Subscribe to RSS - Microsoft
Witaj Pilocie! FSX, FS2004, Flight, Rise of Flight, Lock On, DCS, Condor, Take on Helicopters, IL-2...


Digital Combat Simulator

Flight Simulator oraz P3D

Seria IL-2

Take on Helicopters

Condor Soaring Simulator

Rise of Flight

Falcon Allied Force

Testy Sprzętu

Startujemy !

Historia

Reportaże

FSX: F-86 Sabre Jet (Milviz)

Czy jest jakiś symulator mówiący obecnie o Wojnie w Korei lat 50-tych XX wieku i wykorzystywanych tam odrzutowcach? Niestety dziś nie bardzo. Dawny jedynie "Mig Alley", ale to już było wieki temu i to dziaduszek w kwestii symulatorów, chociaż trzeba też przyznać, że był to sim w całości poświęcony tylko jednemu - lotom bojowym nad Koreą będącą w stanie wojny. Potem coś tam Olo Maddox zapowiadał, że będzie po IL-2 1946, ale nic z tego nie wyszło i właściwie koniec tematu. Wirtualni piloci muszą wciąż odpuszczać sobie ten teatr działań i co najwyżej o nim czytać, lub modować ew. inne symulatory i czekać, wciaż czekać. Z modami jest już nieco lepiej. Mamy bowiem mody do iłka, także ciekawe rozszerzenie pojawiło się kiedyś do Strike Fighters, ale właściwie to by było na tyle. Żaden jednak z tych tytułów nie wspiera oficjalnie tego tematu i teatru działań, a są to jedynie lepsze lub gorsze produkcje userów i fanów okresu. Temat jest aż taki niszowy?

F-86F-30 Sabre, zwany też "Sabre Jet" od Milviz

Teraz w War Thunder mogą ew. się pojawić maszyny odrzutowe z wojny w Korei, ale to w sumie taki lajtowy symulator, do coli i popcornu w sam raz. Temat jednak ten jest i ciekawy i swego czasu był bardzo ważnym wydarzeniem w świecie. Wystarczy powiedzieć, że samych F-86 Amerykanie wykorzystywali ponad  500, a wszystkich MiG-15 było ponad 1000 w użyciu podczas tej wojny. Nie licząc innych maszyn, także myśliwskich, czy bombowych. Pokazuje to jak wielki był to konflikt w powietrzu. Aż prosi się, by ktoś wreszcie zabrał się za coś w stylu "MiG Alley", czyli za słynną Aleję Migów nad Koreą, w której toczyły się pierwsze zacięte pojedynki dziesiątek maszyn o napędzie odrzutowym. Gdzie zachód technologicznie spotykał się ze wschodem i obie strony prężyły nieoficjalnie muskuły przed sobą robiąc sobie dodatkowy poligon.

  

A może by tak Korea w FSX i lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku?

Do dziś zresztą, Wojna Koreańska odbija się na polityce świata i oba państwa (Korea Północna i Południowa) są ze sobą skłócone, w stanie wojny (nigdy nie zawarły oficjalnie przecież pokoju). To dalej obszar podzielony wokół 38 równoleżnika i jeden z największych bastionów władzy komunistycznej jeszcze na świecie (Korea Północna). Lata 50-te ubiegłego wieku to jednak głównie dwa symbole na niebie Korei – amerykański F-86 Sabre (Szabla) oraz radziecki MiG-15, maszyny wielce podobne suma summarum.

F-86 to pierwszy amerykański samolot o skośnych skrzydłach.

North American F-86 „Sabre” to na pewno ikona amerykańskiego lotnictwa myśliwskiego US Air Force. Śmiało można go zaliczyć do najbardziej znanych i charakterystycznych samolotów USA XX wieku. Był to pierwszy samolot odrzutowy ze skośnymi szydłami stosowany w USAF, a do tego mocno odznaczył się w konfliktach zbrojnych. Pomimo, że do służby wszedł już po II Wojnie Światowej, to często lufy F-86 wąchały proch z wystrzeliwanych pocisków sześciu karabinów maszynowych na niebie Korei. Jego geneza leży w końcówce II Wojny Światowej. Po sukcesie Niemiec nad samolotami z silnikami odrzutowymi każde rozwinięte Państwo chciało mieć swoje projekty samolotów odrzutowych. Tym bardziej, że to zbiegło się z polowaniami na niemieckich naukowców i przechwytywaniem niemieckich planów inżynieryjnych (o czym zresztą była już mowa w naszym serwisie chociażby przy recenzji X-1 do FSX, albo w tekstach Elwooda, z zarysem historycznym samolotów w simie IL-2). Owa technologiczna pogoń doprowadziła do powstania takich konstrukcji jak MiG-9, Jak-15, Gloster Meteor, De Haviland Vampire, czy P-80 Shoting Star. Samolotów, które pojawiły się na każdym kontynencie na różnym etapie, czy to w końcówce wojny, czy zaraz po niej. Wyścig zbrojeń czasów zimnej wojny właśnie się rozpoczynał. W końcówce wojny, firma North American Aviation również miała swój projekt NA-140. Był to samolot z napędem odrzutowym, ze skrzydłami ze słynnego NA P-51D Mustang. Zakończenie wojny z Niemcami i Japonią pogrążyły jednak USA w afery zbrojeniowe, rozliczanie z wojskiem itp. i temat odszedł na dalszy plan.

