Subscribe to RSS - Milviz
Witaj Pilocie! FSX, FS2004, Flight, Rise of Flight, Lock On, DCS, Condor, Take on Helicopters, IL-2...


Digital Combat Simulator

Flight Simulator oraz P3D

Seria IL-2

Take on Helicopters

Condor Soaring Simulator

Rise of Flight

Falcon Allied Force

Testy Sprzętu

Startujemy !

Historia

Reportaże

FSX: Cessna O-1 Birddog (SibWings)

obrazek

“Czujesz to? To napalm, synu. Nic na świecie tak nie pachnie. Uwielbiam zapach napalmu o poranku. Raz nasi bombardowali jedno wzgórze przez dwanaście godzin. Kiedy było po wszystkim…nie znaleźliśmy ani jednego trupa. Ten zapach: jak zapach benzyny. Całe wzgórze pachniało…zwycięstwem.”

Robert Duvall (jako podpułkownik William "Bill" Kilgore) w filmie “Czas Apokalipsy”

W dzisiejszym słowie na niedzielę coś na temat samolotu, który i gościł na niebie jako wojskowy (Korea, Wietnam) i jako cywilny, a obecnie objawił nam się jako model do FSX’a. Pochylmy się więc nad konfesjonałem i posłuchajmy co też możemy się o nim dowiedzieć. 

obrazek

TL-19D na lotnisku Cam Ranh Bay w Wietnamie

Wydawcą omawianej maszyny jest firma Sib Wings, która właściwie nie jest jakoś specjalnie popularna wśród simmerów (czyli wirtualnych wyjadaczy ;). Nie jest też tak naprawdę przez wiele osób po prostu znana, przede wszystkim dlatego, że jak na razie mogła poszczycić się wydaniem raptem jednego „poważnego” modelu do FS2004, jakim był model szwedzkiego samolotu SAAB Safir (potem opracowano wersję dla FSX oraz dodatkowo samolot akrobacyjny Pitts Special). Ponieważ jestem posiadaczem Safira w wersji X oraz czytałem parę recenzji na temat jego wersji do FS2004, trzeba przyznać, że Sib Wings od razu postawił sobie wysoką poprzeczkę w zakresie modelowania i symulacji i to też zrealizował. Model miał bardzo dobre oceny oraz został świetnie zrobiony pod względem grafiki (m.in. polska recenzja autorstwa Stanela pod linkiem TUTAJ). Tak więc Sib Wings jak widać dedykuje swoje modele do dość wąskiej grupy odbiorców – głównie fachowców od jednosilnikowych samolotów typu GA i do tego są to samoloty mniej znane czy popularne w lotniczym światku. Powoduje to jednak, że samoloty jak na razie na rynku symulacji lotniczej są unikatowe i można nazwać je perełkami w świecie wirtualnego lotnictwa (nie będę ukrywał, że o Safirze, że coś takiego istnieje, dowiedziałem się dopiero z symulatora FS9 :) i produktu od SW Lab). Na samym początku 2009 roku, na Forum Sib Wings można było znaleźć pierwsze wzmianki o opracowywanym nowym modelu tejże firmy.

obrazek

"Bird Dog" przygotowany do rozpoczęcia misji FAC

Na blat kreślarski trafiła tym razem mała, stara Cessna, która wsławiła się lotami patrolowymi podczas wojny w Wietnamie (chyba najbardziej głośny epizod w historii tego samolotu i zarazem - cała jego historia :). Oprócz samych modelarzy (warto, też dodać, że sama firma SW Lab ma sporo korzeni na wschód od Polski) to całe Sib Wings chwali się, że podczas produkcji modelu nawiązali bliską współpracę z grupą miłośników małej Cessny oraz sam model testowali piloci, którzy latali na tej właśnie maszynie. W instrukcji też przewijają się znane w wirtualnym światku FS’a nazwiska jeśli chodzi o Beta Testerów, co się niewątpliwie chwali i poniekąd już na wstępie może gwarantować nam dobrą zabawę nową Cessną od Sib Wings. Cessna L-19 o której mowa to samolot bardziej znany pod nazwą „Bird Dog” (ponieważ jego pojawienie się na niebie zawsze miało zwiastować coś niedobrego dla tych tam w dole, konkurs zresztą na nazwę przeprowadziła Cessna w swoich zakładach). Samolot, który służył głownie w siłach zbrojnych jako lekki samolot łącznikowo - patrolowy. Kto by się też spodziewał, że omawiana Cessna była pierwszym metalowym samolotem zamówionym przez U.S. Air Force po 1947 roku, kiedy doszło do wydzielenia Sił Powietrznych USA. W drugiej połowie lat 40’tych poprzedniego wieku U.S. Army zaczęło się rozglądać, za nowym samolotem patrolowym który zastąpiłby nieco już wysłużone Piper’y L-4 (czyli wojskową wersję Piper’a J-3 Cub) oraz Stinson’y L-5. Na to zapotrzebowanie postanowiła odpowiedzieć miedzy innymi firma Cessna, założona przez Clyde’a V. Cessna (1911r.), której zespół projektantów postanowił wykorzystać elementy z Cessny 170 oraz modelu 195. Do prac nad nowym samolotem Cessny został wyznaczony 18-to osobowy zespół. Nowy model został ochrzczony numerem 305.

