ma klimat i go trzyma. Zastosowanie ma nietypowe, zatem i nasze wrażenia będą całkiem przyjemne i inne niż to co zazwyczaj robimy w FSX. To co zobaczymy za naszą owiewką może wyglądać szalenie atrakcyjnie (a i czasem romantycznie ; > , że aż da się zapomnieć, że lecimy z misją woskową). Zresztą, jest takie powiedzenie instruktora SR-71 (który przecież operuje na podobnym pułapie in plus): "Pierwszy lot z nowicjuszem na SR-71 jest stracony. Dlaczego? Jak już się wzniesiemy to siedzi z rozdziawioną gębą i patrzy co za oknem, od tego nie da się oderwać wzroku. Nic nie słucha". Oby kiedyś powstał także model starego, klasycznego U-2 ze wszystkimi cechami lotów szpiegowskich (czyli obsługą także urządzeń fotograficznych). Sam model od Area51 Dragon Lady jest bardzo nierówny. Od niezłego modelu lotu, dźwięków (o tym nie pisałem wcześniej), fpsów (również bardzo przyzwoitch), ładnie wykonanej bryły zewnętrznej do przyzwoitej, ale na w pół funkcjonalnej kabiny i braku instrukcji. Trochę szkoda, że temat nie został pociągnięty tak samo po całości. Trochę to wygląda tak, jakby autorzy nad czymś siedzieli i klepali, a potem nagle dostali ciśnienia, by model szybko skończyć i puścić do sprzedaży raz dwa. Został zatem oddany w nasze ręce niedopracowany do końca produkt. Minus także za support, brak Forum, jakiś tutoriali itp. Rzeczy, które stanowią otoczkę, owszem, ale są wbrew pozorom bardzo istotne. Samolot i pomysł jest ciekawy i w sumie też fajnie, że jakaś firma pokusiała się na jego wydanie. Niestety w tym temacie wyboru nie ma żadnego. U-2 omijany jest szerokim łukiem jeśli chodzi o FSX przez deweloperów. Finalnie oceniam model gdzieś na szkolne cztery mniej. Nie jest jakimś hardcorowym dodatkiem, ale na pewno ciekawym i jeśli ktoś lubi takie klimaty i chciałby się pobawić w pilota współczesnej maszyny rozpoznawczej latającej na wysokim pułapie może się odnaleźć z modelem U-2S od Area51 Siumulations.

Pzdr. YoYo

  

Strona Area51 Simulations. To można nabyć model U-2S Dragon Lady:

http://www.area51sim.com/

 


Komputer testowy:
  • procesor- Intel Core i7 930 (Socket 1366)  3.56 Ghz (OC)

  • grafika- Asus Radeon HD 7970 3Gb DDR5

  • płyta główna- Gigabyte GA-EX58-UD3R (chipset Intel X58)

  • pamięć- 4x2GB=8Gb (2x Dual Channel PC3-10666, DDR3 1333Mhz) Patriot Viper II Sector5

  • dźwięk- Creative Sound Blaster X-Fi Extreme Music + głośniki Logitech 5.1 model X-530 

  • dyski- Patriot Inferno SSD 60Gb, OCZ Vertex II SSD 180Gb, Western Digital Caviar GreenPower, 640GB, SATA/300, 64MB oraz Seagate Barracuda 7200.9 Ultra ATA, 250 Gb

  • system- Windows Vista PL 64Bit Home Premium Edition

  • TrackIR 5 (6DOF)

  • joystick: Thrustmaster Warthog, Logitech Force Feedback 3D Pro 

  • wolant: Pro Flight Yoke System Saitek

  • pozostałe kontrolery: Saitek X45+Throtlle Quadrant CH Products, Saitek Pro Flight Combat Rudder Pedals, 

  • moduły panelowe: Go Flight GF-P8, Saitek Pro Flight Radio Panel, Saitek Pro Flight Switch Panel, Saitek Pro Flight Multi Panel, X-Keys Stick, Saitek Instrumentals Panels

  • peryferia (gaming): słuchawki Logitech G930, klawiatura Logitech G15, myszka R.A.T.5

Software: 
ndz., 29/01/2012 - 00:15 -- YoYo

aerosoft.jpg capitan_sim.jpg  pilots.jpg

   

Partnerzy serwisu