|
W
lutym 2010 w Polsce zagościł mocno
reklamowany, nowy tytuł
na nasze domowe PC - Wings of Prey: Skrzydła
Chwały (dystrybutorem na terenie PL stała
się Cenega Poland). Polscy gracze musieli czekać
blisko 1,5 miesiąca po światowej
premierze WoP, niemniej jednak i tak nie
jest najgorzej, bo w tym czasie WoP był
wzbogacany o coraz to nowsze patche. Jeśli
natomiast ktoś chciał sobie w WoP'a
pograć zawsze mógł zaciągnąć demo
ze strony producenta (demo niestety jest
mocno okrojone i może nawet zniechęcić
ew. przyszłego pilota do tego tytułu w świecie stworzonym
przez Gaijin Entertainment).
Czym
jest Wings of Prey? Jest
to gra z elementami symulacji i
przynajmniej na razie (luty 2010), należy
tak ją właśnie postrzegać. Wszystko
za sprawą swojego rodowodu, bowiem WoP
wywodzi się w prostej linii z
konsolowego IL-2 Sturmovik: Birds of
Pray. Pożycza też sporo konsolowych
rozwiązań (co zwłaszcza widać w
trybe Arcade ale nie tylko), jednak na poziomie
Symulator gra stawia już nieco wyzwań.
Z jednej strony może dziwić takie
podejście do tytułu, z drugiej
niekoniecznie. WoP w sumie pomysł taki
zaczerpnął można powiedzieć z DCS,
gdzie też mamy w opcji
"Arcade" - czyli proste konsolowe
rozwiązania służące w trakcie gry
zajadaniu się Popcornem i popijaniem
Colą. Rozwiązania, których
rodowici simmerzy po prostu nienawidzą,
no ale cóż, patrzmy na to co mamy.
Widać, że Gaijin Entertainment chciał
zadowolić wszystkich - ale pamiętajmy
też, że jeśli jest coś dla
wszystkich to może być w sumie dla
nikogo, w przeciwnym razie wszyscy jeździliby
dużym Fiatem... 
Gra
przypomina też całą serię IL-2.
Niestety jest mniej wymagająca od słynnego
(a nawet można by rzec "kultowego" już) tytułu
od Olega Maddoxa.
Zastosowano jednak nieco uproszczeń w
stosunku do tej serii w różnych kwestiach. Osobiście uważam, że jest
to sprawdzenie Engine gry pod Battle of
Britain: Storm of War i z założenia
WoP nie miał być simem z prawdziwego
zdarzenia, tak by BoB:SOW się sprzedał jak
najlepiej. WoP ma za zadanie wyszkolić
nową kadrę (np. osób takich dla których
WoP to pierwszy krok w stronę simów) pod
Battle of Britan:SOW, który jest
tak hucznie zapowiadany przez Olega. Do
tego ma wypełnić lukę między już odłożoną
na półkę przez wielu płytą z IL-2
1946, a nadchodzącym BoB:SOW, gdzie
daty premiery jeszcze nie znamy, a latać
w jakiś wojenny sim by się przydało. Jest to
też bardzo dobry w sumie punkt by
przybliżyć tematykę lotnictwa młodszym
użytkownikom, tak by z czasem
zainteresowali się poważniejszymi
tematami symulacji lotniczej. W sumie,
jak sięgam pamięcią, pierwszy
symulator, który działał mi na moim
wtedy 1ym poważnym PC w 1998 roku był
CFS1 (TUTAJ)
i European Air War (Link TUTAJ). To właśnie
te gra mnie przyciągnęła
do komputerowych symulatorów lotu (przynajmniej w kwestii II WŚ). Każdy
od czegoś w końcu musi zacząć. Koniecznie trzeba zaznaczyć, że WoP
posiada w sobie naprawdę olbrzymi
potencjał. Gra jest dynamiczna, piękna
graficznie, świetnie zoptymalizowana
(ilość obiektów na ziemi ale i w powietrzu
po prostu poraża), obsługuje
wiele kontrolerów lotu, które można
podpiąć oraz
zdefiniować, obsługuje Tracka IR we
wszystkich stopniach widoków, ma niezłe
udźwiękowienie, oferuje wiele maszyn,
teatrów działań, tryb multiplayer
oraz wiele rodzajów gry dla jednego
gracza. Oferuje też coś czego właściwie
nie było
- muzykę w trakcie trwania misji
autorstwa Jeremiego Soula (bardziej wpadającą w klasyczne
brzmienia, mające budować nastrój,
czy to pompatyczny, czy też dodawać
nutkę dramatyzmu). W tym wszystkim brak jednak tego
czegoś - prawdziwej symulacji i prawdy
historycznej. To taki piękny w sumie tort,
który jak się posmakuje, to dochodzi
się do wniosku, że świetnie wygląda
i w ogóle na sam widok można piać z
zachwytu, ale ktoś zapomniał dodać
jakiegoś składnika. Po prosto WoP ma
pełnić inną funkcję - taki ma chyba
cel.... 
