Witaj Pilocie! FSX, FS2004, Flight, Rise of Flight, Lock On, DCS, Condor, Take on Helicopters, IL-2...


Digital Combat Simulator

Flight Simulator oraz P3D

Seria IL-2

Take on Helicopters

Condor Soaring Simulator

Rise of Flight

Falcon Allied Force

Testy Sprzętu

Startujemy !

Historia

Reportaże

FSX: Lysander "Secret Operations" (FSAddon)

obrazek

Można powiedzieć, że kształt samolotu Westland Aircraft Ltd. "Lysander" jest znany u osób które mają co najmniej średnie pojęcie o samolotach używanych w okresie II Wojny Światowej. Obok właściwie też jego pokracznej sylwetki nie sposób przejść obojętnie. To trochę tak jak z sushi. Jednych zachwyca, inni od razu czują odrazę na sam widok. Mocno przeszklona i okratowana kabina, krótki aczkolwiek zwarty kadłub, gwiazdowy obrys silnika, wysoko umiejscowione skrzydła o cienkim profilu i przypominającym swym obrysem skrzydła ptaka, szeroko (prawie na 3 metry) rozstawione podwozie w charakterystycznych odlewanych prawie w całości osłonach. Samolot ani nie jest aerodynamiczny (w stosunku do myśliwców czy bombowców tamtego okresu) ani nie ma szybkościowej sylwetki. Bardziej chyba kojarzy się z jakąś lotniczą babcią, czy gruba teściową i w sumie takie tez przybrał potoczne oznaczenie – kobiece imię, raczej pocieszne, Lizzie. Z jednej jednak strony ten samolot przyciąga wzrok i niewątpliwie budzi pewien rodzaj zachwytu dla tej klasycznej sylwetki na pokazach lotniczych, na których jeszcze te samoloty można czasem spotkać. Co by nie było jego konstrukcja jest dość kontrowersyjna. Co tez ciekawe, sam płatowiec wygląda na ciężką maszynę, a został zaprojektowany do wykonania działań... prawie na poziomie ultralajta. Zresztą sam konstruktor, nadzorujący prace nad budową Lysandera, to człowiek, który odniósł nie jeden sukces w wielu firmach lotniczych projektując znane maszyny o wieloletniej historii. Spójrzmy jednak jak powstawał Lysander pod kierunkiem W. E. Pettera.

obrazek

Lata 30-te poprzedniego wieku to jeszcze doktryna w niektórych Państwach opierająca swoje doświadczenie na I Wojnie Światowej, która mówiła o wojnie pozycyjnej i powietrznych siłach zbrojnych... jako uzupełnienie sił lądowych. Owszem bywały wyjątki, ale RAF potrzebował samolotu towarzyszącego wojskom lądowym. W trakcie powstawania tego zamysłu narodził się jeszcze pomysł o samolocie ratunkowym, więc fajnie by było aby nowy samolot charakteryzował się możliwościami które mogą być wykorzystane w obu przypadkach. Skoro mowa o samolocie towarzyszącym to załażenia są proste. Miał to być samolot o cechach maszyny transportowej (małe ładunki ew. pasażer), samolotu rażącego bronią pokładową wrogie oddziały piechoty (bomby i karabiny maszynowe w tym jeden ruchomy), samolot o dobrej widoczności z kabiny, dający możliwość załodze dokładnego obfotografowania terenu, zrobienia notatek, samolot jednak na tyle mały by móc startować i lądować z nieutwardzonych lotnisk, charakteryzujący się prędkością odpowiadającym ówczesnym brytyjskim myśliwcom ale zarazem o małej prędkości minimalnej by móc „zawisnąć” w powietrzu by załoga dobrze wykonała raport dotyczący obserwowanego terenu. Mowa była również o samolocie łącznikowym oraz przechwytującym meldunki ... papierowe oczywiście.

obrazek

Jeśli chodzi o misje ratunkowe, dobrze by było by w samolocie dało się jeszcze kogoś upchać, a do tego by lądowanie czy start był na tyle krótki, żeby mogło to się odbyć np. na jakimś polu. Oczywiście jak to zawsze, zorganizowano konkurs, z którego z tarczą wyszła firma Westland. Opracowała ona samolot o nazwie Lysander w latach 1934-36, a już na początku roku 1937 samolot z oznaczeniem Mk1 został skierowany do produkcji seryjnej, by wkrótce zasilić szeregi Royal Air Force. Ciekawą wypowiedź można znaleźć we wspomnieniach inżyniera Stanisława Prussa, zatrudnionego w przedwojennych zakładach PZL, konstruktora PZL-23 Karaś i PZL-46 Sum, który to w czasie drugiej Wojny Światowej pracował nad ulepszeniami Lysandera w firmie Westland. Opisuje, że zakład ten był raczej „zacofaną fabryką, żyjącą wciąż dawną tradycja z I Wojny Światowej, z wyposażeniem biura konstrukcyjnego, w porównaniu z dawnym biurem PZL zasługującym co najwyżej na miano brudnej spelunki”. Prawda jednak jest taka, że w tej brudnej spelunce wyprodukowano jednak maszynę o naprawdę ciekawych właściwościach lotnych. Konstrukcja była również ewenementem na skale światową, chociaż zastosowano w niej zbiór rozwiązań i panujących „mód” różnych innych zakładów na "myśl lotniczą". Jeśli chodzi o wersje z jakimi później mieliśmy do czynienia w serii Lysander, to właściwie wszystko pozostawało tak jak było, jedynie zmieniał się sam silnik, oczywiście na ten bardziej dostępny pod względem produkcyjnym, jak to było podczas II WŚ.

