Subscribe to YoYoSims RSS
Witaj Pilocie! FSX, FS2004, Flight, Rise of Flight, Lock On, DCS, Condor, Take on Helicopters, IL-2...


Digital Combat Simulator

Flight Simulator oraz P3D

Seria IL-2

Take on Helicopters

Condor Soaring Simulator

Rise of Flight

Falcon Allied Force

Testy Sprzętu

Startujemy !

Historia

Reportaże

FS2004: Smugglers of the Caribbean (Pimp Aviation)

obrazek

Pimp Aviation to firma, która dopiero co pojawiła się na rynku, dopiero co, ale nie z byle czym. Pierwszy i jak na razie jedyny ich produkt to pakiet nazwany SMUGGLERS OF THE CARIBBEAN CABO KEY. Jest to add-on do FS2004, który ma rozpocząć całą serię dodatków, których fabuła, tak, tak fabuła, ma miejsce w obszarze wielu karaibskich wysp. Do tego, pakiet z założenia jest „zły”, znaczy charakter pakietu, charakter fabuły. Osobiście, pierwsze screeny i krótka zapowiedź pakietu w Simmarket wywoła u mnie okrzyk głośnego „łał”. Pamiętacie produkty Bill Lyons’a ze wspaniałym klimatem (mam nadzieję że tak)? Pierwsze moje skojarzenie dotyczyło właśnie kontynuacji pomysłu Billa. Pomysł polegał na stworzeniu pakietu zawierającego model samolotu, scenerię oraz coś na kształt przygody – czyli fabuła i „misji” do wykonania. Taki dodatek miał swoje życie i duszę.  Różnica jedynie polega na tym, że Bill zajmował się złotym wiekiem awiacji, a tutaj mamy czasy współczesne (bądź prawie współczesne). Bill miał (i oby miał dalej - bo jego ostatni jet stworzony z FSAddon to raczej nie jego dziedzina) jaja do tworzenia takich dodatków, ale czy team Pimp Aviation też je ma? A może je ma nawet o wielkości jak kokosy? Sprawdźmy to!


obrazek"Nie pytajcie mnie co było wcześniej. Liczy się to co jest teraz i tutaj. Liczy się czas, który wystukuje mój zegarek, a on zawsze pyka tylko do przodu. Nigdy nie patrzę w przeszłość, chociaż moje doświadczenia nie pozwalają mi o niej zapomnieć. Nazywam się Javier Rodriguez. No dobra... tak mnie nazywają albo inaczej, tak się przedstawiam i tak też mam w swoich spranych papierach. Wolę nie używać swojego prawdziwego nazwiska. Mogło by być niemile widziane w niektórych kręgach. Dziś poniedziałek, dzień roboty, jak każdy poniedziałek z nieparzystą cyfrą w kalendarzu. Nie mi to ustalać, ja jestem tutaj jedynie na posyłki. Zgarnęli mnie w Trinibadzie. Parę tysięcy zielonych z Panem którego nie znam ale lubię zrobiło na mnie pozytywne wrażenie, a to miał być ponoć początek. Miałem się nie pytać o co chodzi, robić to co mówią i miałem się wykazać niezłym lądowaniem w przygodnym terenie. CV nie było potrzebne. Niejaki koleś, z którym rozmawiałem w zatłoczonej knajpie, a który przedstawił się jako John Nie-Pytaj-Mnie-Jak-Dalej chciał to zobaczyć. Ok., wziąłem go i po 15 minutach od startu pokazał mi drogę na zachód od Havany. Minąłem autobus i ciężarówkę na wysokości paru metrów i pokazałem mu, że mam jaja. Zatrzymaliśmy się tuż przed autem jakiejś rodzinki, która wybiegła ze swojego zardzewiałego pickupa wrzeszcząc w niebogłosy. Odwróciliśmy moją Cessnę nie wyłączając silnika i wzbiliśmy się podskakując na nierównej drodze. Johny nic nie powiedział ale ja wiedziałem, że zdałem jego test. Tego wieczoru opijałem z nim Tequilą nową pracę. Koleś był równy ale lubił wypić. Ba, on pił bez przerwy. Sęk w tym, że był zbyt monotonny, jak się uchlał zasypiał. Nazajutrz uderzyłem do swojego biura przesyłek kurierskich i złożyłem papiery, że odchodzę. Ciotka zachorowała i była pod kroplówką, a nie ma kto przy łóżku siedzieć i dowozić jej świeże banany. Lecę do niej, a samolot sprzedaję. Wszyscy zajefajnie mi współczuli ale o 5 rano zapakowałem się z Johnym i o 6.23 przekroczyliśmy brzeg Kuby kierując się na północ na 300 metrach radarowej. 