obrazek

Podstawowa wersja Cessny O-1E. Na screenie widać zapasowe i odrzucane zbiorniki paliwa

Założeniem był lekki obserwacyjny samolot o metalowej konstrukcji, który jest w stanie wylądować i wystartować z krótkich, polowych lotnisk. Prace nad nowym samolotem rozpoczęły się 8 września 1949r., a sam samolot był gotowy już do pierwszych testów trzy miesiące później! Maszyna posiadała specyficzne ustawienie siedzeń w samolocie – w tandemie (pilot i z tyłu obserwator) oraz zapewniała obu członkom załogi doskonały widok dzięki dużym oknom z pleksigalsu oraz ażurowemu dachowi kabiny. W pierwszej połowie roku 1950 samolot od Cessny w końcu wygrał z konkurentami i Siły Powietrzne USA zamówiły pierwszą partię samolotu Model 305 od Cessny pod oznaczeniem właśnie L-19. Od tego też momentu datujemy historię użycia samolotu L-19, którego w sumie wybudowano, bagatela, ponad 3.100 sztuk. Bird dog najbardziej kojarzony jest faktycznie z wojskiem (używane w wojnie w Wietnamie przez Amerykanów jak i wojsko Wietnamu Południowego) jednak tak naprawdę samolot był dostarczany i dla cywilów i dla wielu państw (w tym wersja z nartami jak i na pływakach, albo późniejsze, wyposażone w mocniejszy silnik modyfikacje L-19). Po raz pierwszy Bird Dog’i znalazły zastosowanie już w Wojnie Koreańskiej (od lutego 1951 roku) jako samoloty do przeprowadzania misji rozpoznawczych, naprowadzania artylerii i oddziałów oraz transportu ważnych osobistości (w tym Prezydenta Elekta :). Niejednokrotnie samoloty lądowały też i startowały na lotniskowcach. Warto dodać, że w 1962 roku zmieniono nazwy samolotów zgodnie z obowiązującymi standardami w amerykańskich siłach powietrznych (Departament Obrony), dlatego też, początkowo samoloty miały oznaczenia na L, np. L-19E, a potem na O czyli ten sam typ nazwano O-1E.

obrazek

Cessna O-1E Bird Dog w typowym malowaniu Olive Drab

Pakiet z Bird Dog'iem od Sib Wings zawiera cztery wersje samolotu: 2 modyfikacje O-1A, O-1E oraz O-1F.

L-19A (O-1A) – to wersja wyposażona w dwa podskrzydłowe wyrzutniki bomb czy rakiet oznaczających cele dla myśliwców oraz silnik Continental O-470-11, 213 hp, z najprostszym (z dostępnych modeli) wyposażeniem w kabinie

TL-19D (O-1F) – wersja treningowa z głównym przeznaczeniem do lotów na pdst. instrumentów i ćwiczeń nawigacyjnych z innym silnikiem (Continental O-470-15) niż w wersji O-1A i nastawnym skokiem śmigła. Dodano także tylni, dodatkowy fotel oraz nowe instrumenty w kabinie. Samolot może być używany przy lotach bez widoczności ziemi.

L-19E (O-1E) – samolot wywodzący się w prostej linii z O-1A, zwiększono ilość prowadnic i wyrzutników do 4 oraz innym silnikiem (jak w O-1A) o stałym skoku śmigła (213 hp Continental O-470-11)

obrazek

Samoloty typu O-1/L-19 zdobyły największą sławę dzięki przeprowadzanym w Wietnamie jak i wcześniej w Korei (6147th Squadron ) misjom typu FAC (Forward Air Control) - misjom polegającym na rozpoznaniu i naprowadzaniu później sił lotniczych na wybrane pozycje wroga (począwszy od 1963 roku, działania w Wietnamie wsparły takie jednostki wsparcia powietrznego wyposażone w O-1 jak: 19th Tactical Air Suppert Squadron (TASS) w Bien Hoa, 20th TASS w Da Nang, 21st TASS w Nha Trang oraz 22th stacjonujący w Bien Thuy).

