Subscribe to RSS - HOTAS
Witaj Pilocie! FSX, FS2004, Flight, Rise of Flight, Lock On, DCS, Condor, Take on Helicopters, IL-2...


Digital Combat Simulator

Flight Simulator oraz P3D

Seria IL-2

Take on Helicopters

Condor Soaring Simulator

Rise of Flight

Falcon Allied Force

Testy Sprzętu

Startujemy !

Historia

Reportaże

FS2004: Spitfire XIV (RealAir)

Spitfire XIV : RealAir

obrazek

„ACHTUNG! SPITFIRE!“ znane od 1940 roku ostrzeżenie rozległo się w słuchawkach. 

„Verdammt! Das ist eine neue Spitfire!“ wysyczał Ernst. I to było coś nowego ....

To był... SPITFIRE Mk XIV

Dziecko genialnego projektanta Reginalda Mitchella, Spitfire, konstrukcja okrzyknięta przez wielu najpiękniejszym samolotem wszechczasów, po raz pierwszy oderwał się od ziemi w 1936 roku (prototyp Supermarine Typ 300). Już 4 lata później niecałe 300 Spitfire’ów, wraz z prawie pięćsetką Hurricaneów, odpierało wściekłe ataki potężnej Luftwaffe. Zaś 10 lat później ogólna ilość wyprodukowanych maszyn przekroczyła cyfrę 22 000 (wliczając Seafire’y). Typ XIV, nie będąc wprawdzie ostateczną wersją tego wspaniałego samolotu, w sposób znaczący wyróżnia się w jego historii, będąc pierwszym wielkoseryjnie produkowanym typem wyposażonym w silnik, który dał Spitowi drugie życie.

Poniżej znajdziecie ogólny (ale jak to zwykle bywa obfitujący w wersje, numerki i opisy zmian) opis historii, która doprowadziła do powstania Spita XIVgo. Jeśli kogoś to nie interesuje i chciałby od razu poczytać o dodatku do FSa – polecam przejście niżej. Ale myślę że warto prześledzić jak doszło do powstania tej pięknej i ciekawej maszyny.

 

Silnikiem z którym Spit był związany od początku i z którym jest najczęściej kojarzony, jest oczywiście słynny Rolls-Royce Merlin. Niemniej, już w połowie 1939 roku, firmy Supermarine i Rolls-Royce rozpoczęły pracę nad zastosowaniem w konstrukcji Spitfire’a potężnego silnika RR Griffon. Merlin przy Griffonie był niewinną zabawką dla przedszkolaków – pojemność Griffona była o prawie 40% większa (36,7 litrów przy 27 Merlina), a jego moc przekraczała 2 000 KM (ostatnie wersje Gryfa osiągały 2500 KM, w czasie gdy maksymalnie wyżyłowany Merlin w najlepszym wypadku osiągał 1700 KM). Potężny ten silnik opracowany był z myślą o zastosowaniu w (niespecjalnie ładnych) samolotach Fairey Battle i Fairey Barracuda. Niemniej pod koniec lat 30-tych, konstruktorom Rolls-Royce’a udało się zmodyfikować konstrukcję Gryfa, uzyskując podobną do Merlina wartość przekroju czołowego.

W roku 1940 Królewskie Ministerstwo Lotnictwa wydało specyfikację F.4/40 opiewającą na jednomiejscowy myśliwiec wysokościowy. Supermarine otrzymał w ramach tej specyfikacji zamówienie na 2 specjalnie zmodyfikowane i wzmocnione Spitfire’y, przeznaczone do zastosowania różnych silników, „w tym R-R Griffon”.