XP-86 już w powietrzu z nowymi skrzydłami w 1947 roku.

Powrócono do niego blisko po dwóch latach w związku z nasilającymi się złymi stosunkami z ZSRR zaszczepiając w projekt (wtedy jeszcze zwany XP-86) skrzydła skośne, umieszczone pod kątem 35 stopni, dokładnie takim samym jak w Messerschmitt Me-262 Schwalbe, a także w późniejszym wrogu "Number One" Mikojan i Guriewicz MiG-15. Maszyna dość dobrze wypadła w testach, jedynie problemem była stateczność przy niskich prędkościach lotu. Rozwiązano to dodając mechaniczne (ale nie sterowalne) sloty na krawędziach skrzydeł, które znacznie poprawiły stateczność przy niskich oraz maksymalnych prędkościach, oraz na wysokim pułapie. Mówi się także, że nieoficjalnie to XP-86 był pierwszym amerykańskim samolotem, który przekroczył barierę dźwięku, a nie Chuck Yeager na X-1 (recenzja TUTAJ). Miało to nastąpić w 1947 roku, podczas jednego z próbnych lotów prowadzonych przez George'a Welcha, na 14 dni przed wspomnianym lotem na X-1. Niemniej jednak nie zostało to zarejestrowane profesjonalnymi urządzeniami, dlatego też tego nie uznano.

  

Model w barwach USAF.

Ponieważ jednak loty bliskie bariery dźwięku okazały się dość wciąż niebezpieczne wprowadzono ograniczenia w silniku by nie osiągać aż takich prędkości już w maszynach seryjnych. Samoloty F-86 w wersji A weszły do służby w 1949 roku i użytkowano je w różnych wersjach w Stanach do 1962 roku. To jednak nie koniec, bowiem swoje zastosowanie miały na całym świecie w czynnej służbie i do końca lat 80tych. Łącznie wybudowano 9812 sztuk. Także produkowano F-86 pod nieco innymi oznaczeniami w Kanadzie, Australii oraz Japonii. F-86 doczekał się wielu wersji,  chociaż w każdej pełnił swoją podstawową rolę – bycie samolotem myśliwskim. Maszyna także pojawiła się na krótko na lotniskowcach pod nazwą  FJ-3 Fury.

F-86 Sabre jest też amerykańską ikoną wojny w Korei, gdzie stanął w oko z oko z MiG’iem-15. MiG-15 był godnym przeciwnikiem dla Sabre. Miał lepszą manewrowość oraz prędkość wznoszenia, a także uzbrojenie (chociaż nie tak szybkostrzelne jak w przypadku F-86). Piloci za to F-86 mogli liczyć na szybszą ucieczkę ku ziemi i tym samym szybsze nabranie prędkości (oraz dynamikę w takim wypadku lotu manewrowego), lepszą stateczność przy maksymalnych prędkościach, gdy MiG-15 już mógł się zachowywać niestabilnie i nawet ulec samozniszczeniu, swoje lepsze wyszkolenie i 6 luf szybkostrzelnych karabinów maszynowych Brownig M3 kalibru 12,7 mm, które stanowiły bezapelacyjny atut Sabre. Chociaż z drugiej strony wielkokalibrowe działko 37mm, czy dwa 20mm mogły jednym trafieniem zamienić F-86 w powietrzu w kulę ognia. US szczyci się podobno dużą efektywnością po Wojnie w Korei ze stosunkiem start 1:10. Współczesne jednak źródła pokazały, że dane te jednak są bardzo mocno przesadzone, chociaż skłaniają się i tak na korzyść pilotów amerykańskich. Jest to jednak wynik 1:3.

Przechywtywanie celu, oczyście A.I. IŁ-28 przed nami.

Jako, że jak już wspominałem w temacie odrzutowców lat 50-tych za wiele nie ma w czym wybierać warto przyjrzeć się FSX i temu co mamy do niego. Dopiero co bowiem (październik 2012) firma Milviz, która ma już kilka modeli na swoim koncie do FSX: T-38 Talon (recenzja w naszym serwisie), śmigłowiec CH-47D, Cessna 310 i Beech B-55 oraz F-15E Strike Eagle + śmigłowce wykonane dla Nemeth (recenzja UH-1 także w naszym serwisie) wydała model przeznaczony właśnie do Microsoft Flight Simulator X – NA F-86F-30 Sabre. Obecnie trwają także prace nad AH-1 Super Cobra, Bellem 407 oraz King Air 350i. Samolot F-86 Sabre jest w wersji F-30, czyli nie jest to pierwsza seria maszyn Sabre, które pojawiły się na niebie Korei.

  

Wersja F-30 to tak zwany "hard wing", samolot bez slotów.