obrazek

Zaparkowany Bird Dog w FSX'ie

Podczas takich misji samolot ma za zadanie latać dość nisko i wolno i koordynować wsparcie naziemne z siłami powietrznymi. W momencie dostrzeżenia celu lub dziwnych zmian świadczących o obecności wroga na danym terenie (piloci i obserwatorzy często patrolowali ciągle te same rejony by znać je jak „własną kieszeń”, dzięki temu łatwo można było zauważyć jakieś zmiany) pilot znakował cel rakietą sygnalizacyjna i przez radio zawiadamiał lotnictwo podając koordynaty do ataku.

obrazek

Pilot USAF przed misja FAC robi inspekcję swojego O-1. Na zdjęciu sprawdza fosforowe rakiety (WP Racket), które stanowią główną rolę w misjach typu FAC. 

Warto też dodać, że często załoga O-1 wyglądała tak: pilotem był wojskowy pilot US, natomiast obserwatorem był żołnierz wietnamski znający dobrze konkretną okolicę. Oczywiście tego typu misje w samolocie nieopancerzonym są bardzo niebezpieczne, bowiem, ostrzał nawet ze zwykłego Kałasznikowa, może szybko sprowadzić samolot na ziemię (O-1 w Wietnamie były wyposażane w dodatkowe płyty pancerne pod siedzeniem pilota i obserwatora jednak dalej nie spełniały one swojego zadania w 100% ze względu na samą lekkość całej konstrukcji i założenia koncepcyjne dotyczące Modelu 305 od Cessny). Z czasem samoloty O-1 zostały wyparte z Wojny w Wietnamie przez szybsze Cessny O-2 Super Skymaster oraz samoloty OV-10 Bronco.

obrazek

Powyżej O-1F wchodzący w zakręt w misji FAC, mając w tle jego następcę, czyli  samolot typu OV-10 "Bronco"

Po wojnie wiele samolotów znalazło się w rękach cywilnych, jak i sprzedano je do innych krajów. Sporo też, pozostało w Wietnamie grzebiąc w swych szczątkach pilotów walczących o wolność Południowego Wietnamu. Tutaj też kończy się ta bardziej znana historia tego zaledwie jedno tonowego samolotu używanego w wojsku. Samolot O-1 przez wiele lat służył w armii i konfliktach zbrojnych gdzie wykorzystywany był w sposób taktyki wywodzącej się jeszcze z okresu II Wojny Światowej, jednak zmiana postrzegania przeprowadzania misji bojowych zakończyła jego karierę, przynajmniej w siłach zbrojnych.

obrazek

obrazek

Cywilne Bird Dog'i w malowaniach: Bunny II oraz Deputy Dog

Model O-1 dystrybuowany, przynajmniej jak na razie, jest jedynie przez stronę wydawcy, czyli Sib Wings. Autorzy widać, chcą mieć wszystko w swoich rękach. Ze strony ściągamy wersję instalacyjną modelu, która liczy sobie niecałe 100 Mb. Po uruchomieniu pliku instalacyjnego model się instaluje, lecz w końcowej fazie musimy podać indywidualny kod. Kod ten jest tworzony na pdst. klucza, który charakteryzuje nasz komputer (czyli w sumie podobna aktywacja jak samego Windowsa, wow). Klucz ten wpisujemy w odpowiednie okno już na stronie www, na którą podczas instalacji będziemy musieli wejść i gdzie wygenerujemy swój dopiero serial (indywidualny kod). Serial znów wpisujemy do okna programu instalacyjnego i w ten sposób aktywujemy działanie Cessny O-1 w FSX. Trochę to skomplikowane w sumie ale można dać radę ; ). Cena dodatku to 25Euro w wersji do ściągnięcia z sieci (12.2009). W sumie, można powiedzieć, że jest to zupełnie normalny pułap cenowy jeśli chodzi o dodatkowe samoloty do FSX’a. Ani mało, ani dużo. Cena ok. 100zł wydaje się na pierwszy rzut oka rozsądna, ale spójrzmy dalej co za tym idzie.