obrazek

Samolot jednak już po rozpoczęciu działań wojennych okazał się jednak mało przydatny w realu (sprawdził się jako obserwator gdy przerzucono kilkadziesiąt maszyn po ataku Niemiec do Francji). Albo inaczej, zastosowanie Lysandera mogło się sprawdzić podczas działań wojennych, zwłaszcza jako wsparcie dla sił lądowych pod jednym warunkiem - że przeciwnik nie dysponował lotnictwem ofensywnym. Jednak samoloty tego typu spadały tak często jak prawie spadają kaczki ostrzelane ze śrutu. Liczba odnoszących porażek związanych z Lysanderem stale się zwiększała (Francja), jednak w związku ze stratami, RAF szybko poszedł po rozum do głowy i po prostu... wycofał samoloty typu Lysander z frontu dając im zadania (nad terenem już wysp brytyjskich i wód przybrzeżnych) łącznikowe, transportowe, ratunkowe, obserwacyjne oraz szkoleniowe. Potwierdziła się historia, że czasem udana konstrukcja już w realnym świecie, zwłaszcza tym wojennym, nie zawsze się sprawdza. Samolot zaczęto też wykorzystywać na masową skale do przeszukiwania kanału w celu znalezienia dryfujących pilotów, którzy wyskoczyli na spadochronie. Było to działanie bardziej marketingowe, bowiem samoloty nie mogły oczywiście lądować na wodzie a jedynie naprowadzić po odnalezieniu jakieś brytyjskie wodnopłaty. Na pewno jednak dla samego pilota było to otuchą, jeśli widział krążącego nad jego głową Lysandera, który machał do niego skrzydłami, że wszystko będzie ok, a obserwator mógł też zrzucić mu np. jakieś materiały ratunkowe. Warto też dodać, że na Lysanderze latali i polscy piloci wspierając działania 1ego korpusu w Szkocji (309 Dywizjon). Samoloty te jednak nie były wykorzystane bojowo, a jedynie do zadań wewnętrznych nad terenem wysp. Westland Lysander jednak w późniejszych latach 1941-42 został wykorzystany w innym celu. Rozpoczęła się ta bardziej pozytywna karta jego historii jeśli chodzi o zastosowanie bojowe.

obrazek

Otóż ktoś wpadł na pomysł by ten samolot, który ma bardzo mocne podwozie i jest przystosowany do krótkiego startu czy lądowania, wsparł swoim działaniem ruch opozycyjny w okupowanej Francji. Pod Lysandera podwieszono dodatkowy zbiornik + dobudowano kolejne w kadłubie (co spowodowało, że po napełnieniu masa samolotu wzrosła z 2730 do 4536kg). Dzięki temu samolot mógł unosić się w powietrzu prawie aż 8h. Dodano również specjalny tłumik, specjalną drabinkę, by dostać się łatwiej do wysokiego kadłuba samolotu, a na miejscu obserwatora dołożono siedzenia aż dla 4 osób (standard 2). Taki samolot ochrzczono nazwą Lysander SCW (SD – Special Duty). Samolot malowano też czarną farbą, do tego matową, by nie powodował refleksów księżyca, jednak nie szło za tym jakieś specjalne wyposażenie w kabinie. Ot standard. Zresztą takie to były czasy.

obrazek

Maszyna w tej roli okazała się doskonałym pomysłem i w sumie wykonano do 1944 roku 400 lotów w stronę okupowanej Francji z konkretnym zadaniem. Samoloty oczywiście były wykorzystywane nocą, miały za zadanie przelecieć nad kanałem, nocnym lotem, kierować się dalej do wyznaczonego celu, wylądować na terenie przygotowanym pod lądowanie i oznaczonym najczęściej prowizorycznym naprowadzaniem – czyli latarkami oraz ogniskami. Piloci dostarczali albo odbierali agentów, ewakuowali ważne osobistości, przewozili meldunki, czy tez rozkazy. Na pewno nie była to łatwa praca. Nocny VFR + busola to nie jest to co piloci lubią, do tego lądowanie na terenie, którego się nie zna, nocą, nie wiedząc tak do końca, czy sytuacja nie jest pod kontrolą już gestapo czy innych niemieckich oddziałów. Do tego można przecież było się liczyć z wykryciem samego lotu, a spotkanie Bf109 z taki Lysanderem mogło skończyć się tylko jednoznacznie (tym bardziej, że wersje SCW nie były uzbrojone by odchudzić je wagowo). Podczas wszystkich operacji do Francji w ten sposób dostarczono prawie 300 agentów, z Francji do Wielkiej Brytanii przerzucono lekko ponad 500 osób. Na pewno takie zastosowanie Lysandera jest jego ciekawszą częścią historii toteż twórcy z FSAddon pokusili się o przybliżenie tego tematu wielbicielom symulacji, tym, którzy lubią maszyny z II Wojny Światowej, lub tym... którzy chcą się sprawdzić w niecodziennych zmaganiach.

