Witaj Pilocie! FSX, FS2004, Flight, Rise of Flight, Lock On, DCS, Condor, Take on Helicopters, IL-2...


Digital Combat Simulator

Flight Simulator oraz P3D

Seria IL-2

Take on Helicopters

Condor Soaring Simulator

Rise of Flight

Falcon Allied Force

Testy Sprzętu

Startujemy !

Historia

Reportaże

FSX: P-40 Warhawk + Accu-Sim (A2A)

Nuda. Znów dodatek od A2A wraz z Accu-Simem do recenzji i właściwie możne od razu zejść do oceny na samym dole strony bez rozwijania tego całego tematu ;). Fakt bowiem jest taki, że biorąc addon do FSX od A2A Simulations, zwłaszcza w połączeniu z pakietem Accu-Sim możemy wydać pieniądze w ciemno i na pewno będziemy zadowoleni. Oczywiście pod warunkiem, że oddany w wirtualnym świecie samolot nam się podoba, a i coś niecoś wiemy o okresie w jakim był użytkowany i do czego służył. Czy kolejna recenzja produktu od A2A nas zaskoczy? Myślę, że nie, chociaż warto przybliżyć co zawiera cały pakiet wraz z myśliwcem P-40 do Microsoft Flight Simulator X.

P-40 w wersji B i C to kolejny Addon od A2A do FSX

W sumie sam model P-40 do FSX był już wydany wcześniej przez A2A. Podobnie jednak jak i ze Spitem, A2A postanowił swego czasu model odświeżyć no i dołożyć cały sztandarowy ich pakiet Accu, czyli zaawansowane zarządzanie płatowcem. A2A nie oddał jednak w nasze ręce najbardziej znaną wersję myśliwca P-40, czyli P-40 od E do N (charakterystycznej, po dużej obudowie wlotów do chłodnic i nieco innej osłonie kabiny oraz kołpaka, a także maszcie antenowym i innym przeciągnięciu samej linki antenowej). A2A pokusił się o wydanie modelu z początków właściwie wojennej kariery całej serii Curtissa, czyli modeli P-40B oraz P-40C. Samoloty te różnią się nieco zewnętrznie od swoich słynnych następców, a także i wewnątrz kabiny jest nieco inny rozkład przyrządów.

  

Jedną z różnic między modelami jest obecność masztu antenowego, ale i możliwość podwieszenia dodatkowego zbiornika z paliwem pod kadłubem. Więcej różnic znajdziemy w samym kokpicie.

Dlaczego padł akurat wybór na te mniej popularne wersje Kittyhawka (a właściwie powinniśmy mówić "Tomahawk'a" oraz "Warhawk'a")? Nie wiem, możliwe, że chodzi o to, że Tomahawk był pierwszym amerykańskim samolotem, który na amerykańskiej ziemi rozpoczął II Wojnę Światową dla USA, ale z drugiej strony jakby pewnie był tylko P-40N byśmy mogli narzekać, że nie ma Tomahawka Mk.IIB i tak w kółko. Fajnie co prawda by było jakby A2A pokusiło się także o wydanie jakiegoś Expansions (kolejnego dodatku) w postaci późniejszych P-40 "Kittyhawk" do całego zestawu, ale to raczej bardziej odległa pieśń przyszłości, o ile w ogóle coś takiego miałoby nastąpić.

   

Kolejnym z modeli w pakiecie jest P-40 AVG, czyli maszyna użytkowana przez American Volunteer Group w Chinach. Maszyny tego typu uczestniczyły w walkach z Japończykami i nosiły chińskie oznaczenia. USA nie było wtedy w stanie oficjalnej wojny z Japonią, ale było zainteresowane powstrzymaniem niebezpiecznej ekspansji w Indochinach kraju kwitnącej wiśni.

Model w nowej wersji przystosowanej do Accu pojawił się w sprzedaży w styczniu tego roku (2012). Jak na razie, to przedostatni myśliwiec od A2A przed nie tak dawno wydanym NA P-51D Mustang. Teraz za to wydaje się, że A2A pójdzie nieco w stronę bardziej współczesnych "cywili" i zafunduje nam jakiś GA, albo coś większego, chociaż marzy mi się, by jednak dalej kontynuowało serię myśliwców z czasów II Wojny Światowej. Fajnie by było zobaczyć wreszcie także maszyny dwusilnikowe, np. takiego Mosquito, o którym deweloperzy jakby nie chcą pamiętać poza Aeroplaneheaven. Nie miałbym też nic przeciwko B-25, B-26 albo A-20, czy P-61, albo Me-210. Ehhh. No nic, czekamy na kolejne pomysły od A2A Simulations, a teraz, skupmy się na tym co powinna poruszać ta recenzja.

Rok 1941. Widok na Hawaje, z kabiny P-40B.

