Witaj Pilocie! FSX, FS2004, Flight, Rise of Flight, Lock On, DCS, Condor, Take on Helicopters, IL-2...


Digital Combat Simulator

Flight Simulator oraz P3D

Seria IL-2

Take on Helicopters

Condor Soaring Simulator

Rise of Flight

Falcon Allied Force

Testy Sprzętu

Startujemy !

Historia

Reportaże

FSX: T-38 Talon (Milviz)

obrazek

Firma Northrop Grunmman, czyli spadkobiererca Northrop Corporation, ma w tym roku (2011) ogromny powód do dumy. Mija 50 lat od wprowadzenia do służby jednego z ich najbardziej rozpoznawalnych projektów, szkolno-treningowej maszyny Northrop T-38 Talon. Mimo tego wieku, samolot pozostanie w służbie przez najbliższe lata. Myślę, że jest to najlepszy dowód na to, jak udana jest to konstrukcja.

obrazek

T-38 swój rodowód zawdzięcza historii połączonej także z F-5 Freedom Fighter, zwanym także Tiger II

Nie trzeba wielkiej spostrzegawczości, żeby przyglądając się sylwetce bohatera tej recenzji, dostrzec podobieństwo do F-5 Freedom Fighter (Tiger II). Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych pod koniec lat pięćdziesiątych nie były zainteresowane zakupem lekkiego myśliwca, jakim jest F-5. Poszukiwały jednak nowego samolotu do zastąpienia treningowych T-33 Shooting Star. Northrop Corporation przedstawiło projekt dwumiejscowej wersji F-5, która doczekała się oficjalnego oznaczenia T-38 Talon, czyli po polsku "Szpon". Jak w wielu historiach w pigułce, jest tu pewne uproszczenie, gdyż F-5 i T-38 wywodzą się z jednego prototypu N-156, ale F-5 został przedstawiony oraz wszedł do użycia nieco wcześniej. Produkcję T-38 prowadzono do roku 1972. Zmontowano prawie 1200 egzemplarzy. Najwięcej samolotów trafiło do USAF. Ponadto weszły na wyposażenie US Navy oraz NASA. Trafiły także do innych państw: Turcji, Południowej Korei, Niemiec, Portugalii i Tajwanu.

obrazek

T-38 w barwach Turcji

Szacuje się, że samoloty wykorzystywane w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych pozwoliły na wyszkolenie przeszło 50000 pilotów. Młodzi adepci lotnictwa, po szkoleniu podstawowym w maszynach takich jak T-6 Texan II, kontynuują trening właśnie w T-38. Docelowych typów maszyn bojowych, jest wiele: F-15, F-16, A-10, F-22, B-52, B-1. Wniosek z tego jest taki, że każdy pilot USAF musiał mieć kiedyś styczność z T-38.

obrazek

Model do FSX talon w malowaniu USAF 

Większość egzemplarzy, które trafiły do USAF, stanowiły wersje T-38A. Pozostałe dostarczone były w wersji AT-38B, która pozwalała na przenoszenie pod kadłubem zasobników z działkiem, wyrzutni rakiet, albo niewielkich bomb - wykorzystywane one były do treningu w wykorzystaniu uzbrojenia. W roku 2003 rozpoczęto program modernizacji pozostających w użyciu maszyn do standardu T-38C. W jej wyniku samoloty otrzymały nową awionikę (dodano HUD, GPS, TCAS; wymieniono część analogowych zegarów na wyświetlacze MFD) oraz wzmocniono konstrukcję płatowca. W tej chwili planowane jest wykorzystanie istniejących maszyn do roku 2020. Co potem? Jeszcze nie zdecydowano, a szalejący kryzys nie sprzyja wydawaniu pieniędzy. Na pewno T-38 są już bliskie emerytury. W 2020 najmłodsze płatowce będą miały prawie 50 lat. W tej chwili najczęściej typowanym następcą Talona jest brytyjski Hawk, który produkowany byłby w USA w zakładach Boeinga. W ten sposób flota samolotów szkolnych USAF i Navy zostałaby w pewien sposób ujednolicona (marynarka wykorzystuje pochodną Hawka: T-45 Goshawk). Pewną konkurencję stanowi również koreański T-50 Golden Eagle, jako samolot z bardziej zaawansowaną elektroniką.