obrazek

Heh, pewnie spytacie skąd taki Javier jak ja, który szkolił się na pilota rolnika ma amerykańską Cessnę i to na Kubie? Ok., byłem, niech będzie, byłem w wojsku, robiłem to co musiałem i daleko od kraju. Dostałem w bebechy, ale tam gdzie siedzieliśmy nie próżnowaliśmy, żołd był ok. nawet bardzo, no ale sami wiecie. Caravane kupiłem 5 lat temu z demobilu, właściwie za grosze jeśli można tak powiedzieć ale to długa historia więc ją sobie daruję. Teraz zmierzam w nową przyszłość, a zegar pyka tik tak w stronę nowego życia. Wszystko szło jak po maśle. John wiedział gdzie się kierować i jak ominąć obronę przeciwlotniczą i wczesnego ostrzegania. Zresztą lecieliśmy tak nisko, że właściwie nie było dużego stresu. John nie był zbyt rozmowny. Po prostu w konkretnych momentach mówił mi jaki obrać nowy kurs. Widać, że był już przygotowany do tego lotu. Cały swój bagaż miałem z tyłu. To było coś jak kontrakt więc za szybko do domu nie wrócę, może nigdy? Po niecałych 2h lotu i kluczenia John powiedział – To ta – wskazując paluchem z ładną żałobą na małą wysepkę na horyzoncie. Obleciałem wyspę dwa razy sprawdzając pas. Był ok., właściwie czegoś takiego na tak małej przestrzeni się nie spodziewałem, a tu proszę, lotnisko pierwsza klasa. Od wschodu szereg palm osłaniał lądowisko od wschodniego wiatru. Po prawej stronie leżała jakąś wiekowa Dakota po nieudanym lądowaniu. Cholera, co ona tu robiła? Spytałem się Johnego pokazując zęby – Czy to ich poprzedni najemnik? Spojrzał się na mnie z pode łba bez słowa na ustach. Zatoczyłem jeszcze jedno koło i miękko posadziłem Cessnę na piaszczystym ale utwardzonym pasie...

obrazek

obrazek

Dziś poniedziałek. Nie kontroluje tu czasu ale trzeba wiedzieć kiedy jest poniedziałek, zwłaszcza ten nieparzysty. Wtedy wiem jedno – Cessna ma być gotowa ja będę miał lot. To jest pewne tak jak fakt, że jutro wzejdzie znów słońce. Zmienia się tylko godzina. Wstałem dziś wcześnie, wziąłem łódź i popłynąłem na ryby. Jedna z lepszych rozrywek na tej pieprzonej wyspie. Głównie gramy w karty, pijemy a potem walamy się jak Morsy po plaży. Czasem pojawi się szefuńcio, ale nie wysiada nawet ze swojego ślicznego śmigłowca. Wychodzi za to jego kurier i gada z Paco. Paco to nasz boss na wyspie. Zawsze trzyma się osobno ale rządzi tu wszystkim. Od niego mam zlecenia ale on też je ma od kogoś. Jesteśmy obaj tylko trybikami w maszynie. Coś dziś nędza z tym braniem. Rzuciłem kolejny niedopałek do morza i usiadłem na ławce umieszczając koniec wędki między drewniane szczeble podłogi i opierając o ławkę. Zawiesiłem dzwonek na wędce i oparłem się o oparcie szeroko wyciągając nogę. A dobra, jedno małe piwko nie zaszkodzi – pomyślałem przesuwając dłoń w stronę plastikowej lodówki. Cóż za leniwy poranek. Ta wyspa rozleniwia człowieka. Potem już nie pamiętam chronologii wydarzeń, chyba rybki nie brały ale za to był telefon od Paco bym wracał bo ma potwierdzenie, że będę miał dziś pracę. 