Model można zaliczyć do serii Wings of Power 3. Do tego A2A wydało wraz z nowszą wersją modelu (external tutaj się nie zmienia) dodatek Accu-Sim mocno urealniający nam zabawę z Warhawkiem. Właściwie możemy mówić o 5 modelach które zawiera cały pakiet, są to: 

  • P-40B,
  • P-40C,
  • AVG model,
  • RAF Tomahawk,
  • i rosyjski Tomahawk

Modele oczywiście oprócz swoich malowań i cech zewnętrznych posiadają także różnice w samych kabinach, ale o tym nieco dalej. Pakiet zatem można uznać za dość atrakcyjny, bowiem biorąc także pod uwagę dodatkowo malowania samolotów mamy tutaj kilka teatrów działań: Hawaje, Afryka, Chiny, operacje nad kanałem La Manche oraz walki nad ziemią radziecką. Przyjdzie nam zatem zwiedzić kawałek świata, jeśli będziemy chcieli latać na P-40 od A2A zgodnie z ich użyciem w realu, co zresztą polecam. Nie ma bowiem nic bardziej ekscytującego niż powtórzenie jakiś prawdziwych wydarzeń, misji bojowych pod względem samego lotu i nawigacji (oczywiście bez potyczek powietrznych) o jakich można przeczytać w książkach. Może też tym razem skróconą monografię P-40 sobie darujemy, bowiem samolot jest znany, a z drugiej strony mamy tutaj wersję samolotu, która dość szybko została wyparta przez późniejsze maszyny z końcówką "hawk" w nazwie. Warto może jedynie dodać, że sam samolot wywodzi się w prostej linii z P-36, na którym z kolei możemy polatać dzięki Vertigo Studios w FSX.

  

Powyżej dwa screeny z modelem P-36A od Vertigo Studios. Podstawowa różnica z P-40 to wielki silnik w układzie podwójnej gwiazdy, który jednak dawał spory opór, uniemożliwiając przekroczenie 500 km/h dla tego samolotu.

P-40 był konsekwencją P-36 "Hawk", a powodem jego rozwoju była prędkość lotu. Dlatego też w P-36 wstawiono silnik Allison V-1710-19 o mocy 1150 KM, przebudowano nieco i odsunięto w tył kabinę i tak powstał XP-40. Jako też, że Curtiss opierał się na już produkowanym seryjnie modelu, to wdrożenie nowego myśliwca mogło nastąpić w bardzo krótkim czasie i po tanim koszcie (co rzutowało także na atrakcyjną cenę końcową samolotu). Sytuacja za to w latach 1939-40 była już na tyle napięta nawet w USA, że od razu zamówiono ponad 500 sztuk "tego szybszego P-36 Hawk".

  

A tu już smukły dziób P-40.

Pierwszą poważniejszą serią "Warhawka" był P-40B napędzany silnikiem Allison V-1710-33 o mocy 1040 KM. Samoloty te były także eksportowane do Wielkiej Brytanii, gdzie przyjęły nazwę Tomahawk IIA. Dostawy rozpoczęto od stycznia 1941 roku. Między za to marcem, a majem 1941 Curtiss zaczął dostarczać kolejną wersję o nazwie P-40C z pancerną osłoną kabiny (przednia część wiatrochronu), oraz samouszczelniającymi się zbiornikami. Także maszyna już tego typu wyposażana była w zapasowy zbiornik paliwa pod kadłubem, przerabiany niekiedy w Afryce na zamek dla podwieszanej jednej bomby. W lotnictwie RAF tę wersję nazwano Tomahawk IIB.

Powyżej Tomahawk Mk.IIB podczas lądowania po pustynnej operacji w północnej Afryce. 

Cały pakiet od A2A Simulations składa się z dwóch plików, które zresztą kupuje się oddzielanie (ew. razem w ramach wtedy delikatnej promocji cenowej). Jeden jest to sam model P-40, który może działać z naszym FSX sam, a drugi, to dodatek Accu-Sim, czyli rozszerzenie urealniające nam korzystanie z modelu P-40, a także dodające wiele nowych cech dotyczących modelu zarządzania samolotu. Oczywiście jak na dobry poziom przystało, podobnie jak i we wcześniejszych produkcjach od A2A, mamy zestaw instrukcji, które pojawią nam się po zainstalowaniu obu części omawianego produktu. Pierwszy to manual dla samolotu P-40, który liczy sobie 38 stron w pdf. Druga część to instrukcja dla Accu Sima. Ta zajmuje aż 66 stron. Razem to prawie 100-u stronicowa instrukcja dla modelu do FS'a (w j. angielskim). Właściwie zawsze byłem bardzo zadowolony z poziomu, a także marketingu A2A w instrukcji i tym razem firma dotrzymała kroku swoim wcześniejszym produkcjom. Owszem, cześć tekstu pojawia się w każdej instrukcji z Accu, ale przecież, nie każdy ma wszystkie dodatki od A2A Simulations, albo może się przecież zdarzyć, że ten jest właśnie tym pierwszym.