Tak powstały dwie maszyny (Supermarine Typ 337), pierwotnie oznaczone symbolem Mk IV, a potem (w wyniku wprowadzenia seryjnego, napędzanego Merlinem Spitfire’a PR Mk IV do rozpoznania fotograficznego) jako Mk XX. W latach 1941-1942 były to jedyne dwa Spity napędzane silnikiem Griffon.

obrazek

Spitfire Mk XIV na lotnisku (sceneria załączona)

W 1942 roku rajdy szybkich Fw190 stały się na tyle uciążliwe, że pojawiła się pilna potrzeba przeciwstawienia im co najmniej tak samo szybkiego przeciwnika. „W kolejce” stał Hawker Typhoon, ale postawiono na Spita, jako konstrukcję już sprawdzoną i w porównaniu do Tajfuna pozbawioną „chorób wieku dziecięcego”, które to w przypadku konstrukcji Hawkera objawiły się w dużej ilości. Tak więc jeden z dwóch dostępnych Spitów napędzanych Griffonem szybko zmodyfikowano i uzbrojono (2 działka i 4 kmy). Otrzymał on nieco szerszy od standardowego statecznik pionowy, a ster kierunku miał ostre zakończenie. Tak zmodyfikowany płatowiec stał się protoplastą ‘tymczasowej’ wersji Mk XII. Mark XII powstał przez wykończenie w tym standardzie części zamówionych Spitfire’ów Mk VIII i IX (inne źródła mówią o Mk VC, co w wypadku Mk IX na jedno wychodzi bo to była piątka z innym silnikiem praktycznie rzecz biorąc), w dwóch różniących się szczegółami odmianach. Tak więc pierwszy seryjny Spit napędzany silnikiem Griffon - Mk XII, to właściwie płatowiec Mk VIII lub IX (VC ?) o wzmocnionej konstrukcji i z nowymi okuciami wręgi nr5, pozwalającymi na zamocowanie potężnego Gryfa. Mk XII posiadał ‘obcięte’ skrzydła typu LF i czterołopatowe śmigło Rotol. Kolejną, podstawową nowością w wyglądzie zewnętrznym, wspólną dla wszystkich Griffon-Spitfire’ów, była wydłużona maska silnika, z podłużnymi bąblami skrywającymi bloki cylindrów wychodzące poza obrys dotychczasowego kształtu przodu kadłuba.

Połowa Marków XII miała kadłub właściwy dla wersji Mk IX (ze stałym kółkiem tylnym), a druga połowa z chowanym – z Mk VIII. Ogólnie zbudowano 100 ‘przejściowych’ Marków XII.

Godny odnotowania jest fakt że Mark XII był lżejszy od Spita IX, przy znacząco większej mocy silnika.

Niezależnie od tymczasowych działań owocujących wprowadzeniem wersji Mk XII, od 1941 roku kontruktorzy pracowali nad Typem 356, który miał być ostateczną formą Spitfire’a. W roku 1942 projekt już tak bardzo różnił się od punktu wyjścia, że zaczęto go postrzegać jako zupełnie nowy myśliwiec, i nawet wstępnie przydzielono mu nazwę Victor (projekt ten zaowocował wersjami Spita Mk XXI-XXIV). Projektanci pracowali też nad samolotem o skrzydłach z profilem laminarnym, dla którego wybrano nazwę Spiteful.

Dla badań nad rozwojem kolejnych wersji Griffona przeznaczonych do napędu Typu 356 i Spitefula, firma Rolls-Royce otrzymała do swojej dyspozycji 6 Spitów zamówionych początkowo jako Mk VIII, z chowanym kółkiem ogonowym i ‘normalnymi’, eliptycznymi skrzydłami. W zakładach R-R otrzymały one nowe Griffony 61, wyposażone w dwustopniową sprężarkę z chłodnicą międzystopniową, nowe, pięciołopatowe śmigła Rotol i dwie, symetrycznie rozmieszczone, głębokie chłodnice. Dwa samoloty otrzymały próbnie przeciwbieżne śmigła trójłopatowe i silniki Griffon 85. Samoloty te miały powiększony w stosunku do Mk VIII statecznik pionowy, i początkowo ostre zakończenie steru kierunku, które później na powrót zaokrąglono. Kadłub pierwotnego Mk VIII został oczywiście wzmocniony i przerobiony w celu zamontowania wielkiego Griffona. Przeprojektowano również poziome powierzchnie sterowe.