obrazek

Na pewno też każdy się zgodzi ze stwierdzeniem, że Westland Lysander to co by nie było ciekawa konstrukcja. FSAddon Publishing na czele z Francois Dumas, na pewno tak uważa, chociaż, ze tego co można wyczytać w manualu do modelu jak i na Forum od FSAddon to dziecięce wspomnienia jaki dziecięca fascynacja tym samolotem powodowała, że zawsze miał go gdzieś w zamyśle jako jeden z ulubionych samolotów.

obrazek

Ognia podsyciła też książka. Wspomnienia pilota Lysandera, który to wykonywał regularne nocne loty by wypełniać brytyjskie zadania dla francuskiego ruchu oporu. W sumie – pomysł na wykonanie modelu fajny, bowiem jak pamięcią sięgam to nie przypominam sobie by ktokolwiek wydał model tego samolotu do FS’a. Owszem pojawiają się sieci malowania do FS2002 i FS2004 (zaledwie kilka na przestrzeni paru przecież ładnych lat..) ale model na pewno nie był popularny mimo tego, że był darmowy, więc i z jago „jakością” raczej było coś nie tak. Samolot na pewno można nazwać – niszowy... jednak jego zastosowanie już w misjach typu SD jak i model lotu, to ciekawe i ambitne wyzwanie dla twórców.

obrazek

O modelu było już głośno od jakiegoś czasu na SimFlight (wiadomo czemu – Francois tam zarządza tematem ;) jednak sam model pojawił się w sprzedaży podczas Świat Bożego narodzenia 2009. Wróćmy jeszcze na chwile do FSAddon. Sama firma, to jak we wspomnieniach polskiego inżyniera pracującego w zakładach Westland „to niezła spelunka”. Raczej trudniąca się projektami raz od wielkiego dzwonu, mająca parę topowych produktów (jak np. Vancouver Plus, Plump Island czy też Tongass Fjords), jednak w sferze maszyn raczej bez wysokich jakościowo lotów. Co mi się tutaj podoba to, to, że autorzy podchodzą do rynku nieco inaczej. FSAddon to dla nich po prostu coś dodatkowego, ba, bardziej symulatorowi hobby niż główne źródło utrzymania, a zatem z założenia, produkt nie ma być super komercyjny. Dzięki temu kierują się bardziej swoimi upodobaniami i wyborem kierunku lotu całej firmy podczas szalonych imprez niż skomplikowanych analiz rynku. Przy okazji, jak się sprzeda, to będzie dobrze.

obrazek

Jak można nabyć Lysandera do FSX? Samolot znajduje się w sprzedaży jako wersja box oraz do ściągnięcia. Pośredniczyć może tutaj sklep Simmarket. Jeśli mowa o wersji download, to musimy ściągnąć plik o wielkości ok. 140Mb, który instalujemy jak Bozia przykazała w katalogu z FSX’em. Wchodząc do FSX od razu widzimy parę nowych modeli – dokładnie jest ich 6, w tym 3 w wersji long range, czyli z dodatkowym podkadłubowym zbiornikiem paliwa. Co do samych modeli FSAddon wykonał dla nas wersję Lysandera MkIII oraz MKIII SCW (SD). Warto tez zajrzeć na Forum Lysandera bowiem model ma pare bugów, a twórcy umieścili patche w specjalnych tematach i tak: mamy patch do pliku Aircraft (nie wiem co zmienia bo nie uraczono nas informacją), mamy łątkę do efektów, które nie instalują się tam gdzie powinny i trzeba folder przenieść ręcznie. Więcej info na Forum w temacie TUTAJ.

