Subscribe to YoYoSims RSS
Witaj Pilocie! FSX, FS2004, Flight, Rise of Flight, Lock On, DCS, Condor, Take on Helicopters, IL-2...


Digital Combat Simulator

Flight Simulator oraz P3D

Seria IL-2

Take on Helicopters

Condor Soaring Simulator

Rise of Flight

Falcon Allied Force

Testy Sprzętu

Startujemy !

Historia

Reportaże

DCS: UH-1H Huey

Często i gęsto panuje opinia o śmigłowcach, że to ubodzy krewni samolotów. Coś co ma udawać samoloty. W końcu samoloty najczęściej są szybsze, zwrotniejsze, zabierają więcej ładunku, czy uzbrojenia, latają wyżej i z większą ilością osób. Zgadza się, prawda to. Jednak samolot nie wyląduje na kilku metrach w niesprzyjających warunkach. Samolot nie odbierze w przygodnym terenie ładunku, nie dostarczy szybko ratunku na zatłoczonej autostradzie, wreszcie, nie może tak długo lecieć nisko w dowolnym terenie, nie wykona także tak ciasnego zakrętu na małej prędkości lotu, oraz nie zawiśnie by osoby na pokładzie mogły opuścić się na linach, w sytuacji, gdy wylądować się po prostu nie da. Zarówno samolot jak i śmigłowiec mają swoje wady i zalety, ale to jednak nie ta sama rodzina. Nikt tu nie jest tym gorszym, czy ty ubogim. Czasem co prawda bywają pomysły na połączenie obu cech - samolotu i śmigłowca w jednym, np. samolot Osprey, Harrier, czy nawet Mi-24, którego skrzydła przy dużej prędkości wytwarzają już siłę nośną jak samolot i odciążają wirnik, jednak to wciąż dwa odrębne gatunki statków powietrznych, a łączy je to, że oba unoszą się nad ziemią, każdy jednak we własnym stylu.

Wirtualny UH-1H oczekujący na "prawdziwego" pilota.

O ile w samolocie siłę nośną tworzą stałe skrzydła (ew. kiedyś o zmiennej geometrii) to w śmigłowcach owe "skrzydła" wirują nad kadłubem. Życie współczesne, lotnictwo, nie obyłoby by się bez jednych i drugich obecnie, ponieważ każdy z tych środków lotniczych ma swoje odrębne zadania i cele. Śmigłowce już pokazały także nie raz, że stanowią istotna rolę w kampaniach zbrojnych. Najsłynniejszy był oczywiście Wietnam, okres, zwany czasami "wojną śmigłowców", ale także i w Iraku i Afganistanie, gdzie między innymi amerykańskie AH-64 Apache, UH-60 Black Hawk, CH-47 Chinook, polskie Mi-24 Hind są wykorzystywane na szeroką skalę. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że bez śmigłowców nie można by przeprowadzać odpowiednio misji patrolowych, pilnować swoich granic, walczyć w trudnym terenie, a także szybko ewakuować swoje wojska, czy też rannych. Do tej roli samoloty, nawet te najlepsze mogą się kompletnie nie nadawać.

  

Nowy dodatek do DCS od Belsimtek - UH-1H Huey.

Dziś chciałbym przybliżyć jeden z najnowszych dodatków od Eagle Dynamics i Belsimtek. Legendarny Bell UH-1 "Huey". Śmigłowiec, który w realu był najliczniej produkowanym śmigłowcem, a po II Wojnie Światowej, najliczniej produkowanym wojskowym statkiem powietrznym. Maszyny myślę, że przedstawiać nie muszę. Jesli nawet ktoś dokładnie nie zna jej historii, to na pewno nie raz spotkał się z kijankową sylwetką Hueya w niejednym filmie, czy to wojennym, czy nawet innego gatunku. UH-1 na stałe wyrył karty historii w zastosowaniu śmigłowców w konfliktach zbrojnych i dzięki niemu pojęcie "mobilności" armii nabrało zupełnie innego wymiaru. Wybór zatem na tę maszynę był nieprzypadkowy, ale może od początku.

Otwarta namalowana paszcza na dziobie śmigłowca sugeruje, że coś warto by przekąsić, coś co pochodzi z dołu, z pod śmigłowca. Do pewnych rodzajów celów naziemnych Huey nadaje się wyśmienicie.

ED swego czasu zapowiedziało otwarcie się na niezależnych deweloperów. Chłopaki z Mattem Wagnerem na czele (albo i on sam) stwierdził bowiem, że skoro do takiego FS2004, FSX i w ogóle całej serii FS'a powstają dodatki i się nawet nieźle sprzedają, to w sumie, czemu nie miałyby powstawać i do serii Digital Combat Simulator. Pomysł zacny, ale z tego co na ile się orientuję, projektowanie modeli do np. FSX jest "prawie" niczym w porównaniu do DCS'a. Ten świat nie jest tak przyjazny projektantom i właściwie tutaj wszystko musi powstawać od podstaw, a nie jak w FS'ie, gdzie engine gry pozwala na sporą dowolność w modelowaniu FM'u itp. i te rzeczy ma się już zapisane w swoim kodzie tytułu. Zresztą to widać jak na dłoni. Temat o otwarciu się na pozostałych jest już można powiedzieć nawet stary, a właściwie... mamy 1 dodatek, gdzie na początku wielu deweloperów się rzuciło na ten temat...i...cisza, a niektórym to już nawet się odechciało i zniknęli po "angielsku" z Forum ED. Ogólnie powinien pojawić się MiG-21bis od Beczla oraz produkty od Belsimtek właśnie, reszta...hmm, życzę oczywiście jak najlepiej!

  

DCS: UH-1H to propozycja od firm Belsimtek i ED. Często na nim będziemy operować nisko i powoli, często pod ostrzałem broni małokalibrowej.

Sam Belsimtek na rynku pojawił się w miarę niedawno, pierwsze wzmianki pojawiły się na ten temat jakoś w ubiegłe wakacje albo tuż przed. Zresztą, w tej samej firmie ED chyba też macza palce. Część modelarzy ponoć pochodzi z Białorusi, część z Rosji, może ED tam siedzi na 2-gi etat ;). Nie wiem, ale fakt, że mało o sobie mówią, a w necie też ciężko znaleźć jakieś info. Strona oficjalna od dłuższego czasu zawiera jedynie hasło "under construction" i screen z UH-1 (link TUTAJ, serwer strony znajduje się na Białorusi). No tak, ale zyskali miano 3th Part Developer i chcą i będą wydawać dodatki do DCS'a pod kuratelą Eagle Dynamics. Nazwa mogła by wskazywać, także na jakieś powiązania z Bellem - potentatem w produkcji śmigłowców, albo na założenie, że chcą wydawać tylko maszyny produkowane u Bella. To pierwsze uznajmy za wyssane z palca, a to drugie już wiemy że to nieprawda, bowiem kolejne zapowiedzi nie dotyczą tylko śmigłowców z Bell Helicopters. Belsimtek, także jest pierwszym producentem niezależnym, który doprowadził do wydania swojego modelu i za to już na dzień dobry pierwsze brawa, wstajemy z ławek i kieliszek szampana do góry, a co do genezy firmy - tu producenci są mocno enigmatyczni, jesli to Białoruś, to może nieco tłumaczyć.

Sam model Belsimtek wydał na licencji Bell Helicopter.