F-86F-30 był odpowiedzią na pewne braki F-86A wobec MiG-15, chociaż potem na niebie pojawił się doskonalszy MiG-15bis. Został wyposażony w mocniejszy silnik J47-GE-13 o ciągu 44kN co dawało już zbliżone (ale dalej gorsze) wznoszenie od MiG-15. W tym myśliwcu także zrezygnowano ze slotów na krawędziach skrzydeł, zastępując je grzebieniem, mniej więcej w połowie długości płata. Maszyna była przystosowana do osiągania lepszej prędkości i stateczności. Reszta właściwie taka sama jak poprzednio z małymi różnicami w kabinie i możliwością przenoszenia bomb. F-86F-30 był niewątpliwie najpopularniejszym samolotem po stronie USA stosowanym podczas Wojny w Korei. Pomysł ze strony Milviz już na początku zasługuje na brawa, bo takich maszyn z tego okresu, pierwszych seryjnych odrzutowców, jak na lekarstwo (z ciekawszych kojarzę jedynie jeszcze F9F Panther od Vertigo Studios, którego też mamy recenzję w serwisie). Albo wiecznie królujące współczesne efy, albo druga wojna światowa. Reszty praktycznie nie ma (no jeszcze temat I Wojny Światowej w symulatorze Rise of Flight). Tym bardziej wydanie F-86 Sabre wydaje się ciekawym wydarzeniem i wartym uwagi, a jeśli ktoś lubi takie samoloty, albo chciałby się wirtualnie przenieść w lata 50-te, model od Milviz może wydawać się naprawdę dobrym rozwiązaniem.

Ach, te zachody Słońca w FSX...

Autorzy modelu zachęcają nas do kupna, ponieważ jak podają model posiada:

  • realistyczne procedury uruchamiania i wyłączania silnika
  • realistyczne zachowania awioniki oraz systemów
  • wysokiej jakości wykonany wirtualny kokpit w modelu
  • wysokiej jakości model zewnętrzny wraz z teksturami wysokiej rozdzielczości
  • 6 historycznych malowań dla F-86F-30
  • szczegółową instrukcję dla modelu
  • realistyczne dźwięki w modelu zgrywane z prawdziwego Sabre
  • realistyczne oświetlenie kabiny jak i świetlne efekty zewnętrzne
  • właściwy model lotu testowany przez prawdziwych pilotów
  • aplikację podwieszeń i zarządzania samolotem
  • otwarcie kabiny dające efekt wyhamowania prędkości
  • płatny zestaw dodatkowych malowań

Mała też uwaga dla posiadaczy FSX na sam początek. Model wymaga także zainstalowanego rozszerzenia FSX: Acceleration, więc sam SP2 nie wystarczy. Bez Acc Pack nie ma co nawet podchodzić do modelu. Oficjalnie model nie wspiera też P3D, ale jak wynika z Forum Milviz, działa ok w tym symulatorze, jeśli ktoś go posiada. Oficjalnie jednak jest przeznaczony jedynie do FSX Acc SP2. Jeśli także posiadamy Accu Feel od A2A od razu warto także wyłączyć sobie ten moduł dla F-86 (dać OFF w menu programu). Moduł A2A Accu Feel i F-86 nie lubią się bardzo i jest to pierwszy mój dodatek, który nie współpracuje z tym rozszerzeniem od A2A. Nieco dziwne. Ponoć autor słał zapytania do A2A ale pozostały bez odpowiedzi. Tak więc tutaj dajemy OFF w opcjach Acuu Feela jeśli nie chcemy mieć niezapowiedzianego wywalania na pulpit Windowsa.

Pod model od Milviz podpietę jest wiele nowych widoków zewnętrznych.

Model można zakupić poprzez stronę producenta (linki na końcu strony) w wersji cyfrowej, czyli do ściągnięcia. Po zapłacie dostajemy link do ściągnięcia pakietu z modelem, który po rozpakowaniu zajmie nam 1,2 Gb w wersji podstawowej. Jak wspomniano już w opisie cech pakietu, dostajemy 6 malowań, głównie USAF, ale znajdzie się też kamuflażowe malowanie kanadyjskie oraz australijskie. Sama instrukcja nie jest jakoś szalenie obszerna, bowiem zajmuje tylko 26 stron, ale muszę przyznać, że jest wykonana dość nieźle jak na tak małą ilość stron. Przede wszystkim zawiera wiele obrazków, które pozwalają łatwo później odnaleźć dany przycisk / przełącznik w kabinie Sabre. Instrukcja wyjaśnia podstawowe rzeczy, a także cechy modelu. Ma także dodatkowo kilka diagramów.

  

Kolejny przykład "malowania" z pakietu z Sabre oraz ładnie wymodelowana smuga gazów za silnikiem J47.

Całość jest napisana nie jak przez wydawcę, ale jakby model został przekazany komuś, kto miał stworzyć ten manual (tak też zresztą mogło być), bo autor nie pisze „my”, tylko bardziej „oni”, jakby sam był jedynie użytkownikiem i tworzył zbiór instrukcji dla pozostałych użytkowników, coś "a'la instruktor". Manual chociaż krótki mi się podoba, ale też nie zagłębia się jakoś w temat szalenie. Brak także potrzebnych diagramów czy parametrów lotu i pracy silnika – coś co jest nieodzownym elementem wirtualnego latania, nawet jeśli te cechy nie zostały należycie odwzorowane w modelu. Parę tych dodatkowych rzeczy i można by uznać, że instrukcja jest  nawet bardzo dobra – czyli też, nie zawsze to co jest długie znaczy, że na pewno jest lepsze ;).

F-86F-30_Sabre_8m.jpg

Model 3D od Milviz.