Zanim jednak wzbijemy się w powietrze warto zerknąć okiem oczywiście na instrukcje od modelu. Znajdziemy je w Folderze FSAddon i Manuals już w FSX. Mamy tutaj sporo nowych plików. Mamy instrukcje do głównego pakietu jakim jest samolot, mamy instrukcję do wykonywania misji, mamy plany lotu (Flight Plans) oraz mamy mapy. Na początku wydaje się, że jest tego trochę, jednak po obejrzeniu wszystkich plików łatwo się już połapać o co chodzi w tym folderze. Na dzień dobry zabieramy się za manuala dotyczącego samego Lysandera. Znajdziemy tutaj parę słów wstępu od Francois, trochę rzeczy na temat wyposażenia kabiny, technik startu, paru szczegółów, zarysu historycznego. Wszystko to znajduje się na 40-tu stronicowym pdf. Przyznam się, że manual czytałem ze 2 razy i musze stwierdzić, że w sumie ma bardzo poważny minus. Sporo czyta się o wszystkim innym.... tylko nie o lataniu na Lysanderze. Marketingowy chwyt? Może, a może brak wiedzy? Nieee to raczej odrzucam, bo to już flight model, jednak w instrukcji korzystania z maszyny, zabrakło ... w jaki sposób z niej korzystać! Owszem mamy parę tematów rozwiniętych (np., sposób lądowania i startów, jednak brak jakichkolwiek inny wskazówek). Nie ma też tabel określających parametry lotu. Niestety brak naprawdę sporo danych pomimo, że pozostała cześć instrukcji jest jak najbardziej na miejscu. Pierwszy zonk na dzień dobry i to w postaci samego Hajzera. Trudno. Pozostanie nam latać na bazie naszych własnych doświadczeń, a nauka musi się odbyć od razu na żywym organizmie. W końcu mamy czas wojny ;) a my chyba mamy dodatkowy etat - pilota oblatywacza! W Folderze mamy też i inne pliki, jednak do nich wrócę w dalszej części recenzji modelu od FSAddon.
Jak zawsze po instalacji należy obejrzeć swoje nowe ptaszysko w FSX’ie. W tym celu wybieramy jedno z ulubionych lotnisk, stawiamy maszynę, najlepiej w trybie cold and dark i robimy obchód wokół nowego płatowca. Można się posłużyć jednym z programów do widoków zewnętrznych, np. od DBS Walk and follow lub nawet prostym FSRecorder. Nie chcę za bardzo się rozwodzić nad wyglądem zewnętrznym, widać to w końcu na załączonych screenach.

obrazek

obrazek

obrazek

obrazek

obrazek

Model jest po prostu wykonany na przyzwoitym poziomie, zachowując standardy płatnych dodatków. Nie ma tutaj szaleństw ale też i nie można się właściwie do niczego przyczepić. Mamy dość lekki bump mapping jednak jak dla mnie wszystko jest ok. i model ładnie ogląda się z zewnątrz. Na pewno też zachowuje swój profil klasycznego Lysandera Mk.III, chociaż nie widzę zewnętrznego celownika, który powinien być umiejscowiony na samym początku obręczy osłony silnika, na wysokości wzroku pilota (poza wersją SCW). Drobiazg, a jednak... Może to dlatego, że z założenia przedstawiany Lysander nie miał posiadać uzbrojenia (a i był budowany na podst. obecnie latających jeszcze samolotów). Podobnie miejsca na karabiny maszynowe Browning kal. 7,69 mm nie zostały odzwierciedlone prawidłowo. Mamy tutaj zaślepki. W modelu zewnętrznym nie odwzorowano również wysięgników na podwieszane małokalibrowe bomby, no ale ten element akurat był zdejmowany, chociaż podwieszano i na nim np. bagaż w specjalnych osłonach. Model jednak w całości prezentuje się fajnie i tak jak pisałem, szału nie ma ale też nic nas w oko nie kole by je przecierać ze zdumienia.

obrazek

Teraz wnętrze. Kabinę, a właściwie miejsce które możemy zająć jest jedno – oczywiście pilota (chyba nikt nie wydał tak na marginesie modelu do FS’a gdzie było dostępne tylko miejsce pasażera ;). Widok z kabiny jest fajny. Mamy szerokie pole widzenia, do tego zwężenia płata przy osłonie je poszerza. Jak odwracamy głowę o jakieś 120 stopni to widzimy też mocne okratowanie wnętrza kabiny. Czuć też, że siedzi się dość wysoko. Zwłaszcza jeśli tuż obok mamy np. model człowieka. Na którego spoglądamy prawie z 1ego piętra w kabinie Lysandera.

obrazek

Pilot w samej kabinie jest odsłonięty prawie do miejsca zgięcia ;). Trochę przypomina mi to pozycję prowadzącego w F4U Corsair jeśli do tego jeszcze podniesiemy siedzenie i otworzymy owiewkę. Sama owiewka jest tutaj dwuczęściowa jeśli chodzi o otwieranie. Shift + E + 2 powinien nam za to otworzyć tylna owiewkę obserwatora, ale mi jednak to się nie udało ani razu, zresztą na forum FSAddon trochę osób się skarżyło, że ma podobny problem. Oj cos beta testerzy nawalili. Dobra ale co my w kabinie mamy? Właściwie standardowe przyrządy pilotażowe. Mamy też wajchę od przepustnicy, mieszanki, skoku, trymer, fajny kranik do ustawiania żaluzji od chłodzenia silnika, parę naście przełączników (w tym niestety też nieaktywne od uzbrojenia), mamy parę możliwości ustawiania świateł, również natężenia oświetlenia kabiny nocą. Nadawanie światłem kodu morsa, a co do naprowadzania... jedynie charakterystyczny układ brytyjskiej busoli i kompas. Thats all. 