obrazek

Tym razem w barwach NASA, to malowanie także możemy znaleźć w omawianym modelu

Interesującą rolę pełniły T-38 w NASA. Samoloty miały niewielkie zmiany dotyczące wlotów powietrza i silników względem T-38A. Wyposażono je również w dedykowaną awionikę (kokpit wersji NASA nie przypomina ani wersji A, ani C). Były wykorzystywane do nauki podstaw pilotażu dla członków załóg promów kosmicznych. Po wyszkoleniu każdy z uczestników lotu w przestrzeń kosmiczną musiał spędzać przynajmniej 4 godziny miesięcznie w Talonie, a piloci wahadłowców przynajmniej 15 godzin miesięcznie dla podtrzymania nawyków. Samoloty służyły również do ćwiczenia stromych podejść do lądowania lotem ślizgowym z dużej wysokości - podobnie jak miało to miejsce w przypadku powrotów promów na Ziemię. Ponadto używano ich do sprawdzania warunków atmosferycznych przed startem misji kosmicznych.

obrazek

Częsty widok podczas powrotu z misji w kosmosie. Talon wraz z wahadłowcem 

T-38 zobaczyć można również na zdjęciach w towarzystwie lądujących wahadłowców. Służyły jako samoloty przechwytujące - rolą towarzyszących maszyn, poza zbieraniem materiału filmowego dokumentującego podejście, była ocena stanu statku kosmicznego i informowanie o wszelkich możliwych nieprawidłowościach. Niestety, era wahadłowców się skończyła, a z nią z pewnością tak znacząca obecność T-38 w NASA.

obrazek

Patrol wokół wyrzutni rakiet nośnych

Pora przejść do wirtualnego samolotu przygotowanego przez Military Visualizations (Milviz). Oferowany w wersji "download" pakiet zawiera: model samolotu T-38A w sześciu malowaniach (kilka wariantów malowań zespołu Thunderbirs liczę jako jedno), zestaw instrukcji, ponadto pakiet komend dla FSUIPC oraz konfiguracji dla EZdok Camera Addon (EZCA). Do sprzedaży wykorzystany jest system płatności Flight One - produkt objęty jest zatem systemem gwarancji z możliwością zwrotu przez 30 dni po zakupie. W chwili pisania recenzji cena dodatku to 39.99$.

Cały pakiet sprawia wrażenie solidnie przygotowanego, jednak w niektórych elementach brakuje odrobiny staranności w wykończeniu. Przykładem są wspomniane profile do FSUIPC i EZCA - można je odnaleźć w folderze dodatku, ale nie ma o nich słowa w instrukcji, ani na stronie dodatku.

obrazek

Thunderbirs'y

Dokładne omówienie zacznę od instrukcji. W folderze "Manuals" odnaleźć można cztery dokumenty: "Pilot's Operating Handbook" (POH), czyli podstawowy podręcznik; "Quick guide"; oraz dwie instrukcje do GPSów Garmin GNS 430 i GNS 530. Zacznę od zagadkowych dwóch ostatnich dokumentów. POH nie wspomina o GPSie w samolocie. Ponadto, GPS został wprowadzony dopiero w modernizowanych T-38C. Gdzie zatem można znaleźć GPS w samolocie of Milviz? W jednym z paneli 2D. Najprawdopodobniej został dodany na życzenie użytkowników - część klientów wymaga od wszystkich modeli, by były wyposażone w GPS. Urządzenia są skopiowane z innego dodatku od Milviz (Cessny). Nie będę ich omawiał - nie były na wyposażeniu prawdziwego samolotu, a producent potraktował je jako bonus, o którym nie trzeba wspominać.

"Quick guide" to 10 stron napisanych (bądź stylizowanych na napisane) przez prawdziwego instruktora. Przedstawiają w skrócie jak wykonać prosty, pierwszy lot.