Tak zmodyfikowane samoloty okazały się posiadać tak znakomite własności, iż podjęto szybką decyzję o umorzeniu programu tymczasowego (Mk XII) i skierowaniu ich do produkcji. Tak narodził się Spitfire Mk XIV, i z tym to samolotem mamy do czynienia w znakomitym dodatku firmy RealAir Simulations do MS Flight Simulator 2004. 

obrazek

A tutaj już zabójczy Spitfire w locie 

Dodatek ten kusił mnie już od dawna, i bardzo chciałem znów wsiąść do tłokowego myśliwca w którym żeby uruchomić silnik trzeba zrobić ciut więcej niż tylko nacisnąć „I”. Ciekawy też byłem jak został odwzorowany przez RealAir Simulations klasyczny ‘warbird’, i aż paliłem się żeby porównać wrażenia z latania tym samolotem w FSie i FB (oczywiście w FB nie ma jeszcze Spita XIV, ale to i tak nie ma większego znaczenia bo wszystkie samoloty latają tam podobnie hihihi).

W końcu szarpnąłem się, wyciągnąłem plastik z portfela i w pewne sobotnie popołudnie zrobiłem sobie dobrze ……..

Zakup przebiega bezproblemowo. Po decyzji i zapłaceniu, otrzymujemy mailem linka umożliwiającego nam ściągnięcie pliku, hasło oraz numer id potrzebny przy instalacji. Ciekawostką jest to, że prosi się nas o dwa adresy e-mail, tak na wszelki wypadek – i maile z linkiem i numerkami otrzymujemy na obie skrzynki. W sumie niegłupie. Jak już się płaci kaskę w żywych ojrasach to lepiej dmuchać na zimne.

Plik ma 50 mega więc ściąganie idzie w miarę szybko. Spit instaluje się samodzielnie, więc nasza rola polega na wpisaniu hasła, numeru id i klikaniu „yes”  ;-)

obrazek

Co otrzymujemy za naszą ciężko zarobioną kaskę?

Otrzymujemy:

Spitfire’a XIV w 4 wersjach:

- samolot ze skrzydłami eliptycznymi (3 hist. malowania)

- samolot ze skrzydłami „ściętymi” (3 hist. malowania)

- samolot eksperymentalny ze śmigłami przeciwbieżnymi (1 hist. malowanie)

- samolot do wyścigów Reno Air Race, o mocy 3 000 KM – fikcyjny, dla ‘zabawy’

obrazek

Czerwony wyścigowiec

Każdą z wersji możemy odpalić dodatkowo z kokpitem wyposażonym w celownik, lub (w jego miejsce) w nowoczesną aparaturę radiową (nav i com) oraz standardowy dla FSa wskaźnik VOR.

Oprócz tego dostajemy szczegółowo odwzorowaną scenerię lotniska West Malling, tak jak wyglądało w 1944, szczegółową i czytelnie napisaną instrukcję w pdfie oraz prawdziwą instrukcję prawdziwego Spita XIV.

 

OK – zaczynamy. Od Spita oczywiście.

Spacer dookoła maszyny daje nam pełną satysfakcję ….. bryła Spita odwzorowana jest na absolutnie najwyższym poziomie. Nie zauważyłem żadnej niedoróbki. Mamy za to takie perełki jak np. odwzorowane otwory eksploatacyjne na skrzydłach (jako wklęsłe a nie ‘namalowane’!) oraz zmieniające się podczas zmiany skoku ustawienie łopat śmigła. Tekstury są najwyższej klasy. Odwzorowane są chyba wszystkie śrubki, a na pokrywach wzierników są delikatne ślady użytkowania. Po otwarciu owiewki kabiny i drzwiczek w burcie zaglądamy od zewnątrz do środka … molto bene. Wszystko tak, jakbyśmy po prostu wyszli z kabiny i do niej zaglądali. Są pewne uproszczenia ale nie takie jak np. z FB. Pilot, w stroju z okresu II wojny, wymodelowany jest niezwykle realistycznie. Co jakiś czas rozgląda się dookoła, na krótko zatrzymując głowę jak patrzy na boki. Niezwykle realistyczne wrażenie. Dzięki temu wychodzą świetne screeny, jak się je robi dokładnie w momencie kiedy pilot „patrzy” na punkt widzenia kamery. Oczywiście porusza kończynami podczas ‘sterowania’ samolotem, co w produkcie tej klasy jest zupełnie normalne.