obrazek

Okładka instrukcji do L-19

Po instalacji możemy od razu uruchomić FSX, ale lepiej chyba choć na chwilę zagłębić się w instrukcję do nowego nabytku. Instrukcja nie jest jakaś obszerna, liczy sobie raptem 41 stron do wydrukowania z formatu pdf jednak zawiera ona w sobie, o dziwo, prawie wszystkie przydatne informacje. Na początku mamy też sporo o historii O-1 i jego użyciu. W sumie to rzadkość w manualach do dodatków do Flight Simulatora. Przeważnie zaczyna się o modelu i na nim kończy + od jakby niechcenia 1-2 strony wstępu. Tutaj mamy zupełnie inne podejście. Autorzy starają się by czytelnik zapoznał się z samym samolotem oraz jego historia. Jest to o tyle też ciekawe, że tak naprawdę w sieci niewiele jest informacji na temat Bird Doga. To o co się jeszcze pokuszono to opis, każdego z 4-ech samolotów odzwierciedlonych dla FSX, w tej sekcji mamy ich historię. Pomysł bardzo dobry i unaocznia nam to, że te modele to nie tylko plastikowe zabawki do wyświetlania na monitorze PC. Na całą historię poświęcono połowę instrukcji oraz dodano historyczne zdjęcia. Dalej mamy już opis modelu oraz charakterystykę, cechy, opisy poszczególnych sekcji w kabinie O-1, check listę oraz opisy zachowań i postępowania w każdym etapie lotu na Cessnie L-19. Instrukcje miło się czyta i dobrze też wprowadza użytkownika w czasy korzystania z prawdziwego L-19. Minusem może być fakt, że nie omówiono całego VC w instrukcji w 100%. Przedstawiono jedynie deskę, opis zaworów paliwa, włączanie i korzystanie z pompy paliwowej i trymera, klap, zarządzanie silnikiem i koniec. W kabinie mamy jednak jeszcze radio (lub radia), transponder, deskę z AZS’ami, które nie omówiono i pozostaje już doszkolenie się samemu w VC od L-19.

obrazek

Model 305 i C172 w locie w formacji

obrazek

Spotkanie O-1F oraz C-123 Air America w Pleiku Air Base

obrazek

Model na pływakach z dodatkowym malowaniem Marines

Po zapoznaniu się z historią, manualem oraz lotniskiem (najlepiej wybrać jakieś z wietnamskich ;) warto zrobić walk-around wokół naszego L-19 i ocenić wygląd modelu, a jest na co popatrzeć, chociaż to mały samolot. Właściwie to już było widać na wcześniejszych screenach, jakie mogliśmy obejrzeć jeszcze na początku 2009 roku, że będzie to najwyższa półka. Model zewnętrzny jest zrobiony pierwsza klasa. Jest sporo szczegółów, łamania zostały bardzo dobrze wymodelowane, model posiada sporo szczegółów, wszystkie anteny (zgodnie z daną wersją), oczywiście posiada też ruchomego pilota (drugiego można dokooptować do kabiny i usadowić go z tyłu) – w zależności od wersji cywila lub wojskowego, do tego tekstury, które są w pakiecie głównym są wysokiej rozdzielczości, a zatem bardzo dokładne, przy okazji pełne zabrudzeń. Widać, że te samoloty są w użyciu, a nie, że dostajemy coś co 5 minut temu wyszło z fabryki i jeszcze ma plomby na silniku. Nuda.

obrazek

obrazek

obrazek

obrazek

obrazek

Powyżej szczegóły modelu zewnętrznego naprawdę świetnie wykonanej Cessny L-19

Mamy również pełen pakiet animacji, czyli oczywiście wszystkie elementy sterowe samolotu, klapy, światła, pracujące amortyzatory, animowane otwieranie okien, drzwi oraz osłon silnika, który też został wymodelowany. Do tego skrótami Ctrl + Shift + cyfra możemy wzbogacić naszego Bird Doga o następujące wyposażenie podwieszane: rakiety (markery), obserwator na tylnim fotelu, zbiorniki zewnętrzne, możemy opuścić osłonę przeciwsłoneczną w hełmie pilota (lub założyć mu okulary - widać to screenie powyżej), podwiesić 2 bomby. Dodatkowe rzeczy dostępne są w momencie jak znajdziemy się w kabinie wirtualnej (VC) i wykonamy właśnie przedstawiony skrót na klawiaturze. Co ważne, zadbano również, że z widoku pilota widać co podwieszamy pod skrzydła Bird Dog’a.

obrazek

Powyżej O-1A z nartami

Animacje obejmują również podłożenie klocków pod koła i zacumowanie samolotu linami. Fajną też opcją o jakiej pomyśleli twórcy samolotu L-19 jest możliwość użycia tego, co podwiesimy pod nasz samolot. Otóż rakiety faktycznie można odpalić. Przez chwile widzimy jak leci przed naszą owiewką zostawiając gęsty dym (niestety brak efektu znakowania terenu dymem). Po odpaleniu rakiety widzimy też pustą wyrzutnię. Jest zatem tutaj domieszka inteligencji w naszym postępowaniu ;).

obrazek

obrazek

Moment odpalenia rakiety na zewnątrz modelu i w VC w nieco innej scenerii.