  

Paszcza rekina z "Flying Tigers", to charakterystyczny element maszyn latajacych w AVG, który w późniejszych wersjach został przeniesiony i na inne teatry działań, w których P-40E i dalsze serie brały udział.

Mamy tutaj wszystko co trzeba i w należytym porządku. Dotyczy to samolotu, oraz działania samego Accu. Z jednej strony osoba, która zna dodatki od A2A i obsługę maszyn będzie czuła się jak w domu, z drugiej strony, ktoś, kto ma po raz pierwszy do czynienia z taką maszyną będzie mógł wiele się dowiedzieć i to o historii, manewrach, sposobie latania, przyrządach, obsłudze itd. Temat tutaj w dużej mierze i na potrzeby FSX został wyczerpany, a jeśli ktoś chciałby sobie rozszerzyć wiedzę na temat P-40 to polecam monografie wydane przez AJ-Press, Kagero, Ace Publications, krążące po sieci filmy instruktażowe z P-40 z czasów IIWŚ, film "Flying Tigers" z J.Waynem, książkę Witolda Urbanowicza "Latające Tygrysy" (lub "Ogień nad Chinami"), czy film z serii Airstrike "Latające Tygrysy" na DVD. Wszystko to udało mi się przerobić, bądź teraz powrócić do tego dzięki... A2A i jego dodatkowi do światka FS'a.

 

Screen pochodzący z jednej częsci manuala do P-40 od A2A Simulations.

Zanim wsiądziemy do kabiny zerknijmy na to co na zewnątrz. Jak już wspomniałem model posiada pięć malowań jako default. Wszystkie są bardzo przyzwoicie i dokładnie wykonane, noszą także ślady zużycia, a także efekty okopcenia czy to przy karabinach, czy rurach z silnika Allison. Dodatkowo w znanych serwisach z plikami można znaleźć dodatkowe malowania wykonane przez użytkowników i fanów modelu P-40 od A2A (część z nich znajduje się na screenach w tej recenzji). Co do bryły, osłony kabiny, krągłości na załamaniach samolotu - w modelu jest jak należy. Nie razi jakąś niedokładnością, wszystko jest tutaj na miejscu. Bump mapping z jednej strony delikatny, ale przez to i wielce realny (nie ma tutaj nienaturalnych wgłębień na podziałach blach jak np. w przypadku modelu P-36 od Vertigo, ale warto tutaj dodać, że wspomniany model P-36 był pierwszym modelem jaki pojawił się na rynku od tego wydawcy).

  

  

Powyżej modele wirtualnego P-40 w różnych sceneriach.

Szczegółowo wykonano także podwozie, rury wydechowe. Podoba mi się także ożebrowanie kabiny. Można ocenić bryłę zewnętrzną bardzo wysoko i chociaż sam samolot ma dość prostą i opływową linię, to twórcom udało ją się wykonać perfekcyjnie utrzymując wyraźny zadziorny charakter tego myśliwca z czasów II Wojny Światowej. Trzeba też nadmienić, że sam model z zewnętrz otrzymał w nowym wydaniu (wraz z Accu-Sim) tekstury o wyższej rozdzielczości oraz został na nowo przemodelowany pod względem szczegółowości elementów na zewnątrz płatowca. Warto także zwrócić uwagę na model samego pilota i jego ubiór, który może się różnić w zależności od wersji modelu, którą akurat wybierzemy do latania (pilotów mamy trzech).

Jedną z fajnych cech dodatku jest umieszczenie samolotu na podporach służacych do większego serwisowania maszyny.

Po zrobieniu walk-around siadamy w kabinie "Warhawka". Tutaj jeśli, mieliśmy wcześniej wydany model P-40 od A2A do FSX ale bez Accusima nie dostrzeżemy wiele nowości. Kabina jest nawet taka sama wg mnie, a i także nie znalazłem żadnych opisów, że mamy tutaj wykonane coś od nowa. Możliwe, że w modelu wcześniejszym była ew. mniejsza jej funkcjonalność, to znaczy nie wszystko działało. Z tym, że jak wspominam, we wcześniejszy model P-40 od A2A jakoś dłużej się nie bawiłem toteż ciężko mi to stwierdzić, czy są jakieś różnice. Nie ma tutaj sytuacji jak w przypadku Spitfira od A2A, gdzie powstał nowy model zewnętrzny i wewnętrzny (pod względem jeszcze większej dokładności). Nie oznacza, to, że VC miałoby się nie podobać. Wręcz odwrotnie, jeśli VC to ten poprzedni twór, to trzeba dodać, że wciąż trzyma on standardy świetnie wykonanej kabiny, które nawet teraz wychodzą na rynku w innych modelach. Z informacji jakie posiadam ten styczniowy P-40 (drugie wydanie) wraz z Accu-Simem posiada zegary wykonane w technice 3D, a poprzednie było w 2D, a i dokonano zmian w rozdzielczości tekstur, które są o wiele dokładniejsze obecnie.