Warto także popatrzeć sobie na filmy na YouTube, które pokazują w jaki sposób obchodzić się z modelem. Są to filmy instruktażowe wydane przez autorów / użytkowników dodatku z Milviz. W dobie szeroko stosowanego kanału YT jest to bardzo pomocne, jeśli ktoś chce się utwierdzić w tym co przeczytał w instrukcji i jeszcze to dodatkowo chce sobie zobrazować.

Wiele początkowych misji F-86 w działaniach w Korei polegało na eskorcie B-29. MiGi jednak dość skotecznie zniechęcały pilotów B-29 do latania. Ich działka miały niszczyć jednym pociskiem.

F-86 nie jest jakąś mocno skomplikowaną maszyną. Procedura nawet startu przypomina po części tę z A-10C. Pchamy przepustnicę i po wcześniej wykonanych czynnościach silnik nam się sam uruchamia. Szybko, łatwo i przyjemnie. Made in USA. Milviz wyposażył też model w dodatkowy ekran zarządzania płatowcem. Funkcjonuje to jako panel 2D i możemy tutaj zatankować samolot, podwiesić dodatkowe zbiorniki z paliwem, rakiety niekierowane, czy też bomby. Można ustawić sobie częstotliwości, wytrymować samolot, dostawić i podłączyć zewnętrzne zasilanie APU, klocki pod koła, dodać lub usunąć ładnie wykonanego pilota.

  

Panel, który odpowiada za dodatkowe opcje przy modelu F-86. 

Przypomina mi to nieco moduły stosowane przez A2A w Accu Sim, ale tutaj jest to nieco uproszczone. Odpowiednie cechy za to zawarte są już bezpośrednio w samym modelu Sabre, niemniej wszystko to urozmaica zabawę w pilota F-86F-30. Przy dodaniu zewnętrznego źródła zasilania, pojawi się także obok nas zewnętrzny generator, który widać z kabiny, albo na widoku zewnętrznym. Źródło zasilania podpięte jest do naszego samolotu i jest rzeczą dość ważną, stosowaną przy prawie każdym uruchomieniu silnika.

  

Zewnętrzna jednostka APU.

Skoro jesteśmy już przy realizmie, to przydałaby się jeszcze w tym panelu opcja Cold & Dark, dzięki której ustawiamy wszystko automatycznie na „off”.  Akurat FSX odpala model już z niektórymi AZS’ami powłączanymi (chociaż i tak główne przełączniki, czyli baterię, starter itp. musimy uruchomić ręcznie).Check lista mogłaby być dłuższa, ale nie musi, skoro część rzeczy jest już na „on”. Sama procedura startowa jest jednak dość prosta i po paru zaledwie treningach będziemy wiedzieć co zrobić „w nocy o północy”. Trochę zawiłością może okazać się włączenie silnika w trakcie lotu. Tutaj Milviz symuluje nam zatykanie się silnika lodem bądź zadławienie się przy ujemnym przeciążeniu, co może doprowadzić do jego wyłączenia. Jeśli już dojdzie do zadyszki naszego napędu, mamy kolejną instrukcję do przejścia, by silnik uruchomić. Działa, zresztą jak na filmach na YT. 

  

Detale modelu i świetnej jakości tekstury.

Procedura wyłączenia jest równie prosta co sam start. Wszystko to powoduje, że mimo kilku zawiłości sterowanie pod względem check list jest proste i można stosować je śmiało z pamięci. Nie wszystko jednak działa w kabinie, część przełączników po prostu jest klikana i są animacje ale za tym nic się nie dzieje. Tak jest np. zrobiony panel z uzbrojeniem. Autorzy jednak jak podają, czekają na wydanie TacPacka od VRS (info o tym dodatku TUTAJ) i pod niego zrobią już aktywny ten panel, pozwoli to realistycznie zarządzać uzbrojeniem w F-86. Jak widać, tym razem zaczęliśmy recenzję od realistyki. Niech już tak zatem dalej zostanie, bo słówko na temat modelu lotu. Kołowanie zostało oddane należycie.

  

Na płycie lotniska. Kołowanie we mgle, oraz dziób niczym paszcza maszyny.

Przednia goleń ułatwia utrzymanie właściwego toru i pozwala na ciasne skręty. Musimy jednak pulsacyjnie obchodzić się z silnikiem, zbyt za duże oddanie przepustnicy do przodu spowoduje, że zaczniemy toczyć się za szybko i łatwo zjedziemy z pasa. Do samego startu ustawiamy się w osi pasa. Klapy w dół. Hamulce i full power. Silnik fajnie zaskakuje dopiero po chwili. Turbiny się rozkręcają i po chwili widzimy jak nos F-86 zaczyna się uginać pod naciskiem ciągu i oporze hamulcy. Zwalniamy je i wio przed siebie. Lekkie kontry orczykiem by trzymać oś pasa (koniecznie zaleca się stosowanie orczyka, inaczej łatwo zjedziemy z pasa) i przy ok. 130 kts możemy wzbijać się już w niebo na naszej "Szabelce". Start wygląda dość realistycznie i należy zwrócić uwagę na działanie silnika, który nabiera odpowiedniej mocy dopiero po chwili, a nie równocześnie z ruchem przepustnicy.

F-86 w malowaniu kandayjskim nad górami Kanady.