obrazek

obrazek

Wiele tego nie ma, no ale w końcu samolot powstała w latach przedwojennych. Na latanie dzienne starczy w zupełności, chyba, że ktoś chce przelecieć Saharę przy silnym wietrze bocznym. Teraz jak to jest wykonane. Hmmm, jakby to powiedzieć – jest w miarę dobrze, jednak realistyka trochę tutaj kuleje. W sumie modelowanie elementów obłych jest jak najbardziej w porządku, jednak kuleje jakość tekstur, efektu 3D w kabinie oraz odpowiedniego cieniowania. Daleko tutaj do jakości którą prezentuje np. A2A, firma, która tworzy samoloty bojowe z podobnego okresu. Tekstury w kabinie VC od Lysandera III bardziej przypominają mi i rozdzielczością i kolorami te znane z FS2004. Może w dacie premiery FS2004 samolot zrobiłby furorę (chociaż, z drugiej strony defaulty z FS9 były naprawdę zrobione super) kabiną, jednak w dobie FSX i 2010 roku, kabinę nie można jakoś specjalnie wysoko ocenić jeśli chodzi o wykonanie jej przez twórców z FSAddon. Po jakimś czasie jednak przyzwyczajamy się do tego co mamy, może bardziej za sprawą braku odpowiednika :) ? Gdyby tylko producenci popracowali nad teksturami, zrobili je bardziej rzeczywistymi... byłoby naprawdę już dobrze. Może ktoś kiedyś na to wpadnie.

obrazek

Dobra, dość krytyki :) . Zobaczmy mocniejsze strony Westland Lysandera od FSAddon Publishing. Dajmy mu w końcu szansę! 

Samolot ma dość prosty system odpalania silnika, posiada też wewnętrzny rozrusznik nie wymagający zewnętrznej interwencji przy starcie – w końcu miał lądować gdzie popadnie. W instrukcji mamy check listę (pod symulatorem FSX już niestety jej plan jest czysty..), jednak jest to kopia check listy z prawdziwego samolotu, a nie wszystkie działania możemy tutaj podjąć. Trochę pójście na łatwiznę (do tego brak wyjaśnień o co common). Lecimy jednak standardem, elektryka, zawór paliwa, osłona silnika, mieszanka, skok śmigła, magneto, starter, zastrzyk paliwa, poruszanie przepustnicą. Po chwili nasz gwiazdowy Bristol Mercury dudni ładnym, rytmicznym i bardzo ciężkim basem niczym 50 Cent pod koniec męczącego koncertu. Kabina jest głośna i to zgadza się z prawdą. Piloci Lysandera narzekali na jej słabe wygłuszenie (albo raczej jego brak). Kołujemy w stronę wzlotowiska zwalniając tylne kółko na tryb Ground. Mamy też tryb Flight, gdy je blokujemy do startu i już samego lotu.

obrazek

Samolot na pasie zachowuje się bardzo posłusznie a hamulce zróżnicowane działają prawidłowo. Fajnie do tego oddano chybotanie się maszyny. Zbyt duże obroty i nagły skręt spowodują nam przewrócenie samolotu na jedno ze skrzydeł, co jest zgodne z jego rozstawem osi. Na samym pasie startowym służby naziemne powinny nam jeszcze ustawić statecznik poziomy, który był przestawialny. Poziom powinien być wycentrowany na pozycje T/O. Co ciekawe, pilot podobno w kabinie nie miał żadnych wskaźników położenia trymera i my tez go nie widzimy. Lekkie przetrzymanie na hamulcach i go go go! Aha – zapomniałbym... Podobnie jak RWD-9 maszyna Lysander ma automatyczne klapy i sloty. Na próżno tutaj szukać jakiejkolwiek wajchy od ich ustawień. Jak to się sprawdza...? Fajnie, ale o tym dalej! Wróćmy do naszego startu. Pełna moc i dosłownie po kilku sekundach samolot już się wznosi. Wow, to się nazywa dopiero short take off! Uczucie jest naprawdę genialne. Wręcz nienormalne jeśli latamy na ciężkich maszynach albo typowych myśliwcach, które wymagają znacznej prędkości do startu. Może nie jest to Fi-156 ale Lysandera uplasowałbym tuż za nim. Do tego samolot po starcie pnie się pod chmury niczym odrzut z bangie. Możemy utrzymywać naprawdę wysoki kąt przy wznoszeniu a nasz Bristol daje nam wrażenie wznoszenia niczym z Extry300 (no prawie :). Jedyne co, to trochę zmniejszamy moc i ew śledzimy temperatury.

obrazek

Klapy oraz sloty na krawędzi skrzydeł same się schowają po osiągnięciu odpowiedniej prędkości lotu. Teraz ew. możemy trymować samolot, raczej nawet w dół, ponieważ charakter lotu Lysandera jest raczej wypychający niż zniżający. Dość szybko możemy osiągnąć też przelotowy pułap – jakieś 3000 metrów, chociaż maszyna jest zdolna dolecieć nawet i do 8tysięcy metrów. W locie samolot jest dość stateczny, nie wywołuje żadnych niepożądanych niespodzianek, a trapezowaty statecznik pozwala trzymać odpowiedni kurs właściwie bez problemu. Samolot nie posiada żadnego autopilota, należy go wytrymować i ew. ręcznie czy nożnie wprowadzać delikatne korekty. Dobra, mamy już 5 kółek wokół lotniska, czas lądować. Powiem tak – tak jak start oraz lot jest łatwy, tak przy lądowaniu mamy prawdziwy hardcore. Czemu?