Czego nie ma, a co mogłoby być, to możliwość otwierania pokryw silnika i odwzorowanie silnika. Tutaj Spit z RealAir wypada słabo w porównaniu np. z Jakiem 3 z Captain Sim. Tzn mnie osobiście to w ogóle nie przeszkadza bo zwykle wygląda to tak że na ten silnik się człowiek patrzy raz, dwa albo trzy zaraz po zainstalowaniu nowego samolotu, a potem się do tego nie wraca. No ale jak już opisujemy to o tym trzeba wspomnieć.

obrazek

Jedno z przykładu dodatkowych i darmowych malowań do Spita Mk14 z RealAir

Osobiście za model zewnętrzny daję 10/10.

Wejdźmy teraz do kokpitu …. hop na skrzydło, wsuwamy nogi do środka i siadamy. Rozglądamy się …. bajka … kokpit został odwzorowany wspaniale, choć nieco ‘sterylnie’. Muszę powiedzieć że początkowo byłem nim bezkrytycznie zachwycony, ale potem zobaczyłem screeny z kokpitu Spita przygotowywanego do BoBa … wg mnie przydałoby się w środku naszego Spita XIV trochę więcej życia. Co mu w niczym nie ubliża. Jest to jeden z lepszych kokpitów do FSa jakie widziałem. Developerzy świadomie zrezygnowali z panelu 2D, który jest zupełnie symboliczny – coś jak w Grummanie Goose z Golden Eagles. W Spicie mamy po prostu prostokąt z podstawowymi przyrządami u dołu ekranu. RealAir postawiło przede wszystkim na kokpit wirtualny. I widać efekty. Odwzorowane są absolutnie wszystkie przełączniki, napisy eksploatacyjne, gałki, wajchy, elementy konstrukcji kadłuba itp. Wszystko w sposób dający duże poczucie przestrzenności. Zegary są zrobione bardzo czysto, a wskazówki poruszają się niezwykle płynnie. Co mi troszkę przeszkadza to fakt, że wraz ze wzrostem odległości punktu widzenia od tablicy przyrządów zegary stają się niewyraźne, jakby rozmyte, a przez to nieczytelne. Żeby mieć je wszystkie idealnie ostre to muszę zbliżyć punkt widzenia do tablicy, a przez to czuję się trochę jakbym miał nos przy szybie. Ale da się znaleźć rozsądny kompromis. To mi się nie podoba, ale nie wiem czy to nie jest przypadkiem kwestia grafy którą posiadam, a która mogłaby być nowsza. 

obrazek

Kokpit - widok 3D na lewą burtę

I jeszcze jedna rzecz związana z punktem widzenia – mamy w Spicie ciekawą funkcję, która występuje też w sofcie Active Camera. Chodzi o odwzorowanie mimowolnych a naturalnych ruchów głowy pilota w kokpicie. Po drobnych zmianach punktu widzenia wyraźnie widać jak przeciążenie wgniata nas w fotel, jak samolot (i my w środku) trzęsie się na wybojach podczas kołowania itp. Bardzo ciekawa rzecz, bardzo dobrze potęgująca wrażenie bycia w środku i odczucie związku z samolotem. RealAir umożliwiło regulację natężenia tych ruchów, bo ponoć w poprzednich wersjach u niektórych graczy wywoływały one nudności … hmmmmm pewnie byli z usa i teraz żądają milionowych odszkodowań  ;-)

obrazek

Virtual cocpit został wymodelowany bardzo dobrze, na screenie widać też efekt awarii silnika i rozlanego oleju na przedniej owiewce