Co do samego lotu ogólnie wrażenia są pozytywne, ale model ma też dziwną przypadłość na niektórych pułapach i prędkościach - do nadmiernego myszkowania nosem. Niekiedy za bardzo co powoduje, że trudny jest nawet lot po prostej bez co chwila kontrowania sterami uciekającego nam widoku na wprost. Dzieje się tak przy prędkościach między 200, a jakoś 370 kts. Ten element modelu lotu akurat mi się nie podoba. Samolot o takim ciągu nie radzi sobie z małym wiaterkiem (albo nawet bez)? Wrażenie jest nieco takie jakbym leciał ultralightem, który jest pomiatany prze prądy zstępujące i wstępujące.  Może to też efekt nieco Active Sky, który jako program pogodowy symuluje takie działania i w połączeniu akurat jeszcze z FM F-86 od Milviz nieco głupieje, ale jest to element, który stanowi na pewno minus w modelu lotu. Dzieje się tak na szczęście nie zawsze. Poza tym F-86 nie jest wyposażony w autopilota, zatem przez cały lot musimy mieć ręce i nogi na kontrolerach lotu, co powoduje, że przez prawie cały czas musimy być dość skupieni na samym locie i jego kierunku. F-86 może nas zamęczyć, zgadza się.

  

Różne ujęcia modelu. Animacja ostrzału pochodzi z osobnego dodatku od Captain Sim.

Na wyższych pułapach lot się już stabilizuje. Udało mi się osiągnąć też pułap nieco ponad 15.000 metrów, co jest też w miarę realne względem prawdziwego Sabre. Lądowanie za to zostało już należycie odwzorowane. Samolot jest także wyposażony w hamulce aerodynamiczne, co pozwala też znacznie wyhamować w powietrzu przed samym lądowaniem i przy schodzeniu z pułapu (śliczne detale po otwarciu hamulcy!). Potem to już gra tylko kąta natarcia i ciągu silnika. Ogólnie efekty związane z modelem lotu są wykonane właściwie, poza może przesadnym myszkowaniem dziobu maszyny na pewnych wysokościach oraz prędkościach. Nie zawsze to co znaczy „trudne” ma znaczyć od razu "bardziej realistyczne". Obawiam, się, że gdyby samolot tak zachowywał się w realu uważany byłby za maszynę wręcz niebezpieczną i żaden pilot nie chciałby na niej latać, a ze wspomnień pilotów latających na F-86 raczej wynika, że sam lot na nim nie był szczególnie jakiś uciążliwy.

  

Wiodoki na wysokim pułapie. Zimno i samotnie. 15 km do góry oraz pilot Sabre.

Na olbrzymi plus za to zasługuje samo modelowanie oraz dźwięki. Wykonanie modelu na zewnątrz, wewnątrz jaki i tekstury stoją na bardzo wysokim poziomie. Kabina może zachwycać, mamy ładnie mieniące się refleksy, na elementach metalowych zarysowania i zabrudzenia. Widać, że ten samolot wiele już przeszedł i nikt się nie obchodził z nim jak z jajkiem. Wszystko tutaj posiada jakieś ryski, odpryski, przybrudzenia. Daje to bardzo realistyczny efekt wnętrza kabiny odrzutowca.

VC czyli virtual cocpit.

Same zegary i wskaźniki wykonane są w technice 3D. Może pierwsze wrażenie też po zajęciu miejsca w kabinie Sabre jest takie, że nasz wzrok skierowany jest dość wysoko, ja ew. sobie to korygowałem spojrzeniem lekko w górę i dopiero wtedy centrowaniem widoku w Track IR, ponieważ w innym wypadku, mamy kabinę F-86 tylko na zaledwie pół ekranu, a połowa, dolna część jest całkowicie niewidoczna. Ciekawie rozwiązano efekt stopniowego podświetlania kabiny. Działa i wygląda nieźle, chociaż podczas ustawiania oświetlenia spadają nam na chwile klatki (tak jakby równocześnie było po prostu tam bardzo wiele tekstur, które się ładują w tym samym czasie).

Bardzo czuć w modelu przestrzenność kabiny. Milviz odwalił naprawdę niezłą pracę.

Z zewnątrz modelowi również wiele nie brakuje. Może jedynie sam osłona, patrząc na model od przodu wydaje się nieco za pękata, ale to właściwie przyczepianie się do czegoś na siłę. Milviz zapowiada zresztą service pack 1 do F-86, który ma nieco zmodyfikować osłonę kabiny, a także nowe umiejscowienie zewnętrznego APU. Golenie podwozia posiadają wiele szczegółów. Wszystkie elementy są właściwie animowane. Można nawet wysunąć i wsunąć reflektory do lądowania, które wyposażone są w światła przypominające jakościowo te od A2A Shockwave Lights Redux 3D.

  

Podejście do lądowania oraz efekty świetlne na externalu.

Milviz w całości pokazał tutaj po tym względem swoją klasę i mistrzostwo w zakresie modelowania, a także wykonania obiektów 3D oraz tekstur i za to należy się olbrzymi plus dla producenta. Z dodatkowych efektów mamy także oblodzenie samolotu oraz zaparowanie nam owiewki. Możemy to usunąć odpowiednio wcześniej włączając systemy antyoblodzeniowe i podgrzewające wiatrochron oraz owiewkę kabiny pilota. Mały bajerek, a cieszy.

Detale VC oraz podświetlenie zegarków.