obrazek

Ten samolot nie lubi lądować, on kocha latać! Tak, tak! Sprowadzić go na ziemie wcale nie jest łatwo. Czemu? Samolot jest przystosowany do latania z minimalna prędkością znacznie poniżej charakterystyk innych płatowców. O prędkości tutaj minimalnej, kiedy samolot jest zdolny do lotu mówi się o 90 km/h.... czyli 48 wezłów. Wyobraźmy sobie, że jedziemy stówą autem i ... wymijamy Lysandera lecącego nad drogą. Tak, to możliwe. Z kolei ostre pikowanie powoduje nabranie niebezpiecznych dla tego samolotu prędkości. Dalej, zbyt duża prędkość podejścia spowoduje, że automat na klapach i slotach nam nie zadziała (ok. 90-100 mph), zatem przelecimy lotnisko i nawet nie zdążymy dotknąć kołami gruntu. Lądowanie na Lysanderze to majstersztyk. Początkowo bardzo często „uszami wyobraźni” słyszałem podczas lądowania Go Around! Go Around! i posłusznie wykonywałem kolejne nieprecyzyjne podejście na tejże maszynie na pas do lądowania. Lądowanie na Lysanderze to naprawdę spora kombinacja katem natarcia oraz prędkością i przepustnicą. Należy zejść łagodnie, na w sumie dość odległy punkt VFR, dokonać zwrotu w stronę pasa, ustawić maszynę w poziomym locie, zredukować maksymalnie obroty by pozwolić w locie poziomym na szybsze opadanie prędkości, doprowadzić do wysunięcia się klap i teraz kierując przepustnica oraz kątem natarcia elegancko podejść w odpowiedni sposób do pasa. Ten samolot lubi szybować. Trzymamy prędkość zwracając uwagę, by przy podejściu ona nie wzrosła (80-70 mph i uważać by nie zaliczyć stalla) i podchodząc 5 m/s z opadaniem do pasa, w ostatniej fazie wyrównując osiągamy odpowiedni punkt na przyziemienie na 3 punkty. Od razu przepustnica wstecz, hamulce i nasz dobieg może nie tak szybko jak start, ale zaraz się zakończy. Ufff... udało się. Po kilku, kilkunastu takich lotach treningowych stajemy się powoli mistrzem lądowania na Lysanderze i od tej pory możemy uczestniczyć w misach typu Special Opertions. Z dobrze oddanych spraw w awionice i działaniu samego modelu to podoba mi się odwzorowanie działania, a właściwie awaryjności gaźnika. Jeśli na odpowiedniej wysokości go nie podgrzejemy silnik nam odmówi posłuszeństwa. Jeśli jesteśmy dostatecznie wysoko istnieje możliwość, że uda nam się go ponownie uruchomić jeśli znajdziemy się cieplejszej sferze poniżej naszego pułapu, jeśli nie, szukajmy polanki. Za to źle jest odwzorowanie użycie mieszanki paliwa. W samolocie mamy tylko dwie pozycje – weak i normal. Mieszanka powinna działać automatycznie, jednak tak nie jest. Musimy nią manualnie poruszać, by silnik nie tracił mocy wraz z rzadszym powietrzem, a to powinien byc automat.
Przypuśćmy, że opanowaliśmy już perfekcyjnie sztukę latania na tym typie samolotu. Czas zabrać się za kolejną przygodę, czyli misje typu Special Duties.

obrazek

FSAddon, dokładnie Francois, wpadł na pomysł oprócz oddania samego modelu w ręce wirtualnych wojskowych pilotów również podarować zadania, ale nie tylko. Odwzorowano bowiem lotnisko RAF Tangmere na którym możemy znaleźć charakterystyczny krzyżowy układ pasów, budowle z okresu II Wojny Światowej, stojące samoloty typu Hurricane oraz C-47. Na lotnisku znajdziemy też hangary, pojazdy i obsługę, a w miejscu startu będzie ponurym okiem spoglądał na nas jakiś gruby, łysy jegomość. To już daje fajny klimat i od razu podsuwa mi na myśl dodatki od Billa Lyonsa. Nie na codzień, mamy od producenta od razu scenerię.

obrazek

Może jak i samo wnętrze samolotu – nie jest ona jakimś „wow” w symulatorowym światku jeśli chodzi o modelowanie ale jest. Dodaje to fajny klimat, tym bardziej, że swoje misje mamy zazwyczaj zaczynać właśnie z tego lotniska. Czym są same misje? Na pewno nie misjami stworzonymi przez SDK od FSXa. Misje, tak naprawdę są jedynie na papierze. Czyli najpierw czytamy sobie specjalna instrukcję w pdf pod tytułem FSAD Secret Operations Guide, dalej przeglądamy folder z załączonymi mapami (tak, tak, twórcy nie zapomnieli i o tym), możemy też wydrukować FS plan (również mamy go tutaj w pdf). 