  

  

Detale wnętrza kabiny Tomahawka. Na ostatnim screenie widać mały bug, przez skrzydło prześwitujące światło nawigacyjne. Dzieje się tak patrząc pod pewnym kątem w tym kierunku. Przypadłość niestety FSX.

Wirtualny kokpit ma wiele wykonanych detali, wskaźniki wykonane w technologii 3D, tekstury są wysokiej rozdzielczości. Także i tutaj nie zapomniano o przybrudzeniach, czy też odpryskach farby. Wszystko jest oczywiście interaktywne i można włączyć, przełączyć, przesunąć itp. Mamy nawet fajnie wykonaną animację przełożenia dźwigni do alternatywnego, awaryjnego położenia rękojeści od pompy hydraulicznej. Jeśli włączymy także celownik, jarzeniowe światło rozświetli nam przednią część osłony kabiny. Celownik jest oczywiście kolimatorowy. Zadbano także o odblaski od wewnątrz na oszkleniu kabiny. Jak też było wyżej, kabiny mogą się różnić detalami w zależności od wersji jaką wybierzemy (B i C).

  

  

Powyżej inny rodzaj kabiny w dodatku od A2A. Widać to także po pancernej szybie oraz nieco innym celowniku. To model Tomahawk IIB. Na trzecim obrazie widać za to oświetlenie nocne w kabinie VC. Na ostatnim parę, która osadziła się na osłonie kabiny i utrudnia widoczność pilotowi. Pora włączyć wentylację kabiny lub odsunąć osłonę kabiny, wtedy jednak będzie dość głośno. Wiatr dostajacy się do wewnątrz prawie zagłuszy działanie silnika.

Sam rozkład przyrządów jest intuicyjny w samolocie i dobrze przemyślany. Szybko możemy ogarnąć co za co odpowiada i po przestudiowaniu instrukcji, a także parametrów lotu i wymogów dość szybko możemy opanować P-40, który nie jest jakimś trudnym samolotem w obsłudze. W kabinie wszystko działa prawidłowo, jedynie zauważyłem, że podgrzanie gaźnika obarczone jest bugiem. Dotyczy to sytuacji, kiedy temperatura na zewnątrz jest już dość niska, a my lecimy na ustawieniach ekonomicznych. Podgrzanie gaźnika momentalnie powoduje, że temperatura na wlocie skacze nam do końca wskazań na przyrządzie. Z kolei wyłączenie podgrzania powoduje spadek równie szybki temperatury do minimalnych poziomów, które normalnie mogłyby grozić oblodzeniem gaźnika. W tym przypadku powinno być to naprawione, tym bardziej, że np. da się to poprawnie wykonać w modelu do FSX (np. DA-20 4x od Aerosoftu).

Kabina w P-40 umożliwia całkiem niezłą widoczność w wielu kierunkach.

Na szczęście wydaje mi się, że jednak obsługa gaźnika nie jest w jakiś sposób połączona z awaryjnością silnika, ponieważ na skrajnych wartościach udawało mi się lecieć dość długo bez negatywnego skutku dla silnika (przechłodzenia, czy też przegrzania = awaria i lądowanie w burakach). Kabina ma także oświetlenie nocne, które powoduje, że cała kabina rozświetla nam się lekko żółtawym światłem. Co też bardzo ważne – wszystko ładnie działa pod względem FPS. Nawet chyba lepiej niż defaultowe modele z FS’a. Pod tym względem (wraz z Accu) A2A wykonało świetny kawał roboty. Model wewnątrz generuje maksymalną ilość FPS i jest naprawdę „lekki” dla naszego komputera. Mogą za niego brać się śmiało osoby ze słabszymi sprzętami. Optymalizacja została wykonana na najwyższym poziomie i czy to deszcz na zewnątrz, czy gęste chmury, czy też trudna sceneria pod wzgl. klatkożerności to pod tym względem P-40 od A2A zachowuje się świetnie.

  

Tutaj dwa panele 2D. 

Model, jak to w obecnych standardach nie posiada tradycyjnego panelu 2D, jednak mamy kilka nowych paneli 2D powiązanych oczywiście z Accu-Simem. Są to: panel z położeniem wajch od podwozia i klap, panel informacyjny wraz z podpowiedziami (a la check lista, chociaż ta dokładna jest w Kneeboardzie), panel związany z zarządzaniem płatowcem, panel ładunkowy, panel z mapą, panel hangaru (dostępny jedynie na ziemi), panel radia. To wystarczy w zupełności by dość długo bawić się w latanie na P-40 i odkrywać ten myśliwiec na różnych kontynentach i w różnych malowaniach. Zakładki jednak są dostępne jedynie jeśli mamy zainstalowany model wraz z Accu Simem, ponieważ to one właśnie oddają dodatkowy realizm + oczywiście pełne programowanie tego wszystkiego.