Jak już wspomniano na pierwszy ogień poszedł UH-1H "Huey". Wg mnie na pewno lepszy wybór niż P-51D "Mustang" do DCS od ED, jednak to i tak nie jest już maszyna współczesnego pola walki i pod względem przydatności bojowej w porównaniu do Ka-50, czy A-10C wypada blado. UH-1H jednak ma inną rolę i właściwie, jeśli będziemy na niego patrzeć nie jako na środek bojowy, a transportowy to już wypada zupełnie inaczej. Do tego transportowiec, który jest uzbrojony. W takim wydaniu zastosowanie może mieć i w symulatorze współczesnego pola walki, a jak przecież wiemy, rolą UH-1H w głównej mierze był właśnie transport. Rolę szturmową przyjmowały inne śmigłowce, a uzbrojony Huey najczęściej mógł jeszcze stanowić element walki bliskiego wsparcia dla piechoty. W przypadku jednak środków obrony naziemnej w postaci kierowanych pocisków ziemia-powietrze, czy RPG, ten Huey w DCS praktycznie jest bezbronny (w realu obecne np. Belle 412 i UH-1H wyposażane są już w nowoczesne środki ostrzegawcze i pułapki dla pocisków kierowanych). UH-1H w DCS to zatem taka w sumie miła ciekawostka i ukłon w strone historii. Na pewno znacznie lepiej trafiona za to niż P-51D. To takie lepsze rozszerzenie dodatku do FSX tak jakby, bo przecież tutaj można strzelać i mieć misje z prawdziwego zdarzenia. Zresztą już w serwisie pojawiła się kiedyś recenzja UH-1 do FSX od Milviz, link TUTAJ. Co ciekawe, w 2011 roku mieliśmy do czynienia z pierwszym od dłuższego czasu simem latania na śmigłowcach - Take on Helicopters (recenzja w naszym serwisie TUTAJ) gdzie wiele pomysłów z Hueyem się pokryło. TOH był także pierwszym tytułem, w którym pojawia się tak zauważalna poduszka powietrzna (Ground effect - „efekt przypowierzchniowy” bądź „wpływ bliskości ziemi”) i efekty IGE i OGE w simach (podobno także występowały w starszych tytułach - Jane’s „Longbow ”, „Longbow 2” i „Team Apache” Eidosu). Szkoda nieco, że Bohemia Interactive zaprzestała nieco tego projektu (wydając jeszcze dodatek w styczniu 2012 z Mi-24 Hind, recenzja TUTAJ) i skupiła się już tylko i wyłącznie na ArmA 3. TOH był i jest niewątpliwie wart uwagi w tak wąskim temacie na rynku symulacji jak latanie na śmiglakach. Do tego posiadał wiele możliwości pod względem budowy misji, a także przyszłych dodatków. Mapy przecież też były ciekawe i można było używać tych od ArmA, a multiplayer bardzo fajny. Można także było zajmować miejsca w tym samym pojeździe / śmigłowcu, a do tego każda z "naszych" postaci była osobno wymodelowana i uzbrojona. FM po zmianach i updejtach także wyglądał bardzo ok. Mieliśmy tutaj do czynienia także ze śmigłowcem podobnej klasy - Bellem 412. Oczywiście można także cofnąć się i dalej, bo przecież kiedyś powstał tytuł Whirlwind Of Vietnam, który z miejsca okazał się porażką, chociaż akcja miała toczyć się podczas walk w Wietnamie, więc i obrazować czasy, w których Belle 204 i 205 sprawdzały się najlepiej. Jego jakość przemilczmy jednak grzecznie i idźmy dalej.

  

Oliwkowe malowane Hueye dość nieźle kamuflują się z terenem DCS w tle.

Przede wszystkim Belsimtek założył sobie, że wyda pełnoprawny produkt serii DCS, tzn. z klikalnym kokpitem i wszystkimi funkcjami. Standard został zachowany i nie mamy tutaj boruty jak w FC3. UH-1H obsługuje się tak samo jak Ka-50 czy Warthog. Trzeba także przyznać, że firma wyrobiła się nawet dość szybko. Bo jakoś minęło coś około pół roku od zapowiedzi. Dobrze też, że Belsimtek zabrał się za śmigłowce. Przyda się w świecie DCS'a firma, która wydaje tylko helikoptery i będzie pod nie urządzać cały teatr działań, tym bardziej, że obecnie właściwie poza TOH, FSX i X-Plane nie ma gdzie latać na helikopterach, a w tych dwóch ostatnich zapomnijmy o rozbudowanych misjach i strzelaniu czy toczeniu jakiś zbrojnych konfliktów. Belsimtek postanowił tutaj zasypać nieco niszę w tej kwestii i chwała mu za to. Ma stać się specem od helikopterów. Owszem, na czas pisania tego tekstu mamy dopiero wersję beta modelu (DCS World v.1.2.4), jednak finalnie nie będzie już zbyt wiele zapewne istotnych różnic na tyle by nie pokusić się już dziś o recenzję tego dodatku do DCS'a. Właściwie można powiedzieć, że to co wydał Belsimtek to bardzo zaawansowana beta, czekająca tylko na opinie użytkowników. To też jest dobre, bo mogliby przecież wydać półprodukt, zgarnąć kasę, a potem dłubać przez kolejne pół roku już bez stresu i z dolarami w kieszeni. Belsimtek widać chce dbać o swoją markę. Strategia taka wydaje się bardzo uczciwa wobec kupującego i ogólnie mogę powiedzieć, że firma wzbudziła moją sympatię zarówno i pod względem jakości produktu, oraz dbania o klienta na tym etapie - wydając produkt "prawie" finalny.

Screen z jednej z misji, w której eskortujemy i chronimy konwój.

Sam dodatek został wydany w formule modułu do DCS. To znaczy, że musimy mieć oczywiście zainstalowaną darmową podstawkę w postaci DCS World (recenzja TUTAJ). Dodatek z Hueyem kupujemy poprzez stronkę DCS'a. Z czasem wyjdzie pewnie wersja pudełkowa. Na tę chwilę (maj 2013) mamy dostępną płatną i publiczna betę w wersji cyfrowej. Cena dodatku nie jest mała, bo wynosi prawie 50$. Przypomnijmy, że np. taki A-10C dodatkiem był o wiele droższym w dniu premiery (59,99$), jednak do tego miała dojść darmowa Nevada (duży, głośny śmiech na twarzy teraz "on"), a i sama maszyna wraz ze swoimi systemami wymagała o wiele większego nakładu pracy od strony producenta. Tanio więc nie jest jak na lekki, nieskomplikowany śmigłowiec. Podobno producent musi się dzielić coś z Bell Helicopters za licencję (o czym jest zresztą mowa na okładce w DCS'ie od UH-1), a także zyskami pewno trzeba się przecież podzielić z ED. Najprawdopodobniej musimy się zatem przyzwyczaić, że moduły od 3th Part Developers nie będą tanie, bo do podziały szykują się zawsze co najmniej dwie firmy o ile nie więcej. Trzeba więc płacić, ale z drugiej strony za dobry produkt można zapłacić o te parę dolców więcej. ED też co jakiś czas urządza promocje, chociaż raczej na nowości po nowych cenach to za często nie ma co liczyć, a już na pewno nie w fazie bety. To mają wpisane w swoją strategię cenową.

  

Niskie i szybkie przeloty to od tej pory codzienność. Przyzwyczaj się do tego!

Po zakupie dostajemy kod produktu, ściągamy moduł. Sama instalacja zajmuje chwilę, a dzięki coraz lepiej pracującemu Auto Update nasz DCS dociągnie najnowszą wersję samego Worlda oraz modułu. Przy ładowaniu się już samej gry po wyborze czym chcemy latać itp. program spyta się o kod, więc musimy mieć to pod ręką. Przypomnimy, że liczba aktywacji jest ograniczona do 10-ciu, ale jest możliwość resetu na stronie Star Force. Aktywacje też się co jakiś czas odnawiają i tak naprawdę od czasów Lock Ona chyba miałem ze 2 razy przypadek, gdzie faktycznie musiałem korzystać ze strony resetowania na prawie wszystkie moduły plus trzy wersje Flaming Cliffsa, więc raczej się tego i tak za często nie używa. No chyba, że kilka razy na miesiąc reinstalujemy swoje dane na PC, a dodatkowo kod wypadł nam z kieszeni i pół podwórka już z nim biega, co oczywiście uniemożliwi normalne korzystanie z DCS'a (w tym multiplayer) i jest także jawnym złamaniem warunków umowy.

Początkowo podchodziłem do UH-1H do DCS okrężną drogą. W sumie po co mi on? Odsuwając zamiar zakupu na kiedyś tam w przyszłości, a najlepiej na promocji w 2014 ;). Traktując przy tym sam moduł z Hueyem jako po prostu ciekawostkę, coś jak Mustanga. Siła premiery i filmików promocyjnych na YouTube jednak wzięła górę. W sumie czemu nie?

Wsparcie piechoty dla pilota UH-1 to większość misji do jakich nas tutaj wyślą.