Ale wróćmy do samego kokpitu. Czymś co zachwyca ale i ciut rozczarowuje jest „klikalność” kokpitu. Zachwyca – bo można myszką „nacisnąć” lub „przełączyć” każdy przycisk, każdy przełącznik, każdą dźwignię. Można myszką zrobić w kokpicie wszystko łącznie z otwieraniem owiewki i bocznych drzwiczek- pociągając za odpowiednią dźwignię. Tak więc kokpit Spita XIV z RealAir zasługuje na miano w pełni klikalnego ale ….. mniej więcej połowa przełączników jest nieaktywna. Znaczy można je włączyć czy przełączyć, ale nie idzie za tym żadna akcja. No i tu się człowiek zapytuje po co to w takim razie. Po co jest odwzorowana pięknie działająca dźwignia manualnego wtrysku paliwa do cylindrów skoro ‘pompowanie’ nią nie ma żadnego efektu? Po co są ‘działające’ przełączniki związane ze sprężarką skoro jest w pełni automatyczna (tak jak w prawdziwym Spicie XIV), i nie da się jej przełączyć na manuala (a to się dało w realnym XIV-tym). Do tego dochodzi przycisk odladzający wiatrochron (a to się da pięknie zrobić – widać to w Grummanie Goose z Golden Eagles ale też w darmowym Tu114 z Samdim Design). Do tego dochodzi kilka innych przycisków takich jak ogrzewanie kamery sprzężonej z uzbrojeniem, awaryjne wysuwanie podwozia, przycisk testowy pompy paliwa czy przyciski aparatury IFF. Akurat te przyciski i tak by nie dały widocznych efektów więc można je odpuścić (no bo po co nam np. ogrzewanie gun-camery skoro jej w FSie nie używamy). Ale manualna obsługa sprężarki, odladzanie wiatrochronu czy pompa wtrysku paliwa do cylindrów mogłyby działać …

Szkoda.

obrazek

VC w zbliżeniu

W związku z tym procedura startowa jest ciut uproszczona w porównaniu do ‘reala’. Marzyło i się i miałem na to nadzieję że np. tak jak w Rowan’s BoB w zależności od temperatury na zewnątrz będziemy musieli wykonać określona ilość wstrzyknięć paliwa do cylindrów przed startem.

Obsługę z poziomu kokpitu uznałbym za semi-hardcore (przy czym poziom max-hardcore wyznacza Jak 40 opisywany niedawno przez Jojka czy DC3 z MAAM). Trochę szkoda. RealAir broni się mówiąc że FS ma ograniczenia których nie da się przeskoczyć i stąd wynikają niektóre „puste” przełączniki … ale jak wspominałem oblodzenie szyb da się zrobić więc nie wiem co sądzić o tych zapewnieniach.

Przy okazji tego punktu niech mi wolno będzie zamarudzić że to nie jest któryś z wcześniejszych Spitów – to by nam dało w locie więcej ‘zabawy’ – manualny skok, manualna mieszanka, manualna obsługa sprężarki. Nie chciałbym jednak żeby moje marudzenia wywołały u Was wrażenie że kokpit Spita jest kiepski. Jest fantastyczny, ale mogło być jeszcze jeszcze lepiej. Tak więc dałbym kokpitowi Spita z RealAir 9,5/10 za wygląd i uczucie bycia w środku i 7,5/10 za realizm obsługi i interaktywność.

 

Skoro już Spita obejrzeliśmy i pobawiliśmy się przełącznikami .. czas na lot!

Hamulce: ON. Główny włącznik: ON. Główny zawór paliwa: OPEN. Mieszanka: RICH. Magneta: BOTH. Naciskamy starter … jest! Zapłon! Silnik początkowo gulgocze, jak się zwiększy obroty to pięknie warczy. Na najwyższych przechodzi w przejmujący, niski wizg (nie wiem jak to nazwać). Za dźwięk daję 11/10  ;-)

Jest super. W FB to silnik przysłowiowego poldasa chyba nagrali. W Spicie XIV z RealAir po samym głosie można wyczuć że mamy przed sobą potwora. Dźwięk jest głęboki, donośny, przejmujący. Przy czym defaultowo jest bardzo głośno ustawiony w porównaniu do innych maszyn. Jak się zjedzie z dźwiękiem w FSie to potem jak się lata czym innym to trzeba podgłaśniać. Ja nie zjeżdżam :-P  Słuchanie ryku takiego motoru sprawia mi perwersyjną, masochistyczną przyjemność. Warto poświęcić bębenki za ten moment jak się odkołuje na stojanke, przegazuje i odetnie paliwo … silnik ryknie, potem jeszcze chwile pogdacze i ucichnie … i ta dźwięcząca cisza wokół, tylko ptaszki ćwierkają mniam mniam tak sobie to właśnie wyobrażam.