obrazek

obrazek

O 19.00 będę musiał być w umówionym sektorze i zrzucić ładunek. Kląc pod nosem zgramoliłem się z drewnianej ławki i zwinąłem wędkę wyrzucając przynętę do morza. Podniosłem kotwicę jeśli można nazwać tak ten dziwnie wygięty pręt samodzielnego montażu i odpaliłem silnik łodzi. Czas wracać na wyspę i szykować Caravanę do lotu. Nie powinno być trudno tylko szkoda, że tak późno, średnio lubię tutaj lądować po nocy. Jedyne to co mogą mi zaoferować to rozpalone lotniska. Po prostu extra. 

obrazekA tak przy okazji bo mi się przypomniało. Ponoć był poprzedni tu pilot. Niby odleciał, ale skąd inąd wiem, że mu ktoś pomógł odlecieć i to wcale nie w stronę nieba, ale nic to. Trzeba uważać i robić swoje ale typków trzeba też obserwować, chociaż w sumie nie narzekam. Czas tu płynie jak woda na pustyni. Dopłynąłem wreszcie do wyspy i przesiadłem się na swojego najlepszego przyjaciela na wyspie – quada, który dostarczał mi tutaj chyba najwięcej rozrywki warcząc swym mocnym silnikiem.

 

 

 

obrazek

Jeszcze tylko tankowanie i około 18.20 przekołowałem z Johnym już na start. Cessna obciążona czarnymi pakunkami i tak szybko wzniosła się w powietrze. Lubię swój samolot za to że zawsze robi to co chcę. Po starcie obraliśmy kurs 35. Po około 40 minutach lotu mieliśmy spotkać Pan Americana i jak zawsze zrzucić mu ładunek na niskim pułapie. Potem jego załoga zgarniała czarne torby na pontonach, pakowała na tankowiec pod pieluchy kapitana i płynęła w siną dalą. Kij wie gdzie ale zapewne amerykańskie małolat w najbliższy piątek będą miału znów dużo zabawy z której rano nie będą pamiętać zbyt wiele.... 

obrazek

obrazek

Dzięki danym naniesionym na GPS doskonale wiedziałem gdzie lecieć mimo, że Pan Americana stał gdzieś na środku Oceanu. Lot jak zawsze – 800 metrów nad wodą tak bym był jak ten, no B-2B chyba. John mnie irytował, ten koleś zawsze po starcie zasypiał, przed łoił piwska a potem bezczelnie spał. Ustawiłem autopilota na wysokość i sam zasiadłem z rękami na piersiach. No kurde ale ja spać nie mogę! Co to za sprawiedliwość!? Wkurzony patrzyłem na monotonny krajobraz. Woda, woda i jeszcze raz woda. Czasem mijaliśmy małe wysepki, jeszcze mniejsze niż nasza. Na pewno nie zamieszkane. Na początku miałem problemy. Teraz już dobrze kojarzyłem każdą z nich. Wydaje mi się, że jakby nawalił GPS to też bym wrócił na nasza wyspę. 

obrazek

Około 19.15 byłem już w sektorze zrzutu. Szarpnąłem Johnego, który obudził się z głupim wyrazem twarzy jakby ktoś mu przerwał wspaniały sen o hawajskich dziewczynach. Tia, albo śnił o własnej browarni... 