Postanowienie dość szybko spełzło na niczym tuż przed premierą addona. Ciekawość wzięła górę, jak wygląda pierwszy płatny dodatek do DCS, po drugie przydałoby się nieco świeżości w symulowanym świecie (a zwłaszcza śmigłowcowym), a po trzecie, no jak się dobrze sprzeda to może będą kolejne addony i może też szybciej, albo bardziej zaawansowane technologicznie. Jednym słowem wsparcie pomysłu. Model fakt, na screenach wyglądał nieźle, a do tego miał mieć jakieś kampanie szyte pod UH-1H, a nie, że polecimy i zaraz zdejmie nas jakaś Igła albo SAM. Owszem jak zawsze przeszkadzać może teatr działań - znów Gruzja, jedyna mapa DCS'a, którą chyba każdy już rzyga. Mapa, która swoim archaizmem przypomina czasy końcówki lat 90tych. latając nisko, widzimy jeszcze bardziej, jak ten engine wygląda i jak bardzo kwadratowy i prostokątny jest to teren. Zbocza gór rysowane są ręką grafika z pod linijki. Marzeniem mogą być scenerie z FS2004 albo FS2002, nie mówiąc o innych nowszych tytułach. Czekamy tu niby na EDGE, ale jeszcze musi trochę wody w Wiśle upłynąć by coś się z tym zadziało, a nawet jak wyjdzie, to znając życie będzie to niekończąca się beta ;). Obecna mapka niestety psuje nieco klimatu dla UH-1, którym to powinniśmy posuwać nad Wietnamem i polami ryżowami z drugiej połowy zeszłego wieku wzdłuż jakiś brązowych nitek rzek z dżunglą obok. No niestety. ED zawarło ślub z Gruzją i tyle, chyba taki, z którego nie da się wycofać. Pozostaje zagryźć zęby i na nowo powrócić nad znane na pamięć tereny. Skupmy się zatem na samym śmigłowcu.

Co otrzymujemy wraz z najnowszym dodatkiem od Belsimtek i na co składa się sam produkt? Jak czyta się na oficjalnej stronie to wymienia się następujące punkty:

  • realistyczny model lotu z dbałością o szczegóły związane z lataniem na śmigłowcu,
  • możliwość zajęcia przez gracza pozycji pilota, drugiego pilota oraz strzelców przy drzwiach,
  • bardzo szczegółowy model śmigłowca jako bryła 3D,
  • interaktywne przełączniki w kabinie wywołujące realne funkcje w śmigłowcu przełączane za pomocą myszki,
  • realistyczne wymodelowanie uzbrojenia,
  • wysokiej jakości tekstury oraz dodatkowe malowania,
  • dokładne środowisko audio, które powstało na bazie nagrań z prawdziwego UH-1H,
  • misje oraz kampanię,
  • interaktywne szkolenia dla wirtualnego pilota,
  • w przyszłości możliwość zajęcia miejsc w jednym śmigłowcu przez kilku graczy w trybie multiplayer,
  • model śmigłowca testowany przez prawdziwych pilotów i operatorów UH-1H.

Warto też nadmienić, że dostaliśmy w swoje graby instrukcję, coś około 170 stron w pdf. Instrukcja, która jest nieźle wykonana, w stylu pozostałych produktów do DCS. Najpierw rzuca nieco światła na historię, potem na poszczególne wskaźniki i elementy kabiny i uzbrojenie, na końcu opisuje zasady latania, strzelania, skróty klawiszowe oraz check listy. Mamy też druga część jako Quick Start dla bardziej leniwych. Całość jest jak najbardziej ok i pomoże nam wcielić się w rolę wirtualnego pilota tego śmigłowca. Manual zawiera jednym słowem wszystko co powinien. Na pomoc kadetowi ruszą także interaktywne szkolenia (w j. angielskim) już w samym DCS, znane chociażby z Warthoga, gdzie żółty znacznik pokaże nam co wcisnąć i dopóki tego nie zrobimy nie przejdziemy dalej. Samych szkoleń nie ma zbyt wiele, ale też sam śmigłowiec nie jest jakiś bardzo skomplikowany. Więcej tutaj będziemy musieli skupić się na samym locie niż na jakiś systemach i ich obsłudze. Oczywiście szkolenia należy przejść, jest to uzupełnienie manuala, najlepiej także powtórzyć je kilka razy, a można i porobić sobie notatki. Poza tym na YouTube jest już nawet sporo filmów wyjaśniających obsługę UH-1H, co także ew. powinno pomóc jeśli akurat zaczynamy zabawę z tym modelem. Sama check lista do startu jest naprawdę krótka i po kilku, albo kilkunastu próbach znamy ją już na pamięć i nie trzeba się niczym posługiwać, jeśli także "olejemy" radio i proceduralne zgłoszenia to w ogóle wszystko zabierze nam dosłownie z 5 minut.   

Powyżej krótki filmik z pierwszej publicznej bety (jeszcze na trudniejszym FM) UH-1H wraz z szybkim startem (bez radio i zgłoszeń do ATC).

Sam model zewnętrzny każdy sobie może podejrzeć w swoim DCS, bowiem model jako A.I. posiada każdy użytkownik DCS World. Zresztą był on wrzucony już jakiś czas temu, zanim w ogóle pokazano pierwsze screeny z wnętrza kabiny śmigłowca przez Belsimtek. Firma zdecydowała się na popularny wariant Bella 205 - UH-1H o wydłużonej konstrukcji do swoich poprzedników (wzorowanej na UH-1D), jednak z mocniejszym silnikiem Lycoming T53-L-13 (1400 kM). Był to typowy śmigłowiec transportowy przeznaczony dla US Army, który jednak mógł być również uzbrojony. Osobiście mi ten wariant najmniej odpowiada z całej serii UH-1, zawsze jakoś bardziej skłaniałem się w stronę krótkiego i pękatego "Hog'a", czyli modelu Bell 204 - wersji szturmowej tego śmigłowca. Iroquois i Huey, pełniły tutaj bardziej rolę zaplecza, a Hogi za to były wysyłane na pierwszy zwiad wraz z AH-1 Cobra. Z czasem jednak zostały wyparte przez UH-1D i H, na rzecz większej ich uniwersalności. W końcu ten śmigłowiec o powiększonej kabinie mógł zabierać, łącznie z załogą do 15 osób na pokład. Chmara zatem Hueyów mogła szybko przetransportować spory oddział żołnierzy z miejsca na miejsce. Wojna w Wietnamie i Kawaleria Powietrzna pokazała, że to nie człowiek musi zatem być niewolnikiem terenu.

Ten screen przedstawia model zewnętrzny UH-1H, a wykonany został przezemnie zdaje się w listopadzie 2012 roku. To dokładnie model Belsimtek, który można zobaczyć jako A.I. w DCS World.

Śmigłowce w wersji UH-1H zaczęły pojawiać się od 1966 roku, a ten od Belsimtek w 2013. Firma odwaliła w samym modelu kawał dobrej roboty. Śmigłowiec wykonany jest bardzo szczegółowo faktycznie i cieszy oko, zadbano o szereg elementów zewnętrznych od piasty łopat do wymodelowania animowanego uzbrojenia. Zresztą doskonale widać to na screenach. Model UH-1H posiada także bardzo przyzwoicie wykonany model zniszczeń. Po ostrzelaniu nas tracimy różne elementy śmigłowca, a tekstury będą podziurawione jak ser szwajcarski. Ma to także oczywiście oddźwięk na działaniu niektórych systemów w naszym śmiglaku. Najczęściej na pierwszy ogień idą radia, a także system aktywny obsługujący miniguny. Można także doświadczyć pęknięć i dziur w oszkleniu. Może zginąć nasz co-pilot, a także strzelcy, co także zostało odpowiednio zaanimowane.

  

  

Przykłady DM w modelu (model zniszczeń).

Również zadbano o dokładne wnętrze kabiny. Wszędzie teksturki wysokiej rozdzielczości. Mamy także dwie wersje wnętrza kabiny (na tę chwilę różnią się jedynie kolorem). Wszystko jest klikalne i przesuwalne. Interakcja na całego. Bardzo ładnie wymodelowano także samych pilotów oraz strzelców. Zaimplementowano im także pokaźną gamę ruchów jeśli chodzi o animacje. Nasz drugi pilot kręci głową obserwując teren, porusza się lekko, ręka pracuje na drążku. Podobnie i strzelcy, którzy dodatkowo mogą złożyć oraz rozłożyć broń pokładową. Wszystkie elementy tutaj mamy przestrzenne i osoby korzystające z Tracka IR i 6DOF powinny być zadowolone, bowiem będą mogły "przesuwać" się po całym kokpicie i podziwiać jego przestrzenność.

Inny przykład DM. Jeśli nasz pilot został trafiony i zginął, od razu zostaniemy przełączeni na pozycję drugiego pilota i będziemy mogli dalej kontunować lot, niestety z takim widokiem obok.