Jeśli chodzi jeszcze o wnętrze kabiny – to samo wnętrze jest w miarę czytelne dla wirtualnego pilota, ale nie należy do łatwych w interpretacji w pierwszym zetknięciu - wszystkie budziki są bardzo podobne. Może nieco inaczej jest tutaj umieszczony sam kompas magnetyczny, który się nie obraca, a za to sama wskazówka pokazuje nam kierunek lotu. Jeśli chodzi o naprowadzanie mamy jedynie do ustawienia radiolatarnię typu NDB/ADF.  Ustawienie zatem odpowiedniej częstotliwości pozwoli nam łatwiej nawigować.

  

  

Myślę, że jeśli chodzi o kabinę pilota to nie powstydziłby się takiego wykonania żaden deweloper. Na pierwszym screenie także widok na Północną Koreę z kabiny F-86 w FSX.

Samo radio jednak posiada już 4 osobne zakresy, jeśli chodzi o ustawienia częstotliwości i tutaj wpierw musimy się go nauczyć jeśli chodzi o obsługę. Poza tym z kabiny mamy naprawdę bardzo dobrą widoczność, w końcu to osłona kroplowa na dziobie samolotu. Da także radę włączyć sam celownik oraz ustawić jego zakres. W obecnej wersji mamy mały bug, który powoduje, że przy braku ruchu nie jest wyświetlany poprawnie, dopiero od kołowania i dalej. Ma to być usunięte w service packu. Jest za to kolimowany, co cieszy.

  

Powrót z misji i spotkanie podobnego towarzysza.

Warto tutaj dodać o kilku nowych widokach jakie dostajemy do modelu, a zwłaszcza o jednym – nowy widok flyby, czyli przelatującego samolotu. To nie jest ten znany z FSX, po następnym wciśnięciu „S” i dalej „A” pojawi nam się nowo zaprogramowany widok flyby. Coś jak z ręcznej kamery, wokół której przelatuje samolot. Do tego widok ten nie jest wycentrowany idealnie na lecącym samolocie (jak w przypadku defaultowego widoku flyby), a wrażenie jest takie jakby ktoś filmował przelatujący obok niego obiekt nie zawsze zdążając go dobrze uchwycić. Dla mnie ten widok to pierwsza klasa, coś a la ROF, w którym w pewnym momencie pojawiły się „trzęsące się widoki” z kamery zewnętrznej.  Szczerze, to pierwszy raz widzę, by ktoś z developerów tak fajnie zmodyfikował widok na swój model.

Tu akurat z MiG-17.

Jeśli chodzi o dźwięki, tu pozostaje nam bazować na tym co podaje twórca. Dźwięki do modelu są zgrywane z prawdziwego Sabre. Nie mówię, brzmią one nieźle, stanowią wysoką jakość próbkowania i brak tutaj jakiś niespodzianek. Otwarcie klap czy hamulcy będzie dodawać słyszalny efekt większego oporu, również lot na granicy przeciągnięcia będzie powodował, że usłyszymy dość głośne dudnienie powietrza o konstrukcję samolotu (w tym też elemencie lotu dojdzie do lekkiego trzęsienia się konstrukcji na widoku z kabiny).

  

Spotkanie z radzieckim gigantem Tu-16.

Gdzie latać? Ano Korea! Nie mamy tutaj jednak żadnej scenerii północnej Korei, przynajmniej ja nic nie znalazłem. Pozostaje zatem ew. szukać sobie Mesh'y – czyli siatek terenu (posiadam np. FS Global, który pokrywa cały świat) plus ew. tekstur (tu z pomocą przyjdzie nam GEX X). Reszta to już tak jak Pan Microsoft nam dał w FSX plus oczywiście ew. REX’y, Active Sky, Shade itp. czyli to co wspiera nam normalnie FS’a na codzień. Tutaj sobie wtedy warto ustawiać patrole, aż do granicy z Chinami (np. całe plany lotu za pomocą darmowego Plan-G, który doczekał się już trzeciej odsłony nie tak dawno). Aby jednak poczuć się chociaż trochę jak pilot myśliwski bojowego samolotu … przydałoby się oczywiście działające uzbrojenie.

Początek 1951 roku i delta rzeki Yalu, granica Aleji Migów. Tutaj toczyły się najczęściej potyczki między F-86 oraz MiG-15.

Owszem, model nam pozwala podwiesić to i owo pod skrzydła Sabre, jednak to daje nam tylko efekt wizualny. W oczekiwaniu na TacPack może nam przyjść dodatek od Captain Sim – Weapon for FSX (film na dole recenzji)., który chociaż w odrobinie może nam dać namiastkę latania na misje bojowe, bowiem pozwala prowadzić ostrzał z różnych środków bojowych, a także daje wymierne tego efekty – jak wybuchy, spadający „przeciwnicy”, czy pióropusze składające się z ognia i dymu. Program od Captain Sim opiera się na kodowaniu, ale dzięki też temu, Weapon for FSX można zaadoptować do dowolnego modelu do FSX. Tak też właśnie zrobiłem dla modelu F-86F-30 Sabre od Milviz.

  

Pościg!