obrazek

Francois zachęca też do skorzystania z mojego ulubionego programu wspierającego przy lataniu, czyli Plan – G. Oczywiście w funkcji Disconnect :) ! Żadnych GPS! (chociaż pod Lizzie mamy panel z Shift z GPS – osobiście go ani razu nie włączałem bo po co? Może jedynie sprawdzić na początku czy jest, drugi panel 2D to radio COM). Co w instrukcji o Tajnych operacji możemy poczytać? Mamy zarys historyczny konkretnego planu działania, lotu, opis charakterystycznych punktów, kierunków lotu i opisu docelowego lotniska na którym czekają na nas przedstawiciele ruchu oporu. Najkrótsza misja ma ok. 3godzin lotu, najdłuższa prawie 6 (mała uwaga, chociaż samolot w wersji Lysander SCW mógł latać 8h, odnotowałem dość dużą konsumpcję paliwa pomimo tego, że prędkość była przelotowa czyli ok. 160 mil na godzinę (250 km/h). Wymagało to dotankowywania samolotu po wylądowaniu we francuskiej głuszy. Same misje są odzwierciedleniem misji historycznych.

obrazek

obrazek

Najczęściej rozpoczynamy je koło północy by po około 30-40 minutowym locie przekroczyć na pułapie 3500m kanał La Manche. Kierujemy się wtedy niezwykłą VFR-ką. Dlaczego niezwykłą? Otula nas noc! Rozkładamy przed sobą wydrukowane mapy, wygaszamy wszystkie światła wokół, jedynie blask czerwonych zegarów dobywa się z monitora.

obrazek

obrazek

obrazek

Sprawdzamy kierunki lotu, punkty typu: oświetlone francuskie miasta, błyszczące w świetle księżyca rzeki, nitki oświetlonych dróg i mijane pasy startowe innych, okupowanych ;) lotnisk. Przenosimy to na mapę wzrokowo i już wiemy gdzie jesteśmy (korzystam z dodatku UTX Europe do FSX) Do tego real pogoda (Active Sky), która może nas zaskoczyć jak na przykład na screenie poniżej. Kiedy zbliżałem się do docelowego punktu ladowania przy lesie i obniżałem lot wpadałem w coraz większą mgłę. Do tego noc. Chyba nie chciałbym być w realu pilotem tej maszyny w takiej sytuacji.

obrazek

obrazek

Klimat i jeszcze raz klimat. Niewiadoma. Z tła dobywająca się spokojna klasyczna muzyka. Wtedy w sumie nieważne już dla nas czy ten VC jest kiepski czy fajny, nieważne, czy na obudowie silnika mamy celownik. Skupiamy się na jednym – locie wg przyrządów, uniknięciu wykrycia przez Niemców, odpowiedniej mocy silnika – naszego jedynego w tym momencie "koła ratunkowego", oraz przede wszystkim trafieniu w odpowiednie miejsce, bowiem lądować będziemy musieli na prowizorycznym lotnisku. Szczerze, ci piloci, wykonywujący takie misje, najczęściej pozbawieni towarzystwa, byli prawdziwymi bohaterami. Tu liczył się olbrzymi kunszt pilotażu ale i jaja ze stali wielkosci jak kokosy. Do tego, nigdy nie było wiadome, czy po wylądowaniu nasz samolot nie trafi w ręce wroga, my do pokoju z ładnym panem z Gestapo zadającym zwięzłe proste pytania w świetle skierowanej na nas lampy, a o naszej Alice z Wonderland’u będziemy już mogli tylko pomarzyć, bo nigdy nie wrócimy do ojczyzny... Respect!