Przykład przeglądu elementów silnika w modelu. Mała tylko dygresja co do czasów. Każdy model posiada osobne statystyki czasu nalotów, które się nie sumują.

Jedną z fajnych opcji jest np. umieszczenie samolotu na podporach na ziemi. Animację możemy podejrzeć na zewnątrz modelu oraz wewnątrz. Dotyczy to także sytuacji, kiedy wybierzemy panel hangaru i będziemy chcieli coś naprawić w modelu, co wymaga umieszczenia jego na podporach pod skrzydłami oraz pod kadłubem. Co też fajne, możemy także w takiej pozycji testować samolot, na przykład hydraulikę (w tym z poziomu VC). Daje to fajny realizm dla osoby szkolącej się i chcącej zrozumieć działanie np. pneumatyki. Podobnie jest w filmie instruktażowym z P-40 Kittyhawk z okresu IIWŚ krążącym po sieci (dostępnym także na YouTube).

P-40 AVG podchodzący do lądowania.

Dodatkowo możemy podłączyć APU pod instalację elektryczną samolotu. Co fajnie też zostało zrobione nie jest to jeden i ten sam wózek. Inny będzie w przypadku typowego amerykańskiego P-40, a zupełnie inaczej będzie wyglądał w przypadku modeli używanych po stronie brytyjskiej. Mała rzecz a cieszy.

Powyżej dwa rodzaje zewnętrznego generatora przy modelu.

W działaniu jednak jakiś różnic nie widać, a i zresztą silnik sam się uruchamia ładnie bez pomocy APU, ale jeśli ktoś chce w taki sposób – nie ma sprawy. Powoli przechodzimy już bardziej w stronę Accu sima, ale jeszcze słowo o modelu lotu.

    

  

Testy dynamicznego modelu lotu w dodatku od A2A Simulations.

Muszę przyznać, że początkowo FM (Flight Model) tego modelu bardzo mi się nie podobał. Może nie chodzi o standardowe latanie, ale już o coś, co nazwałbym symulacją walki powietrznej – czyli szybkie zejścia, wejścia i kręcenie każdej akrobacji. Jak dla mnie brak było tutaj myśliwskiego charakteru tego samolotu. Owszem latał, ale za bardzo trzeba było kontrolować wszelkie manewry by nie złapać zaraz korka i nie zacząć łapać na nowo pęd powietrza. W praktyce mogłoby to oznaczać szybki koniec dla pilota, chociaż samolot w miarę łatwo wyprowadza się z korka bez jakiejś strasznie dużej utraty wysokości, czasem już po jednej zwitce jesteśmy w stanie go ładnie wyprowadzić.

Szykujmy się do startu!

Szacunku jednak nabrałem, jak już byłem po tej całej literaturze dotyczącej P-40. Niech nie zwodzi Was myśliwska, rekinia sylwetka P-40. To, że nie był to dobry myśliwiec to wiedziałem, ale czytając opinie i wspomnienia pilotów nasuwa się jedno porównanie „latająca krowa”. Samolot nie nadawał się do walki kołowej kompletnie. Żadnej kariery nie zrobił w Europie, bo Niemcy na Bf’ach strzelali by do P-40 jak do kaczek podczas Battle of Britain (szybko je wycofano z nad Francji i kanału przerzucając do jednostek treningowych). Rosjanie mieli nieco sukcesów, ale jak się wczytamy, to część z nich została osiągnięta… poprzez taranowanie (o tak, P-40 był wytrzymałą, metalową konstrukcją z płyta pancerną z tyłu - potem). Uzbrojenie P-40 nie było najgorsze, chociaż brak tutaj wielkokalibrowych pocisków, typowych działek. Bardziej P-40 można by porównać do Hurricane, ale o metalowej konstrukcji i dużo większym promieniu skrętu. Samolot miał nieco więcej sukcesów nad Chinami oraz w walkach z Japończykami, ale piloci najczęściej atakowali i robili długie odejścia w dół, by zatoczyć łuk, nad będącym w tyle lżejszym Zerem.

  

P-40B w dwóch amerykańskich malowaniach, jakie zafundował nam A2A.

Co ciekawe takie opinie krążą o późniejszej odmianie P-40 już z lepszym i mocniejszym silnikiem, a co dopiero o P-40 w wersji B i C? Oczywiście nie mówmy, że samolot był jakiś tragiczny. Stanowił przecież niekiedy trzon nacierającej Armii USA, jednak taktyka latania myśliwskiego na nim była już wymagająca wobec pilota. Warto tutaj na przykład poczytać wspomnienia Witolda Urbanowicza, który po prostu, przez cały czas przyrównywał P-40E do swojego starego Spitfire Mk.IIa i klął pod nosem, marząc – "ehhh, gdybym tak tutaj miał Spitfire’a, a nie takie coś".

Tutaj w bardzo udanym malowaniu RAF, które można dodatkowo doinstalować z wykonanych przez użytkowników "skinów" dla P-40.