Opracowałem specjalny mod (dostępny na Avsim / FlightSim), który raz, że daje odpowiednia ilość amunicji na 6 karabinów Sabre, oraz 4 rakiety niekierowane, to wycentrowuje ostrzał na siatkę celownika w modelu. Dzięki temu można prowadzić skuteczny ostrzał naziemny i powietrzny. Dotyczy to zabawy offline i ruchu A.I. Zaletą dodatku od Captain Sim jest też to, że dodaje właśnie taki ruch A.I., miedzy innymi na niebie Korei. Zobaczymy tutaj MiGi, B-29, bombowce, F-86 itp. No dobra, ale teraz jak je odnaleźć? Ikony odpadają. Latanie z nimi to profanacja ;). Dobrze zatem posiadać coś, co pozwoli nam naprowadzić się na cel, by potem już użyć jedynie wzroku by cel znaleźć. Do modu o którym mowa zatem dodałem dwa nowe panele, jedne z obsługą „radaru”, drugi z ekranem „radaru”.

Przykład z modem i panelem 2D od CS Weapon for FSX w F-86 Milviz oraz dodaniu Radaru A.I. służącego do "naprowadzania z ziemi".

Ten ostatni (nie jest to normalnie element Weapon for FSX) śledzi właśnie ruch A.I. Idąc zatem dalej i wybierając się na „patrol”, co jakiś czas włączamy sobie ekran radaru, by zobaczyć, czy coś „zza żelaznej kurtyny” akurat znajduje się w naszej przestrzeni powietrznej, albo niedaleko nas. Jeśli tak, kierujemy się w jej stronę, by potem omiatać wzrokiem obszar wokół nas. Elementy te mają symulować nam zatem "otrzymanie rozkazów" z centrum dowodzenia i lot w wyznaczonym kierunku, dalej musimy już działać sami tak by zestrzelić wrogą maszynę (albo maszyny rejsowe jak kto woli ;). Ot taki mały element z symulatora który „oby kiedyś się ukazał” jeśli chodzi o walki nad Koreą. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.

CS WforFSX ładnie symuluje płomienie i dym, chociaż akurat podobno MiGi-15 po trafieniach wcale się nie paliły tylko spadały.

Oczywiście to zwykłe FS’owe A.I., zatem nie liczmy na to, że coś nam tam będzie kluczyło i uciekało przed nami. Zamieńmy się na te chwilę w myśliwego.. gdzie ofiara nawet nie zauważyła, że ktoś ją podchodzi z tyłu z niecnego doskoku. Ot takie małe urozmaicenie do FS’a, ale można i tak czyż nie? Wówczas taki np. 1,5 godzinny patrol nabiera rumieńców.

  

W pogoni za 737 ;) (wcale nie jest to łatwe by go doścignąć, ale przynajmniej na pułapie dość łatwo zlokalizować bez czegokolwiek samoloty A.I. kierując się za smugami kondensacyjnymi - polecam tu dodatek Contrails Pro TUTAJ) oraz kolejna koreańska kula ognia po trafieniach z 6xkm.

Jeśli także ktoś lubi ten okres latania i w ogóle Sabre Jeta, to warto sobie obejrzeć amerykański film z 1957 "Jet Pilot" z Johnem Waynem, którego zresztą reżyserem był…Howard Hughes. Tak tak, ten sam co od Aviatora i wyścigowego H-1 i sympatycznych historyjek z organem bez kości zdolnym do miłości w tle. I tu mamy ładną dziewuszkę (a jak zawsze, która chętnie się rozbiera, co zresztą śmiało prezentuje sam plakat), wspaniałe odrzutowce, pojednanie między wschodem, a zachodem i historię wyssaną z palca itp. ale ogląda się miło. W pewnym momencie także są prawdziwe, kolorowe zdjęcia X-1 i nosiciela matki B-29, co stanowi rarytas tego filmu jak dla mnie, ale jest też trochę scen z samym F-86 Sabre i innymi samolotami i oczywiście wiele buziaków.

Ze spraw problematycznych związanych z modelem należy jednak wspomnieć o jego stabilności, albo bardziej o stabilności FSX z nim. Otóż możemy się spodziewać CTD, czyli tzw. Crash to Desktop - wywalania na pulpit. Nie wiem, czy to błędy w programowaniu, czy faktycznie F-86 nie lubi się z innymi maszynami, ale może się zdarzyć tak, że np. przy save będziemy mieli CTD, albo przy zmianie samolotu na zupełnie inny. Milviz tłumaczy to tym, że samolot posiada zaawansowane programowanie, które faktycznie nie współgra z innymi dodatkami (nie ma odpowiedników). 

Model posiada także możliwość (z kabiny) odrzucenia dodatkowych zbiorników, jest także związana z tym animacja.

Na szczęście nie dzieje tak się podczas lotów, tutaj na około 25h nalotu nie miałem żadnego CTD, ale dość często miałem już po locie, przy wychodzeniu po prostu z FSX w ogóle, albo przy właśnie zmianie maszyn, ze 2-3 razy przy save na lotnisku po locie.  Ponoć można to rozwiązać w taki sposób (i do tego się stosowałem , więc później już było lepiej), żeby Sabre wybierać po modelu defaultowym z FSX (np. C172), można np. mieć jako ekran startowy zapisany stan z defaultowa maszyną, jeśli robimy save należy usunąć wpierw wszelkie podwieszenia pod F-86. Support nie jest zły ze strony Milviz, ale by się wbić na ich Forum należy wpierw wysłać maila na podany w instrukcji lub stronie adres. Trochę dziwny sposób rejestracji. Potem zmieniasz sobie hasło i już można wertować ukryte działy na Forum Milviz. Jaki Pan taki kram. Tak chce i tyle, może lubią tam dodatkową pracę, albo to Forum ma jakieś dziwne ograniczenia albo są wielbicielami ACTA. Trochę jednak to dziwne, że ktoś Ciebie rejestruje ręcznie.