Podobnie jest z pozostałymi rzeczami tj. bomby np. też można je zrzucić, podobnie jak i zbiorniki. Zrzutu dokonuje się z kabiny, koniecznie z pod czerwonego przycisku. Trochę wg. mnie kuleje zewnętrzne oświetlenie samolotu. O ile światła nawigacyjne są ok., to bacon (zwłaszcza ta lampa!) czy światło do lądowania jest za bardzo przytłumione. Bardzo ładnie i realistycznie za to wygląda z zewnątrz oświetlenie samolotu nocą gdy zapalimy światło w kabinie Bird Doga. Czego można chcieć więcej? Hmm... może jedynie miski na skapujący olej pod silnikiem, jeśli już go otworzymy ; ). Ew. problem z oświetleniem, jeśli chcemy bardziej wyraziste, możemy rozwiązać dodatkowymi światłami od A2A.

obrazek

Romantyczny lot na Cessna L-19 Deputy Dog o zachodzie :)

Jak już wspomniałem do dyspozycji dostajemy 4 modele Cessny O-1, dwa na podwoziu kołowym, jeden na podwoziu kołowym z nartami oraz jeden model na pływakach. Razem to też 4 malowania. Na stronie jednak Sib Wings można znaleźć kolejne malowania i w ten sposób powiększyć liczbę posiadanych Bird Dogów w swoich zbiorach do czego oczywiście zachęcam. Cztery podstawowe malowania to L-19A Armii Kanadyjskiej (srebrny o podwoziu uniwersalnym tj. na podwozie kołowe nałożone zostały narty na zimowy teren), L-19E samolot w barwach typu amerykańskiego – Olive Drab, używany przez Armię Francuską o numerze rejestracyjnym F-GDPF, O-1 w wersji na pływakach w malowaniu włoskim, aeroklubowym z rejestracją I-EIAQ oraz L-19D w barwach U.S.A.F., srebrny z rekinkiem na dziobie. Wszystkie malowania są odzwierciedleniem współczesnych malowań samolotu O-1, ponieważ zostały wykonane na podstawie aktualnej dokumentacji z latających jeszcze klasycznych Bird Dog’ów.

obrazek

O-1E USAF od Sib Wings na tle B-52H od Captain Sim

obrazek

Oraz włoski, obecnie aeroklubowy Bird Dog na pływkach

Model nie posiada panelu 2D jak większość samolotów już do FSX’a, za to prawie w pełni funkcjonalny i świetnie wykonany kokpit 3D. Kabina samolotu jest dość dobrze wyposażona (widać, też, że w późniejszych wersjach wzbogacano jej wyposażenie). Należy oczywiście pamiętać, że jest to samolot, który powstał pod koniec lat 40tych, zatem zapomnijmy o jakimś nowoczesnym wyposażeniu. W kabinie królują zatem klasyczne AZS’y, lampki na żarówki, standardowe przyrządy mechaniczne, siermiężne kanapy, metalowe klamki i proste radiostacje z pokrętłami. Nawigację ułatwi nam jedynie kompas, odbiornik VOR, ADF i dobre oczy pilota i obserwatora oraz mapa terenu (pojemnik na mapy został fajnie zaanimowany, najpierw otwieramy obudowę, potem klikamy na mapę). W wersji jednak O-1F znajdziemy jeszcze dodatkowo HSI co ułatwi podejście na większe lotniska wyposażone w radiolatarnie i systemy naprowadzania na ścieżkę przy trudnych warunkach atmosferycznych. Widać, też, że L-19 był używany w czasach prosperity przemysłu tytoniowego. Standardowo mamy popielniczkę w zestawie : ), oczywiście możemy ją otworzyć i zamknąć.

obrazek

obrazek

obrazek

Najlepiej wyposażona dla pilota kabina. Wersja O-1F jako VC

L-19 posiada też wszystkie standardowe instrumenty pilotażowe. W zależności jednak od wersji sam układ w kokpicie może się nieco różnić. W niektórych też samolotach, w zależności od rodzaju silnika, mamy możliwość sterowania skokiem śmigła, za to we wszystkich mamy dźwignię sterowania mieszanką. Starter jak i Magneto znajdują się na wprost pilota, dźwignia zaworów paliwa pod sufitem. Koncepcja sterowania silnikiem i samolotem nie jest tutaj jakaś skomplikowana. Wystarczy przeczytać też instrukcję (check listę), by się dowiedzieć, że jest to dość prosty samolot w obsłudze i można go uruchomić bez większych problemów. W sumie to przecież Cessna : ). Nie może być inaczej...

obrazek

obrazek

obrazek

obrazek

Przykład innego wirtualnego kokpitu, który również został świetnie wykonany. 