"Pilot's Operating Handbook" dostępny jest również na forum Milviz, więc każdy przed zakupem może zapoznać się z zawartością. Podręcznik ma 241 stron. Moje pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne: "O! Ile wykresów i tabelek!" Naprawdę, liczba danych opartych na prawdziwej dokumentacji pozwala na solidne przygotowanie lotu podobnie, jak robi się to realnie. Rozdział (a dokładniej dodatek) z danymi to ponad 60 stron. Z drugiej strony, ogólny podział instrukcji jest chaotyczny, a elementy opisu wyposażenia są wymieszane z procedurami i danymi technicznymi. Podręcznik rozpoczyna opis samolotu i systemów. Następnie przedstawione są nam "Normal Operations" i "Emergency Operations". Dalej wracamy do "pozostałego" wyposażenia samolotu (czyli dokładniejszego opisu niektórych elementów, np. radia). Na koniec szkolenie z techniki lądowania, przez loty IFR, by spuentować znów danymi technicznymi.

obrazek

Podejście do lądowania. T-38 wyposażony jest w krótkie skrzydła, zatem przy lądowaniu wymagane są zachowania pilota zbliżone do tych sterując MiGiem-21

Podręcznik stylizowany jest na dokument dotyczący prawdziwego latania. Przykładem jest rozdział traktujący o sytuacjach awaryjnych, który nie ma nic wspólnego z tym, co oferuje dodatek. Wszak nie możemy użyć w wirtualnej kabinie narzędzia do rozbicia owiewki. Z drugiej strony takie elementy dodają klimatu i pozwalają poczuć się trochę bardziej jak adept lotnictwa rozpoczynający swoją przygodę z samolotami odrzutowymi. Niestety, informacje o tym, że dana funkcjonalność opisana w instrukcji, nie jest wymodelowana pojawiają się jedynie w kilku miejscach. Stąd kilkukrotnie zawiodłem się bardzo, gdy coś mi nie działało, choć wykonywałem rzecz całkowicie zgodnie z instrukcją.

obrazek

obrazek

obrazek

obrazek

Powyżej obrazy z FSX przedstawiające bryłę 3D modelu od Milviz. Trzeba przyznać, że w tym temacie model przedstawia się rewelacyjnie

Model zewnętrzny wykonany jest bardzo starannie, z dbałością o detale. Spróbowałem dokonać porównania ze zdjęciami szczegółów prawdziwych T-38 i nie znalazłem różnic, które zwróciłyby moją uwagę. Z pewnością, wygląd modelu jest jednym z mocnych punktów dodatku. Zwłaszcza, że sama bryła samolotu może się podobać. Z pewnością to kwestia gustu, ale na mnie kształt T-38 wywiera wrażenie eleganckiego, szybkiego i bardzo zgrabnego samolotu. Załączone malowania nie są opisane, więc poznanie historii konkretnego egzemplarza jest utrudnione. Próbowałem przeszukać Internet w celu odnalezienia informacji na podstawie numerów burtowych, ale niestety z marnymi skutkami - ot, udało mi się trafić na zdjęcia N863NA wykorzystywanego przez NASA. Mogę za to powiedzieć, że malowania są ładne, przedstawiają samoloty dość czyste i zadbane. Poza trzema schematami USAF, jest wspomniane w barwach NASA, jedno ze znakami NATO, oraz siedem wersji schematu używanego przez zespół Thunderbirds z różnymi numerami na statecznikach pionowych. Ponadto ze strony Milviz można ściągnąć "paintkit", a w internecie dostępnych jest jeszcze kilka innych malowań: w barwach USA, Portugalii i Turcji.

obrazek

Jedno z treningowych malowań USAF - T-38 jako Agresora

Od strony graficznej kokpit prezentuje się również wyśmienicie. Produkt zawiera jedynie kokpit 3D. Dostępne są również dwa dodatkowe panele 2D. Pierwszy to konfigurator elementów wyposażenia samolotu, dzięki któremu możemy umieścić w kabinie modele pilotów, podczepić zasobnik, przystawić drabinki, czy GPU. Drugi to wspomniany wcześniej zestaw dwóch GPSów. GPSy są rozszerzeniem standardowego urządzenia dostępnego w FSX. 