obrazek

Po 5 minutach dostrzegliśmy dym z komina na horyzoncie. Proceduralnie zrobiliśmy dwa kółka wokół statku. To był Pan Americana. Wszystko wyglądało należycie, a załoga machała do nas żółtą flagą, tak więc oddaliłem się by za chwile powrócić na niskim pułapie i z kursem do zrzutu ładunku. 

obrazek

obrazek

Johny już otworzył tylne drzwi i zasiadł w swojej śmierdzącej i jedynej koszuli na ławce z tyłu. Niczym bombowiec zrzuciliśmy cały ładunek 100 metrów od tankowca. Widziałem też jak jego ekipa machała nam z burty okrętu na pożegnanie. Ok., czas ruszać w stronę wyspy. Kurs południowo zachodni i trochę więcej niż godzina lotu. John poklepał mnie po ramieniu z ukochanym i jedynym tekstem – Good work – oparł podbródek o swoją parszywa klatę. Kurde, znów idzie spać!

obrazek

obrazek

Na zewnątrz już zmierzchało. Zachody były piękne, jak zawsze. W zbiornikach jeszcze sporo paliwa. Podciągnąłem obroty zwiększając konsumpcję paliwa ale i tak wiedziałem, że przed zachodem nie zdążę. No cóż, będziemy znów lądować po ciemku na cudnej Cabo Key."

obrazek

obrazek


Dodatek od Pimp Aviation (jak nie wiecie co to znaczy „pimp” zajrzyjcie do słownika angielskiego, ta nazwa już wiele mówi o twórcach) przedstawia sobą nieco inne podejście do tematu rozszerzeń do FS’a jakie znamy ze standardowych addonów.  Smugglersi to przede wszystkim przygoda, dlatego też i recenzja będzie wyglądała inaczej i bardziej skupi się na aspektach przygody i fabuły (jak już było zresztą widać) oraz wartościach graficznych, gdyż pozostałe sprawy zostały oddane tutaj poprawnie ale nie stanowią poziomu super realistycznego. Tak naprawdę to też główny bohater dodatku okazuje się policjantem specjalnego departamentu, który wniknął głęboko w sieć szmuglerów działających na karaibskich wyspach. Jak widać, fabuła jest fajna, można się w nią bez problemu wczuć i jest to bardzo, naprawdę bardzo mocną stroną całego pakietu, a co mamy oprócz fabuły?   

  • Samolot Cessna Caravan 675

  • Gofast boat – Łódź motorowa

  • Quad - czterokołową zabawkę

  • Sceneria całej wyspy – Cabo Key

obrazek

Sceneria obejmuje również przybrzeżne wody, które zostały oddane w technice fotorealistycznej.

obrazek

Cały pakiet kosztuje w Simmarkecie 29 euro i jeśli porównamy ceny różnych dodatków to zauważymy, że na tym pułapie np. kupimy: scenerię lotniska albo model samolotu bądź ew. scenerię z fototeksturami (ale nie duży obszar w pudełku dvd). Oznacza, to, że cena pakietu od Pimp Aviation jest naprawdę bardzo atrakcyjna, bowiem w tej cenie dostaniemy i dwa extra dodatki które możemy używać w innych miejscach (łódź i quad - który doskonale nadaje się na zwiedzanie też innych lotnisk w dość szybkim czasie), całą scenerię wyspy, Caravanę oraz obiekty AI (jak np. transportowiec Pan Americana czy policyjne łodzie patrolowe, które krążą po wodach Karaibów). Czyżby zatem był to najbardziej ekonomiczny dodatek w historii FS’a? W sumie wygląda na to, że tak, bo oprócz wymienionych rzeczy warto dodać, że quadem i gofast boat również można sterować, czyli tym samym można wydłużyć naszą zabawę i radość z posiadanego dodatku. Olbrzymi zatem plus za cenę pakietu o szmuglerach.

obrazek

Całość liczy sobie ok 70 Mb (po instalce około 140Mb), tak więc nadzwyczaj niewiele, do tego należy zainstalować koniecznie patch. Z samą instalacją nie ma problemu, otrzymujemy też kod, który działa na zasadzie aktywacji ale offline. Nie ma zatem problemu z wielokrotną instalacjądezinstalacją produktu. Po instalacji osobno trzeba aktywować scenerię z folderu Pimp Aviation.