Tyle że po pół godzinie ewolucji Spitem mogą boleć uszy ;-)))

Tak jak mówię - dźwięk 11/10.

obrazek

Spit MkXIV tutaj jako prototyp, jedna z wersji RealAir

…. silnik pracuje miarowo, pięknie dudni …. mamy zezwolenie na kołowanie … zwiększamy obroty i spit powoli kołysząc się na swoim wąskim podwoziu toczy się na start. Trzeba uważać z gazem – dlaczego? O tym zaraz.  OK jesteśmy na pasie. Zezwolenie na start. Powoli zwiększamy obroty. Naprawdę powoli. I nie na maxa! Za pierwszym razem dałem max, przyzwyczajony do latania Ryan’em STA czy Jungmannem. Po krótkiej chwili byłem w krzakach. Poczytałem instrukcję i od razu wiem czemu. Przy starcie nie można przekraczać 12 lbs boost’a. Moment obrotowy jest wtedy zbyt silny. Przy okazji niespodzianka – Spit XIV skręca od śmigła w prawo nie w lewo – jego śmigło kręciło się w odwrotnym kierunku niż w Merlin-Spitach. No więc przyśpieszamy, rzut oka na wskaźnik boost’a – 12. Wystarczy z przepustnicą. Cały czas pracując nad utrzymaniem toru startu odrywamy się od ziemi. Podwozie do góry i moc na maxa: 18 lbt boost’a. Nasz Griffon wydaje dźwięk jak dobry silnik z turbosprężarką w samochodzie jak się go na luzie pociągnie do 7000 obrotów. Tylko niższy. Basowy wizg to określenie które mi najbardziej pasuje. Samolot wyrywa do przodu jak wyścigowy koń jak mu się popuści cugle. Niesamowite uczucie. Lata się tym i wiemy że siedzimy w maszynie napędzanej potężnym 2 000-konnym silnikiem, dysponującym sporą rezerwą mocy, ale i doskonale czuć że ta maszyna miała 4 tony! Bardzo dobre poczucie bezwładności masy. Czucie samolotów w FB ma się do tego nijak. Latają jak rusałki a nie jak warbirdy.

Korkociąg z przeciągnięcia – proszę bardzo. Bardzo piękny. Tyle że nasz Spicik wychodzi z niego niezwykle łatwo. Właściwie wystarczy oddać drążek do pozycji centralnej i po chwili jest po korku. Tu nie jestem pewien czy to jest poprawne ale .. nie chcę się wypowiadać. Nie znam się.

Warto dodać, że podobnie jak w realu, przy większych prędkościach mocno sztywnieją lotki. Ponoć w prawdziwych Spitach XIV w górnym zakresie prędkości trzeba było naprawdę dużej siły fizycznej żeby bydlaka obrócić.

W czasie lotu miła niespodzianka – pięknie widać odrywające w czasie ewolucji strugi powietrza. 

obrazek

Oprócz naszego Spita w powietrzu można spotkać i inne MkXIV nad załączoną scenerią do samego samolotu

I po chwili kolejna niespodzianka – przyzwyczajony z FB do latania na maksymalnej mocy, brykam po niebie ciesząc się maszyną i nagle widzę dym, coś mi chlusta na wiatrochron i mamy 4-tonowy szybowiec.

Otóż okazuje się że do naszego Spicika odnoszą się czasy pozostawania na poszczególnych wartościach boost’a, dokładnie tak jak to zostało przedstawione w prawdziwym manualu obsługowym. Program cały czas monitoruje kombinację temperatury oleju i wartości boost’a. Bardzo fajna rzecz. Najwyższe wartości (używane głównie w walce) możemy utrzymywać bez przeszkód przez około 5 minut. Później, po przekroczeniu przez olej temperatury 105 stopni, musimy być przygotowani na awarię. I nawet błyskawiczne zmniejszenie mocy nie gwarantuje nam bezpieczeństwa. Przydałoby się to w FB …. nauczyłoby pokory ‘wymiataczy’ kręcących się na WEPie przez 15 minut tuż nad ziemią …. 