Nieco bardziej P-40 sprawdziły się w Afryce jako szturmowce, konkurując z pustynnymi Hurricane Mk.IIc w wersji Trop. Trzeba jednak przyznać, że P-40 był światowym samolotem, biorąc pod uwagę miejsca w jakich operował, ale też dzięki cenie i olbrzymiej liczbie wyprodukowanych egzemplarzy - blisko 14.000 sztuk wszystkich wersji. O ile P-40 w obsłudze był dość prosty to już w locie niekoniecznie. Idąc zatem dalej, FM jaki prezentuje jednak w tym modelu A2A jest jak najbardziej ok. Po prostu nie możemy latać zbyt agresywnie i manewry, które są dostępne dla innych myśliwców po prostu tutaj trzeba wykonywać wolniej. Wtedy – lata się naprawdę ok., a i nie wpada w żadne przeciągnięcia, czy to w szczycie pętli, jakiegoś wywrotu, czy dynamicznym skręcie (zresztą samolot miał przypadłość jak Camel - skręcał lepiej w prawo niż w lewo). Sam start i lądowanie jest ładnie oddane i w tych przypadkach maszyna zachowuje się bardzo prawidłowo (wraz z wypornościowym działaniem klap). Trzeba także zauważyć, że ciekawie wykonano element wciągania, bądź wyciągania podwozia, co też wpływa na model lotu. Ponieważ następuje to niesymetrycznie opór powietrza jest w stanie lekko przesunąć nam nawet dziób podchodzącej do lądowania maszyny, której pilot właśnie wypuszcza podwozie czy to ręcznie, czy też automatycznie. Finalnie zatem FM można uznać, za prawidłowo wykonany wedle subiektywnych odczuć. Po dłuższej zabawie na P-40 lata się bardzo przyjemnie, przewidywalnie i nie nerwowo.

  

  

Kolejny przykład "malowania", a właściwie jego braku. Ładnie wypolerowany P-40B. 

Wróćmy teraz do Accu. Cześć elementów już została opisana wcześniej. Z kolejnych o których warto wspomnieć to oczywiście uzupełnienia wszelkich płynów, które się zużywają przy normalnej eksploatacji płatowca, a także tlenu. Możemy także dołożyć dodatkowy zbiornik paliwa w wersji P-40C, który już takową instalację posiadał, wtedy też nasz zasięg lotu jest naprawdę olbrzymi i jest to jedna z najlepszych cech realnego P-40 jako myśliwiec. W przypadku samej kabiny mamy tutaj obecny efekt pojawienia się pary na jej osłonie. Dzieje się tak jeśli np. siedzimy w kabinie zbyt długo na ziemi, z zamkniętą osłona i bez włączonej wentylacji, lub np. gdy zmieniamy szybko wysokość i w krótkim czasie przechodzimy przez różne poziomy temperatur powietrza na zewnątrz. Np. podczas ostrego schodzenia z wysokiego pułapu. Nie zapomniano także o niedotlenieniu organizmu pilota idącego wraz z większą wysokością lotu (hipoksja).

Pilot z założoną maską tlenową dzieki Accu już na wyższym pułapie.

Jeśli nie założymy w odpowiednim czasie maski tlenowej (plus nie ustawimy tlenu na odpowiednią wysokość lotu), nasz pilot będzie oddychał coraz głębiej, aż wreszcie może stracić przytomność. Jedną z ważniejszych cech Accu jest zarządzanie silnikiem i dbanie o to, by przy konkretnych parametrach lotu trzymać określone instrukcją położenia wskaźników, czy to temperatury, czy też ciśnienie ładowania, czy obroty. Latanie „na pałę” szybko spowoduje, że uszkodzimy silnik. Można go już przegrzać na ziemi nawet nie startując, a stojąc z włączonym silnikiem zbyt długo. Do tego elementy silnika się zużywają, a elementy silnika przy tłokach ulegają rozhermetyzowaniu. Co jakiś czas zatem warto odwiedzić hangar i sprawdzić z naszym "wirtualnym mechanikiem" czy z naszym samolotem wszystko jest ok. W tym przypadku także A2A rozdzielił awaryjność na naprawdę wiele elementów, więc elementów do psucia się jest naprawdę sporo. Jeśli jednak będziemy latać „by the book” wszystko powinno działać jak należy i wówczas będziemy uzupełniać jedynie płyny ustrojowe naszej podniebnej maszyny i robić przeglądy okresowe. Omawiana wersja Accu Sim to ostatni produkt w wersji 1.4, który dotyczy także innych maszyn A2A, a w szczególności nowego P-51D (w P-40 dodano na przykład opcję Cold and dark, mozliwość usunięcia pilota itd., więcej o zmianach i update dla P-40 TUTAJ). Dla osób, które nie przepadają za warkotem silnika rzędowego mamy też w Accu opcję wyciszenia dźwięków silnika – czyli „nałożenie” słuchawek hełmofonu. Z fajnych efektów (nie wiem, czy w modelu bez Accu to występuje) to drganie deski przyrządów przy starcie, czy zetknięciu się z ziemią i nierównym podłożem. Kokpit w takim przypadku będzie podrygiwał w rytm nieujarzmionych jeszcze koni mechanicznych. Widać to nawet na śrubkach przy okratowaniu kabiny. Efekt daje także takie rozmazanie lekkie ekranu. Bomba, chociaż znamy to już z wcześniejszych dodatków od A2A wraz z Accu Simem. Tak czy siak połączenie P-40B i C wraz z Accu jest obowiązkowe i daje dużo dodatkowej frajdy dla użytkownika, który lubi samoloty z okresu II Wojny Światowej.