obrazekJeśli chodzi o wyspę nie jest ona zbyt duża. Wyglądem przypomina kształt litery U, zatem dość łatwo ją rozpoznać nawet z większej wysokości. Na samą scenerię na wyspie składa się duża plaża i kupę wody wokół :D. Do tego mamy ładnie zrobione palemki (z drobnym jednak bugiem) i krzaczki. Na zachodzie mamy utwardzone ale ziemne lądowisko o długości 2500 stóp (b. ładnie widać na nim ślady po np. kołowaniu). Mamy dwa obozy szmuglerów, stację paliw, mostek i wierzę obserwacyjną zbitą z desek i z oprychem z nogami opartymi o barierkę i trzy miejsca parkingowe dla naszej Cessny zabezpieczone zresztą siatką maskującą zapewne by jakiś lotny i policyjny patrol nie wypatrzył naszej niecnej działalności. W różnych miejscach kupę smakołyków. 

Modele 3D to naprawdę majstersztyk wykonania. Nie dotyczy to tylko samego samolotu ale i pozostałych elementów scenerii czy to pozostałych dodatków z pakietu. Ciężko pisać o wszystkich smaczkach i jakości wykonania. Jest tego po prostu mnóstwo. Nie zapomniano nawet o ptakach, oczywiście animowanych, krążących nad wyspą, o wynurzających się z oceanu grzbietowych płetwach rekinów, o animacji samych ludzi którzy zamieszkują wyspę, a którzy obok siebie trzymają Kałasznikowy. Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Producentom udało się to wykonać i uzyskać wyśmienity efekt i szczerze powiem, że w dodatek bawiłem się bardzo długo i zawsze chętnie do niego wrócę, zwłaszcza, że to część 1 całej przygody ze szmuglerami z Karaibów. Same modele 3D czy to Cessny, która pewnie najbardziej zainteresuje pilotów są wykonane bardzo dobrze. Szczegółowość zachwyca. 

obrazek

Jedna z "misji" polega na wylądowaniu na transportowcu Pan Americana późnym wieczorem na śmigłowcu typu Robin (statek wyposażony jest w platformę do lądowania). Dociekliwi zauważą, że na przodzie okrętu stoi koleś, który pali, a popiół strzepuje do oceanu.

Podoba mi się także bardzo „jajcarskie” podejście twórców dodatku. Na przykład w samym Caravanie przewalają nam się puszki po piwie (też na łodzi), piesek , którego wyciągnięto z jakiegoś kubańskiego zasyfiałego auta radośnie rusza główką gdy włączymy motor, a zamiast zdjęcia ukochanej w kabinie mamy zdjęcie osła. Animacje też są super, dużo ich wymieniać, ale np. taki smaczek, gdy mamy wyłączony silnik, nasz pilot siedzi na zewnątrz opierając się częścią pleców, która już nie nosi szlachetnej nazwy o koło, czyta sobie gazetę. Wchodzimy do kabiny, słuchawki leżą obok na fotelu, uruchamiamy silnik, pilot pokazuje się już w kabinie, a słuchawki z fotela znikają i widać je już na głowie pilota. Extra nie? To tylko drobny smaczek, których jest naprawdę sporo. Bagaż, który jest widoczny poniżej po zrzuceniu oczywiście znika nam z cześci kabiny cargo ... Jest tego sporo.

obrazek

obrazek

Oto co oferuje nam producent  - Pimp Aviation - w Cessnie 675:

  • wysokiej jakości tekstury zewnętrzne i wewnętrzne (+wersja light)