obrazek

obrazek

Same nasze docelowe lotniska możemy odnaleźć w końcowej fazie poprzez nietypowe oświetlenie – mamy tam latarnie rodem z lotniska z FSX. Trzy. Na forum FSAddon znalazłem też mały updejt opracowany przez jednego z fanów pakietu, dodający jeszcze palące się ogniska (drugi screen powyżej, Lysander na lotnisku we mgle). To wygląda bardziej rzeczywiście. Należy jednak zawsze uważać przy lądowaniu (raz się tak natknąłem :( ), bowiem światło z latarni w FSXie oddane jest jako obiekt 3D, czyli wlatując w nie zaliczamy crasha o budynek (więc przy podejściu potem robiłem już save tak na wszelki wypadek). Może to „lekko” wyprowadzić nas z równowagi jeśli nasz lot trwał 2h w jedna stronę wytężając wzrok, a rozbijamy się o konflikt w FS’ie nie mający nic wspólnego z naszym lotem i poprawnym podejściem do lądowania. Tak czy siak, na pewno po jednym takim zetknięciu albo nauczymy się lądować na tych pseudo lotniskach albo rzucimy dodatek w cholerę ;). Kolejne wyzwanie. Lot już do bazy najczęściej odbywa się w końcowej fazie przy wschodzącym słońcu. Jest nam raźniej, a i nie musimy się tak bardzo też skupiać na locie VFR, bardziej na kierunku na kompasie. Jak widać też to nie misje FS’owe znane z wersji X. Są to po prostu loty wraz ze sceneriami. Nie mam nic przeciwko takiemu podejściu. Podobnie jak i autor, i ja uważam, że pomysł tworzenia misji z wirującym kompasem, podpowiedziami czy najgorsze – strzałkami, to co było tak reklamowane na początku w FSX to lekka porażka i tak naprawdę może kiedyś przetestowałem raptem 2 misje nad Reno i coś z Afryką i na tym się skończyło. To nie dla mnie. Wolę opcję taką jak przedstawił FSAddon, a zagubionego słonia mam nadzieję, że i znajdę bez podpowiedzi na monitorze PC. Dajcie mi samolot, obszar do patrolu, paliwo i można rozpocząć zabawę. 
Parę słów jeszcze o dźwiękach – tutaj bez polotu ale też i nie ma na co narzekać. Sam Bristol za to brzmi dość ciekawie jak już pisałem. Z modelem nie ma też kompletnie żadnych problemów z FPS. Wszystko śmiga super, we wnątrz VC i na zewnątrz 3D. Coś za coś. Albo hiperrealistyczne tekstury albo prostota niczym wnętrze Volvo (jeszcze nie chińskich) i dużo FPS wokół naszej pilotki.

obrazek

Westland Lysander Mk III oraz SCW od FSAddon jest ciekawym pakietem. Oprócz samego modelu dodaje nam scenerię lotniska z okresu II Wojny Światowej oraz pakiet scenariuszy na historyczne misje. Pod względem wykonania nie jest to może dodatek o wysokiej jakości wykonania. bardziej mamy do czynienia z produktem dobrym, o w miarę realistycznym modelu lotu. Samolot jednak budzi wyzwanie, nie jest prosta maszyną w zarządzaniu i należy w niej stosować wyszukane techniki pilotażu jak i obsługi. Uzupełnieniem jest wspomniana sceneria lotniska RAF oraz ciekawe misje wraz z dokumentacją. Rzadko obecnie zdążają się produkty które tak wiele oferują, a szkoda. Może to stanowić fajną celowość, a i od takiego dodatku trudniej się oderwać na rzecz innego, bo przecież musimy się sprawdzić w kolejnych misjach. Jeśli chodzi o klatki - nie odnotowałem tutaj jakiegoś spadku fps latając na Lysanderze od FSAddon. Model śmiga aż miło i użytkownicy słabszych komputerów powinni być zadowoleni. Niewątpliwie całość jakim jest pakiet Lysander Special Operations ma swój klimat. Daje też wątek edukacyjny oddając właściwie (jak na PC) dramatyzm tamtych lotów. Osobiście lubię takie połączenia i chociaż sam model to właściwie jedynie 4-eczka i to trochę naciągnięta to wraz z misjami i lotniskiem i KLIMATEM zasługuje na szkolną ocenę 4,5 pkt.! Jeśli ktoś lubi maszyny z okresu II Wojny Światowej, do tego lubi ekstremalne VFR oraz bawi go klimat scenerii pod wybrane misje i na chwilę zapomni o paru minusach niedopracowania modelu na pewno będzie zadowolony. Jest możliwość sprawdzenia się w naprawdę emocjonującym pojedynku - pilot, kontra czarna czeluść :)! 

Pozdrawiam  

YoYo 18.05.10   

obrazek

Click! Polityka oceny w serwisie YoYosims

 obrazek

Film z udziałem modelu na Youtube:

http://www.youtube.com/watch?v=REZXvuULHMM

Strona producenta:

http://fsaddon.eu/

Model można kupić za pośrednictwem strony:

obrazek


obrazek


Komputer testowy:
  • procesor- Intel Core i7 930 (Socket 1366)  2.80 Ghz 

  • płyta główna- Gigabyte GA-EX58-UD3R (chipset Intel X58)

  • pamięć- 2x2GB=4Gb (Dual Channel PC3-10666, DDR3 1333Mhz) Patriot Viper II Sector5

  • grafika- Asus Radeon HD5870 1Gb DDR5

  • dźwięk- Creative Sound Blaster X-Fi Extreme Music + głośniki Logitech 5.1 model X-530 

  • dysk- Western Digital Caviar GreenPower, 640GB, SATA/300, 64MB oraz Seagate Barracuda 7200.9 Ultra ATA, 250 Gb

  • system- Windows Vista PL 64Bit Home Premium Edition

  • TrackIR 5 (6DOF)

  • joystick: Logitech Force Feedback 3D Pro 

  • wolant: Pro Flight Yoke System Saitek

  • pozostałe kontrolery: Saitek X45+Throtlle Quadrant CH Products, CH Pedals USB, 

  • moduły panelowe: Go Flight GF-P8, Saitek Pro Flight Radio Panel

Software: 
wt., 17/08/2010 - 00:00 -- YoYo

aerosoft.jpg capitan_sim.jpg  pilots.jpg

   

Partnerzy serwisu