obrazek

Panel zarządzania zewnętrznymi elementami modelu

Wróćmy do wirtualnego kokpitu, a dokładniej do dwóch kokpitów, gdyż twórcy przygotowali równie starannie przednią kabinę oraz kabinę instruktora. Przyrządy wykonane są dokładnie i oteksturowane tak, że łudząco przypominają te ze zdjęć realnych maszyn. Naniesiono ślady zużycia, które sprawiają, że całość wygląda bardzo naturalnie. Stopień zużycia jest zręcznie dobrany - widoczny, ale estetyczny. Nocą przyrządy można podświetlić, a intensywność regulowana jest osobno dla wskaźników i panelu. Dostępnych jest kilka poziomów iluminacji. Niestety, przy wybraniu dużej jasności, tekstury zaczynają się mieszać i następuje efekt przesycenia kolorami, który wygląda bardzo tandetnie. W dzień (co typowe dla FSX) podświetlenia nie da się włączyć. Jest to jedyna wizualna wada kokpitu, do tego wada niewielka.

obrazek

obrazek

obrazek

obrazek

Detale równie ciekawie wymodelowanej kabiny w modelu od Milviz. Zegary w tym przypadku mamy w pełni 3D

Przejdźmy do wyposażenia kabiny i funkcjonalności przyrządów. Wszystkie przełączniki i klapki zabezpieczające obsługuje się przy pomocy lewego przycisku myszy. Pokrętła obracać można rolką na myszy, albo przy pomocy przycisków: lewego do obrotu przeciwnie do wskazówek zegara, prawego do obrotu zgodnie ze wskazówkami zegara. Jeśli przycisk przytrzymamy dłużej, prędkość obrotu wzrośnie. Dla mnie, jest to wygodne rozwiązanie. Większość przełączników jest animowana, nawet jeśli nie pełnią one żadnej funkcji w symulatorze. Obie kabiny zawierają jedynie analogowe wskaźniki. Wyposażenie i układ są do siebie podobne oraz dość typowe. Dostępne są następujące odbiorniki: radiowy, VOR/TACAN, ILS oraz IFF (w większości niefunkcjonujący). Do nawigacji przyda się HSI oraz sztuczny horyzont z ADI (Attitude Director Indicator). W czasie moich testów nie udało mi się zmusić ADI do poprawnego działania, jednak muszę przyznać, że dość szybko zaprzestałem dalszych prób, gdyż wskazania HSI były dla mnie zupełnie wystarczające do nawigacji. Samolot (wirtualny i realny) nie posiada autopilota.

obrazek

obrazek

Większość elementów wyposażenia kabiny funkcjonuje poprawnie. Muszę jednak zaznaczyć, że przyrządy te nie wykraczają poza dostępne w standardowych maszynach. Gdy rzecz wymagała bardziej skomplikowanej implementacji, autorzy skapitulowali. Mam tu na myśli przede wszystkim radio. Realnie, pozwala na zdefiniowanie 20 kanałów i ich późniejsze użytkowanie. Model od Milviz umożliwia jedynie ręczne wybieranie częstotliwości.

obrazek

obrazek

Nocne tekstury kabiny. Screeny pokazują oświetlenie od najmniejszego do najbardziej rozkręconego. W tym ostatnim przypadku faktycznie wygląda to jak przesterowanie grafiki