Właściwie tutaj ciężko się do czegoś przyczepić, chociaż mi nieco mniej podobają się dwie rzeczy, a właściwie trzy. Po pierwsze efekt oszklenia - którego tutaj brak od środka chociaż na zewnątrz wszystko ładnie i należycie się mieni. Z pomocą może nam tutaj przyjść ten mod (TUTAJ), który nieco dodaje przybrudzeń od zewnątrz kabiny na oszkleniu, a dodatkowo lekko zarysowuje tor pracy wycieraczek (które oczywiście są animowane w modelu i pracują nawet w kilku trybach). Efekt jest bardzo fajny. Kolejną sprawą jest brak celownika refleksyjnego XM60E1 u pilota. Skoro już wymodelowano elastyczny celownik dla drugiego pilota (czyli mowa o wersji wojskowej i uzbrojonej m.in. w niekierowane pociski rakietowe) obligatoryjnie śmigłowiec powinien posiadać celownik dla głównego pilota i zarazem dowódcy śmiglaka, który powinien opuszczać się w dół. Tego niestety nie ma (o uzbrojeniu i jego obsłudze nieco dalej), a mogło to zostać podpięte pod ten sam klawisz uruchomienia celownika (tutaj bez blokady głowy).

  

Kabina z omawianym dodatkowym modem i bez.

Trochę dziwnie się tutaj producent zachował. Ostatnią sprawą, która też mi nie przypadła do gustu, to fakt, że jeśli mamy załadowany śmigłowiec żołnierzami, których gdzieś tam musimy przetransportować, to po "wejściu" do naszego luku transportowego stają się duchami. Brak tutaj modeli postaci które siedzą na niewygodnych ławkach w kabinie. Musimy więc pamiętać, że kogoś wieziemy, albo po prostu dorabiać to sobie w głowie. Nie oczekuję animacji wsiadania (jak np. w ArmA) ale chociaż to, by nowi towarzysze pojawili się znienacka za naszymi plecami. Może kiedyś te rzeczy zrobią, może tak może nie. Beta ma swoje niby prawa i jest wygodna dla deweloperów bo wszystko da się przecież wytłumaczyć jednym słowem - to beta i tyle.

  

  

  

Inne przykłady z wnętrza Hueya. Widoczne także wymodelowane bardzo ładnie postacie. Dzięki DCS mamy także dynamiczne cienie w VC. Model posiada także oświetlenie nocne wewnątrz (którym można kierować i dawać dowolne natężenie), a także na zewnątrz śmigłowca.

Dostęp do kabiny pilotów odbywa się poprzez otwierane drzwi - podobnie jak w samochodzie. Po prawej siedzi dowódca śmigłowca, po lewej drugi pilot i operator uzbrojenia ruchomego (tu: miniguny). Przed sobą mamy drążek sterowania okresowego - innymi słowy drążek sterowania nachyleniem wirnika, a tym samym kierunku lotu, pod nogami mamy pedały sterowania kierunkowego, czyli sterowanie kątem natarcia tylnego śmigła zapobiegającego obracaniu się śmigłowca, a pod lewa ręką dźwignię sterowania mocą silnika i regulatorem dopływu paliwa dostarczanego do silnika - dźwignią tzw. zespoloną (skoku i mocy). Pomiędzy fotelami znajduje się pulpit urządzeń radiowych, , elementy sterowania instalacją hydrauliczną, paliwową, silnikiem, panel uzbrojenia. Na suficie mamy panele związane z elektryką, a także sterowanie oświetleniem wewnętrznym oraz zewnętrznym (co oczywiście także działa). Na panelu głównym przed pilotami mamy wskaźniki dotyczące parametrów pracy silników oraz samego lotu i kierunku. Także radiokompas i wskaźnik naprowadzania precyzyjnego do lądowania. Co-pilot także jest wyposażony w opuszczany celownik sterujący ruchomym kątem uzbrojenia strzeleckiego (jeśli Huey akurat jest wyposażony w takowe). W luku transportowym mamy za to osadzonych dwóch strzelców, otwierane drzwi (odsuwane), a także ławki, które zioną, jak już było napisane, pustką. Układ w kabinie jest bardzo czytelny i chociaż, na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie skomplikowanego bardzo szybko się do niego człowiek przyzwyczaja i ogarnia, tym bardziej, że tutaj naprawdę nie ma jakiś technicznych wodotrysków, których musimy się uczyć nie wiadomo jak długo, a po pół roku przerwy naukę musimy zaczynać od zera. Jak już też wspominano wszystko jest klikalne, czasami przez lewy bądź prawy przycisk myszki, czasem można do przesuwania użyć scroola na myszce. Oczywiście w samych opcjach DCS dla UH-1H można także wszystko osobno podpisać na klawiszach, lub pod joystickiem, czy jakimś HOTAS'em, tak by za wiele się nie męczyć podczas lotu w szukanie przełącznika i odrywanie rąk od drążków odpowiedzialnych za lot.

  

Widok kabiny załogi oraz luku transportowego z zewnątrz modelu, a także spojrzenie przez ramię drugiego pilota.

Mamy też dwa rodzaje kokpitów. Nie różnią się one wyposażeniem, a jedynie kolorami. Jest ciemny i taki błękitno szary. Docelowo ma powstać podobno wersja "slick", czyli czysty Bell 205 bez uzbrojenia. Zapewne zlikwidują wtedy też celownik dla drugiego pilota i panel z uzbrojeniem. Belsimtek także dostarczył kilka skinów od razu dla Hueya, ale nowe popowstawały zaraz jak grzyby po deszczu i można zawsze coś sobie ściągnąć np. ze strony DCS lub LockOn Files.

Dźwięki są faktycznie na wysokim poziomie. Ładnie przygotowanie i nie raniące uszu. Dźwięk rozpędzających się właśnie łopat - niesamowity. Po otwarciu też luku albo drzwi narastają, bowiem sama kabina nieco wygłusza dźwięki dobiegające do nas z zewnątrz. Nie działają za to po części rozmowy z ATC - np. nie słychać nas. Najczęściej dotyczy to stanowisk FARP, ale to nie bug UH-1H, a po prostu zabugowany wciąż DCS. Podobnie zresztą bywa i z dozbrajaniem czy dotankowaniami na lądowiskach typu FARP albo naprawą. To już sprawka ED, a nie Belsimtek - ale pozostaje mieć nadzieję, że nad tym pracują. Dźwięki płynące od uzbrojenia też są ok. Nieco wytłumione jeśli mamy wszystko pozamykane ale wtedy na externalu aż huczy od pracującego Minigunu w rytm orkiestry zwanej wirnikiem śmigłowca. Niestety utworu W. R. Wagner'a "Flight of the Valkyries" tu nie ma, ale popowstawały już misje userów, gdzie pod kanał radiowy jest podpięta muzyka lat 60tych i 70tych i można sobie wtedy fajnie pofruwać z niezłym klimatem na uszach tuż nad drzewkami w DCS'ie (które wie każdy jakie są, kto się z niemi zderzył ;).

Jedno z dodatkowych opracowanych przez graczy malowań niemieckiego UH-1 "Heer".

A teraz trochę o tym, co każdy pilot DCS'a czy Lock Ona lubi najbardziej - walka oraz strzelanie. UH-1H jako model wyposażony jest na stałe w dwa karabiny maszynowe znajdujące się po bokach kabiny transportowej, których operatorem są strzelcy pokładowi. Operują oni bronią M60D o kalibrze 7,62mm (M23 system), umieszczonymi na statywach z zawiasami. Wysięgnik pozwala prowadzić ogień do pewnych kątów. Najlepiej sprawdza się ogień prowadzony lekko do przodu oraz w dół. Przy dużych już kątach włącza się blokada i dalej karabinu nie przesuniemy. Celowanie odbywa się za pomocą standardowej muszki, a pocisków jest po prostu "w ch..." :). Autorzy z Belsimtek dali nam możliwość otwarcia i zamknięcia drzwi od luku, a dodatkowo możliwość zajęcia miejsca jednego ze strzelców (klawisze 3 i 4). Dobre, przydatne i ciekaw rozwiązanie. Cel jednak trafić z tego nie jest łatwo. Raz że lecimy, celowanie odbywa się z boku, to oddano także dynamikę toru lotu pocisku.

  

Spojrzenie z bocznego stanowiska strzeleckiego na M60D.