  • specjalne efektowne oświetlenie wnętrza kabiny

  • refleksyjne oszklenie kabiny załogi

  • dynamiczne oświetlenie wewnątrz samolotu

  • animowany wolant

  • animowane AZS’y i elementy na panelach

  • animowany orczyk

  • animowany wszystkie ruchome elementy powierzchni płatowaca

  • animowane drzwi pilotów i cargo hool

  • sterowane i animowany skręt wychylenia przedniego koła

  • animowaną (wciąganą i wyciąganą) drabinkę

  • animwoany pilot i co-pilot

  • animowana osłona przeciwsłoneczna

  • animowane cargo oraz jego zrzut

obrazek

Zaskoczeniem też dla mnie była np. sytuacja, kiedy na quadzie podjechałem do jednego oprycha z wyspy, a ten... podniósł rękę w geście przywitania. Toż to nie add on! To nowa gra i nowy sim. Oprócz tego wszystkiego na wyspie towarzyszą nam różne dźwięki, autorzy też dodali specjalną mapę w dokumentacji dot. obszaru Karaibów jak i również instrukcję (mogłoby być więcej tutaj na temat samego Caravana, zabrakło informacji dot. charakterystyk lotnych i wymogów dla silnika i w tym przypadku musiałem się wspierać dokumentacją od innych producentów na temat tej dużej Cessny). Jeśli już mówimy o Cessnie – na początku, zanim dodatek wpadł w moje łapska nie odnosiłem się łaskawie do pomysłu tego akurat modelu. Przecież mamy ją już w FS2004 jako samolot defaultowy C208 (Amfibia oraz C208B Grand Caravan). Jest to jednak inny model tej Cessny, a po drugie model od Pimp totalnie różni się o tej dużej defaultowej taksówki, nie tylko graficznie ale i modelem lotu i nowymi dźwiękami. Kolejnym moim problem był fakt, że po prostu "ja tej Cessny nie lubię”, no ale dzięki smaczkom w kabinie udało się wejść w samolot z wielkim zainteresowaniem. Sama Cessna 675 jest dość prosta w pilotażu. Ot wielka taksówka powietrzna. Podobnie pilotuje się model. Problemem może być jedynie lądowanie na samej wyspie Cabo, gdzie oczywiście nie ma żadnego systemu naprowadzania, a w nocy „pas” podświetla nam tylko rozpalone lotnisko, no ale dzięki temu, czujemy, że to jakiś totalny wyspiarski bush flight, a nie lądowanie w zatłoczonym międzynarodowym porcie. Działanie systemów w Cessnie jest bardzo proste, tutaj akurat nie ma jakiś różnić między tą defaultową. GPS wykorzystano oryginalny z FS, a za to ładnie go umieszczono w kabinie 3D. Nie jest to super realistycznie oddany samolot. Nie wszystko jest klikanie (mamy nieaktywne pola), chociaż wszystko, by uruchomić samolot i lecieć. Jeśli ktoś bawił się Caravaną od Wilco powiem, że mniej więcej model jest bardzo podobny jeśli chodzi o klikalność, dźwięki i realistykę. Od tego modelu za to różni się bardzo graficznie i jak dla mnie wszystko ten od Pimp ma lepiej zrobione.