Na
pewno jednak na daną chwilę WoP
stanowi bardzo ciekawą odskocznię od
innych symulatorów. Fakt, też, że
mamy pewną posuchę w simach z okresu
II Wojny Światowej. RoF to inny zupełnie
okres i nie każdemu odpowiada kupowanie
dodatkowych samolotów (chociaż w WoPie
już też możemy nabyć dodatkowe
samoloty, a przewidywane są kolejne), BoBII to też już
przeszłość, chociaż w ostatnie
wakacje A2A wydało kolejnego patcha, w
IL-2 latają tylko zapaleńcy ew. osoby,
dla których to nowość, DCS to za to
hiperrealistyczny symulator ale śmigłowca,
a FSX to zupełnie inna bajka. Oznacza
to, że WoP jest na daną chwilę praktycznie
bezkonkurencyjny w swojej klasie ale właściwie
tylko dlatego, że jest. Twórcy włożyli
na pewno w niego wiele pracy to widać i
po mapach, po detalach, po wyglądzie
oraz obsłudze. Na plus można też dodać,
że aktywie śledzą swoje forum, gdzie
spotykają się z różnymi opiniami. Na
szczęście przewaga jest taka by WoP
miał iść w stronę symulacji i raczej
utrudnień niż konsolowych ułatwień. Oby też tak właśnie
było. Nie oznacza to też, że na daną
chwilę WoP jest złym tytułem.
Absolutnie nie,
jest dobrym, ale brak w nim niektórych
rzeczy, które powinny znaleźć się w
symulacji po prostu na zwykła logikę.
Jakby twórcy specjalnie coś nie dociągnęli
by całe symulatorowe community narzekało
i chciało więcej i lepiej i wtedy
wkroczy Olo z SOW ;).
Kulą u nogi jest zapewne też konsolowy
rodowód tytułu Wings of Prey. Obecnie
z całego pakietu najlepiej wypada -
Tryb dla jednego gracza i Lot treningowy
w trybie symulacji z ograniczonym
paliwem jak i amunicją (i to polecam). Na szczęście
tego typu quick generatory za szybko się
nie nudzą i dzięki temu można nie
tylko poćwiczyć taktykę ale i straty,
lądowania, loty na orientację,
potestować różne samoloty jak i zbadać
AI wrogów. Akurat do tej części WoP'a
wraca się najchętniej. 
Wydanie
od Cenega składa się z pudełka DVD,
jednej płyty w tym formacie i krótkiej
instrukcji. Musimy też zapewnić około
6,3Gb wolnej przestrzeni na HDD na
instalację gry. Zapewne też po
instalacji gry będziemy musieli dokonać
od razu uaktualnienia aplikacji. 

Menu
główne tytułu składa się z opcji wyboru
przeznaczonego dla jednego gracza, gry wieloosobowej,
profilu gracza, parę słów o autorach
i wyjście do Windows'a. To co jest niewątpliwie
miłe to filmik na początku
uruchomienia aplikacji. Zresztą
wielokrotnie w Wings of Prey spotkamy się
z oryginalnymi obrazami w kolorze sepii
z czasów trwania II Wojny Światowej (również
historyczne wstępy do Kampanii na danym
foncie). 

Kolejnym
krokiem jest podpięcie i konfiguracja
kontrolerów w Profilu oraz ew.
ustawienie innych przycisków - zgodnie z
naszym życzeniem. Polski wydawca niektóre
pozycje niestety źle przetłumaczył.
Np. Rudder Axis - w ogóle nie zostało
przetłumaczone, a z to pojawia się hasło
gdzie indziej Oś steru wysokości (foto
TUTAJ).