Muszką więc raczej ciężko się posługiwać, a lepiej po prostu obserwować sam tor lotu i upadku pocisku i od razu tu korygować ostrzał. Do tego wszystkiego na oddanie strzału mamy kilkanaście sekund, potem już go mijamy, no chyba, że pilot będzie wykonywał orbitowanie dokładnie nad celem. Zresztą, strzelcy tutaj i w realu mocno się  skarżyli na trudność oddania celnego strzału nawet przy małych prędkościach lotu, bo dodatkowo jeszcze działa efekt duszenia powietrza, wypychanego przecież przez wirnik główny w dół, co ma także wpływ na tor lotu pocisku (przy dużej prędkości lotu efekt ten już nie występował, ale też przycelować jest trudniej). Śmigłowiec także podlega wibracjom. Efekt psychologiczny jednak na pewno był, a i skuteczność też jakaś, zależy to od warunków lotu, wysokości, prędkości itp. Jeśli my jako gracz przerzucimy się na miejsce strzelca śmigłowcem będzie sterował autopilot. Celujemy normalnie myszką lub Trackiem IR, jeśli z niego korzystamy (wymaga to początkowo nieco praktyki, ale później już zaczyna to się podobać i działa nieźle).

Widok na kabinę transportową. Szkoda, że ci strzelcy A.I. tylko obserwują teren, a nie strzelają na nasz rozkaz. Może Belsimtek to jeszcze doda? Oby!

Faktycznie fajnie by było w trybie MP, zabierać tak "realnych" strzelców (jak w TOH), ale to ma dojść z czasem. Nie bardzo za to rozumiem, dlaczego na tę chwilę jednak strzelcy nie mogą zachowywać się jako A.I. i strzelać samoistnie po np. otwarciu drzwi bocznych do wroga, jeśli znajduje się on w zasięgu. Chłopaki siedzą jak na prawdziwych tronach i w niczym nam nie pomagają podziwiając chyba jak ktoś nas okłada ołowiem. Dlaczego? Przecież to jakiś tylko skrypcik, który zresztą jest w DCS, bo A.I samoistnie też walczy po dostrzeżeniu przeciwnika. Niedopatrzenie, czy beta? Bardzo, ale to bardzo by się przydało, bo tak moglibyśmy sami pilotując kręcić się nad celem, a boczny strzelec ostrzeliwałby cel z M60D. Niby jest tam coś co może będzie, bo można prawym przyciskiem myszy kliknąć będąc strzelcem i nasz friend krzyczy nam, że "celu nie znaleziono", czy jakoś tak, więc może z czasem coś zaimplementują, by ta latająca platforma strzelecka faktycznie nam pomagała w misjach w DCS'ie i pełniła swoją rolę tak jak powinna? Na dziś wszystko zależy jedynie od nas i naszego oka. Po prostu jesteśmy niezastąpieni ;).

Inny smaczek modelu. Po wystrzeleniu wszystkich NPR widzimy prześwitujący zasobnik M159.

Ciekawszym rozwiązaniem z punktu widzenia pilotażu jest M21 subsystem. Na niego składa się Minigun - M134 - sześciolufowy, obrotowy i szybkostrzelny karabin maszynowy o kalibrze 7,62 mm oraz wyrzutnia rakiet niekierowanych (M158 lub M159) serii 70mm (Hydry). Tym uzbrojeniem możemy sterować z pozycji pilota lub drugiego pilota UH-1H. Jeśli chodzi o sterowanie rakietami niekierowanymi powinno odbywać się to z pozycji pilota poprzez stały celownik XM60E1, którego jak już pisałem tutaj niestety nie mamy. Mamy za to po prostu animowane kółko tarczy celownika. Taki jakby HUD. Ponieważ pociski niekierowane lecą na wprost i w tej pozycji celownik jest nieruchomy i ściśle związany z wyborem aktywnego uzbrojenia (nie można jednocześnie strzelać z minigunów oraz pociskami niekierowanymi). Belsimtek na potrzeby UH-1H zaadoptował od DCS'a i Eagle Dynamics kilka rodzajów samych rakiet i są to następujące modele:

  • MK5 - głowica wybuchowa przeciwpancerna
  • MK61 - głowica ćwiczebna
  • M151 - głowica fragmentacyjna, przeznaczona do niszczenia celów słabo opancerzonych i siły żywej
  • M156 - głowica dymna, z białym fosforem
  • M274 - rakieta ćwiczebna dymna
  • M257 - rakieta z flarą oświetlającą na opadającym spadochronie

Zasobniki za to można podwiesić pod UH-1H zabierające 7 (M158) lub 19 (M159) NPR'ów (Niekierowany Pocisk Rakietowy) na każdy z dwóch podwieszeń. Strzelanie odbywa się parami, celując całym kadłubem, jednak z kabiny możemy ustawić także interwał odpalanych pocisków. Skuteczność nie jest oszałamiająca przeciwko celom już dobrze opancerzonym (jak np. czołgi, które tutaj bardzo trudno zniszczyć nawet rakietami MK5), ale przeciwko sile żywej, ciężarówkom, czy też pojazdom typy BMP już wywołuje spustoszenie w szeregach wroga.

Gotowy do dalszej misji?

Zupełnie inaczej za to ma się system obsługujący rozstawione po bokach, podwieszane 2 miniguny. System najlepiej obsługuje się z pozycji drugiego pilota. Wówczas, po aktywacji, wysunie nam się ramię elastycznego celownika. Można tym dowolnie operować, a co-pilot w realu trzymał to całe urządzenie za rękojeść jak pistolet, przystawiał głowę i także celował. Ta symulacja akurat tutaj wykonana jest świetnie. Po aktywacji włącza nam się autopilot. My myszką lub Track IR sterujemy całym urządzaniem celowniczym i z pod "fire" oddajemy strzały z karabinów M.134.

  

Powyżej przykład celowania przez i z pozycji drugiego pilota w trybie "Flexible mode".

Ponieważ karabiny ustawione są na ruchomych podwieszeniach, ich kąt ustawienia będzie podążał za naszym wzrokiem. Możemy więc prowadzić ciągły ogień zatrzymując wzrok na celu pomimo ruchu postępowego śmigłowca. Rozwiązanie sprawdza się wyśmienicie i czuć potęgę dwóch minigunów.

Miniguny M.134 w akcji. Oba. Widać ich wysuniętą pozycję w dół gdzie skupiony jest ostrzał pomimo lotu Hueya na wprost.

Jeśli kąty zostaną przekroczone to będzie strzelał tylko jeden karabin M.134, można tak celować do celów ukrytych już np. pod nami, bądź mocno oddalonych po którejś ze stron. Owszem rozrzut jest dość spory, ale pole pokrycia równie duże, dlatego też przeważnie jedno podejście i kaplica dla przeciwnika. Na pewno jest to i była ulubiona broń w UH-1 (chociaż podobno także ten system często się zacinał). Animacja celowania jest także wykonana na zewnątrz modelu - widać jak drugi pilot celuje i oczywiście widać animację na przesuwających się minigunach. Przy dłuższym ostrzale lufy zaczerwienią nam się od wysokiej temperatury i rozgrzanego metalu. To także niezły i nowy smaczek w symulatorach. Początkowo może tutaj sprawić problem obsługa z Trackiem IR (bo celowanie podąża za ruchem głowy), ja jednak to robię tak:

  • włączam celownik
  • przełączam się na co-pilota (autopilot pokieruje maszyną na wprost, więc trzeba obrać też taki kurs by mieć dobre pole ostrzału)
  • daję maksymalny zoom
  • włączam tryb precyzyjny w Track IR pod klawiszem (ruchy głowy są bardzo powolne)
  • celuję "głową" i Fire!
  • obserwuję "piekło na ziemi".

Efekt takiej obsługi jest co najmniej zadowalający i daje to niezły klimat rodem z samego "Blue Thunder" z Royem Scheiderem. Twórcy nazwali też taką obsługę jako "Flexible mode", a celowanie za pomocą statycznego celownika (rakiety) "Stow mode".

Any questions?

Celować celownikiem do minigunów można także z poziomu dowódcy śmigłowca. Po włączeniu celownika pojawi nam się znajoma animacja siatki celownika na "szybie" i za pomocą klawiszy (lub grzybka - co się sprawdza bardzo dobrze), przesuwamy sobie miejsce skupienia ognia po "szybie" równocześnie oddające serie z minigunów. Ta technika też się sprawdza, a my nie musimy przełączać się na co-pilota. Jest to dobre, gdy manewrujemy śmigłowcem, a dalej chcemy strzelać, ponieważ w tym przypadku nie włącza nam się autopilot, co ma miejsce jak zmienimy pozycję na fotel obok.

Autor tego filmu (ThreeNineLine) na pewno jest wielbicielem dźwięku i siły ognia z minigunów!