 

Dźwieki w modelu to także jeden z jego atutów.

Warto, także dodać parę słów o dźwiękach, które również trzymają poziom reszty tego dodatku. Dźwięk jest przestrzenny. Silnik maszyny prycha na niskich obrotach, ona sama czasem zaskrzypi przy ostrzejszym manewrze luba lądowaniu, koła wydadzą dudniący dźwięk obijając się o murawę lotniska. Wysokie obroty będą ostro darły nam powietrze. Także włączanie, wyłączanie przełączników w kabinie mają osobne dźwięki, klapy, wajchy, wciąganie i wyciąganie podwozia, działanie hydrauliki, czy to automatyczne, z przycisku na rękojeści sterownicy, czy to ręczne, operując ręczną pompka paliwową, czy też wstrzykiwanie paliwa, przed zimnym rozruchem silnika. Wszystko to znajdzie swój odpowiednik w dźwiękach pod FSX, które zresztą A2A przygotował w bardzo dobrej jakości. 

Obok osobny konfigurator przypisania kontrolerów do modelu w FSX.

Ponieważ Accu Sim wnosi także kilkadziesiąt nowych komend do FSX (do zarządzania z poziomu kabiny) firma także oddała w nasze łapska program o nazwie P-40 Input Configurator. W programie tym możemy podpisać nowe osie czy przyciski i wyeksportować je do FSX (których ustawiania Microsoft nie przewidział). W ten sposób będziemy mogli zarządzać poszczególnymi elementami działającym w samolocie poprzez własne ustawienia i podpięcia komend pod joystick, panel itd. Z minusów jedynie działania Accu, to to, że ogólnie Accu Sim nie jest kompatybilny z popularnymi panelami zewnętrznymi od Siteka. Niestety tutaj żyje własnym życiem i nie korzysta z ustawień FS'owych. Dotknięcie czegokolwiek np. na takim Switch Panel spowoduje nam np. zgaśnięcie całego silnika w P-40. Niestety.

  

  

Jednym z ciekawych dodatków może być sceneria lotnisk Chin, Burmy i Indii z okresu II Wojny Światowej do FSX. Plik ten można znaleźć na FlightSim pod nazwą CBIXv1 (jest to wersja nowsza). Zawiera on w sobie kilkadziesiąt lotnisk wojskowych, które zostały historycznie rozmieszczone. Dzięki temu możemy polatać jako pilot z "Flying Tigers". Dodatkowo polecam stronę TUTAJ, gdzie mamy opisy niektórych misji i tras. Również wspomnienia W.Urbanowicza mogą nam posłużyć do wymyślania sobie historycznych misji, chociaż akurat nasz bohater latał na późniejszych modelach już Kittyhawka.

Jak widać, omówiliśmy właściwie pokrótce kolejny model od A2A wraz z dodatkiem Accu sim. Pokrótce, bowiem sam pakiet zawiera w sobie jeszcze więcej cech użytkowych, które jednak proponuję odkryć samemu, by nie psuć całkiem zabawy w pilota myśliwca typu Warhawk czy Tomahawk. Pozostaje niestety ;) znów ocenić model bardzo wysoko. A2A trzyma się wciąż wysokiego pułapu i stara się oddać w ręce użytkownika naprawdę dopieszczony produkt. Świadczą także o tym patche..., których przecież prawie nie ma. W 90% od razu był wydawany model na takim poziomie, by ludzie nie narzekali na Forach, że coś z nim nie halo, a i autorzy popełnili błędy. Jeśli były już patche, to w większości wnoszące nowsze i lepsze cechy dla modelu.

Czas wracać do bazy, zmierzch nadchodzi.