Może to w pierwszej chwili powodować
pewne rozgoryczenie gdy widzimy, że
nasz samolot leci w zupełnie innym
kierunku niż my tego chcemy. Osobiście
nie miałem tutaj żadnych problemów z
działaniem kontrolerów, jednak na
Forum zdarzyły się głosy, że czasem
może wystąpić problem. Jeśli jesteśmy
użytkownikami Visty, polecam grę
uruchamiać w trybie administratora - w
trybie użytkownika nie działał mi np.
Track IR, może to też dotyczyć innych
kontrolerów. 

Proponuję
od razu znaleźć się w pozycji ;)
Jeden Gracz- Lot Treningowy by potestować
ustawienia. Ustawiamy też poziom trudności
zgodny z naszymi oczekiwaniami. Jak na
powyższym screenie widać mamy też coś
na kształt szkolenia - Samouczek, który
w konsolowy sposób wyjaśni nam o co
niejako biega w lataniu oraz podniesie
nam poprzeczkę z poziomu Arcade do
poziomu Symulator. To co mi się tutaj
nie podobało, to właśnie od razu
zajawki typu Arcade, a do tego już widać
pewne uproszczenia - np. celownik
bombowy w postaci biegnącego koła po
ziemi i brak kabiny Blenheima. Warto to
jednak przejść by zobaczyć od razu co
należy powyłanczać w WoP lol :D by było
jako tako. Po
uruchomieniu jednak gry od razu
zaskakuje nas ogrom obiektów na ziemi i
jakość tekstur. Lot na niskim pułapie
(zwłaszcza na pełnej prędkości,
kiedy zaczyna nam trząść kabiną od
wydobytej maksymalnie mocy silnika),
wzbijanie się przez chmury, czy
gonienie przeciwnika, z którego wycieka
olej to coś czego nie było i co wygląda
naprawdę bardzo dobrze. Owszem, w
przypadku chmury, skroplenie na owiewce
wydaje się zbyt duże ale efekt piorunujący,
gdy przez chwilę nic nie widzimy (w
grze mamy też blackout'y oraz redout'y
przy przeciążeniach dodatnich i
ujemnych). Dalej
z "ciasteczek" mamy rysy na
owiewce (znane z Lock On'a), wspaniale
biegające cienie po kabinie, cienie pod
chmurami, zadbano nawet o poruszające
się drzewa na wietrze (chociaż ruchów
wiatru jakoś nie odczułem w WoP) no i
fajnie działający Track IR 6DOF. Mamy
też fajny model zniszczeń z poziomu
kabiny (zewnętrz już jest zupełnie
przeciętny i zawsze taki sam), osmolenie kabiny, dziury
na wylot w owiewce i uszkodzone tekstury
;) na zegarach. Działa
Force Feedback jednak nie tak dobrze jak
w iłku czy RoF'ie. 

Kolory w WoP'ie też są dość
specjalne, niby lekko przytłumione a do
tego narożniki ekranu lekko
przyciemnione. Daje to taki lekki efekt
kinowy i właściwie kwestia gustu czy
to się ma podobać czy też nie. Na
pewno w kwestii grafiki Wings of Prey to
spory krok, właściwie skok, do przodu.
Co ważne, wszystko też działa bardzo
płynnie i na średniej klasy sprzęcie
jak na dziś, gra działa bardzo dobrze.
Aż dziw, że przy takiej grafice i ilości
obiektów dostajemy tak świetnie pod
tym względem dopracowany produkt porównując
kosmiczne wymagania innych symulatorów
by przy takiej ilości obiektów, wybuchów,
samolotów na niebie wszystko to działało
tak jak tutaj. Oczywiście w WoP mamy
mniejsze mapy - coś na kształt Iłkowych
zatem tak naprawdę jest mniejszy teren
do generowania jednak w tej kwestii WoP
stoi na najwyższym pudle vs inne znane
mi simy na daną chwilę. 

Olbrzymim
bólem WoP'a na pewno jest kampania. Nie
jest to typowa kampania, gdzie wybieramy
jedną ze stron i przechodzimy wiele
misji latając na jednym typie samolotu
ewentualnie rozwija nam się to w stronę
innych typów samolotów dla konkretnej
strony konfliktu. Niestety nie. Autorzy
wprowadzili nam jakiś scenariusz, gdzie
najpierw wcielamy się na parę misji w
rolę pilota brytyjskiego latającego
nad bronioną Anglią, potem stajemy się
Rosjaninem by bronić znów w kilku
lotach Stalingradu, potem znów
Anglikiem, Amerykaninem itp. Nie przywiązuje
nas to do latania, tym bardziej, że po
wciśnięciu Entera możemy znaleźć
się też i w innym samolocie jak
zostaniemy strąceni albo wyskoczymy.