Doskonale też prezentuje się wirtualny kokpit nocą. Mamy lekkie przytłumione czerwone światło w całej kabinie. Jeden z lepszych efektów oświetlenia nocnego jakie kiedykolwiek widziałem w symulatorze. Mały minus, a może jestem ślepy – nie mogę w VC znaleźć AZS’a zapalającego i wyłączającego oświetlenie kabiny i muszę posługiwać się skrótem (Ctrl+L). Owszem, po lewej stronie nad głową pilota istnieje pokrętło Panel Light on/off ale nie da się go przekręcić. Bug od autorów O-1 czy specjalne zamierzenie? Za to klikając na obudowy lampek w kabinie możemy włączyć oświetlenie.

obrazek

obrazek

Nocne oświetlenie kabiny. Bardzo dobrze oddane jest też światło płynące z czerwonych lampek na zewnątrz modelu

W VC właściwie wszystko jest klikane, chociaż, jak podano powyżej znajduje się niestety parę martwych pól. To co jest też na pewno mocną stroną kabin w O-1 od Sib Wings to świetnie po prostu wykonane tekstury, zegary i cała kabina pod wzg. grafiki. Tekstury są bardzo szczegółowe, mamy sporo zadrapań, zarysowań, przyklejone kartki, czy tabliczki z informacjami. Wrażenie doskonałe i czuć, że i samolot z historią i do tego daje to świetny klimat samolotu wojskowego, gdzie nie ma czasu na pucowanie butów. W połączeniu ze szczegółowością odwzorowania kabiny daje to naprawdę sporo realizmu przy naszym pececie. Na pewno kabina w O-1 od Sib Wings nie jest cukierkowa.

obrazek

Kabina, tym razem, wersji O-1A oraz Polska o poranku 

Same zegary zostały wykonane w 3D i posiadają oszklenie, które „pracuje”. Widać, jak światła mkną po małych, okrągłych szybkach, podczas skrętu, czy przy zmianie oświetlenia w związku z lotem. Bomba i to naprawdę dużego kalibru. W ogóle, pomijając już, to, że nie wszystko jest klikane, to wirtualny kokpit wygląda naprawdę świetnie, tak jak powinien i olbrzymi plus za to dla twórców modelu Cessny. W kabinie jest też troszkę smaczków, do tego zaanimowane zostało otwieranie okna i drzwi po lewej i prawej stronie pilota, oraz możemy równocześnie otworzyć oba okna obserwatorowi by posuszył trochę zęby – zastanawia mnie tylko fakt, w jaki sposób się on dostawał na swoją kanapę, kabina jest dość ciasna a fotel pilota zajmuje prawie jej całą szerokość ;), no ale przeważnie jak wspominałem byli to mali Wietnamczycy... ; ).

obrazek

Powyżej panele, w których niestety nie wszystko da się klikać

Kolejną sprawą, o której koniecznie należy wspomnieć to model lotu. O tyle o ile wykonuje się wszystko dobrze zgodnie z check listą i zaleceniami dotyczącymi płatowca jest bardzo ok., o tyle problem zaczyna się kiedy zaczynamy kozaczyć. Chodzi mi tak naprawdę o przeciągnięcie i zwalenie się samolotu. Test wygląda bardzo prosto. Wznoszę się na ok. 1000 metrów, pod spodem płaski, bezpieczny teren, podciągam dziób maszyny o jakieś 30 stopni i redukuję obroty. Maszyna wytraca prędkość, myszkuje, właściwości lotne zostają zaburzone, lekko orczykiem chcę O-1 wprowadzić w korkociąg i tutaj zaczyna się zabawa. Niestety to co widać, daleko odbiega od reala. Owszem, stalla łapie ładnie, ale tuż po nim to pozostaje w powietrzu dziki taniec niczym ruchy Pudziana w Tańcu z „Gwizdami”. Samolot leci na plecy, na boki, na ogon, obraz nam wiruje i co chwila widzimy a to ziemię, a to niebo, ciekawostką jest fakt, że podniesie obrotów do max. może spowodować, że to wszystko może też się odbywać w jakiś momentach na wznoszeniu. Tragedia. Tak jakby FM od O-1 w ogóle nie uwzględniał korkociągu wymuszonego naturalnie. Nie da się z tego wyjść cało. Po chwili liczymy mrówki na wysokości gruntu. „Spin” został oddany fatalnie. Owszem, nie jest to rzecz niezbędna, ba, latając w końcu staramy się przecież unikać tego jak ognia, bo zawsze to dla pilota jest nieco niebezpieczne (czym niżej tym rośnie nam prawdopodobieństwo wygrania „transferu do innego świata”). Mając jednak do porównania np. J-3 od A2A pozostaje cała sterta gazet z napisem „niedosyt” na pierwszej stronie.