W ogóle jeśli chodzi o pewne ułatwienia to Belsimtek dał nam dwa. Jeden to pole, które pokazuje nam wyświetlanie kontrolerów (moc, drążek okresowy i zespolony). Po włączeniu widzimy czerwony kwadrat, na którym widać położenia, może to się przydać na początku przy nauce latania na UH-1H. Drugie ułatwienie to autopilot, którego nie ma w Hueyu. Pracuje on w trzech trybach, jeden to trzymanie kierunku, drugi to trzymanie kierunku i wysokości i trzeci orbitowanie (kręcenie się nad punktem, odbywa się to jednak na dość dużym promieniu, a w ostatnim patchu chyba to popsuli, chociaż wcześniej działało). Dodatkowo można włączyć podpowiedzi co mamy aktualnie użyte i jaki jest status broni (element, który jednak warto sobie wyłączyć na stałe) - takie napisy po prawej stronie ekranu.

  

Podpowiedzi dotyczące funkcji o których mowa (a także widok z miejsca co-pilota). Także włączony akurat "udawany" celownik z pozycji pilota do celowania z minigunów lub pocisków rakietowych.

Autopilot może przydać się przy dłuższych przelotach (zwłaszcza opcja Path), jednak nie jest to w tym wypadku realistyczne. Twórcy jednak samego śmigłowca Bell 204 i 205 odciążyli nieco wciąż pracujące ręce pilota. Można bowiem ustawić drążek w odpowiedniej pozycji i włączyć blokadę na sterze. Śmigłowiec będzie leciał pod zapamiętanym kątem i jest to rozwiązanie już z reala. Może nie jest ono super dokładne i trzeba jednak co jakiś czas je kontrolować, albo resetować sam trym i na nowo ustawiać i go blokować jednak tutaj mamy już realną obsługę tej funkcji. Śmigłowiec nie posiada klasycznego trymu na grzybku. Odbywa się to właśnie za pomocą blokad na drążku skoku okresowego.

A jak wypada model lotu w tym dodatku?

Belsimtek promuje model lotu śmigłowca jako realistyczny i po dłuższym z nim zaznajomieniu, trzeba przyznać, że poziom odwzorowania zachowania maszyny robi bardzo pozytywne wrażenie. UH-1 jest zupełnie innym śmigłowcem niż znany nam Ka-50, pojedynczy wirnik główny, śmigło ogonowe, brak elektronicznych systemów stabilizacji i autopilota skutecznie sprawiają, że pierwsze spotkanie z tą maszyną jest pewnym zderzeniem, tym bardziej odczuwalnym im mniej doświadczenia ma się z lataniem na symulatorach tego typu maszyn – doświadczenie z latania B206 DodoSim w FS9 i FSX, R22 Dreamfoil w X-Plane, czy lekką maszyną w Take On: Helicopters  - zdecydowanie ułatwiają zapoznanie się z UH-1.

UH-1 jest dość specyficzną maszyną sprawiając, że wraz ze swoim poprzednikiem – równie ikonicznym Bellem 47, mają pewien charakter. O ile maszyny te nie posiadają elektronicznych układów wspomagających stabilizację, to posiadają mechaniczny, analogowy ekwiwalent w postaci belki stabilizującej umieszczonej w UH-1 nad wirnikiem głównym. Zanim oderwiemy się od ziemi w UH-1 musimy uświadomić sobie jeden fakt: nie sterujemy łopatami wirnika głównego. Latając tym śmigłowcem sterujemy belką stabilizującą, to ona z kolei przekazuje odpowiednio zmodyfikowane ruchy na wirnik główny. Belka ta jest żyroskopem, pozwalającym na niejako automatyczne kontrowanie sił zewnętrznych próbujących zdestabilizować nasz śmigłowiec  (jak wpływ wiatru), jednocześnie dbając o to by i pilot nie wprowadził maszyny w oscylacje, co jest bardzo realnym zagrożeniem, zważywszy, że jedyne siły na drążku pochodzą od zespołu sprężyn sztucznie go centrujących. Maszyna ma stery wspomagane hydraulicznie, skutecznie niwelujące jakiekolwiek „czucie” maszyny. Belka stabilizująca działa tutaj wiec jako swoisty bufor opóźniając i wygładzając ruchy popychaczy, dzięki czemu pilot nie musi bezustannie kontrować swoich ruchów reagując na maszynę zamiast ją pilotować.

  

Pierwsze zetknięcie się z modelem UH-1H od Belsimtek w świecie DCS'a uczy pokory, ale i zarazem obnaża naszą znajomość tematu i brak praktyki (spokojnie, to wszystko jednak przychodzi z czasem i potem to my latamy śmigłowcem, a nie on nami!).

Należy zaznaczyć, ze w pierwszej odsłonie Bety tego produktu belka stabilizująca nie była uwzględniona w modelu lotu, co gwarantowało śmierć przy pierwszym zetknięciu z maszyną. Obecnie ten element już jest, ale nie oznacza wcale, że można zasiąść za sterami tego dodatku i oczekiwać relaksujących doświadczeń. Model lotu stworzony prze Belsimtek, o ile nadal nie idealny, jest czymś wyjątkowym, dobrze oddającym zachowanie maszyny, w tym każdego aspektu, który mści się na pilocie za każde błędy, rzucając całą maszyną o ziemię. Siadając za sterami UH-1 od Belsimtek trzeba odrobiny pokory i samozaparcia by nauczyć się latać tym śmigłowcem, a uczucie spełnienia, gdy maszyna robi to co my chcemy jest zdecydowanie warte poświeconego czasu i niewątpliwie zszarganych nerwów. Latając symulowanym UH-1, jak i w prawdziwej maszynie, trzeba planować manewry i nauczyć się sposobu w jaki śmigłowiec reaguje na stery. Przede wszystkim należy pamiętać o opóźnieniu na reakcję sterów, które występuje w każdym śmigłowcu, jednakże w UH-1 jest bardziej wyraźne. Pod żadnym pozorem nie można pozwolić sobie wychylić ster w którymś kierunku i czekać na reakcję maszyny! Efektem tego będzie ruch śmigłowca zwielokrotniony o czas w jakim trzymaliśmy wychylony ster. Maszyna się ruszy, ale znacznie bardziej niż tego oczekiwaliśmy, co po tym następuje, to „gonienie” śmigłowca, próbując przywrócić go do ładu. Tym śmigłowcem trzeba latać „impulsami”, szturchając go lekko w kierunku jakim chcemy by się łaskawie ruszył i od razu centrując stery w oczekiwaniu na reakcję. Kolejną kwestią jest reakcja maszyny na ruchy orczyka i dźwigni zespolonej, coś z czym nie zetknęliśmy się w Ka-50, jako, że śmigło ogonowe jest elementem kontrującym moment obrotowy od napędzanego wirnika głównego, każda zmiana mocy silnika sprawi, że się wznosimy, opadamy, obracamy w lewo, w prawo. Przyzwyczajmy się do tego, że pedały cały czas pracują, a i dźwigni skoku ogólnego samotnie pozostawić nie można, bo i praca śmigła ogonowego obciąża jednostkę napędową, przyzwyczaić się trzeba do tendencji do wznoszenia obracając się w prawo, jak i opadania, przy ruchu w przeciwna stronę.

Widok na zielonego Hueya Marines w locie z otwartymi drzwiami od bocznego strzelca. Jego pilot jednak nie może być "zielony".

Żeby nie było za łatwo, Huey posiada jeszcze jeden interesujący element – stabilizator poziomy o zmiennym kącie zaklinowania – sterowany bezpośrednio drążkiem okresowym – umieszonym na belce ogonowej. Interesującym aspektem tego mechanizmu jest możliwość lotu poziomego na różnych prędkościach przy kadłubie pozostającym zawsze równolegle do kierunku lotu. Ten aspekt w produkcie Belsimtek'a działa, choć wyraźnie wymaga więcej pracy, gdyż różnice miedzy mocą, a prędkościami nie zawsze pokrywają się z oryginalną dokumentacją śmigłowca. Po przyspieszeniu z opuszczonym nosem do interesującej nas prędkości – możemy spokojnie podnieść nos do horyzontu i zadaną prędkość utrzymamy, pod warunkiem istnienia wymaganego zapasu mocy. Mocy jednak czasami może zabraknąć, maszyna swoją bezwładność ma i jeżeli podejście do lądowania wykonamy nieprawidłowo, pozwalając by prędkość opadania wzrosła do znacznych wartości, pociągnięcie dźwigni skoku ogólnego może nas nie uratować, obroty spadną, rozlegnie się alarm i jeżeli zareagowaliśmy zbyt późno – rzucimy maszyną o ziemię. Również i wykonując loty w górach, musimy brać pod uwagę, że maszyna nie jest zbyt żwawa w ewolucjach pionowych i warto przewertować oryginalne dokumenty, bo Belsimtek zapomniał nas ostrzec w swojej instrukcji, że wznoszenie inicjujemy i kończymy drążkiem, bo UH-1 tak i w DCS, jak i w rzeczywistości nie ma dość mocy by wykonać bardziej agresywne wznoszenie poprzez samo podniesienie dźwigni skoku ogólnego. W DCS skutek takiej praktyki jest jeden – spadek obrotów, alarm, kula ognia. W przeciwieństwie do niektórych śmigłowców, Huey sam z siebie nie próbuje pilota zabić, ale zdecydowanie nie lubi i ostro karze za popełnione błędy w sztuce pilotażu.