obrazek

Dobrze widoczny efekt rozlania na kadłubie oraz owiewce - tym razem na zewnątrz, z takim silnikiem już można tylko szybować

W sytuacji awarii, jak spojrzymy na samolot z zewnątrz, to widzimy olej na wiatrochronie i wylany na maskę dookoła wydechu. Bardzo realistycznie to wygląda. W takiej sytuacji możemy próbować dolecieć na najbliższe lotnisko, albo lądować na brzuchu. I tu niestety mamy ograniczenie FSa. Jeśli mamy włączona opcję „crash detection”, to w momencie zetknięcia z matką ziemią mamy koniec zabawy. Żeby spróbować wylądować Spitem na brzuchu musimy tą opcje wyłączyć. Wtedy, przy akompaniamencie nieprawdopodobnych zgrzytów i sypiących się iskier, mamy szansę na efektowny powrót do domu.

Ale załóżmy że dobrze obchodziliśmy się z Gryfem pod maską i lecimy do domu. Przy lądowaniu trzeba uważać na prędkości. Rozpędzone 4 tony mają to do siebie że nie lubią się zatrzymywać. Nawyki z FB gdzie wystarczą nożyce przed pasem jakoś specjalnie się nie przydają. Przyziemieniu towarzyszy donośne łupnięcie. 4 tony to nie piórko.

Za generalne zachowanie się w powietrzu, ‘poczucie’ samolotu i konieczność dobrego obchodzenia się z Gryfem daję 10/10.

 

Już prawie kończymy - nie niecierpliw się Drogi Czytelniku :)

Tak jak pisałem na początku, w ‘zestawie’ mamy scenerię lotniska West Malling z 1944. Bardzo ładny dodatek. Szkoda tylko że południowa Anglia ma taki nudny krajobraz …. nuda nuda i jeszcze raz nuda. Jak w polskim filmie ;-)

Ale wróćmy do bazy. Mamy w niej duże hangary, schrony przeciwodłamkowe dla samolotów, pokryty kamuflażem budynek kontroli lotów, jakieś baraki, stojące na stojankach spity, a także spity AI które latają, lądują, kołują itp. Jak to AI  ;-)

Bardzo jest przyjemnie wsiąść sobie w jakiś samochód z epoki (dostępne do ściągnięcia za friko) i zwiedzić to lotnisko. Tak powinny wyglądać bazy w FB.

Tak jak pisałem powyżej, jedynym minusem tej scenerii jest krajobraz wokół. W moim FSie jest jeszcze jedna sprawa – cały teren tego lotniska jest na jak gdyby nasypie wyniesionym nad teren. Składam to na karb interferencji z meshem Anglii który mam zainstalowany. Podejrzewam że RealAir projektowało West Malling biorąc pod uwagę mesh defaultowy i stąd problem.

obrazek

Sceneria West Malling została wykona bardzo dokładnie, nad nią latają, krążą, lądują i startują inne Spity14, szkoda tylko, że jest taka mała ... 

 

Podsumowując – jak dla mnie Spit z RealAir jest musem dla wszystkich którzy lubią bawić się FSem, a przy okazji kochają samoloty z II wojny światowej. Uważam że jest warty każdego zainwestowanego w niego eurasa. A jest ich prawie 30 niestety.

Jest to jeden z najwyżej przeze mnie ocenianych dodatków do FSa z którymi miałem styczność. Ech gdyby tak latały samoloty w FB …..

Jedyny mój problem,i to niemały, związany ze Spitfire’m z RealAir jest taki, że wolałbym żeby to był Bf109E4. Co robić – nie można mieć wszystkiego ;-)

To tyle. Dzięki tym wszystkim którzy dobrnęli aż tutaj. Mam nadzieję że Was nie zanudziłem.

 

Link do stronki RealAir Simulations to: http://www.realairsimulations.com

 

Zawsze Wasz,

Nachtsturmkatzefuhrer

I/KG200_Schwier

Software: 
sob., 09/12/2006 - 00:00 -- YoYo

aerosoft.jpg capitan_sim.jpg  pilots.jpg

   

Partnerzy serwisu