obrazek

L-19, którego właścicielem były Chiny

Z minusów to też zarządzanie silnikiem tzn. "kozaczenie" też z jego użyciem. Nie ma tutaj zaadoptowanego modelu zniszczeń, tzn. ciągnięcie na wysokich obrotach przez cały lot nie spowoduje nam zatrzymania jednostki napędowej po paru minutach. Zbyt duża temp. na cylindrach (350 stopni) przez 30 min? Dalej nic. Szkoda, dałoby to trochę pokory w obsłudze O-1. Samolotem po prostu należy latać „normalnie” i zgodnie z zaleceniami. Fakt, że O-1 nie jest samolotem akrobacji powietrznej, w instrukcji też jest zakaz wykonywania korkociągów (jedynie lot po spirali w nurkowaniu) ale to co zobaczyłem woła o pomstę do nieba ;). Jedna rzecz mnie też nurtuje – mianowicie działanie niezależnych hamulców na kołach. Działają mocno ospale i samolot zatacza wg. mnie za duże kręgi przy manewrach. Dopiero pulsacyjne operowanie przepustnicą (zwiększanie, zmniejszanie) i wciśniecie jednego pedału na orczyku trochę pomaga. Czasem też przy rozbiegu dziwnie skręca i mimo pokaźnych kontr orczykiem dalej trzyma kierunek niczym Kubica wchodzący w zakręt. No cóż, do ideału trochę brakuje... Przejdźmy jednak do plusów – a są to pozostałe rzeczy związane z modelem lotu O-1 od Sib Wings. Samolot bardzo ładnie trzyma wartości i charakterystykę lotu. Jest też dość wymagający przy niskich prędkościach lotu oraz przy normalnym starcie. Po momencie kołowania, kiedy przechodzimy już do etapu rozpędzania samolotu należy dość dokładnie operować orczykiem. Fajnie została oddana moc śmigła, samolot myszkuje, trzeba kontrować, dość łatwo wypaść z osi pasa startowego. Nie wybaczy wtedy błędów, dopiero przy nabraniu już większej prędkości zachowuje się bardzo stabilnie i odrywa się od ziemi. Również należy zwrócić uwagę na lot na niskiej prędkości i lądowanie, zwłaszcza z klapami. Klapy można opuścić pod b. dużym kątem, spowoduje to, że samolot bardzo gwałtownie będzie tracił prędkość i wysokość. Wtedy skupiamy uwagę na prędkości zegarowej oraz opadania i modyfikujemy ustawienie klap. Raczej w O-1 na pełnych klapach się nie ląduje. Dobieg może być krótki, znacznie krótszy niż sam start i to o sporo (czyli na lotnisku na którym wylądujemy może potem się okazać, że wcale nie ma możliwości startu ; ) ). Zła prędkość lądowania dość szybko pogrzebie nas w szczątkach Bird Doga. Poza tym lata się b. przyjemnie. O-1 ładnie się trymuje i można go tak ustawić, że praktycznie będzie leciał bez naszej pomocy prosto do celu. W FM podoba mi się, że nad O-1 od Sib Wings trzeba trochę posiedzieć, wyczuć samolot. Jest też wymagający w niektórych fazach lotu. Nie podoba mi się za to brak uszkodzenia silnika, źle odwzorowany korkociąg oraz działanie hamulcy kołowych.