Po długiej lekturze instrukcji, zapoznaniu się z kabiną i procedurami oraz odpowiednim zaplanowaniu zadania możemy zacząć przygotowania do pierwszego startu. Na dziś przewidziany mamy lot zapoznawczy z maszyną do strefy, gdzie ćwiczyć będziemy wyjście z niektórych sytuacji niebezpiecznych oraz zapoznamy się z podstawową akrobacją. Realnie, po otwarciu owiewki sprawdzilibyśmy baterię, tlen, wskaźniki, zostawili spadochron, obeszli samolot dokoła dokładnie oglądając i dopiero po tym zajęli miejsce w kabinie. W symulatorze musimy pominąć te czynności i rozpocząć od kolejnych elementów przygotowania do startu. T-38 wymaga do uruchomienia na ziemi zewnętrznych źródeł zasilania i sprężonego powietrza - przystawiamy wózek i uruchamiamy. Włączamy pompy paliwa, przestawiamy klapkę na prawej przepustnicy i naciskamy przycisk zapłonu (tu realna procedura wygląda nieco inaczej). Gdy prawy silnik osiągnie prawidłowe parametry biegu jałowego, powtarzamy czynności dla lewego silnika. Powoli kołujemy do pasa w użyciu. Realnie sterowanie przednim kółkiem załączane jest przez dźwignię na drążku sterowym, jednak autorzy modelu postanowili, że sterowanie będzie zawsze włączone. Ustawiamy się na pasie, sprawdzamy klapy w położeniu 60%, hamulec aerodynamiczny schowany, wskazania w normie, stery działają w pełnym zakresie. Przesuwamy przepustnicę do przodu, obroty rosną. Zwalniamy hamulce, dopychamy manetki w maksymalne przednie położenie. Po chwili silniki wchodzą w zakres dopalania. Gdy prędkość przekroczy 130 węzłów, drążek lekko na siebie. Przy prędkości 150-160 węzłów samolot powinien oderwać się od ziemi. Nie możemy mu w tym zbytnio pomagać, gdyż łatwo zbyt gwałtownym ściągnięciem drążka przeciągnąć samolot tuż po oderwaniu kół od pasa. Chowamy podwozie i klapy, kontynuujemy wznoszenie. Pierwsze wrażenia z lotu... jest przyjemnie.

obrazek

Już w powietrzu!

Samolot prowadzi się dość spokojnie małymi ruchami sterów, przy większych wychyleniach staje się mało przewidywalny. Lot po prostej nie nastręcza kłopotów. Zakręty wymagają intensywnego operowania sterem wysokości. Najprzyjemniej operuje się właśnie sterem wysokości - samolot przy prędkościach do 350 węzłów nie jest bardzo narowisty. Dopiero przy zbliżaniu się do bariery dźwięku łatwo zbyt szybkim ściągnięciem drążka przekroczyć maksymalne dopuszczalne przeciążenie. Przy jeszcze wyższych prędkościach siły na sterach rosną na tyle mocno, że utrudniają gwałtowne manewry. Trymowanie działa płynnie i nie wymaga częstego poprawiania. Wyraźnie bardziej wrażliwe są lotki. Nic dziwnego - samolot potrafi obracać się wokół osi podłużnej z prędkością kątową równą 720 stopniom na sekundę. Dlatego realnie, najczęściej zakazuje się wykorzystywania pełnych wychyleń lotek. Instrukcja ponadto informuje nas, że 75% ruchu drążka odpowiada zaledwie 50% wychylenia powierzchni sterowych. Ma to na calu poprawić komfort sterowania i czułość w normalnym locie. Nie udało mi się jednak potwierdzić, czy rzeczywiście Milviz zaimplementowało opisaną krzywą sterowania. Zaś ster kierunku... Ster kierunku działał w moim przypadku koszmarnie. Do lotów testowych korzystałem z pedałów Saiteka, więc mogłem wykonywać dość niewielkie, precyzyjne ruchy. Jednak nawet przy delikatnym operowaniu orczykiem, samolot reagował bardzo narowiście, przy czym reakcja bardziej przypominała działanie lotek niż steru kierunku tzn. użycie orczyka kończyło się bardzo szybką, niekontrolowaną beczką. Realnie, wychylenie steru ograniczone jest do 6 stopni w locie, a pełny zakres 30 stopni w każdą stronę odblokowany jest przy wysuniętym podwoziu. W tym wypadku mam pewność, że twórcy nie odrobili pracy domowej (nie wspominają też nic o tym w instrukcji). W T-38 do FSX przy każdej prędkości dostępny jest pełen zakres steru kierunku. Przez to orczyk staje się bezużyteczny. W pewnych okolicznościach jest to bardzo uciążliwe (lot w formacji), a czasem czyni wykonanie manewrów wręcz niemożliwym (nie udało mi się ani razu poprawnie wylądować z tylko jednym silnikiem pracującym).