Części kampanii przerywane też są
mającymi niby zbudować nastrój
filmami. Niestety to co do nas dociera z
monitora w filmach to infantylna gadka o
rodzinie itp. Autorzy mogli się trochę
wysilić i faktycznie dać scenariusz ciekawszy skoro już był taki zamysł
z tak stworzoną kampanią.
Zgrozą też wieje jak np. misja jest
banalnie prosta (a leci się np. w trybie
Sim), a nasz pilot potem w filmie
mówi jak on się nie napocił i właściwie
ledwo przeżył. Brak
trochę emocji w kampanii i tego, że
unikamy każdej sytuacji, gdzie
przeciwnik siądzie nam na ogonie. AI
jest czasem bardzo celne, ale w walce
manewrowej bardzo głupie. Owszem coś
tam próbuje, ale płaskie nożyce na
pewno wyprowadzą nam AI przed dziób
naszego samolotu. Kampania jest liniowa
i nie jest dynamiczna (zawsze wraży
samolot nadleci nam z danego kierunku). Bólem też są
speech'e. Nasi piloci mówią po
angielsku, ew. z rosyjskim akcentem itd. W
filmach też tak jest. Trochę to dziwne
jak widzimy I-16 z gadającym Anglikiem.
Znów powiem - a mogło być tak pięknie
ale niestety (coś też jest skopane w
wersji polskiej z tłumaczeniem rozmów,
gdy mamy kogoś na ogonie, ostrzeżenie
nas, tłumaczone jest na j. polski jako
"Załatwiłeś jednego", hmmm
bez wystrzału ? ;) ale problem zgłosiłem
do Cenega, może to klepną w jakimś
patchu).
Może też za jakiś czas dostaniemy edytor
do misji i wtedy gracze coś z tym zrobią
sensownego. Na dziś powiem tak -
owszem, można sobie polatać ale nie
nastawiajcie się na niewidomo jakie
emocje i fajny lotniczy klimat z okresu
II Wojny Światowej. Owszem, twórcy
chcieli go zrobić, ale znów -
uproszczeniami, to co zrobili fajnie,
popsuli zabawę. Ot, jak nie masz co
robić po kolacji polataj sobie w
kampanii by pobadać nowe mapki i
zobaczyć te wielką ilość samolotów
na niebie. Zresztą poziom kampanii już
widać na początku - nie ma czegoś
takiego jak lotnicza odprawa. O celach
misji dowiadujemy się w trakcie lotu!
Teraz leć tu, teraz skocz tam,
postrzelaj do myśliwców a teraz lecą
bombowce więc wracaj i przy okazji
zatop jakiś ship. Z takim założeniem,
jak popsułoby nam się radio w realu
nie wiedzielibyśmy co mamy robić. Ba,
zawsze trzeba by tankować samolot do pełna
bo w sumie nic nie wiadomo. To nie tak
wyglądało Panowie... Kampania też jest dość krótka.
Aha no i nie ma możliwości jej przejścia
po ciemnej stronie szmocy ;). Kompletną
bzdura też jest, że latamy niby
najpierw na Spitfire, a potem nasz dowódca
każe nam latać na Bostonie by
bombardować cele wroga. W kampanii
nawet w trybie Sim mamy prawie nieskończone
ammo (bomby i rakiety kończą się po
jakimś czasie ale i tak jest tego
wystarczająco by zburzyć co najmniej
Pentagon ;). Naprawdę tutaj mało
prawdy historycznej.... Sam
FM jest zbliżony do iłkowego - jednak
to zostało poruszone w Recenzji. W porównaniu
jednak do IL-2 1946 model lotu wypada
jednak o wiele lepiej na korzyść serii
IL-2 niż WoP. 

Gra
oferuje też Multiplayer, ale jeszcze w
ten typ rozgrywki nie grałem więc
sobie daruję opis. Ew. uzupełnię
tekst za jakiś czas o ten typ
rozgrywki. 
Tytuł
nie jest zły, może trzeba mu dać
trochę czasu by rozwinął skrzydła?
Baboli jednak trochę jest i właściwie
ciężko mi powiedzieć dla kogo obecnie
Wings of Prey jest przeznaczony. Pisać
o WoP można sporo i złego i dobrego.