A2A znów postawił także wysoko poprzeczkę i z tym niepozornym samolotem, który może nie był najważniejszą maszyną II Wojny Światowej, a o jej właściwościach, można rozprawiać godzinami, narzekając na to i owo. To jednak z czym większość się zgodzi to piękno sylwetki P-40 (zwłaszcza od wersji P-40E wzwyż). Maszyna jest bowiem po prostu bardzo ładna o myśliwskim charakterze. Ma typowy myśliwski układ płata i kadłuba, a osłona wlotów do chłodnic przypomina dziób rekina, dlatego też w większości przypadków taką interpretację malowania P-40 przyjęto od Australijczyków (oni to bowiem jako pierwsi namalowali słynną paszczę na obudowie Kittyhawka). Pozostaje jedynie pytanie co robić z P-40 w FSX. Ano najlepiej wybrać sobie jakieś odpowiadające malowaniom teatry działań i tam urządzać sobie patrole na zasadach lotów VFR. Można by ew. się pokusić o zrobienie moda z Weapon FSX od Captain Sim, wówczas działka by odżyły i dodatkowo można by porobić sobie polowania, na nic nie spodziewające się Cessny kierowane przez A.I. ;). Jeśli dodatkowo dołożymy zapasowy zbiornik paliwa, wdrapiemy się na 5000 metrów i przełączymy na lot ekonomiczny możemy latać i latać. Samolot jednak trzyma swój klimat i to jest najważniejsze. Pozwoli nam się przenieść w czasy swojej świetności i może dać dużo frajdy w wirtualnym lotnictwie. Przydałby się jakiś expansions, czyli rozszerzenie o kolejne wersje P-40, tak by także porobić sobie misie szturmowe, w których to P-40 akurat odnosił sporo sukcesów, zwłaszcza przeciwko ekipie Rommla. Cena całości nie jest jednak mała i sięga prawie 50 dolarów (osobno kupuje się model P-40 i osobno Accu Sim).

W tym przypadku jednak będą to bardzo dobrze wydane „zielone papierki” i można powiedzieć, że model wart jest tego (chociaż jak na Polskę, to dalej jest to wysoko). Co też ważne, a o czym już było, to to, że oprócz realizmu model generuje wysoką ilość klatek i to całe oprogramowanie wraz z modelem 3D i VC zostało świetne zoptymalizowane. Dlatego też ta nuda… Znów A2A i znów ocena końcowa do przewidzenia, ale trzeba też od razu powiedzieć – i właśnie od Was tego A2A oczekujemy! Brawo, a dzięki Accu model oceniam jako ponadprzeciętny, szósteczka i gratulacje!

 

12.08.12, Pozdrawiam, YoYo,

PS.Niektóre screeny w tekście z FSX zostały poddane edycji.

obrazek

Click! Polityka oceny w serwisie YoYosims

Powyżej pamiątki po gen. Witoldzie Urbanowiczu, które znajdują się w Fortach Czerniakowskich w Warszawie. Na pierwszym zdjęciu informacyjna płachta w języku chińskim, mająca być "paszportem" w przypadku awaryjnego lądowania. Oprócz tego w tym muzemum można zobaczyć mundur Urbanowicza, a także jego odznaczania i szal "Flying Tigers", odznaczenie Distinguished Flying Cross, ozdobny pistolet, nieznane fotografie. Jest również płaszcz, generalska czapka i flaga, którą była okryta trumna generała. Polski as latał w Chinach między wrześniem, a grudniem 1943 na P-40N. Foto YoYo.

Film promujący i pokazujący cechy modelu od A2A:

Model można zakupić poprzez stronę producenta, zapraszamy:

http://a2asimulations.com/

obrazek


Komputer testowy:

  • procesor- Intel Core i7 930 (Socket 1366) 3.94 Ghz (OC)

  • grafika- Asus Radeon HD 7970 3Gb DDR5

  • płyta główna- Gigabyte GA-EX58-UD3R (chipset Intel X58)

  • pamięć- 4x2GB=8Gb (2x Dual Channel PC3-10666, DDR3 1333Mhz) Patriot Viper II Sector5

  • dźwięk- Creative Sound Blaster X-Fi Extreme Music + głośniki Logitech 5.1 model X-530

  • dyski- Patriot Inferno SSD 60Gb, OCZ Vertex II SSD 180Gb, Kingston HyperX 120Gb SSD, Western Digital Caviar GreenPower, 640GB, SATA/300 HDD, 64MB oraz Seagate Barracuda 7200.9 Ultra ATA, 250 Gb HDD

  • system- Windows 7 PL 64Bit Home Premium Edition

  • TrackIR 5 (6DOF)

  • joystick: Thrustmaster Warthog, Logitech Force Feedback 3D Pro

  • wolant: Pro Flight Yoke System Saitek

  • pozostałe kontrolery: Saitek X45+Throtlle Quadrant CH Products, Saitek Pro Flight Combat Rudder Pedals,

  • moduły panelowe: Go Flight GF-P8, Saitek Pro Flight Radio Panel, Saitek Pro Flight Switch Panel, Saitek Pro Flight Multi Panel, X-Keys Stick, Saitek Instrumentals Panels

  • peryferia (gaming): słuchawki Logitech G930, klawiatura Logitech G15, myszka R.A.T.5

Tags: 
Software: 
ndz., 12/08/2012 - 17:09 -- YoYo

aerosoft.jpg capitan_sim.jpg  pilots.jpg

   

Partnerzy serwisu