obrazek

Zabawa w latanie w szykach

Czas na kilka figur akrobacji. Na początek beczka. Pierwsza powolna - idzie nieźle, choć trudno utrzymać lot prostoliniowy. Druga przy pełnym wychyleniu lotek. Efekt? - Nie udaje się skontrować w odpowiednim momencie i lądujemy w locie plecowym. Taki już jest Talon - przy zbyt dużej prędkości kątowej potrzeba mnóstwa wprawy, żeby zatrzymać obrót w zaplanowanym momencie. Ja potrzebuję jeszcze wielu godzin ćwiczeń. Kolejna jest pętla. Rozpędzamy się i ciągniemy na siebie. W pewnym momencie samolot zaczyna wpadać w drgania i słychać charakterystyczny dźwięk "buffetingu". Przy pierwszej pętli brzmi to niepokojąco, lecz rzut oka na wskaźnik kątów natarcia uświadamia, że jesteśmy dopiero w połowie dopuszczalnego zakresu. Buffeting to kolejna cecha T-38. Ta akurat pod względem zachowania, wizualnym i dźwiękowym została zrealizowana przez autorów w sposób zasługujący na duże uznanie. Nie mogę wypowiadać się o realizmie efektu, ale całość prezentuje się bardzo sugestywnie. Po pętli zmniejszamy prędkość do minimalnej i sprawdzamy zachowanie w przeciągnięciu. Znów buffeting, który przechodzi w coraz intensywniejsze kołysanie. Maszyna jest przeciągnięta, kontynuuje oscylacje, ale nie wpada w korkociąg (tak ma być według instrukcji). Tylko w pewnym zakresie prędkości, przy maksymalnym ściągnięciu drążka na siebie, możliwe jest wprowadzenie samolotu w korkociąg, przy czym zawsze jest to korkociąg płaski. Z drugiej strony dość łatwo spowodować korkociąg odwrócony (udało mi się to kilkukrotnie). W tym wypadku procedura wyjścia jest banalna (o ile mamy zapas wysokości) - nie robić nic, gdyż samolot samodzielnie przejdzie do lotu nurkowego.

Na koniec testów w locie, kilka sytuacji naprawdę trudnych. Mimo dużych starań nie udało mi się ani razu spowodować pompażu silnika. W końcu zgasiłem go sam. Normalny restart w locie odbył się bez problemów. Alternatywna metoda, polegająca na przesunięciu przepustnicy w położenie maksymalne, opisana w instrukcji jako właściwa dla wyłączenia się silnika na niewielkiej wysokości, nie zadziałała ani razu. Wyłączenie pomp paliwa również nie wpłynęło na pracę silnika, a powinno zgasić je na dużej wysokości. W symulatorze uruchomiłem awarię systemów hydraulicznych - jednak samolotem wciąż dało się sterować. Reszty testów nie będę przytaczać - efekt zawsze był ten sam. T-38 od Milviz jest bezawaryjny, a wszelkie sytuacje awaryjne z instrukcji, opisane zostały tylko dla zrobienia większego wrażenia na użytkowniku.

Powrót do bazy i lądowanie. Tym razem z widocznością. Wejście w krąg, wytracenie prędkości, wyjście na prostą - to wszystko jest w miarę proste. Kłopoty zaczynają się w finalnej fazie podejścia. Utrzymanie kąta natarcia, prędkości i ścieżki wymaga dużej wprawy. Samo wyrównanie na odpowiedniej wysokości to ogromna sztuka. Łatwo zrobić to za wysoko i przy zbyt dużej prędkości, przesuwając miejsce przyziemienia o kilkaset metrów. Nic dziwnego, że technice lądowania poświęcono duży fragment instrukcji. Mimo wielu ćwiczeń, wciąż nie mam 100% skuteczności w wykonaniu tego manewru. Nie wspominając o tym, że dotychczas większość podejść przy pomocy ILS kończyła się odejściem na drugi krąg z minimalnej wysokości decyzji.