  

Praktyka niewątpliwie tutaj czyni mistrza. Po jakimś czasie spokojnie już opanujemy nawet trudne podejścia do lądowania i bez problemu będziemy sadzać Hueya na dachach, czy małych stanowiskach polowych typu FARP.

Kolejnym efektem, z którym niechybnie się zapoznamy to VRS (Vortex Ring State) – efekt występujący, gdy wirnik zaczyna mielić powietrze jakie sam przemieszcza pod siebie – w rezultacie ruch powietrza jest wirowy na obwodzie dysku wirnika i spora jego powierzchnia już nie wytwarza siły nośnej. Z tym zabójczym stanem zetkniemy się gdy pozwolimy maszynie opadać ze znaczną prędkością bez ruchu powietrza równolegle do wirnika – czy to od prędkości postępowej, czy wiatru. Wisząc ukrywając się za górą, czy budynkiem i próbując się gwałtownie schować – szybko możemy znaleźć się w sytuacji, gdy prędkość pionowa zaczyna gwałtownie rosnąć, a nam kończy się zakres wychylenia dźwigni skoku ogólnego. Jedyny ratunek, to nabranie prędkości postępowej w którymś kierunku, ale nie zawsze jest na to czas. Bez prędkości i miejsca na manewr, nie przekraczamy wartości 800fpm na wariometrze.

Praktyka w tym dodatku w głównej mierze będzie dotyczyć nie obsługi systemów, a techniki lotu.

Gdziekolwiek spojrzymy w dodatku Belsimtek, jakiegokolwiek efektu będziemy poszukiwać – czy to przepadania powracającej łopaty przy maksymalnej  prędkości, czy efekt przypowierzchniowy, obrót poprzecznie wokół środka ciężkości z powodu pracy śmigła ogonowego itp. Każdy aspekt pilotażu śmigłowca w układzie klasycznym znajdziemy w produkcie Belsimtek, bliżej lub dalej realnych wartości dla tej maszyny, ale jest. Choć zdarzają się pewne nieścisłości, zapewne bardziej powiązane z długą historią silnika DCS, niż samym produktem Belsimtek. Otóż efekt przypowierzchniowy nad niektórymi budynkami zdaje się nie istnieć w cale i maszyna pracuje na mocy jak dla zawisu OGE, nie opadając gdy zmienimy pozycję z nad dachu, na otwartą przestrzeń. Wyraźnie istnieje podział miedzy elementami świata DCS, na te, które wspierają fizykę lotu śmigłowców i te starsze, zachowujące się jak duchy, które również powodują eksplozję gdy próbujemy na nich wylądować.

  

  

Często w misjach będziemy kierowani za pomocą znaków w postaci kolorowych dymnych rac.

Oczywiście, oprócz samego trybu Multiplayer, DCS oferuje także tryb Single. Możemy tutaj mówić o misjach oraz kampanii dla pilota UH-1H. Misji z defaultu jest zaledwie kilka ale są one dokładnie przygotowane i pokazują spore możliwości engine'u DCS. Mamy więc misje patrolowe, turystyczne, ratunkowe i szturmowe. Trzeba przyznać, że tutaj DCS pokazuje się od zupełnie innej, nieznanej strony - jak transporty wojska, lądowanie, wysadzenie żołnierzy, odczekanie w powietrzu i ew. wykonanie działań bliskiego wsparcie i zabranie pozostałych żołnierzy z powrotem do bazy. Misji takich nie uświadczyliśmy latając na myśliwcach czy szturmowcach w DCS. Dalej mamy też świetnie przygotowany pomysł z misją z ratunkiem na Elbrusie, górze na której ostatnio zginą w swojej wyprawie Polak (ta akurat posiada jeden bug, który będzie usunięty z czasem).

Przed nami Elbrus, najwyższy szczyt Kaukazu (5642 m n.p.m). Tu będziemy musieli dociągnać, co wcale nie będzie łatwe na naszym lekkim i małym śmigłowcu.

Co ważne latając w takich warunkach musimy odpowiednio postępować z silnikiem (pamiętajmy o oblodzeniu!). Oprócz tego pojawiło już się kilkanaście ciekawych misji opracowanych i poskryptowanych przez graczy. Niektóre również zaskakują pomysłowością oraz klimatem. Ogólnie jest co robić, a UH-1H pokazuje nowe oblicze DCS, że to nie tylko sim gdzie się strzela i walczy od rana do wieczora. Mamy także oczywiście w DCS spory i dość przyjazny dla użytkownika edytor misji. Każdy zatem może coś tam sklecić szybkiego by sobie potestować zabawę w pilota Huey'a. Docelowo powinny się jeszcze pojawić misje na przewóz ładunku pod śmigłowcem. Był nawet swego czasu taki filmik na YT, w którym UH-1H przenosi pod sobą skrzynię (podobnie jak to było np. w Take on Helicopters). Jest to jednak zdaje się wciąż w fazie opracowywania i obecnie haka nie można użyć pod śmigłowcem, ale jak to dojdzie będzie na pewno jeszcze bardziej ciekawie.

Powalczyć można także ze śmigłowcami w SP, czy to w MP (co może dać dużo frajdy z walki manewrowej). Ten jednak Mi-26 jest jakiś tytanowy po ostatniej łatce do DCS'a.

Nieźle wypadają ogólnie misje transportowe i wymagają dość sporej precyzji lotu i obchodzenia się ze śmigłowcem. Te bojowe za to są wisienką na torcie, a ostrzał z platformy jaką jest UH-1H z minigunów daje nieskrywaną satysfakcję z diabelskim uśmiechem w jednym z kącików ust. Są także misje nocne, a jako, że pilot UH-1H tutaj wyposażony jest w NVG (Night Visions Goggles) i te są do przejścia, a klimat ich jest naprawdę zjawiskowy. Lecimy bowiem przeważnie dość nisko w zabudowany lub górzystym terenie. Polecam np. misję wzorowaną na wydarzeniach ze znalezienia Osamy Bin Ladena pod tytułem Zero Dark Thrity, gdzie zamiast dwoma UH-60X Stealth Blackhawk lecimy na UH-1H i zwykłym UH-60. Klimat naprawdę niezły przez ponad godzinę trwania tej misji.

  

NVG na oczach pilota podczas zadania bojowego.

W ogóle bardzo fajne są misje opracowane przez niejakiego Wess24m, bowiem dodał on właśnie do części z nich kanał muzyczny. Zbiór misji opracowanych przez graczy znajduje się TUTAJ. Jedyne co - to jeśli nie ma tego, warto sobie w edytorze pozmieniać UH-1H na opcję "Cold start". Nauki uruchamiania nigdy za wiele. Te oryginalne są oczywiście także nieźle oskryptowane i triggerowane, a do tego posiadają autorską oprawę dźwiękową. Ogólnie zetknięcie z UH-1H i nowymi formami misji jest bardzo ciekawe i przypomina, albo nawet wyprzedza te z Take on Helicopters (chociaż tutaj także mieliśmy je wykonane na wysokim poziomie łącznie z wieloma dodatkowymi animacjami i dialogami i nawet swobodnym chodzeniem po terenie i korzystaniem z innych obiektów).

Screenik z jeszcze innej misji, gdzie dowoziliśmy pancerniakom m.in. "dirty magazines". Wziąłem sobie jeden ;).

Co do samej kampanii - mamy jedną dodaną przez wydawcę. Jest to kampania z udziałem hiszpańskiego UH-1H, który lata w barwach United Nations (Organizacja Narodów Zjednoczonych). Niebieskie hełmy i niebieskie kamizelki kuloodporne. Wcielamy się tutaj w rolę pilota, który ma służyć podczas misji pokojowej, która z czasem przeradza się w misję pacyfistyczną. Kampania jest ciekawa, wiele w niej tekstów zostało wypowiadanych przez aktorów także posiada autorską ścieżkę dźwiękową. Faktycznie, początkowo była nieco zabugowana jednak z patcha na patch zauważone przez graczy błędy i niemożność ukończenia niektórych misji w związku z błędami w skryptach została wyeliminowana. Warto ew. tutaj czasem zajrzeć na forum ED, czy nie ma nowszych wersji, bowiem jeszcze czasem ktoś coś zgłasza (link TUTAJ).    