Strasznie nierówna gra... Zobaczymy w
jaką to stronę pójdzie. Na pewno
jednak warto go zobaczyć, a fani
symulacji pewnie go posiadać, o ile
pasuje im taka rozgrywka ... :) Pozdrówki,
YoYo,
6.03.10
Dziękujemy
Cenega Poland za wydanie tytułu w PL oraz
za możliwość przetestowania Wings of
Prey www.cenega.pl
Opis
Wings
of Prey (źródło: www.cenega.pl)
:
Akcja najnowszego, rewelacyjnego symulatora Wings of Prey: Skrzydła Chwały na PC jest umiejscowiona w niespokojnych czasach II wojny światowej. Gracze mogą brać udział w najsłynniejszych bitwach pilotując myśliwce, samoloty szturmowe i bombowce w trakcie niesamowicie elektryzujących misji. W grze znajdziemy aż sześć różnych teatrów wojennych, zawierających Bitwę o Wielką Brytanię, o Stalingrad, Ardeny, Berlin, Sycylię i Korsuń, czyli główne bitwy powietrzne w Europie w czasach II wojny światowej!
Co bardzo ważne, zarówno fani zręcznościowej strzelaniny jak i zwolennicy profesjonalnych symulatorów dostaną grę o jakiej marzyli. Gra daje ogromne możliwości skalowania poziomu trudności od trybu arcade aż po profesjonalny symulator dla prawdziwych asów przestworzy.
Wings of Prey: Skrzydła Chwały wyróżniają się nowym, niezwykle efektownym silnikiem zniszczeń, jak również wspaniałym wizualnym środowiskiem gry. Unikalny silnik tworzy bardzo szczegółowe, realistyczne tereny, co pozwala graczom na podziwianie zapierających dech w piersiach walk na ziemi. W Wings of Prey: Skrzydła Chwały będziemy mogli zobaczyć jednocześnie dziesiątki samolotów biorących udział w bitwach powietrznych.
Charakterystyczne cechy
-
Autentyczna atmosfera II wojny światowej: przełomowa technologia z bardzo szczegółową grafiką ukazująca epickie walki powietrzne;
-
Weź udział w ponad 50 znanych, historycznych misjach na terenach całej niemal Europy;
-
Pilotuj historyczne, idealnie odtworzone samoloty. Ponad 40 samolotów w tym myśliwce, samoloty szturmowe i bombowce.
-
Opanuj do perfekcji pilotaż Spitfire’a, Mustanga, Messerschmitta i wielu innych;
-
Możliwość wyboru poziomu trudności od arcade aż po hiperrealistyczny symulator;
-
Planowane ogromne możliwości modowania gry – wsparcie ze strony
developera;
-
Wsparcie joysticków 6-DOF TrackIR, TripleHead2Go, Saitek, Thrustmaster oraz myszki i
headsetu;
-
Elektryzujący multiplayer: 4 tryby do wyboru;
-
Realistyczne efekty dźwiękowe i oryginalna muzyka skomponowana przez Jeremy Soule.
Komputer
testowy:
-
procesor- Intel Core
Duo E6600 64bit (Socket 775) 2.40
Ghz (OC 2,80Ghz), 1066 Mhz FSB, 4Mb L2 Cache
-
płyta główna-
Gigabyte GA-965P S-3 (chipset P965)
-
pamięć- 4x1024 MB=4Gb
(2xDual Channel 2Gb PC6400, DDR2 800Mhz
Geil)
-
grafika- Radeon HD4850
512Mb
-
dźwięk- Creative
Sound Blaster X-Fi Extreme Music + głośniki
Logitech 5.1 model X-530
-
dysk- Samsung
SP0812N (80Gb, 7200 RPM, Ultra
ATA133 - system) oraz Seagate
Barracuda 7200.9 Ultra ATA, 250 Gb -
FSX
-
system- Windows
Vista PL 64Bit Home Premium Edition
-
TrackIR 5 + Clip
-
joystick: Logitech
Force Feedback 3D Pro
-
wolant: Pro Flight
Yoke System Saitek
-
pozostałe
kontrolery: Saitek X45+Throtlle
Quadrant CH Products, CH Pedals USB,
-
moduły panelowe: FS
LCD, Go Flight GF-P8, Saitek Pro
Flight Radio Panel
|