obrazek

Bawiąc się na wyspą Cabo Key mamy wrażenie, że to pocztówki z niezłych wakacji

Sceneria, chociaż wygląda bardzo realistycznie i nawet pokuszę się o stwierdzenie "pięknie" (czytaj: jeśli jesteś biznesmenem i chcesz mi postawić tam wycieczkę w 2 strony chętnie polecę :-D) niestety nie jest pozbawiona bugów. Po ukazaniu się dodatku od razu wyszedł też na szczęście patch oraz wersja light Cessny (bez tych fajnych bajerków w kabinie). Na początku sceneria powodowała crash całego FS’a i zdarzało się zwieszanie systemu. Patch faktycznie to naprawił, ale jest dziwna sprawa z podwójną powierzchnią wyspy. Nie jest to jakieś upierdliwe ale po prostu dziwne. Efekt ten możemy zauważyć, gdy startujemy i lądujemy, gdzieś na wysokości 4 metrów mamy jakby drugą powierzchnię wyspy (normalnie tego nie widać). Nie klasyfikuję tego jako jakiś straszny bug, bo jak mówię widać to tylko przez kawałek sekundy i to gdy będziemy już nad wyspą ale sprawa jest dość dziwna i dotyczy jakiś problemów z oddaniem wyspy przez grafików (może umiejscowienie jej w FS?). Widać też elementy łączenia fototekstury na scenerii (zwłaszcza dotyczy to paru miejsc przedstawiających wodę). Patch ogólnie trzeba zassać na samym początku (dostępny jest na stronie Pimp Aviation) jeszcze przed zabawą w Szmuglerów jeśli nie chcemy mieć dziwnych niespodzianek. Ciekawostką jest też owa wersja Light Caravan. Na całość działania pakietu nie mogę narzekać, ilość FPS jest bardzo duża czy to nad scenerią, czy to w samym samolocie od Pimp (nie wersja light) w kabinie VC i mi wydaje się, że pakiet jest naprawdę super zoptymalizowany, dlatego tym bardziej dziwię, się że wydano wersję, która jest w stanie wygenerować jeszcze więcej FPS. Oczywiście to się tylko chwali, może na epokowych komputerach faktycznie Cessna 675 z dużą ilością detali w środku powodowała pewien slajdotok na ekranie. Osobiście nie narzekam, VC wygląda świetnie i zapewnia stałe 28 fps co pozwala się doskonale bawić dodatkiem (na tyle mam zablokowany FS9). O Caravanie od Pimpa mogę też powiedzieć, że nie widziałem bardziej brudnego samolotu w dodatku. Widać, że płatowiec jest w użyciu i to w trudnych warunkach. Są element, które są wręcz czarne od brudu, a przecież powierzchnia tej Cessny była kiedyś biała. Oprócz rzeczy związanych z grafiką i modelem lotu w przypadku Szmuglerów możemy również mówić o zadaniowości niektórych misji, bowiem w Lotach od FS'a po zainstalowaniu dodatku pojawi nam się kilka zadań stworzonych na potrzeby dodatku i tak będziemy mieli zadanie przepłynięcia się na łodzi, misję z quadem (zwiedzanie wyspy :D), przelot na Cessnie przy beznadziejnej pogodzie i z prawie pustym zbiornikiem paliwa nieopodal Cabo Key czy lot w celu odnalezienia Pan Americana i zrzut tajemniczego ładunku (z którego wylatuje biały proszek? ;) będziemy też lądować na platformie na  śmigłowcu R22. Szkoda, że nie ma tego trochę więcej ale i dobre to co jest!

obrazek

Oto przykład kreatywności Pimp Aviation. Jako bezpłatny dodatek Pimp nie tak dawno wypuścił "kolesia", który jest Spotterem o ksywce "The Dude", można zająć jego miejsce i oglądać sobie ruch AI z pozycji widza na krześle :-D. Kolo, który już budzi nasz respekt jest do zaciągnięcia w nasze nieuczciwe szeregi szmuglerów ze stronki Pimp Aviation

obrazek

Owy "The Dude" jest darmowym dodatkiem i można go wykorzystać wszędzie, na każdym lotnisku (nie jest wymagane posiadanie Szmuglerów z Karaibów). Stanowi po prostu ciekawą próbkę produkcji Pimp Aviation, polecam zassać, by przekonać o jakości produktów od Pimpa.