Podsumowując wrażenia z lotu, mogę napisać, że wirtualny T-38 pilotuje się przyjemnie, a efekt buffetingu sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Całości dopełniają odpowiednie dźwięki, od silników, dopalaczy, do szumu powietrza i drgań konstrukcji. Gdyby tylko ster kierunku zachowywał się prawidłowo...

obrazek

T-38 w jednym z nowszych, współczesnych malowań

Talon jest samolotem treningowym, który podwójną kabiną kusi, by spróbować wspólnego lotu w dwie osoby jedną maszyną w sieci. Pewnego wieczoru spotkałem się z YoYo, żeby przetestować działanie "shared cockpit". Niestety, od razu po zajęciu razem miejsc samolocie pojawiły się problemy typowe dla bardziej skomplikowanych dodatków - wszystkie działania jednej z osób u tej drugiej wyświetlane były ze znacznym opóźnieniem. T-38 jest zatem bezużyteczny w tym zastosowaniu. Nie zrażając się jedną porażką, postanowiliśmy spróbować wspólnego lotu w formacji dwóch samolotów - tu nie było już większych problemem, jedynie YoYo doznał dość wyraźnego spadku FPS (choć wciąż w normie). U mnie nie było tego widać, gdyż liczba klatek na sekundę z jednym samolotem była i tak raczej niska (ze względu na dość słaby sprzęt).

Gdy jesteśmy przy wydajności, to samolotu nie można porównać z domyślnymi maszynami dostępnymi w symulatorze, gdyż obciąża sprzęt zdecydowanie bardziej. Z drugiej strony działa dość płynnie (w singlu) nawet na starszym sprzęcie (takim, jak mój) i porównywalnie do innych dodatków wysokiej klasy.

obrazek

W modelu także widać oderwanie się strug na końcówkach skrzydeł. W nocy jest ten efekt zabarwiony na biało

Przed ostatecznym werdyktem, wspomnę jeszcze o wsparciu technicznym. Nabywcy T-38 mogą uzyskać dostęp do specjalnego podforum. Wszelkie rozmowy na tematy o problemach z samolotem na forum ogólnie dostępnym kierowane są do działu zamkniętego. Niestety, w ten sposób potencjalnie zainteresowani zakupem nie mogą przekonać się o tym, jakich trudności w działaniu dodatku mogą się spodziewać oraz o tym, co robią wydawcy, żeby naprawiać zauważone błędy.

Osobiście uważam T-38A od Milviz jako dodatek dobry. Od strony audiowizualnej prezentuje się wyśmienicie. Fizyka lotu budzi we mnie mieszane odczucia: od uznania dla wymodelowania zachowania w zakresie kątów natarcia bliskich maksymalnym, do oburzenia na zachowanie steru kierunku. W kwestii procedur i przyrządów samolot nie wnosi praktycznie nic nowego względem standardowych maszyn z FSX. Instrukcja jest nieco chaotyczna, ale zawartość budzi uznanie i wyróżnia się na tle sporej części konkurencji.

Milviz opisywanym przeze mnie dodatkiem nie wyznacza nowych granic dla rozszerzeń do FSX, jak to robią A2A, czy PMDG. Z drugiej strony jest to produkt solidny. Powinien przypaść do gustu miłośnikom lotnictwa wojskowego USA, choć poszukiwaczom maksymalnego realizmu pozostawi odrobinę niedosytu. Sam pogodziłem się z pewnymi uproszczeniami zastosowanymi przez autorów i chętnie spędzę jeszcze wiele godzin w precyzyjnie wykonanej, wirtualnej kabinie T-38A. Ostateczny werdykt punktowy (zgodnie z polityką oceny serwisu) to 4 gwiazdki - czyli produkt dobry i godny uwagi.

 

Pozdrawiam, Krzysztof "Zefirro" Sobczak, 26.12.11 

 

Produkt dobry, godny uwagi!  

obrazek

Click! Polityka oceny w serwisie YoYosims

 

Strona produktu:

>>  TUTAJ  <<

oraz

http://www.milviz.com/

obrazek


Komputer testowy:
  • procesor- Intel Core 2 Duo T9500 @ 2.6 GHz

  • pamięć- 4GB DDR2 667Mhz

  • grafika- NVIDIA Quadro FX 3600M 512MB

  • dźwięk- SIGMATEL STAC 92XX C-Major HD

  • system- Windows 7 Professional 64Bit

  • TrackIR 5

  • joystick: Thrustmaster Warthog, Saitek Pro Flight Rudder Pedals 

Software: 
pon., 26/12/2011 - 19:59 -- YoYo

aerosoft.jpg capitan_sim.jpg  pilots.jpg

   

Partnerzy serwisu