obrazek

Widziany ;), kołujący O-1E

Sumując, za średnią cenę rynkową modeli do FSX, czyli 25 Eu dostajemy drugi, komercyjny model od Sib Wings. Model który tak naprawdę jest świetnie wykonanym modelem graficznie. Cód miód. Kabina Bird Doga, jego warianty (fajnie, że pomyślano o wersji zimowej z nartami oraz do odwiedzania ciepłych zakątków albo jakiś fiordów – czyli na pływakach), tekstury, klimat, animacje, mogą dać i dużo frajdy i mogą zapewnić nam długie godziny lotu w ciekawym samolocie i ciekawych warunkach (chociaż konsumpcja paliwa w samolocie uwaga! jest dość duża). Fajnie też stworzyć sobie misje związane z Wietnamem, albo skorzystać z jakiś scenerii, które dopełnią klimatu. Chociaż i na wszystkich lotniska GA w cywilnym malowaniu O-1 ma swój olbrzymi, klasyczny urok. Minus dotyczy niektórych aspektów poza normalnym flight model’em Cessny L-19. Normalnym – mam na myśli kiedy nie przekraczamy jakieś granice zalecanego korzystania z samolotu typu L-19. Tak naprawdę gdyby nie to, śmiało dałbym samolotowi maksymalną ilość punktów czyli 5/5 możliwych, nawet darując brak opisu wszystkich paneli w instrukcji. Niestety, oceniamy samolot pod wieloma względami i ten tutaj trochę kuleje. Zatem, w tej kwestii model otrzyma minus pół punktu. Oczywiście należy też zadać sobie pytanie, jak często latając na np. C172 wchodzimy specjalnie w korki itp.? Raczej bawiąc się w wirtualne latanie każdy chce latać zgodnie z Check Listą, zaleceniami oraz zachowaniami stosowanymi dla danego typu samolotu oraz przede wszystkim rodzaju lotu (jak ktoś szuka akrobacji niech weźmie np. Extrę 300). Zarówno jak i w realu i tutaj, ekstremalnych zachowań nie należy się spodziewać. Nie umniejsza to jednak faktu, że powinno być oddane wszystko, na tym bowiem polega symulacja, również bowiem obejmuje ona sytuacje krytyczne, czy też nieumiejętne zarządzanie silnikiem. O-1 od Sib Wings poza tym jest modelem naprawdę świetnie wykonanym i doskonale się prezentującym. Jest też samolotem wymagającym i zarazem kształcącym. To kawałek zapomnianej historii oraz umocnienie się zakładów Cessna na rynku amerykańskim. O-1 nie powtórzył sukcesu swojego poprzednika, czyli L-4, jednak w dużej mierze zetknął się z wieloma przeciwnościami, a zwłaszcza szybko kroczącym postępem technicznym. Model może być jednym z ulubionych maszyn, jeśli faktycznie ktoś lubi GA, a do tego klimaty wojskowe, czy samoloty typu „post-war”. Cała otoczka użycia L-19 w Wietnamie też daje fajny klimat. W sieci, za to mamy coraz więcej malowań Bird Doga, wydawca dał też użytkownikom paint kit do modelu, co zaowocuje też kolejnymi malowaniami. Mimo paru minusów czas spędzony na O-1 na pewno był dobrze spożytkowany, chętnie też będę wracał do tego samolotu nawet na oblatywanie większych scenerii. Końcowo model otrzymuje ocenę 4.5, jest to jednak bardzo mocno usadowiona ocena. Polecam też przy zabawie z O-1 wczuć się też w klimat z czasów Wojny w Wietnamie. Zachęcam do obejrzenia, lub przypomnienia sobie takich filmów o tej tematyce jak: Good Morning, Vietnam, Czas Apokalipsy, Ofiary Wojny, Pluton, Urodzony 4 lipca, Pomiędzy niebem i ziemią, Full Metal Jacket, Byliśmy żołnierzami, Łowca jeleni, Wewnętrzna wojna, Hair, a zwłaszcza o pilocie FAC - Bat-21. Gdyby nie parę spraw na pewno O-1 od Sib Wings otrzymałby mocną piątkę. Tak czy siak model polecam i zachęcam do zakupu. Wrażenie z kabiny VC z Bird Doga jest piorunujące : ) ale musimy pamiętać po prostu by latać jak Bozia przykazała. Amen, rzekł ojciec Rodzynek schodząc z ambony i podsumowując tę recenzję.

obrazek

Pozdrawiam

YoYo, 21.01.10

obrazek

Click! Polityka oceny w serwisie YoYosims

Model można kupić za pośrednictwem strony:

 

http://www.sibwings.com/

 

obrazek


Komputer testowy:
  • procesor- Intel Core Duo E6600 64bit (Socket 775)  2.40 Ghz (OC 2,80Ghz), 1066 Mhz FSB, 4Mb L2 Cache

  • płyta główna- Gigabyte GA-965P S-3 (chipset P965)

  • pamięć- 4x1024 MB=4Gb (2xDual Channel 2Gb PC6400, DDR2 800Mhz Geil)

  • grafika- Radeon 4850 512Mb

  • dźwięk- Creative Sound Blaster X-Fi Extreme Music + głośniki Logitech 5.1 model X-530 

  • dysk- Samsung SP0812N (80Gb, 7200 RPM, Ultra ATA133 - system) oraz Seagate Barracuda 7200.9 Ultra ATA, 250 Gb - FSX

  • system- Windows Vista PL 64Bit Home Premium Edition

  • TrackIR 4 Pro + Vector Pro

  • joystick: Logitech Force Feedback 3D Pro 

  • wolant: Pro Flight Yoke System Saitek

  • pozostałe kontrolery: Saitek X45+Throtlle Quadrant CH Products, CH Pedals USB, 

  • moduły panelowe: FS LCD, Go Flight GF-P8

Software: 
sob., 09/01/2010 - 23:00 -- YoYo

aerosoft.jpg capitan_sim.jpg  pilots.jpg

   

Partnerzy serwisu