Jeśli chodzi o dźwięki nie można nic zarzucić produktowi od Pimp Aviation. Płatne dodatki przyzwyczaiły już nas do niezłego poziomu i realistyczności dźwięków, które najczęściej zostają nagrywane z prawdziwych maszyn danego rodzaju. W tym przypadku mamy nawet nieco więcej dźwięków niż normalnie, bo można też mówić o dźwiękach scenerii jak i zupełnie innych dźwiękach jakie wydaje quad czy też szybka łódź. 

obrazek

Nocne szukanie na R22 pogrzebanej w piachu Dakoty na wyspie Cabo Key

Reasumując całą zabawę z pierwszym dodatkiem od Pimp Aviation trzeba przyznać, że autorzy wykonali kawał świetnej roboty i nie skupili się jedynie na wydaniu samego modelu samolotu. Pakiet obejmujący świetnie wykonaną scenerię do tego daje dodatkowe extrasy. Niewątpliwie zdał egzamin z klimatu plasując się wysoko na klimatycznych pozycjach znanych nam z dodatków od Bill Lyons'a. Team od Pimp oddał w nasze ręce prawie produkt doskonały. Minusem może być bug scenerii, parę spraw znalezionych na siłę dotyczących Cessny i niezbyt obszerny manual. Na szczególna uwagę zasługują wszystkie aspekty związane z wymodelowaniem jak i teksturami obiektów, mapa obszaru, doskonały klimat i zadaniowość pakietu. Szmuglerzy to doskonały dodatek na wieczór, gdy chcemy pomarzyć o dalekich wakacjach w pięknym otoczeniu (jedynie nie licząc typków z pod ciemnej gwiazdy) i nad lazurową wodą. Cena pakietu również jest bardzo atrakcyjna, a klatkożerność produktu naprawdę mała. Ogólnie powoduje to, że dostajemy coś co się i długo pamięta i do czego chętnie się wraca. Wyspa Cabo Key może stanowić ciekawy punkt przerzutowy podczas lotów Kuba - Stany Zjednoczone, a rozproszone wysepki Karaibów mogą stanowić ciekawe punkty orientacyjne przy lotach VFR. Olbrzymim plusem jest też fabuła dodatku, a co za tym idzie bardzo fajny klimat podczas zabawy w Szmuglerów z Karaibów. Wszystko to sprawia, że mamy kolejny produkt, który w zupełności spełnił moje oczekiwania i daje kupę zabawy. Jeśli dla kogoś liczy się przede wszystkim zabawa oraz klimat - Szmuglerzy to idealny bardzo rozbudowany produkt za rozsądną cenę. Subiektywnie pakiet oferuje coś więcej i to znacznie więcej niż sam, goły model samolotu, dlatego też pakiet Szmuglerzy z Karaibów oceniam bardzo wysoko i z całym sumieniem daje mu szóstkę bo na długo zostanie w mej pamięci. 

19.04.2006 YoYo

obrazek

Click! Polityka oceny w serwisie YoYosims

 

Polecam też www Pimp Aviation, która jest również genialnie wręcz zrobiona TUTAJ

 

Model można nabyć w Simmarket TUTAJ

(również więcej screenów)

Podziękowania dla firmy Pimp Aviation

 Polecam również scenerię z Simmarketu, która doskonale sprawdza się przy tym dodatku opracowaną przez Roberta Tabureta. Sceneria zawiera siatkę wszystkich wysp karaibskich TUTAJ.

obrazek

Kolejny "lazy day"!


Komputer testowy:
  • procesor- AMD Athlon 64 3500+ (Socket939)
  • płyta główna- MSI K8N Neo4-FI (nForce4Ultra) 
  • pamięć- 1024 MB (Dual Ch. DDR400 Geil, CL 2.5)
  • grafika- GeForce GF7800GTX 256Mb, PCI-E x16 (3Dmark06: 4643 3Dmark05: 8339, 3Dmark03: 17036)
  • dźwięk- Creative Sound Blaster X-Fi Extreme Music + głośniki Logitech 5.1 model X-530 
  • dysk- Samsung SP0812N (80Gb+30Gb, 7200 RPM, Ultra ATA133)
  • system- Windows XP Professional
  • TrackIR 4 Pro + Vector Pro
  • joystick: Logitech Force 3D 
  • kontrolery: Saitek X45+Throtlle Quadrant CH Products, CH Pedals USB
Software: 
śr., 19/04/2006 - 01:00 -- YoYo

aerosoft.jpg capitan_sim.jpg  pilots.jpg

   

Partnerzy serwisu