Film promujący kampanię dla jednego gracza w barwach UN.

Kampania "Pilot UN" składa się z kilkunastu misji, a każda z nich zabiera nieco czasu (nawet powyżej godziny) więc tak naprawdę to długie godziny gry w zróżnicowanych warunkach, porach dnia i nocy, terenie i typie samego zadania, które dynamicznie może się zmieniać (chociaż oczywiście sama kampania jak to w DCS niestety nie jest dynamiczna).

  

  

  

Screeny m.in. UH-1H w malowaniu hiszpańskiego kontyngentu United Nations (kampania). 

Ogólnie muszę przyznać, że całościowo Belsimtek i jego UH-1H wywiera bardzo pozytywny oddźwięk. Jest po co się schylić, nawet jak nieco mniej lubimy latanie na śmigłowcach, a chcemy poznać i ten sposób zdobywania przestworzy i walki przeciwko celom naziemnym A2G. Można też latać z pkt A do B i cieszyć się nawigacją i komunikacją z ATC jak w serii Flight Simulator. Pomimo jeszcze drobnego niedopracowania w kilku kwestiach dodatek w postaci UH-1H prezentuje się naprawdę nieźle na tle pozostałych części z serii DCS, a poziom symulacji jest wykonany na wysokim poziomie. Produkt ten na pewno nie odstaje jakościowo od Ka-50, czy A-10C. Owszem, tu systemów mamy mniej, więc mniej na pewno nauki w klikanie, sam model lotu jednak jest o wiele trudniejszy i tutaj przełoży się nasz trening. Bardziej w technikę samego lotu niż obsługę systemów, chociaż w kwestii klikania też jest co robić. Belsimtek także nie poprzestaje, obiecał dodać jeszcze kilka spraw oraz poprawia wciąż zauważone błędy. Początkowo traktowałem UH-1H jako ciekawostkę i zabicie nieco czasu. Dziś powiem, że Huey potrafił wciągnąć na godziny zabawy i jest dodatkiem wartym każdego tutaj centa, pomimo dość wysokiej ceny. Jest to także pierwszy dodatek z zewnątrz Eagle Dynamics, dodatek który trzyma poziom. Na pewno każdy fan śmigłowców będzie zadowolony w związku z tym co tutaj ujrzy, a pozostałych oczywiście warto zachęcić do sprawdzenia się w okiełznaniu Hueya, który przecież nie jest wyposażony w żadne cyfrowe systemy stabilizacji lotu, jak wiele nowoczesnych śmigłowców, w tym Ka-50 (dlatego też oba modele lotu tak się różnią), a jedynie te analogowo-mechaniczne.

  

Pozytywny dodatek od Belsimtek.

Pod względem FPS model jest jak najbardziej ok. Nie zauważyłem, by jakoś odbiegał od innych modeli, a na pewno jest "lżejszy" niż kabinki 6DOF Su-27 z FC3 i A-10C. Jeśli już coś nas będzie obciążało, to, to co widzimy za naszą kabiną, a zwłaszcza plejady wybuchów, z którymi ED jak do tej pory wciąż się nie uporało (uwaga: podobno mają coś wreszcie z tym zrobić w patchu 1.2.5). Ładnie to wygląda, ale klatki spadają o 50% albo i niżej, gdy pośle się na ziemie taką CBU-87, albo z samego Hueya od razu kilka rakiet jednocześnie. Ale to już inna bajka i tutaj zażalenia należą się pod strzechę hangaru ED. Sam UH-1H chodzi pod względem FPS nieźle i tutaj nie ma co narzekać.

Belsimtek już zapowiada kolejne maszyny co też bardzo cieszy. Kolejnym będzie wspaniały wybór - Mi-8MTV-2 (uzbrojona wersja śmigłowca), dalej AH-1G Cobra (także świetny wybór) i potem najprawdopodobniej Mi-24 (wersji nie potwierdzono). Wszystko to ma się zadziać na przestrzeni około dwóch lat, z czego możliwe, że Mi-8 zobaczymy jeszcze na naszych dyskach w drugiej połowie 2013 roku. Fajnie, że nieco ożyje tematyka latania na śmigłowcach w siamch, a DCS okazuje się, że ma w tym temacie i sporo do powiedzenia. Oczywiście, do pełni szczęścia mógłby jeszcze pojawić się AH-64D, OH-58, UH-60 oraz nie miałbym nic przeciwko Mi-2 :), trzymajmy jednak mocno kciuki za obecne zapowiedzi od Belsimtek. Sumując firma zdała egzamin, pokazała, że jest w stanie wydać fajny addon wraz z kampaniami i misjami, nie gorszy niż rasowe dodatki do DCS z hangaru Eagle Dynamics. Trzeba mieć nadzieję, że UH-1H sprzedał i sprzedaje się całkiem nieźle i zachęci to Belsimtek do szybszych prac nad rozbudową floty do DCS'a. Pewnie tak się dzieje, bo liczba postów na Forum ED na temat UH-1H i Belsimtek niedługo przekroczy liczbę wszystkich postów związanych z wydaniem P-51D do DCS od początku jego wydania, a przecież UH-1H na chwilę pisania tego tekstu nie ma więcej niż jeden miesiąc (chociaż dział był otwarty wcześniej rzecz jasna). To jednak dobry sygnał dla i pozostałych producentów niezależnych 3th party projects. Obecnie bowiem czekamy na MiG-21bis od Laszlo Beczl'a, Węgra, który sam w dużej mierze dłubie ten model i powinien go wydać właśnie w 2013 roku. Wracając do modelu UH-1H Huey od Belsimtek to addon zasługuje śmiało na najwyższe noty, pomimo pewnych braków. Są to jednak już drobne bugi, które nie rzutują znacząco na przyszłość, a są rozwiązywane na bierząco. Latanie na Huey to wielka przygoda i początkowa obojętność do tytułu, może z czasem przerodzić się w prawdziwą przyjemność! Pamietajmy jednak, że to wciaż beta i jeszcze nieco rzyczy zapewne się zmieni, oczywiście - na korzyść tytułu DCS: UH-1H Huey, więc będzie jeszcze lepiej! 

Pozdrawiamy,

YoYo oraz Sundowner, 26.05.13

  

Screeny z modelem Mi-8. Obecny (screen 1) model A.I. Mi-8MT, oraz kabina WIP Mi-8MTV-2.

http://www.digitalcombatsimulator.com

http://belsimtek.com/


Komputer testowy:

  • procesor- Intel Core i7 930 (Socket 1366) 3.94 Ghz (OC)
  • grafika- Asus Radeon HD 7970 3Gb DDR5
  • płyta główna- Gigabyte GA-EX58-UD3R (chipset Intel X58)
  • pamięć- 4x2GB=8Gb (2x Dual Channel PC3-10666, DDR3 1333Mhz) Patriot Viper II Sector5
  • dźwięk- Creative Sound Blaster X-Fi Extreme Music + głośniki Logitech 5.1 model X-530
  • dyski- Patriot Inferno SSD 60Gb, OCZ Vertex II SSD 180Gb, Kingston HyperX 120Gb SSD, Western Digital Caviar GreenPower, 640GB, SATA/300 HDD, 64MB oraz Seagate Barracuda 7200.9 Ultra ATA, 250 Gb HDD
  • system- Windows 7 PL 64Bit Home Premium Edition
  • TrackIR 5 (6DOF)
  • joystick: Thrustmaster Warthog, Logitech Force Feedback 3D Pro
  • wolant: Pro Flight Yoke System Saitek
  • pozostałe kontrolery: Saitek X45+Throtlle Quadrant CH Products, Saitek Pro Flight Combat Rudder Pedals,
  • moduły panelowe: Go Flight GF-P8, Saitek Pro Flight Radio Panel, Saitek Pro Flight Switch Panel, Saitek Pro Flight Multi Panel, X-Keys Stick, Saitek Instrumentals Panels
  • peryferia (gaming): słuchawki Logitech G930, klawiatura Logitech G15, myszka R.A.T.5
Tags: 
Software: 
ndz., 26/05/2013 - 18:33 -- YoYo

aerosoft.jpg capitan_sim.jpg  pilots.jpg

   

Partnerzy serwisu