  

W podobnych malowaniach wystepowały również europejskie Sabre, był to kamuflaż właśnie zwany europejskim.

Dodatkowo Milviz wydał pakiet 12 nowych malowań do swojego "Sabre Jet".  Tekstury o wysokiej rozdzielczości, pakiet jest jednak płatny, niecałe 10 dolarów, ale to już dla zatwardziałych zwolenników F-86. W sieci pojawia się coraz to więcej bardzo przyzwoicie wykonanych malowań dla F-86 od Milviz, tak więc powoli jest już w czym wybierać.

Lądowanie przy złej pogodzie. O ILS zapomnij :).

Jeśli za to chodzi o płynności i klatkożerność na modelu - trzeba przyznać, że optymalizacja została tutaj wykonana na poziomie bardzo dobrym. Model generuje na zewnątrz jak i wewnątrz maksymalną liczbę klatek bardzo zbliżoną do modeli z "gołego" FSX. VC nie obciąża nam systemu, a jedynie stopniowe pokręcanie pokrętłami od oświetlenia kabiny (o czym już było wyżej) powoduje chwilowy spadek FPS. Poza tym wykonano tutaj kawał dobrej roboty i wszystko działa nad wyraz łagodnie i płynnie (przy blokadzie na 50 klatek, na pułapie jest równo 50, na ziemi między 40-50). To już zachęca do latania i cieszenia się płynnością z modelu.

Screen końcowy i podsumowanie.

F-86F30 Sabre Jet od Milviz jest przyzwoitym modelem, nie pozbawionym co prawda wad, ale też z wieloma aspektami, które mogą stanowić wzór dla innych deweloperów. Musimy się nastawić jednak na nieco cierpliwości i ew. w przypadku problemów (jak np. wywalania z FSX - czytaj CTD) kierować się na Forum Milviz, do którego dostęp jest nieco utrudniony. Na szczęście odpowiedzi pojawiają się dość szybko. W trakcie opracowywania jest także Sevice Pack, który może poprawi nieco stabilność. Dotyczy to jednak kilku elementów, kiedy CTD może nastąpić. Graficznie na zewnątrz jak i wewnątrz - arcydzieło modelarskie, trochę do poprawy instrukcja i model lotu. Reszta może się bardzo podobać. Połączenie do tego np. ze wspomnianym modem Weapon for FSX może dać dodatkową zabawę i nasze "wymyślone" misje w różnych częściach świata. Wrażenia ogólne są zatem na poziomie nieco poniżej bardzo dobrego, ale też jest to bardzo mocno ugruntowany dobry model, który można polecać wielbicielom wczesnych odrzutowców i rodzenia się nowej taktyki działań już na prędkościach naddźwiękowych. Pozdrówki.

10.11.12, YoYo

Produkt prawie bardzo dobry, można go posiadać w swojej kolekcji!

obrazek

Click! Polityka oceny w serwisie YoYosims

Strona oficjalna z NA F-86 F30 "Sabre":

http://milviz.com/fs/item.php?id=F-86


Komputer testowy:

  • procesor- Intel Core i7 930 (Socket 1366) 3.94 Ghz (OC)
  • grafika- Asus Radeon HD 7970 3Gb DDR5
  • płyta główna- Gigabyte GA-EX58-UD3R (chipset Intel X58)
  • pamięć- 4x2GB=8Gb (2x Dual Channel PC3-10666, DDR3 1333Mhz) Patriot Viper II Sector5
  • dźwięk- Creative Sound Blaster X-Fi Extreme Music + głośniki Logitech 5.1 model X-530
  • dyski- Patriot Inferno SSD 60Gb, OCZ Vertex II SSD 180Gb, Kingston HyperX 120Gb SSD, Western Digital Caviar GreenPower, 640GB, SATA/300 HDD, 64MB oraz Seagate Barracuda 7200.9 Ultra ATA, 250 Gb HDD
  • system- Windows 7 PL 64Bit Home Premium Edition
  • TrackIR 5 (6DOF)
  • joystick: Thrustmaster Warthog, Logitech Force Feedback 3D Pro
  • wolant: Pro Flight Yoke System Saitek
  • pozostałe kontrolery: Saitek X45+Throtlle Quadrant CH Products, Saitek Pro Flight Combat Rudder Pedals,
  • moduły panelowe: Go Flight GF-P8, Saitek Pro Flight Radio Panel, Saitek Pro Flight Switch Panel, Saitek Pro Flight Multi Panel, X-Keys Stick, Saitek Instrumentals Panels
  • peryferia (gaming): słuchawki Logitech G930, klawiatura Logitech G15, myszka R.A.T.5
Software: 
sob., 10/11/2012 - 22:03 -- YoYo

aerosoft.jpg capitan_sim.jpg  pilots.jpg

   

Partnerzy serwisu